Agnieszka Bruzgo | 131. … WIĘZI POMIĘDZY LUDŹMI… RELACJE…
3294
post-template-default,single,single-post,postid-3294,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

28 Sty / 131. … WIĘZI POMIĘDZY LUDŹMI… RELACJE…

Mechanizmy, Przyczyny i skutki nawiązywanych więzi i relacji  między ludzkich. Tutaj troszkę i oczywiście w kontekście dzieci.  Przepraszam, że tam mało zapisałam zapowiedzi o tym filmiku ale jest 28.01 godz 14. Jeszcze jestem zalogowana na portalu … ale zaraz uciekam. Jestem dzisiaj strasznie zmęczona i poruszam się  jakby w kisielu. Marzę o spacerze wyjściu do ludzi i kinie … obejrzeniu filmu którego nie lubi i nie chce obejrzeć nikt z moich bliskich … ech… mój straszny Pitbul..

W każdym razie zaraz muszę coś wymyślić bo się zapadnę w sen pogoda sprzyja temu ale dusza chce tańczyć patrząc na ludzi. Boże dlaczego dzisiaj pada deszcz? Ofiaruj z godzinkę chociaż aby wyjść na „miasto” i nawet do „Chińczyka”.

4 komentarze
  • Bąbelek

    Jeszcze raz dziękuje z całego serca za pomoc Agnieszko! W sumie pobyt mojej córci w szpitalu nie poszedł „na darmo”. Poznałam bardzo fajną mamę, która przyjechała z Anglii, żeby tu w Polsce wyleczyli jej synka, z którym moja Kamilka bardzo się zaprzyjaźniła 🙂 (tak na marginesie w Anglii wszystko leczą Paracetamolem). A oprócz tego Kamilka poznała Babcię tego chłopca, która teraz stała się przyszywaną Babcią Kamilki, a nam będzie pomagała sporadycznie jako „Babcia-niania”. Więc nawet w szpitalu można poznać ludzi – aniołów. I nigdy nie wiadomo w jakich okolicznościach będzie nam dana odpowiedź lub rozwiązanie na nasze potrzeby serca! I to jest w tym całym naszym życiu piękne 🙂
    Ściskam Wszystkich mocno!!

  • Agnieszka Bruzgo

    Witaj Bąbelku kochany. Też bardzo się cieszę, że już po wszystkim i jesteście w domku. Dużo do myślenia dała mi też ta Twoja informacja która po programie do mnie dotarła o tym”owocu” i tym,że aż czujesz co najmniej niepokój kiedy mąż je kupuje. U mnie teraz też non stop mandarynki są w domu i mają cos dziwnego w sobie. Na pewno to czym się je pryska przenika do środka i ma dodatkowy zapach mandarynki ta chemia.Ona jakby wysusza je aby nie pleśniały i to jeszcze czymś dziwnym. I przypomniałam sobie, że było z pół roku takie gdzie nie dałam rady ich jeść ponieważ miałam stan jakby zatrucia nimi. A zjadałam wtedy tylko 1 sztukę. I nie wyglądała na nieświeżą. Pozdrawiam i tulę do serca.

  • Ewa

    Relacje z pięknymi, delikatnymi zwierzętami, których nie da się oszukać
    https://www.facebook.com/MartynaAtTheEndOfTheWorld/posts/10156612951670565
    Polecam 🙂 Możemy zawsze brać z nich przykład 😉

  • Jola

    Witam Pani Agnieszko 🙂 … ten filmik słuchałam dwa razy. Prawdą jest, że niektóre relacje „odbierają” nam energię. Też uważam, że jest to dobrowolne dzielenie się z osobami, z którymi doświadczamy nasze życie. Z jednymi idziemy bardzo długo, z innymi na chwilę, ale każde to spotkanie jest „Świętym spotkaniem [jak ja to mówię]”, bo każde z nich coś ważnego wnosi do naszego życia. Wracając do wymiany energii … miałam takie doświadczenie w moim życiu, że odwiedzałam bliską mi osobę w szpitalu i po każdej wizycie czułam się jakby ktoś ze mnie energię wyssał. Wiedziałam, że z miłością oddałam tę energię tej osobie, bo Ona była tak słaba [leżąca już od kilku lat wtedy, a obecnie już po drugiej stronie], że ten nasz kontakt jej tej energii dodawał i po tych widzeniach była bardziej „ożywiona” 😉 . Nie lubiłam w tym miejscu przebywać, wyraźnie odczuwało się tam energię bólu, samotności, cierpienia … można by powiedzieć takiego wyglądania śmierci 🙁 . Nie była to jedyna osoba w moim życiu, która czerpała z moich zasobów. Wiem też, że i były takie momenty, kiedy to inni mnie zasilali i byłam im naprawdę wdzięczna. Nie wiem, czy zdarzyło się, że ja podczepiłam się w trudnych moich chwilach do kogoś nieświadomie, ale jeżeli takie sprawy miały miejsce, to dziś wiem, że te osoby nie miały mi za złe, bo do dziś są obecne w moim życiu i mam z nimi dobre relacje 🙂 . Tak jak Pani to podkreśla, że tak naprawdę wszystko jest naszym wyborem i powinniśmy brać odpowiedzialność za to, kogo zapraszamy do swojego życia, bo to tak naprawdę my albo przyjmujemy, albo oddajemy swoją energię poprzez kierowanie swojej uwagi i działania danemu zdarzeniu. Mówienie o wampiryzmie jest przesadzone i niepotrzebnie wyolbrzymiane. Powoduje, że patrzy się na innych jak na potencjalnych wrogów i zamyka przed nimi serce. Życie mnie nauczyło nie oceniać i nie krytykować innych. Mam świadomość, że nasz umysł jest tak skonstruowany, że nie odpuszcza … każda myśl jest oceniająca, ale to ja wybieram, czy daję jej uwagę i co z tym dalej robię. W dobie tak wielu informacji łatwo jest dać się zwariować. I w moim życiu były momenty skupiania się na tym, co mi ktoś zrobił, albo nie zrobił i wpadania w to całe myślenie o „wampirach energetycznych i jak się od nich chronić” … moje dociekania skończyły się na tym, że największym pożeraczem mojej energii był mój umysł a nie inni ludzie, i to właśnie tu musiałam się nauczyć odcinać, to, co zabierało moje zasoby. Jak zaczęłam w ten sposób porządkować moje życie, to wartościowe relacje pozostały, a te, co maiły odejść … odeszły. Teraz pojawia się nowe i życie, jako ciągła zmiana zaskakuje mnie różnymi darami, choćby takimi jak ten blog i Pani cenne przemyślenia, które podpowiadają, albo wzmacniają te przemyślenia, które jeszcze na dobre się nie zakorzeniły 😉 … cieplutko pozdrawiam i dziękuję 🙂