Agnieszka Bruzgo | XV.”KSIĄŻKA” Jeszcze jeden segment.
1607
post-template-default,single,single-post,postid-1607,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XV.”KSIĄŻKA” Jeszcze jeden segment.

DSC_0022

16.2 Zawsze i wszędzie trwa wymiana w polach informacyjnych zwanych aurą

Zawsze w miejscach większych zgromadzeń ludzi jest święto energetyczne. Inaczej dzieje się w autobusach. Tu pozornie jesteśmy stłoczeni na małej przestrzeni i nawet tu nie ma przypadku wśród spotykających się ludzi, jak już wcześniej opowiadałam na tym przykładzie zawsze jest klucz. Zazwyczaj ludzie w miejscach zgromadzeń wymieniają się informacjami, i nie uwierzycie ale pomagają sobie. Kiedyś widziałam jak przechodziła ze mnie informacja na dziewczynę. Spotykałam ją co tydzień w autobusie jadąc do pewnej pani. Mała, pięknie piegowata blondyneczka, troszkę zahukana, nieśmiała, skromna, żeby nie powiedzieć biednie ubrana. Nie widziałam, żeby prowadziła z kimś z jadącej w autobusie młodzieży rozmowę. Stała lub siedziała na uboczu sama, zamyślona. Cały autobus młodzieży szumiał gwarem rozmów, a ja w całym autobusie widziałam tylko ją. Pewnego razu zaczęłam obserwować ruch energii w swojej aurze i sobie troszkę wyżej. Zaczęłam obserwować obrazy, które były informacją dla dziewczyny. Widziałam ją za kilka lat, stała przy kuchni kaflowej, smażyła coś na patelni. Była zmęczona, widać było, że mieszka na wsi i nie powodzi się jej za dobrze. Wiedziałam, że ma dzieci i męża, który na nią nie zasługiwał. W tym samym czasie widziałam również, że jeśli weźmie się za naukę i nie podda się, to jej życie może się potoczyć inaczej. Widziałam ją jako lekarza dziecięcego w temacie nerek, pęcherza, układu moczowego. Niestety jako lekarz nie miałaby według tego co widziałam dzieci ani rodziny. Jeszcze tylko kilka razy jeździłam z nią autobusem i jeden raz siedziałyśmy jedna naprzeciwko drugiej. Przewijało się jeszcze wiele tych informacji i nie wiem jaką drogę podjęła dziewczyna. Wiem, że jest ważna dla świata i dla ludzi w pewien wyjątkowy sposób, skoro tak często byłam przekaźnikiem informacji dla niej w pewnych dziwnych dla mnie okolicznościach. Po jakimś czasie kiedy spotkałam ją w autobusie jakże miło byłam zaskoczona. Dziewczyna była radosna, jakby pewniejsza siebie i jak nigdy dotąd prowadziła ożywioną radosną rozmowę z rówieśnikami jadącymi tak jak ona do szkoły. Wielu z nas ma taką realizację przynosimy po prostu wiedzę ale innych nieświadomie. To też jest wielka praca. Ja różnię się tylko od ciebie tym, że to widzę. Co ci nie umniejsza bo możesz mieć większy plecak lub szersze łącze dla takich przekazów jak ja. A satysfakcja? Ot po prostu wystarcza ci miłe poczucie radości której nie kojarzysz z tym faktem ale jednak odczuwasz. A to odczucie czyni twój dzień błogosławionym.

Swego czasu tak nie lubiłam jazdy autobusami, że ponad rok najczęściej chodziłam na piechotę i to niemały kawałek żeby nie powiedzieć nie osiągalny dla wielu. Różnorodność energii i myśli dotyczących zagmatwanych spraw, które ludzie jechali załatwiać i ich codziennych zmagań po prostu mnie przytłaczała. Czułam się źle widząc czując te procesy, dając się im mnie dotykać i uczestnicząc w nich. Teraz już wiem, że to nie świadczyło o mojej cudownej wrażliwości i subtelnej aurze ( Tak kochani wrażliwcy energetyczni. Czas zmierzyć się ze swoim ego tak jak ja kiedyś.) ale o czymś co najprościej określił, że znów wspomnę po raz enty pewien znany bioenergoterapeuta nauczyciel wielu znanych bioenergoterapeutów w Polsce: „taką aurę to jeszcze trzeba umieć utrzymać”. Zaśmiał się przy tym znacząco. I miał rację.

To co wam tu opisałam nie jest niczym nadzwyczajnym pamiętajcie, że często wy sami jesteście przekaźnikiem dla innych cudownych ludzi którzy będą nieść światło wiedzy i oświecenia dla innych. Dziś niepozorni są dla was nawet ale miejcie świadomość, że w niezauważalny sposób i prozaiczne okoliczności jesteście uczestnikiem, uczestnikiem ważnym wielkiej sprawy nieraz dla was wydającej się niepozorną osoby. A ta osoba może być ważna dla waszych potomków.

Wchodząc w przestrzeń gdzie jest skupisko ludzi należy spodziewać się innego samopoczucia i tego, że odczujecie ruch energii we własnej aurze oraz procesy zachodzące między wami a innymi zgromadzonymi. To naturalne. Zdarza się też tak, że kiedy mamy za wysoko wibrującą aurę ludzie zbliżają się do nas a potem szybko po kilku minutach się odsuwają. Zjawisko trzeba mieć na uwadze zwłaszcza wtedy gdy wchodzimy w grupę ludzi zajmujących się ezoteryką. Tam zazwyczaj jest bardzo ciekawie. I ja zawsze czegoś uczę się w takich miejscach. Można tam zwykle zaobserwować jakieś dziwne nowe zjawisko. Dlatego chodźcie wszędzie, gdzie są skupiska ludzi, bądźcie ciekawi jak dzieci. Uczcie się wyzbywać lęków. Jak chcecie się czegoś nauczyć kiedy wchodząc na spotkanie zamykacie się jak żółwie w skorupie i wypatrujecie zagrożeń? A i tak większość z nas nie jest tak mocna aby przeciwstawić się fizyce. Fala energii i tak was poniesie a wszelki opór spowoduje ból, złe samopoczucie i utrwali stan zagrożenia. Ciało energetyczne szybko się uczy i kiedy pojawicie się w miejscu trudnym, nawet bez ludzi, w ramach jakiejś pracy energetycznej zareagujecie tak samo a odczyt będzie tylko o lęku. Żeby odczytać informację potrzebny jest spokój.

16.3 Jak kilku widzących bada to samo zjawisko

Całość tego co nazywamy aurą może obejrzeć niewielu, gdyż całej nie da się obejrzeć wzrokiem. Aura widzialna sięga czasem wielu kilometrów, a tylko u niektórych ma kilka, kilkanaście metrów i to naprawdę u niewielu. Aura to niemierzalne i niewyobrażalne pokłady żywych, dynamicznych informacji, które stale się transformują, pracują, tworzą, a to co się dzieje widzimy jako energię zmieniających i poruszających się kolorów. Także kolor w aurze to tylko kolorowy strumień informacji, którego światło ogrzewa lub oziębia Duszę swoją i wszystkiego co JEST. Aura nie ma początku anie końca tak naprawdę.

Potocznie określenie „AURA” nie opisuje dokładnie jakiegoś miejsca, osoby lub pomieszczenia, jest tylko sumą odczuć bardzo abstrakcyjnych, indywidualnych u każdej osoby. Zależnych od jej percepcji i zdefiniowania bodźców. Świadczy to o tym, że czynniki, impulsy czy też dane zsumowane przez osoby są dla każdego inne ale określają jakiś specyficzny klimat. Każdy określa ten klimat, jako aurę tego miejsca inaczej. W wynikach ogólnych albo będzie duża zbieżność w odbiorze jak nie identyczna lub zupełnie przeciwna i odmienna perspektywa spowoduje skrajnie odmienne odczucia i opinie. Stąd różnice w tym co kto widzi. Dwie osoby mogą widzieć to samo lecz inaczej to określać i zdefiniować. Co wtedy? Otóż trzeba prześledzić na czym głównie skupiła się percepcja widzącego lub widzących. Potem dokonać analizy i najczęściej znajduje się wspólne informacje lub i tak wnioski są takie same. Byłam kiedyś świadkiem kiedy dwóch widzących spierało się ze sobą w pewnym momencie zwrócili się oboje w moją stronę a ja od początku ich obserwując ewidentnie wiedziałam, że mówią o tym samym ale nie słuchają siebie. Mówili to samo tylko innymi słowami. Ich zaciętość była mocna, tak silna że bałam się odezwać.

Przykładem na różne postrzeganie tego samego zjawiska jest też ta oto sytuacja. Wybraliśmy się z kolegami po fachu „widzącymi” w pewne miejsce które mieliśmy zbadać. Każdy z nas zgromadzonych widzących skupił się i odczytał to co jemu było najbliższe. Dopiero po chwili wspólnych podsumowań i po śladzie kolegów obejrzeliśmy nawzajem swoje przestrzenie. Ta praca była bardzo owocna ponieważ po tym samym śladzie lub miejscu ktoś inaczej ogniskujący miał odbiór i dodatkowe informacje, które są skarbem. Szkoda tylko, że tak rzadko pracuje się razem z otwartymi na siebie ludźmi z ego w nosie dlatego, że wtedy jest dużo łatwiej.

Presja osób postronnych ich myśli i oczekiwania nie oddziałują wtedy tak silnie przenosząc się na wizje widzących i nie przeszkadza to wówczas zobaczyć cel. Za żenujące i ogromnie smutne uważam też kiedy dwoje widzących uda się napuścić na siebie komuś z zewnątrz. Zaprzeczają w ogóle wtedy zjawisku widzenia i sami widać zakres widzenia mają niewielki. I nie wspomnę, że sami się też nawzajem blokują własną wzajemną energią. Takie bitwy „ekstrasenserów” widowiska to żenada i zaprzeczanie wiedzy, że energia w każden czas się kreuje nawet w rywalizacji między widzącymi. Walczy w kreacji z innymi. Marnotrawienie jej aby udowadniać coś innym ludziom lub rywalizować z kolegami uważam za grzech. Lepiej ją wykorzystać w każdym innym zbożnym celu. Szukajmy zaginionych i siły koncentrujmy aby wykreować ich znalezienie jeśli nie odnajdziemy ich fizycznie. Może ktoś kogoś więzi i ta energia uzdrowi to wydarzenie tych ludzi i skreuje możliwość wolności jak Bóg da. Więzionemu i więżącemu. Widzenie to pokora i nie przypisywanie sobie zasług za bycie narzędziem w rękach Opatrzności. Nad pokorą pracuję… ciężko jest ale się staram. Siła jest jednak kojarzona z brakiem pokory a i jest w tym ziarno prawdy. Wyższa szkoła jazdy i mam nadzieję ją ukończyć z jak najlepszym wynikiem.

Obecność osób postronnych, szczególnie silnych sceptyków, ich intencja i wola nieraz wręcz uniemożliwia pracę. Najgorzej jak pośród ludzi znajdzie się silna osoba i nadaje mocną myśl: „i tak im się nie uda i to głupota , oszustwo itd.”. Każda myśl jest rzeczywista i nawet nieskładna, ale o mocnym ładunku emocjonalnym, wyraźnej intencji powoduje, że praca jest bezcelowa, bo okaże się bezowocna.

Widzący czym dokładniej i czyściej widzi to dopasuje się na planie intencji do grupy i zrealizuje to czego taka grupa chce doświadczyć. My ludzie kreujemy wydarzenia. Jeżeli grupa jest nastawiona sceptycznie, na porażkę, to tak się stanie, wedle życzenia. Stan energetyczny w którym widzący sczytuje informacje jest bardzo subtelny i delikatny. Wszelkie silne myśli ludzkie czy istot, bytów dobrych i nie dobrych, szczególnie te negatywne są odbierane przez widzących, zakłócają ich i ich pracę, nawet w tak silny sposób, że kreują właśnie wydarzenie porażki. Dlatego wielu widzących nie podejmuje się wielu prac, ponieważ jest to często bezcelowe. A aby nie dopuścić szkodliwych myśli do siebie trzeba się bardzo mocno zamknąć, przypilnować aby te myśli nie wróciły do wysyłającego w podobnej formie według prawa energetycznego wymiany energii.

Kiedyś oglądałam w telewizji poszukiwania osoby prowadzone przez jednego z najbardziej znanych jasnowidzów. Był to cały cykl programów dotyczących poszukiwań. Oglądałam jakiś odcinek. Część z wizji jasnowidza zakończyła się owocnie, część przebijała się przez zwątpienie i energię dość silną ,,sprawcy tragedii”. Przecież robił to z intencją żeby się nie wydało. Jest to jedna intencja stojąca naprzeciw drugiej, jasnowidz chce wyjaśnić, a sprawca zaciemnić. Większość problemów w oglądanym odcinku powodowała osoba gdzieś w pobliżu poszukujących i ekipy, jej zwątpienie i znudzenie oraz pośpiech do domu. Wyczuwałam tam osobę chorą lub potrzebującą opieki i czas… Widocznie zdjęcia się przeciągały a ktoś bardzo śpieszył się do domu. I nie jest to niczym złym. Wystarczyłoby pewnie, żeby powiedział komuś ze zwierzchników o swoim problemie a zwierzchnik wysłuchał. O takich myślach i przypadkach manifestacji silnych energii np. w biznesie opowiem więcej przy rozdziale o tworzeniu się siatki zdarzeń, ponieważ mechanizm rozkwitu lub upadania firm przedsięwzięć jest bardzo podobny. W tych wszystkich wypadkach zadziwiała mnie bardzo silna energia jasnowidza. To Anioł właśnie taki na ziemi. Jedna z przepięknych energii Miłujących ludzi i odważnych prawych jakie da się widzieć. Dużo by pisać. Myślę, że nawet nie wie jak jest piękny.

Mężczyźni widzący, bioterapeuci są zazwyczaj bardziej odporni, gdyż kobiety są delikatniejsze „psychicznie”, są matkami, żonami i większa część ich energii jest ukierunkowana na dom i rodzinę. To nie jest reguła ale bardzo często tak bywa w tej pracy. Jeżeli mówimy o wykorzystaniu predyspozycji wyższych parametrów aury w pracy, to nie oszukujmy się jest to praca z ludzkimi problemami i chcemy czy nie ma to wpływ na subtelną energetykę. Ba na każdą.

W tym miejscu należy wspomnieć jak istotny jest konkretny punkt odniesienia np. podczas poszukiwań zaginionej osoby. W takich wypadkach najczęściej bada się aurę konkretnego wydarzenia stosując psychometrię, czyli potrzeba nam zdjęcia lub przedmiotu należącego do obiektu poszukiwań. Badając drobniejsze wydarzenia urzeczywistnione w siatce zdarzeń poprzez aurę konkretnej osoby dostrajamy się do niej przez jakąś rzecz należącą do tej osoby lub konkretne miejsce, ślad, informację o tej osobie. Często poprzez głos kogoś z rodziny. Czyli widzącego nie interesuje aura cała danego miejsca, które mogło być piękne i zawierać całą masę informacji np. o tym, że ktoś kiedyś tam walczył lub zbierał grzyby czy całował się tam trzy lata temu. Widzący ogniskuje się na konkretnym punkcie i czyta to, co tego punktu dotyczy. Dlatego jeśli kogokolwiek szukacie, czy chcecie cokolwiek zrobić, to nie mów o tym nikomu. A jak myślicie dlaczego? Należy uważać z przekazaną informacją nawet dobrej życzliwej osobie, gdyż jej lęk o wasze dobro może zakłócić waszą realizację. Są też ludzie, którzy z premedytacją angażują innych, mniej lub bardziej świadomie w wiele przedsięwzięć modelując sposób myślenia i emocji. Gorzej jest jak jednocześnie manipulują przy poziomie intencji. Ludzkość wtedy upada.

Podsumowując, z reguły ludzie ucząc się widzieć aurę postrzegają, że informacje są sprzeczne a interpretacje różne. A to po prostu wygląda tak, że każdy widzący zogniskował się w innej przestrzeni lub na kilku. Nie wolno dopuścić do takiego zamieszania. Często pojawiają się dyskusje na temat tego kto naprawdę zobaczył a kto jest ślepy. Ja proponuję na początek przyjąć prawdę, że wszyscy mają rację. I weryfikować informacje poprzez ich sprawdzalność. Czyli możesz i widzieć myszkę miki ale jeśli dasz informację mającą swoje potwierdzenie w rzeczywistości jestem ci winna przyznać rację, że widzisz konkretne zjawisko. Cały problem polega na tym, że większość zjawisk lub inaczej informacji zawartych w aurze w jakiejkolwiek jej miejscu ma połączenie z całą resztą istnienia i z każdego zogniskowania można czytać, aż do przysłowiowego króla ćwieczka.

    1. Praca z Aurą”.

Praca z aurą to samo życie. Każdym oddechem i świadomym wspomnieniem o sobie pracujemy z aurą czyli ze swoją energią i wszystkimi jej mechanizmami. Pracą z aurą jest każde naturale działanie i doświadczenie dobra dla nas samych. Nie wiem dlaczego nie przyszło nikomu do głowy wypowiedzieć się i napisać ludziom co szkodzi naszej Aurze. Ponieważ praca z Aurą oczyszczanie jej dzieje się dlatego, że coś jej szkodzi. Wszystkie zakłócenia życia naszego, nasza postawa wobec życia relacje międzyludzkie zostawiają swoje ślady użytkowania na niej jak jazda samochodem na aucie. I dlatego użyłam tego przykładu. gdyż on obrazuje najwyraźniej, że inni szkodzą nam na tyle na ile wpuścimy ich do wnętrza naszego auta.

Co nam pomaga jak kąpiel naszemu fizycznemu ciału? Bycie dobrym. Po prostu bycie dobrym, prawym, uczciwym, grzecznym itp.,itd…

Fizycznie możemy też sobie pomagać na wiele sposobów ale dla mnie najważniejsze są te naturalne, dyktowane tradycją, rytuałem, obrzędem i codziennym życiem. Oczywiście są i te wyrafinowane nazwijmy je tak czyli medytacja ale ona to tez zwykła modlitwa i jej kontemplacja. Mniej lub bardziej żarliwa. To okadzanie ale to dzieje się w większości kościołów wszelkich na świecie a i jest dodatkową czynnością w domu kiedy to palimy zbierane, suszone i układane wianuszki…, i można by wymieniać w nieskończoność. Przytoczę tu jeszcze oczyszczanie dzwonami czy dziś są to misy, gongi różnego rodzaju śpiewy. Oczyszczamy się różnymi dziwnymi przedmiotami a nie jesteśmy wdzięczni za to kiedy dzieje się to w Boże Ciało …

Na co dzień kiedy chcemy sobie pomóc w oczyszczaniu Aury warto zastosować kąpiele w soli z sodą oczyszczoną, różne mieszanki czy też same zioła. Warto siadać blisko ogniska i okadzić się palącymi gałązkami, a nawet liście palone z pięknych mądrych drzew pomagają a nie szkodzą ludziom. To przecież kadzenie … zwykłe kadzidła które możemy kupić w sklepach z dewocjonaliami każdej religii. A także świece oczyszczajcie się świecami. Dziś pali się ich masę ale gdzie jest ich prawdziwe oddziaływanie? Płacimy krocie za piękne pachnące cudeńka a żałujemy kilkadziesiąt złotych na świecę z wosku. Prawdziwe dobrodziejstwo dla nas. Dziś nawet G ładnie zapakowane i nasączone zapachem ludzie by kupili. A świec życia wiecznego coraz mniej, coraz w nich więcej parafiny aby było taniej… Ech… co my ludzie sobie robimy…

Woda… bryza, źródełka… informacja w niż daje życie… o tym już jest gdzieś w tej mojej pisaninie dlatego ten temat pominę. Jakże pięknie oczyszcza rzeka… Naszą Aurę najpiękniej też oczyszcza nasze piękne słowo do nas samych, modlitwa szczerze wyrażana lub westchnienie do świata i istnienia. Dobre słowo do sąsiada, uśmiech do dziecka… obcego. Drobne zwrot: dziękuję, przepraszam może pomoc?, jak świetnie, miłego dnia, kocham cię, lubię, jestem ogromnie wdzięczna, wdzięczny. Co nam szkodzi najbardziej słowo złość, upokarzanie, ośmieszanie, wyszydzanie. Pokazywanie innym jacy są głupi. Ja np. nie oglądam już żadnych prawie programów gdzie są rozmowy z zapraszanymi gośćmi w tel. Dlatego, że nie ma nic bardziej wyrafinowanego niż zwabienie człowieka na obcy jemu teren a nasz wygodny i bezpieczny aby go wyszydzić, pokazać jaki jest głupi, upokorzyć, wyśmiać oburzyć się. Czekamy na zdefiniowanie zła. To jest zło. Jeszcze gorsze bo ubrane w maskaradę pustego przedstawienia. I przecież to nic złego. A czymże to się różni od rozrabiaki w szkole który zagna, zwabi w cichy kąt ucznia i mu naubliża, zastraszy ograbi z godności? Czym to się różni? W niczym. Świat energii jest jak księgowość zaksięguje w kosztach Duszy i Stratach no w innych pod kontach ale koszt jest koszt jakkolwiek go zaksięgujemy. Kochani moi uważajcie na takie zachowania swoje. Bądźcie ufni rozważnie. Ja zawsze powtarzam nie pozwól złodziejowi ukraść. Jeśli go kochasz i znasz słabość nie pomóż mu w jego słabości i schowaj z oczu to co może okazać jego słabość. Pomóż mu. Nie czyniąc okazji.

O Pracy z Aurą napiszę jeszcze… dużo … tu czy też w następnej części ukazując wam działanie różnych metod pracy ze sobą bo praca z Aurą to praca ze sobą. Przynajmniej te opiszę o które najczęściej pytacie. A interesuje was jak z wami pracują inni i co mogą dla was zrobić. A czego nie z różnych powodów. T temat rzeka na wile liter i słów.

Ciąg dalszy za chwilkę … przepraszam, że ta transza tekstu jest krótsza ale siostrzenica która mi pomaga poszła własnie do swoich obowiązków …jak tylko wróci będzie szło znów to zamieszczanie szybciej…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.