Agnieszka Bruzgo | 101. … nie wchodzić na własne wytyczone tory życiowe, szybować! Eureka… przypomianałam sobie… Szybować…
2821
post-template-default,single,single-post,postid-2821,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

24 Paź / 101. … nie wchodzić na własne wytyczone tory życiowe, szybować! Eureka… przypomianałam sobie… Szybować…

DSC_0135       DSC_20151019124733360_beauty_style_51     DSC_0196   DSC_0242

Witam Wszystkich w ten jesienny sobotni październikowy poranek. … Od poprzedniego piątku szykuję się do nowego życia a raczej do nowych warunków. Zapanował zdaje się w moim życiu porządek dający więcej elastyczności i wszystko wracać miało na właściwe ustalone prze zemnie tory.
Już od miesiąca hamowałam wzbierające we mnie nowe pomysły na artykuły wpisy i starałam się nie używać słów i unikać energii która mówi: opowiem o tym ludziom; o to to muszę im pokazać i wyjaśnić; hmmm warte jest aby ludzie sobie to czy tamto uświadomili. Zabroniłam sobie tego żeby nie piętrzyć zaległości. W takim razie od czego zacząć pisać i uzupełniać tematy które zaznaczyłam i namaściłam pilnością ich omówienia? Obiecałam zająć się nimi. Miłość, lęki, finanse i szkoda wymieniać. Od czego zacząć? A mam już laptopik syna a na nim zaczęte artykuły i stertę karteczek z notatkami dodatkowymi. Na biurku w domu u nas i w domu syna również jest już kupka karteczek z zapisanymi tematami które spływały między sprzątaniem a zakupami. … Nie wiem od czego zacząć. Tak pełna werwy i pomysłów poszłam w poniedziałek 19.10 z nim do mieszkania syna zamknąć etap remontowo- zakręcony czyli założyć internet. Poszliśmy z synem dopiąć ostatni szczegół. Od wtorku miałam zająć się pracą na portalu ponieważ miesiąc gonił końcem i kontynuując zaplanowane zabiegi uzupełnić o realizację spotkań o które proszą mnie ludzie. I czekają aż odpiszę na smsy. Umówię się. A ja? Co?
Otóż znów ujawniła się stara i oczywista obserwowana przeze mnie od lat reguła. Dokąd mamy sprawy czy to kocioł czy to prosperity czy zamieszanie i problemy jesteśmy na chodzie. Nasz organizm jest gotowy do działania i realizowania produkując w ciele i duszy to co ją napędza i ciało. Znam sytuacje kiedy ludzie przychodzili i mówili: pani Agnieszko niby wszystko przeszło zakończyło się dobrze i odeszło a jest mi źle i źle się czuję. Nie czuję radości zaczęły się choroby. To czy tamto mnie boli. Oj znam to. Znam to dobrze. To normalne ciało i Dusza woła o wytchnienie o modlitwę o wzniosłe myśli i skierowanie się na światło. O wytchnienie i ukojenie podniesienie wibracji. Dobrze mi gadać. A sama znów o tym zapomniałam. I tak to strach się przyznać już w poniedziałek czułam się oklapnięta i myślałam, że to powietrze schodzące to wentyl gonitwy schodzi ze mnie. Ale nie zrobiłam nic dla siebie i nie pozwoliłam zrobić Aniołom i Bogu.

Byłam i jestem dumna z syna i jego wchodzenia w następny etap dorosłości a mianowicie pilnowania spraw swoich czyli umów, rachunków. To fascynujące kiedy widzi się jak dziecko staje się dorosłym. Młody chłopak mężczyzną. Dziś tym wejściem w świat dorosłości jest właśnie odpowiedzialność za pilnowanie terminów i segregacja papierologii. Mój mały duży gospodarz uczy się i uświadamia świata rachunków i ekonomii, konsekwencji podpisanych umów. Jakże zabawnie jest słyszeć: mamo wyłączyłaś wtyczkę z gniazdka. Zakręciłaś kaloryfery?… Tak synku wychodzimy.
I nastał wtorek a ja w nim zostałam złapana znów przez grypę, przeziębienie. Jak zwał tak zwał. I co robić? Wstyd. Znów pisać:przepraszam Państwa jestem znów chora. Źle się czuje. No zdarta ostatnimi czasy ta moja płyta. Nie dam rady rozmawiać długo, nie dam rady się spotkać. A pracować chociaż na portalu muszę. Nie mam wyjścia. Od wtorku mam w przełyku żyletki znów idzie wszystko w kierunku ucha i gardła. … A tam, ech… przejdzie.
I jest sobota zrobiło się gorzej. A Dusza chce wyjść jak dziecko do świata chociaż do sklepu do świateł sztucznych do galerii… z domu gdziekolwiek. Zaczyna przeciekać mi nos i niczym alfabetem morsa w czających się do spadku kroplach informuje i przypomina właśnie zjawisko o którym w tak rozległy sposób chcę wam opowiedzieć.
Często spotykałam się i nadal spotykam a także sama tego doświadczyłam kiedy to w momencie spokojnych fal na oceanach życia zamiast upragnionego spokoju i radości z zakończenia spraw zawiłych zamknięcia problemów właśnie wtedy kiedy organizm zwalnia zaczyna chorować i domagać się odpoczynku. Wypłukania energii i tego co sam naprodukował w organizmie a co zalega wydzielinami różnymi w nas … nadwyżką hormonów limfy i biologiczno chemicznego szejkera… z którym nie wie co zrobić oprócz tego, że szybko wydalić. Nie pozwolić zostać w ciele… I kombinuje… uchem, buzią, okiem? A może innym otworem czy skórą? Pozbyć się … chce to wyrzucić pozbyć się na zewnątrz i najwyraźniej zmusza organizm aby spać…Nie walczyć na siłę bez tołku. Wyłączyć zbędne działania i myśli. Już w tygodniu poprzedzającym sprawy internetowe spałam, spałam i mogłam spać całe dnie. A nie spanie musiało być okupione kawami i gonitwą myśli co jeszcze, co jeszcze?
Nie pozwoliłam sobie na odpoczynek a nawet złapałam się na sytuacji kiedy to miałam jechać z Dorcią do mojej siostry po drobiazgi dla syna czyli kwiatki, wieszak który dałam jej do używania likwidując gabinet. A także chodniki półkę. … Dorotka powiedziała: dobrze Aga to przy okazji Jola mi pomaluje włosy. A ja u siebie zauważyłam myśl. Może i ja kupię po drodze farbę do włosów i Jola pomaluje je również mi? W tym momencie coś we mnie się wzdrygnęło, pękło i pojawiła się dominująca myśl… położę się i nic nie będę musiała tylko czekać kiedy one skończą. Tak bardzo bardzo wtedy poczułam zmęczenie ostatnich dwu i pół miesiąca. To czas radosny i nie ma na co znów aż tak narzekać ale doszło do mnie, że nie zależne jest zmęczenie od stanu Ducha. Ciało ma swoją własną przepustowość. … Nie zrobiłam nic aby sobie ulżyć. I tak to od wtorku powoli sukcesywnie nawet nie wychodząc z domu i nie kontaktując się z nikim rozwinęło mi się to co mam dziś. Gardło bolące… Stan podgorączkowy. I bycie jak trędowata. Hihiii Syn zobaczył i mówi: o to znów mnie zarazisz. Wczoraj już jego pędziło do toalety. Poinformowałam go, że to zapewne „jelitówka” bo mnie też jelita bolały ale to przemieliłam w sobie. Przetransformowałam ale nie starczyło sił i czasu na pracę ze sobą. Zbyt wielu ludzi teraz mnie potrzebowało. I chciało się spać, spać. Potem chwila dyskusji żartobliwiej zatkany nos czy toaleta? Co lepsze? Mąż widząc nas mówi: Agniesiu zaparz mi czystka bo mnie zarazicie. hihiiii… Cały tydzień wszyscy mieliśmy opór aby wyjść i zajść do mieszkania syna a nawet on sam. Zamknęliśmy je na spusty i zapomnieli, że ono jest. Koniec myślenia o tym co trzeba zrobić już, co potem a co jeszcze później, a bez czego nie da rady funkcjonować. A jakie pomysły uspać. Wydawało się już w tamtym tygodniu, że nie ma co robić …i pozostały tylko jakieś rzeczy do kupienia bez których na te chwilę da się żyć jak lustro czy suszarka do kuchni na naczynia (nie wspominam, że kuchnia czeka ) a za każdym razem kiedy tam przychodziliśmy coś było do zrobienia. I zastawał nas późny wieczór. Ten tydzień odpuściliśmy i pochorowali znowu. Mamy teorię nawet, że to nie my chorujemy tylko nasza nadwaga i pośpiech.
W każdym razie jest 24. 10. 2015r.
I jak siedzę w ten poranek sobotni przeglądając notatki z tematami a w głowie snują się myśli powstałe w około tego co się działo ostatnio ale nie chce mi się pisać wam o tym czas oderwać się od tematów zjawisk które ujawniły się podczas przygody remontowej i zacząć szybować. Siostra Jola nawet powiedziała: nic nie piszesz tylko o tym remoncie … Ale w zasadzie wszystkie wpisy są u mnie z życia właściwie na ich podstawie opisuję wam i wyjaśniam działanie świata. Takiego jak ja go widzę. Teraz jestem po prostu zmęczona. Bardzo zmęczona nawet nie wiedziałam jak … dopóki nie dałam przepustki snowi.
Hmmm. Czy warto pisać znów o tym co planuję wam opisać wyjaśnić, dopowiedzieć czy opowiedzieć na nowo?… Nie, według mnie. Także opowiadam wam a raczej daję znaki, że jestem tu na moim blogu tylko drzemię w pomiędzy czekając aż wrócą mi siły bo te które mam racjonalnie wykorzystuję do pomocy innym. …W tym czasie spotkałam się z przykładami u ludzi a nawet działaniu na najbliższych z którymi przeplatałam, splatałam życie a także którym pomagałam z energiami bardzo ciężkimi a nawet w randze demonicznej. Tu mam dla was wiele do opowiedzenia. Jak działają na życie siły i energie które na pierwszy rzut wydaja się dobre i pomocne a zjadają nas i naszą energię planów życiowych a także podrzucają problemy zdrowotne będące efektem zaniedbań i naruszeń duszy na innych. Jak wykorzystuje się współczucie. Pamiętajcie, że pomoc współczucie musi być adekwatne do wiary w Boga, że nic nie dzieje się przypadkiem i to co wam czy innym się przydarza kiedy polecacie się Bogu jest wyjściem z ciemnego labiryntu zdarzeń w przestrzeń gdzie zanika labirynt niczym w ostatniej scenie matrikas i przechodzicie do świata wolności z pokonywania długiej i krętej drogi a rzecz rozszczepionej na drobinki energii która wyprowadza a raczej z jednego miejsca przenosi? Nie, nie, nie przenosi zmienia rzeczywistość wokół. Ten stan ostatniej sceny nie jest prosty i często boli boli bardzo ale warto się rozrzedzić i pozwolić Bogu na przemienienie zmieniając swoją przestrzeń istnienia zdarzeń. Co nie zawsze jest do zrobienia prosto. Bo nasze długi duchowe czy materialne a właściwie jedno i drugie to jest to samo nie znikną ale łatwiej będzie to transformować. Czyli nadawać konsekwencjom ich inny lepszy bieg. Co to znaczy transformować? Przejść poprzez wydarzenia naprawcze. Ludzie często myślą i oczekują, że naprawa uzdrowienie to znikanie. Otóż nie. Stare trzeba w miarę pomocy Boga uprać i rozwiesić a zniknąć może nowe to co się dopiero kreuje co nawet już i może widać mniej lub bardziej za rogiem ale dopiero się czai już gotowe do wydarzenia a znika… Sprawa życia zostaje umorzona… Bóg może wszystko i spowodować, że przeszłe grzechy – nasze uczynki wobec siebie i innych znikną ale wiem też to nie dzieje się u tych którzy uczą się na doświadczeniu fizycznym. Znika jeśli można się tak wyrazić symbolicznie ale tylko u tych którzy na własnych filozofiach namacalnie odczuwanych i w kontemplującej myśli rozumianych… . Łapią się na swoich potknięciach … o kurcze Boże przepraszam schrzaniłem… Wtedy się uwalnia wszystko…

Tu macie przykład… ze wpisu 27 punkt rysunek i nagranie z przykładu 3.

http://agnieszkabruzgo.pl/27-rysunko-portret-aury/

auraaakkk 001

H…mmm dobrze powiedzieć ale w drobnych sprawach codziennych trudno się do tego zastosować. (Poczytajcie 12 czakra wpis…62

http://agnieszkabruzgo.pl/62-przeciez-jestem-dobrym-czlowiekiem-a-co-ja-komu-zrobilem

 

 

Tak dobrze napisałam…w drobnych sprawach błahych… Bo one nie pozornie są nieistotne i błahe… nie uważamy je za coś złego… nie powstrzymujemy gniewu, agresji kpiącej myśli, szyderczego uśmiechu…

Ale kiedy zapominam o tym ja to daje mi tym większą radość… przypomnienie… znów to doświadczenie katharsis Duszy… JUŻ DOBRZE, JUŻ JEST DOBRZE…. …. ZAWSZE BYŁO.
Opowiem, opowiem i o tym jak odpocznę. A na razie będę wyciągała po kartce z notatkami i realizowała to co tam dla was zanotowałam. Hihiii jak pomaluję włosy…
Hm… ech… co by nie było i tak chyba muszę wyrwać się do świata kobiet po farbę do włosów i zrobić ze sobą porządek. A TO TEŻ dziwne bo w tym miesiącu pierwszy raz od lat wstydziłam się swojego wyglądu. Zwłaszcza w chwili kiedy zwoziłam z Dorcią graty i Paweł z kolegą będąc u niego czekali na nas aby pomóc je rozstawić a przede wszystkim wnieść rzeczy. Hmmm… to dziwne bo ja z reguły nigdy się nie wstydzę tego jak wyglądam… Ech… pomyślę nad tym zjawiskiem potem,, potem hmmm… polubiłam słowo które działało mi na nerwy… …..
Zrobić ze sobą porządek …
Bez tego zdrowieć się nie chce. I wyjść z kluczem aby zobaczyć i cieszyć się z tego co świat i Anioły zrobiły dla nas. W DOMU SYNA…

DSC_0266   DSC_0259   DSC_0232    DSC_0236   DSC_0151   DSC_0250   DSC_0235   DZIĘKUJĘ….

 

 

6 komentarzy
  • Ewa

    PIęknie urządzone Pani Agnieszko:) Gratuluję, bo ogrom wysiłku widać. Gratuluję również przyjaciół i rodziny, wszyscy spisali się koncertowo 🙂
    Niech Pani odpocznie, niech się Pani wykuruje. Teraz jest czas na regenrację ciała, bo tylko można zaszkodzić nie dając mu przerwy i opieki. Prosze nie lekceważyć uszu… jak rozbolą przez zapalenie to będzie Pani mogła chodzić po ścianach z bólu…
    A co do włosków: jak organizm się zregeneruje to wówczas włosy lepiej przyjmą farbę. Kombuche polecam, może Pani zna, bo to ze wschodu przyszło do nas. Pić, zmywać skórę i włosy.
    Trzymam kciuki za Panią i Wasze zdrowie.
    Ściskam mocno Pani Agnieszko i dziękuję ślicznie za wpis.

  • Kornelia

    p.Agnieszko bardzo dziękuje za ten wpis i czekam na więcej 🙂

  • ania

    Agniesia zdrowiej jak najszybciej 🙂 bardzo ładnie to wszystko wygląda po…:) ściskam buziaki

  • Agnieszka Bruzgo

    Witam Pani Ewuniu i Wszystkich innych… bardzo serdecznie. Finał jest taki, że jestem na antybiotyku. Bardzo rzadko sobie na to pozwalam bo antybiotyk widać potem w energii pół roku. Już niestety i stety wzięłam go przyznam, że poczułam się dużo lepiej po 1 tabletce już. I doszłam do wniosku, że powinniśmy je bardziej jednak cenić i widzieć w nich więcej dobrego nisz szkodzącego…. wielka buźka.

  • Agnieszka Bruzgo

    TO JA PIĘKNIE DZIĘKUJĘ…

  • Agnieszka Bruzgo

    DZIĘKUJĘ ANULKA…