Agnieszka Bruzgo | XVI.”KSIĄŻKA” i jeszcze jeden…
1609
post-template-default,single,single-post,postid-1609,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XVI.”KSIĄŻKA” i jeszcze jeden…

DSC_0027

Rozdział XVII Miejsca Mocy

Rozdział XV Miejsca Mocy

Byliśmy zaproszeni swego czasu do Białowieży w tzw. miejsca mocy. Pojechaliśmy tam prężną grupą, było nas kilkoro widzących. Oprowadzał nas leśniczy z naszym kolegą Leonem. Wybraliśmy się na wędrówkę śladami miejsc mocy. Byliśmy w miejscu, o którym krążyły legendy opowiadające co najmniej kilka wersji wydarzeń które doprowadziły do zawalenia a właściwie zapadnięcia się pod ziemię świątyni, małej cerkiewki w lesie. Pobadaliśmy to miejsce i wiele innych, wszystkie informacje pokryły się z wiadomościami jakie dostarczyła naszym gospodarzom poprzednia grupa widzących. Byliśmy też oprowadzeni po kurhanach. Są to pradawne miejsca rytualnych pochówków ówczesnych ludzi zamieszkujących tereny puszczy. Opowiadał nam leśniczy i przestrzegał przed zabieraniem z lasu różnych dziwnych znalezionych starych przedmiotów. Pamiętajcie każdy przedmiot ma w sobie energię i informacje miejsca, z którego pochodzi i z reguły ma jakiegoś właściciela. I jeśli nie jest dla was przeznaczony przyniesie kłopoty lub w najlepszym wypadku będzie wołać lub dopominać się o odniesienia na miejsce. Nasz leśniczy opowiedział nam o swojej przygodzie i snach, które spowodowały, że następnego dnia odniósł przedmiot tam skąd go wcześniej nieopacznie zabrał. Z naszej wycieczki dostaliśmy także inną lekcję, którą chciałabym się z wami podzielić. Pamiętajmy, że idąc w miejsca mocy, i wszelkie inne gdzie jesteśmy gośćmi powinniśmy przywitać się i poprosić o możliwość oraz pozwolenie naruszenia tej przestrzeni swoją osobą. W miejscu zapadnięcia cerkiewki nikt oprócz mojego męża Jerzego i syna Pawła o to nie poprosił. Ja również o tym zapomniałam zaślepiona ciekawością. Systemy ochronne takich miejsc działają też tak, że zakłócają energię percepcji czyli nasze ośrodki patrzące. Potem co najmniej boli głowa a uzyskane informacje nie są kompletne. Są wydarte. Wszystko o czym staram się wam tu opowiedzieć to moje doświadczenia, które nie zawsze były miłe i nie zawsze świadczyły o mojej dojrzałości duchowej. W tej książce często używam określenia siebie „ja” jest to nie lubiane i nie rozumiane przez ludzi określenie siebie. Ja oznacza, że sama doświadczyłam tego na sobie i mam takie tego doświadczenie. Ja mówi też to, że ktoś inny może na to samo mieć inny pogląd.

Wspólna praca w tym wypadku okazała się owocna i potwierdziła wzbogacając o inne szczegóły wiele informacji. Jednak nie wszystko co spotykacie w lasach i puszczy jest miejscem mocy. Spotkaliśmy miejsce, w którym były olbrzymie kamienie a informacje miejsca mówiły o tym, że pracowała tam kobieta samotniczka, szamanka, wiedźma, akuszerka, w każdym razie osoba, która nie tylko przyjmowała porody i leczyła. Było czuć jej samotność ale i obecność nadal w tym miejscu. Nasze informacje były potwierdzeniem poprzedniej ekipy.

A teraz inny przypadek z mojej praktyki. Zgłosiła się do mnie poprzez moich przyjaciół młoda farmaceutka. Miała objawy problemów z tarczycą, które powstały w niewiarygodnie krótkim czasie. Zaczęto jej podawać radioaktywny jod, jeśli dokładnie pamiętam. Wzięłam jej zdjęcie do popracowania na osobności bez niej. W takich wypadkach większość pracy wykonuję na odległość lub podczas wizyty, na której klient głównie siedzi lub leży i odpowiada na zadawane przeze mnie pytania. Sama regeneracja i późniejsze zabiegi to już lżejsze zadanie w porównaniu do tych pierwszych zabiegów, które muszą wyjaśnić problem przyczyny. Ja głównie od jakiegoś już czasu tylko diagnozuję, robię takie rzeczy jak usunięcie przyczyny, a zabiegi zlecam do wykonania swoim uczniom, którzy współpracują ze mną i mam pewność, że zabieg zrobią cudownie. Tak abym nie musiała nic powtarzać.

Pracując ze zdjęciem dziewczyny farmaceutki, odbierałam wiele dziwnych zakłóceń i sprzeciwów. Ale najważniejsza była informacja miejsca. Zadzwoniłam do niej i zapytałam gdzie w ostatnim czasie była? Czy może w jakimś lesie? A ona odpowiedziała mi, że jeździli z mężem w miejsca mocy pomedytować. Dostarczono mi zdjęcia z wyjazdu i okazało się, że jedno z tych miejsc było kurhanem. To tłumaczyło obecność potężnej Istoty podłączonej do czakry gardłowej młodej dziewczyny. Wszystko udało się usunąć. Przeprosiny zostały przyjęte a rekonwalescencją zajmowała się już medycyna. Nie usunięcie tego zakłócenia mogło mieć tragiczne skutki. Nie każdy duży kamień jest miejscem mocy. Tu też uwaga dla początkujących uzdrowicieli. Zauważcie, że napisałam przeprosiny zostały przyjęte. Moja klientka zakłóciła wieczny spokój zmarłej Istocie. Więc domniemanie pokrzywdzenia w tym przypadku spotkania ich obu jest wielce dyskusyjne dla mnie. Każdą Istotę trzeba traktować jak żywego człowieka. Dla mnie nie ma różnicy między „tym” a „tamtym” światem czy każdym „innym”. Każdej napotkanej Istocie i bytowi należy się szacunek i bezstronność w ocenie sytuacji. A jeśli ona jest niemiła i nie ma ochoty na kontakt z nami lub jest oprawcą należy postąpić dobrze, etycznie, nawet jeśli występujemy w roli policjanta. Brońmy siebie i innych ale bez okrucieństwa i zbędnych spekulacji. I nie medytujmy siedząc na pupie na czyimś grobie. To może być irytujące dla gospodarza.

Widziałam kiedyś zdjęcie pięknego drzewa z kulą świetlną, która po dużym powiększeniu okazała się trupią czaszką. To miało odstraszać potencjalnych ciekawskich od tego miejsca. Jest też wiele wspaniałych miejsc, w których aura wzmacnia się, kolory stają się wyraziste, bardziej świetliste, wszystkie procesy przebiegają jakby szybciej i dzieją się wyraźniej. Takich miejsc jest wiele i każdy indywidualnie się w nich czuje. Można zaobserwować jak budzą się w aurze informacje jak kwiaty. A czasem miejsce wydaje się czekać na wyjątkowego gościa aby oddać mu informację, którą niegdyś tu zostawił sam dla siebie lub po prostu ktoś ją tu zostawił dla niego. Jednak najpiękniej w aurach wygląda wymiana energii z drzewami. Choć nazywaniem tego wymianą energii jest profanacją. Mam najwspanialsze doświadczenie duchowe dotyczące Jedności z drzewami. Najbardziej magiczne doświadczenie na pograniczu mistyki. Nawet dziś wydaje mi się to tylko snem. Mówiące drzewa… „(…) jej nie zmieciesz, to sumienie jest jej przecież(…)”. Może lepiej opowiadać, że to tylko sen. Ale jakże piękny sen. Wibracja drzew to specyficzny rytm wiersza, melodyka, dostojność, skromność, pokora. Jakieś cztery lata temu(od 2009 r) drzewa wykazywały wielką aktywność w świecie. Miały wiele do przekazania ludziom. Gdybyście wiedzieli ile jako ludzie mamy z nimi wspólnego. To coś dużo więcej niż biologia wspólnego życia na Ziemi.

Rozdział XVIII Świadome blokowanie informacji

Rozdział XVI Świadome blokowanie informacji

Często spotykam się z opinią, że wróżki i inni widzący wmawiają klientom wizje i plany do realizacji. Nazywają to sugestią. Nikt nie widzi jak klienci chcąc zrealizować swoją wizję przychodzą do nas od razu z nastawieniem, aby potwierdzić ich wyobrażenia i zachcianki? Chcą jak narkotyku potwierdzenia i myśl jasno widza nasycona autorytetem ma ich jakby zahipnotyzować doprowadzić i oczywiście zrealizować pomyślnie zamiar. Aura takich ludzi w tym momencie jest spięta, sztywna i biorcza. Zamknięcie powoduje opór na nowe informacje i na zmianę energii kreacji. A jeśli powiecie, że ich wizja się nie wydarzy, wtedy jesteście wrogiem. Nie rozumiem po co chodzić do wróżek i widzących jeśli i tak się nie chce przyjąć zmiany. Na płaszczyźnie energetycznej energia z odczytanego wydarzenia ma wzmacniać poprzez jej zagarnięcie projekt klienta. Potwierdzenie danej kreacji klienta dodaje siły na planie fizycznym, poprzez entuzjazm, odczucie pewności. Jednak nie każdą z kreacji można tak wesprzeć i o tym powinni wszyscy pamiętać.

Bardzo często też obserwowałam u moich koleżanek i na początku mojej pracy u niektórych klientów zjawiska „maskowania”. Właściwie to już po latach mogę o nich doktorat napisać. Na początku to mnie bawiło, dziwiło a teraz po prostu wszyscy wiedzą, że ja się nie wdzieram do człowieka. Chciałeś przyjść, to znaczy, że masz jakiś problem, więc nie zakładaj maski. Moje zadanie to odnaleźć w twojej przestrzeni, w aurach wszystko to co jest potrzebne aby twój problem rozwiązać. Kiedyś grzebałam się i szukałam, a teraz po prostu biorę pod uwagę system intencji. Jeśli jest czysta to informacje sypią się wraz z imionami i datami. A jak nie, to szukam czy „coś” lub jakieś zjawisko nie zakłóca przebiegu informacji. Zazwyczaj jednak po osobie już widać gołym okiem czy chce rozwiązać swój problem czy nie, lub czy jest na to gotowa.

Kiedyś idąc z wizytą do jednej z koleżanek wróżek spotkałam na korytarzu klientkę która do niej szła. Na korytarzy ściągała obrączkę żeby to wróżka powiedziała jej, że ta jest mężatką.

Na człowieka można patrzyć w nieskończoność używając do wyciągnięcia na światło dzienne informacji różnych narzędzi. Ja potrafię to robić sobą ale nie popatrzę jeśli nie sprawdzę wahadłem. Kocham karty i inne narzędzia mantyczne dlatego, że jest to potwierdzeniem tego iż Bóg dał nam wszystko inne jeśli nie potrafisz jeszcze skorzystać ze swoich darów siebie. Jeśli idziecie do kogoś i macie intencję by coś ukryć (ślubną obrączkę), ukryjecie to. Jeśli po prostu nie chcecie, żeby ktokolwiek o tym wiedział. Jeśli macie na celu wprowadzenie w błąd jasnowidza, bądź wróżki, bioenergoterapeuty, uzdrowiciela to gratuluję wam ciekawego i kosztownego hobby jak mawiała moja Alicja Chrzanowska Wygląda to tak jakbyście przyszli do lekarza i czekali, że to on wam powie gdzie was boli. A wy na to, kiedy już wskaże miejsce odpowiecie, a nie prawda. I o ile u lekarza na operację trzeba się umówić i można się rozmyślić wiedząc, że jest już nie potrzebna, to u wróżki, jasnowidza czy uzdrowiciela operacja trwa wraz z diagnozą. Energia pracuje od razu a nawet zanim przekroczysz próg gabinetu. Czasem nawet z miesiąc przed umówioną wizytą, o której jeszcze nawet nie wiesz.

Z czym przychodzisz.? Jest intencją podstawową, fundamentalną dla ludzi, którzy spotkali się aby pobyć ze sobą. Ja unikam i nie przyjmuję z tzw. ciekawości lub osób które przychodzą, bo ktoś je po prostu namówił. W takich wypadkach jeśli już ktoś do mnie trafi mam wewnętrzne pytanie do siebie: „po co do mnie przyszedł, i co ma ode mnie otrzymać?”. Wtedy informacje które przychodzą są poza moją wolą i osoby która przyszła, idą z wyższej płaszczyzny. To nie jest zabawne i zazwyczaj nie do końca się podoba ludziom, gdyż jest to informacja budulcowa, która mówi jak naprawić to co psuje siatkę zdarzeń teraz i ujawnia się w życiu obecnie lub wypłynie niebawem. Dlatego każdy sam powinien zdecydować o wizycie u takich dziwaków jak ja i nie dawać się namawiać na przygody kiedy nie czujecie tego. Po prostu.

Od momentu kiedy nauczyłam się i zobaczyłam jak tworzy się siatka zdarzeń nie lubię czytać przyszłości, nie widzę w tym głębszego pierwotnego sensu. Skupiam się w większości na odnajdywaniu przyczyn i źródła prowadzącego do dysharmonii. Szukam źródła w wielu miejscach i czasach w aurze a także poza nimi. Informacje są przeważnie tak dokładne iż otrzymuje ich potwierdzenie zwrotne od klientów. To jak przeżyjesz TERAZ jak się zachowasz komu podasz rękę lub nadstawisz policzek definiuje twoje jutro. Dbaj o swoje DZISIAJ teraz nie daj szansy odwlekającemu ZARAZ czcij TERAZ.

Człowiek, który przychodzi i ma nieszczerą intencję ma taki bałagan w aurze i takie dysproporcje, że szkoda czasu na udowadnianie mu własnych racji. Czasem jeśli pojawi się taki impuls to szukam jakiegoś punku zaczepienia, bo przecież po coś przyszedł. Ale nic na siłę i jeśli postawa takiego człowieka jest wroga i zaczepna lub tylko oczekująca potknięcia to po prostu mówię mu to czego oczekuje, że jest mi przykro ale nic nie widzę, gdyż mam gorszy dzień. Uznaję współwinę nieudanego spotkania i kończę je, nie biorąc za to należności, ja mam spokój a człowiek wychodzi zadowolony gdyż pomogłam mu zrealizować jego intencję i rację. Chyba, że wyjątkowo zmarnuje mój czas ktoś stracił na tym, zmieni plany każę sobie dla jego dobra zapłacić. Teraz już się tak nie trafia ponieważ ciężko podobno się do mnie dodzwonić i dostać więc ludzie raczej ludzie chcą skorzystać jak najwięcej z tego co mogę im przekazać. Jeśli przydarzyłoby się odwrotnie, uparłabym się na udowadnianie, wdzieranie to i tak nie miałoby sensu. Kiedyś miałam kontakt z Panią, która wykazywała oznaki zniecierpliwienia i niezadowolenia bo inaczej wyobrażała sobie moją pracę i dawała mi to wyraźnie do zrozumienia. Ja dalej sprawdzałam jej problem i niby mimochodem zapytałam o dzieci. Konkretnie o trójkę, Pani zbladła, bo okazało się, że ma tylko jedno. Ja naprawdę nie wiedziałam dlaczego tak zapytałam. Czasem jakby coś czuwa nad człowiekiem i podpowiada mu, przyszedłeś, zapłacisz za wizytę więc zmobilizuj się żebyś już wykorzystał ten dany czas a czasem nie… Z koleżankami takich przykładów mamy worki. Ta pani akurat się uspokoiła, zaczęła współpracować i rozwiązałyśmy wspólnie wiele problemów. Wyszła zadowolona i uśmiechnięta. Była też u mnie pani, która chciała na mnie odreagować to, że uwiedli ją mężczyźni związani ze światem ezoteryki. Mistrzowie jak ich nazwała, nauczyciele, mistrzowie mistrzów. Skoro taka sytuacja spotkała ją dwa razy to raczej nie jest to tylko wina mężczyzn. Przyczyna jest skomplikowana bardzo z punktu energetycznych, karmicznych i duchowych zależności ale pod pewnym względem prosta jak drut. Jeden z mężczyzn był żonaty. Gdyby wykazała się większą samodyscypliną miałaby o połowę problemu mniej. Dopiero jak ją uspokoiłam powiedziałam jej to co widzę w jej energetyce, potwierdziła, że tak o niej też mówili jej tamci mężczyźni. Potwierdziła wszystko. Piękna silna energia wartościowa dała się namówić na „spółkę”.

Odrębnym tematem są mężczyźni ezoteryki. Przeważnie są to ciepli, mili, serdeczni mężczyźni odbierani przez kobiety jako ci wspaniali, mocni, rycerscy. To wabi kobiety które tak bardzo szukają ciepła i bezpieczeństwa. Szkoda, że niestety trafiają się im słabości które ranią wiele wspaniałych ufnych kobiet. Takich jak moja klientka. Nie była typem uwodzicielki to ona została uwiedziona. Kobietom ezoterycznego świata też jest ciężko znaleźć partnera. Swego czasu moja koleżanka wspaniała jasnowidz płakała ze słowami „ pieprzona egzotyka go pociągała”. Uf… to już inne opowieści zbyt intymne. Dzięki Bogu ja mam męża widzącego, docenianego, dowartościowanego i nie byłam nikomu „egzotyką”. Znam też jasnowidz której ciężko było obejrzeć faceta jeśli któryś się nią zainteresował. I taką wróżkę, która wyszła za faceta który nigdy nie pracował tylko był z niezależnymi dobrze radzącymi kobietami. I taką którą uwiódł ksiądz wysoko postawiony. Z męskich przykładów znam jednak wiele pięknych par i udanych związków co tylko potwierdza, że facetom jest łatwiej. Za to mój mąż był jako kawaler w tym środowisku osobą o którego zabiegało wiele pań. Długo prześladowały mnie przekleństwa jednej z mam dziewczyny, która miała nadzieję na coś więcej niż znajomość i pomoc. Nie jestem jeszcze gotowa na pokazanie większej części swojej prywatności. A byłoby to nauką dla tych pragnących widzieć. Dla siebie każdy z nas widzących niewiele może uściubić.

Niektórzy ludzie zapominają, że to oni do nas przyszli. Poniekąd wybrali aby doświadczyć pewnych zadań i odpowiadamy ich chęci doświadczenia. Dlatego różni z nas mają różnych klientów.

Tu przypomina mi się zabawna historia zasłyszana w telewizji jak to dwójka dziennikarzy wybrała się do wróżki jako udawane małżeństwo i ta okazała się według nich „niedojdą”. Tylko pogratulować tej parze nieznajomości tematu. Dwie osoby idące do wróżki z silną intencją żeby ta nic nie odczytała, pomyliła się i głupot nagadała spełniły swoje życzenie. Tak też się stało. Kobieta widząc dwoje wydawałoby się sympatycznych i uczciwych ludzi potraktowała ich z sercem i nie spodziewając się ich nieuczciwości za punkt skupienia wzięła ich małżeństwo. A teraz sprawa najważniejsza, jeśli wyrzucić by słowo małżeństwo, być może cała reszta pasowałaby do relacji tych dwojga ludzi. Jeśli do mnie trafia ktoś kto chce sprostować jakąś wróżbę lub wie, że przyszłość jest tylko domniemaniem, prognozą, to pytam u kogo był i po latach pracy wiem jak inne koleżanki po fachu nazywają pewne zjawiska. I nie negując wcześniejszej prognozy, wróżby staramy się znaleźć sposób aby polepszyć lub zmienić przyszłość i wcale to nie oznacza, że tamta wróżka się pomyliła. Po prostu sczytała to co mogłoby się wydarzyć gdybyś nic nie zrobił żeby to zmienić.

AURR ZAMKNIĘTYCH, maskujących się klientów

Rozdział XVII Moc wypowiedzianego słowa. Klątwy, uroki, biała i czarna magia

Rozdział XIX Moc wypowiedzianego słowa. Klątwy, uroki, biała i czarna magia

Pięknym odkryciem było dla mnie gdy zobaczyłam jak aura zmienia się podczas wypowiedzianych słów lub zasłyszanych informacji. Uzdrowienie jest w informacji a nie w najpilniejszym oczyszczaniu mentalnym lub też niejedzeniu mięsa jak też słyszałam. Setki godzin najlepszych technik i praktyk nic nie dadzą jeśli nie ma w tym serca i miłosierdzia. Najpiękniej objawiają się zmiany przy „zapodawaniu” intencji. Bardzo lubię to słowo i choć jest niepoprawne językowo, to ja mam w swoim słowniku ich wiele i używam ich gdyż najtrafniej w brzmieniu oddają to co chcę opisać. „Zapodawanie” intencji to nic innego jak powierzenie rozwiązania bardzo konkretnej sprawy swojej wyższej istocie istnienia płaszczyźnie, wymiarowi przestrzeni duchowej z pełną akceptacja rezultatu końcowego.

Słowa. To nasza moc siła nośna naszej duszy, jej wyraz chęci urzeczywistnienia. Słowo zapisane to misterium Rota.

Smsy są męczące i wprowadzają stałe zubożeni naszego języka…, denerwuje mnie to pisanie skrótami, i bałagan zniekształcenia energii pierwotnych słów. Ja kocham wielokropki. Ten kto je odkrył dla języka pisanego… jest wielkim myślicielem…, mędrcem i miał wiedzę energetyczną. To jakby miejsce na ładunek energetyczny na moment, w którym pozwalamy czytelnikowi zatopić się w malowanym zagadnieniu. Wiem, że gdzieś czuwają takie Istoty w około naszej Ziemi i pilnują, żebyśmy całkiem nie zapomnieli naszego języka i to nie tylko w przysłowiowej gębie. Chciałabym np. żeby powróciły takie słowa zapomniane jak : SIELSKI…PRZAŚNY… Boże co za cudowne przesłanie one niosą …spokój, porządek, ptaki w locie, szumiące drzewa…, i kłosy …, pełne kłosy zboża …falują słychać skrzypeczki pasikonika…,czuć ciepło słońca… i można smakować świeżo upieczony chleb ze smalcem, lub złocistym pachnącym miodem…. A zimą czapy śniegu i przepiękne, niezwykłe obrazy namalowane na szybach okien … Boże gdzie one są. A kto dziś widział prawdziwe piękne płatki śniegu! Ja pamiętam je już tylko z dzieciństwa. Kto z dzieci ma jeszcze okazję je zobaczyć i sanie … dzwonki dzwonią…koń w kłusie radośnie niesie. .. Sielski klimat… Niebo na ziemi … Jedno zwyczajne wydawałoby się słowo. A energia jego i przekaz niesie potęgę życia na ziemi w niebie.

19.1 Klątwa

KLĄTWA– to informacja w systemie energetycznym pozostawiona lub zakotwiczona tam celowo aby zapętlić człowieka w określonej częstotliwości doświadczeń bez możliwości uwolnienia z niej bez zadośćuczynienia. Czasem zadość uczynnienie nie pomaga. Najczęstszą przyczyną uruchomienia takiego mechanizmu jest żal, gniew, poczucie wielkiej krzywdy i chęć zemsty, pomszczenia, dania komuś nauczki. Informacja klątwy dotyczy jednej osoby lub jest informacją dziedziczoną energetycznie, czyli założoną na pokolenia. Czasem dziedziczy się ją jako informację słowną i na zasadzie przekonania wprowadza dobrowolnie w swoje życie, czyli zasłyszaną informację od babci, która brzmiała, np. „Na naszą rodzinę ten X rzucił klątwę”. Innym rodzajem nośnika klątwy jest mechanizm, który przywołuje początkową sytuację karmiczną będącą wzorcem rodowym i jeśli nie przepracowany, na nowo objawia się w życiu pod postacią osoby-nauczyciela, który rzuca klątwę. Często zdarza się, że w obrębie jednej rodziny jej członkowie wiedzą, że na nich różni ludzie rzucili klątwy.

W dzisiejszych czasach szczególnie na Podlasiu nadużywa się słowa klątwa. Z uwagi na to, że sposób wspomagania się magicznymi rytuałami i recepturami postępowania jest rozpowszechniony, a większość procedur została zniekształcona, ulepszona i zmieniona według własnego mniemania, powoduje to, że systemy energetyczne ludzi po takich zabiegach są rozchwiane. Ludzie w następstwie nie potrafią sami uwolnić się od tego co na początku miało im pomóc. Działa to wówczas jak klątwa. Jest silnym programem mentalnym wzmocnionym potężnym ładunkiem intencji, woli zadziałania skutków i rezultatów jakie ten program ma osiągnąć. Do tego działa tu jeszcze energia namacalnego zaangażowania, czyli wykonanej pracy na rzecz zasilenia tego programu. Taką pracą jest palenie świec, korzystanie z kamyków, wstążeczek, szmatek, ubrań, w skrajnych przypadkach krwi, ziemi cmentarnej, wody w której obmywa się osoby zmarłe, krzyży, sznurów i pasów narzędzi przestępstw i zbrodni . To wszystko w połączeniu tworzy silną konstrukcję energetyczną, coś w rodzaju przewodnika osoby dla której był przeznaczony. Osoba, na którą rzucamy klątwę staje się niewolnikiem tego „przewodnika”, który kreuje i przymusza poprzez swoje nieświadome działanie swojego podopiecznego do działań destrukcyjnych, niszczących siebie, swoją rodzinę, firmę. Jeżeli taka klątwa jest zrobiona przez osobę, która się zna na rzeczy, taką energię jest niezmiernie trudno odnaleźć w osobie, a jeszcze trudniej ją usunąć, jest to wręcz niebezpieczne, gdyż najczęściej ma blokadę przed pomocą, która automatycznie szkodzi zdejmującemu. Na zdjęcie niektórych klątw trzeba znaleźć indywidualny sposób, na oszukanie tylko tej części która jest odpowiedzialna za karanie pomocy i drugie tyle sposobów i zaangażowania aby uzdrowić skutki.

Miałam kiedyś klientkę, na którą patrzyłam kładąc karty. Oglądając tylko powierzchownie stan energetyczny używając obu metod: jasnowidzenia i kart, przyszła mi do głowy nieodparta myśl, pytanie –czy moja klientka miała problemy w kontaktach z wodą. Kobieta zdziwiona pytaniem odpowiedziała, że nie, więc dalej kontynuowałyśmy pracę. Jednak to pytanie cały czas do mnie powracało, postanowiłam nie dać za wygraną i zapytałam wprost, czy kobieta się topiła w swoim życiu. Po zastanowieniu odpowiedział, że właściwie tak, ok.7 lub 17 razy nie pamiętam nawet działa to na mnie bo nie pamiętam ile ale było to bardzo dużo. I jednak wydaje mi się, że była mowa o 17 przynajmniej ja tak zapamiętałam. Była to jedna z najbardziej skutecznie rzuconych klątw, która sprawiała, że sama osoba nie była świadoma jej działania. Była to klątwa rodowa, która nie mogła wypełnić swego zamierzenia z uwagi na szczególną opiekę duchową tej osoby i jej rodziny. Zauważyłam wtedy, że klątwa może być silna i działa z racji wolnej woli rzucającego ale nie musi wcale przynieść żniwa, osiągnąć ostatecznego rezultatu. Jednocześnie klątwa samych wydarzeń ma miejsce, dlatego że nadal działa mechanizm kreujący, który na poziomie funkcjonowania tych działań musi rozładowywać gromadzoną energię. Najczęściej zdarzają się klątwy, które nie są tak silne, nie sięgają pokoleń, i są zrobione nieumiejętnie, lub osoba naprawdę w głębi duszy nie chciała nią zaszkodzić. Wtedy wystarczy wprowadzić tylko wydarzenie zastępcze, w którym ta energia się wyładuje, a osoba nad którą ten systemem energetycznym ciąży odczuje emocjonalno-duchowy skutek jak w przypadku prawdziwego wydarzenia i zostanie uwolniona. Z racji tego, że energia taka może i bardzo czeto tak się dzieje, że wyładowuje się u samych uzdrowicieli, w ich domach, na ich sprzętach, ludzie zajmujący się takimi usługami bardzo wysoko je cenią. Jest to nieraz przez ludzi krytykowane, dlatego, że nie wiedzą z czym mają do czynienia lub nie przywiązują do tego wagi, ale też często ci którzy są świadomi i odczuwają skutki klątwy, nie chcą przeliczyć pomocy na wymiar finansowy. Choć wiedzą namacalnie przeliczalnie jakie szkody klątwa przynosi. Tyle wystarczy tu o tym bo można o klątwach bez końca.

19.2 Urok

UROK – to energia blokująca.

Energia uroku jest silną energią emocji, intencji, ciekawości, zazdrości. Jest ciężką energią, która przylepia się do osoby, przedmiotu, idei, pomysłu i opóźnia jego działania, zawiesza w przestrzeni, zatyka system pobierania energii przyrody, mentalnej lub duchowej i wtedy taka rzecz, przedmiot, zwierzę lub człowiek popada w powolną destrukcję czy zniszczenie. Lub jest wysysana przez zazdrośnika. Energia taka z reguły jest rzucana nieświadomie i znam ludzi, którzy wiedzą o tej swojej przypadłości-umiejętności, nie panują nad jej mechanizmem i obarczają się wielkim poczuciem winy z tego powodu. Prawie każdy człowiek słyszał o różnych metodach zapobiegania lub zdejmowania uroków, czyli, np. o wiązaniu czerwonej wstążeczki na przedmiotach czy łóżku dziecka, przeciąganiu płaczących dzieci przez spódnicę, spluwanie za sobą, zatrzymywania się przed drabiną lub czarnym kotem. Lub po prostu stosuje się straszaka albo „przykuwacza” uwagi który odwraca ją od chronionego obiektu.

Przykład rzuconego nieświadomie uroku.

Siedzę w miejscu gdzie prawie opieram się o ścianę a nad głową mam paprotkę. Dzięki temu mogę przetrwać w warunkach energetycznych dla mnie trudnych. Poziom duchowy grupy jest bardzo wysoki, wykazuje cechy jedności, wsparcia i pomocy. Dominującym aspektem jest opiekuńczość. Już na początku wiedziona przeczuciem, dałam płytkę pewnej osobie, tak nakazał mi wewnętrzny przekaz. Choć zupełnie nie wiedziałam dlaczego w tamtym momencie. Potem z perspektywy czasu okazało się, że była to chęć zapobiegnięcia pewnej wymianie energetycznej, to jak wyciągnięcie ręki do nieprzyjaciela, choć stosowniej byłoby powiedzieć nieżyczliwego. Czasem boję się, ponieważ moja energia kreacji jest na tyle płynna, że mogłam niechcący wykreować rezygnację z przebywania koło mnie tej dziewczyny. Zrezygnowałaby z nauki dla niej ważnej. Na początku nie byłam pewna czy dobrze widzę i czuję tę osobę, czyli jej energię, której nie jest świadoma. Jednakże zdarzyło mi się siedzieć przed nią i ledwo doczekałam końca zajęć. Powiedziałam siostrze, że wracam na swoje poprzednie miejsce, w którym siedziałyśmy, gdyż dosłownie rozrywało mi fizycznym bólem tylną czakrę sercową, bolały mi płuca, jakby ktoś nadymał je od środka. Nawet po przesiadce do końca dnia bolała mnie głowa i serce.

Jest mi niezmiernie ciężko podczas zajęć, szczególnie kiedy grupa myśli w kontekście problemu do rozwiązania. Energia mentalna myśli w zdenerwowaniu jest tak silna, że ja nie mogę się skupić. Na j. polskim jest to najbardziej widoczne. Z reguły mam lekkość pisania a tam nie mogę zdania sklecić. Za tydzień sesja a ja zrezygnowałam z zajęć ponieważ energia lęku jest tak silna a ja tak zintegrowana z grupą, że nie mogę się wyizolować. Ale też nie chcę, bo za jakiś czas wiem że wyrobię w sobie postawę energetyczną pozwalającą mi na swobodne i pełne doświadczanie nauki jaką sobie jeszcze teraz wybrałam. I moje pojednanie z siostrą poprzez to doświadczenie. Idąc tam teraz wiem, że mogę mieć problem w pracy energetycznej. Tydzień to czas jaki potrzebuję aby cały system energetyczny wibrował zgodnie ze mną. Trzy dni to tylko czas rozłączenia emocji w całej przestrzeni. W tym czasie jestem w domu i nie kontaktuję się z ludźmi nie zajmuję się żadnymi sprawami. Nic nie planuję. Wiem, że będzie się tak działo do czasu kiedy wyrobię w sobie tą postawę w nowym dla mnie środowisku szkoły.

W tym wypadku energia uroku zadziała tak, że osoba, której podarowałam płytkę w tej grupie pożyczyła ode mnie ołówek dla jeszcze innej osoby. Ołówek był wartości sentymentalnej, gdyż był prezentem od mojej najbliższej przyjaciółki z racji nowo rozpoczętej nauki. W pewnym momencie poczułam, że powinnam zażyczyć sobie zwrotu tego ołówka i zasugerowałam osobie która go używała, że mogę kupić mu ołówek w sklepie jeśli nie ma czym pisać, dlatego, że na następnej lekcji byłby mi niezbędny. Do tej rozmowy wtrąciła się dziewczyna, przed którą siedziałam a która tenże ołówek ode mnie pożyczyła koledze i z wyrzutem zwróciła mi uwagę, po co mi mój własny ołówek, którego używam do szkiców. W tym momencie zareagowałam bardzo asertywnie i dosadnie, jednocześnie proponując inny ołówek, który zakupię dla chłopaka. Efektem całego zdarzenia było to, że na rozpoczętych zajęciach ołówek przestał działać. Działała na niego energia uroku rzuconego przez nieświadomą swojej siły kobietę. Kiedy przyszłam do domu, opowiedziałam o tym zdarzeniu mężowi, który naprawił tę szkodę energetycznie w przeciągu paru minut. W efekcie mechanizm ołówka zaczął na nowo natychmiast działać. Warto tu wspomnieć, że wiele osób wyrzuca z siebie gęstą energię zwaną urokiem, w następstwie czego mają problemy w swoim życiu na zasadzie, że energia którą generują do nich wraca. Lub drą ją jak kawałki własnej ważnej sukni i obrzucają nią innych. A w większości wypadków jest to energia trudna. Ciężko jest im też nawiązać prawdziwe relacje z innymi ludźmi, przyjaciółmi a zwłaszcza partnerami, gdyż energia, którą świadomie lub nieświadomie z siebie chlapią jest odczuwalna przez bliskie im osoby, które od jej nadmiaru wcześniej czy później uciekają z ich życia.

Każde nawet nie opacznie wypowiedziane słowo ma wpływ na świadomość i powoduje wybory, których dokonują inni lub ty sam. Bardzo zwracam uwagę na to jak mówię i na jakim poziomie intencji.

Chciałabym tu przybliżyć zjawisko tego jak działa wypowiedziana informacja. Zawsze powtarzam ludziom aby idąc do wróżek czy też jasnowidzów nie oczekiwali „aby się sprawdziło”. Robię tak dlatego, że ludzie przyzwyczajają swój system energetyczny i kreator zdarzeń do realizacji zasłyszanych, zaplanowanych scenariuszy, które to zaczną się realizować zawsze gdy tylko usłyszymy polecenie od kogoś kogo podświadomość uzna za autorytet lub gdy uznamy usłyszaną sytuację za wartą zrealizowania. Tak właśnie realizowana jest większość „poleceń” typu: „Zostaw go, zobaczysz to nie wart ciebie człowiek. Ona nie będzie chodzić. Jak tak dalej pójdzie doczekasz się wylewu”. Ludzie często są podatni na realizację życiową popierającą tych, którzy potem dodają: „A nie mówiłam, mówiłem, że tak będzie?”. Jeśli często słyszysz takie słowa od jednej lub różnych osób w swoim życiu to musisz koniecznie nad tym popracować. Zadać sobie pytanie kto decyduje o tym jakiej jakości losu doświadczasz.

W praktyce w obcowaniu z konkretnym człowiekiem stosuję zasadę, że jeżeli przychodząc do mnie człowiek ma pewien potencjał to doradzam mu najpierw pracę z sobą, problemem, a dopiero potem zaglądam poprzez wahadło, karty lub bezpośrednio jakiego rezultatu można oczekiwać, czyli „co się wydarzy”. Najczęściej gdy ludzie przychodzą i widać totalną porażkę w ich życiu i wiele spraw nieuporządkowanych, walących się, to dla mnie jest to jednoznaczny sygnał, że u tego człowieka dzieje się jakiś destrukcyjny proces, czyli funkcjonuje wzorzec, z którym sobie nie radzi a lekcje raczej go niszczą niż wyzwalają. Jeśli taki człowiek do mnie trafia, to ja bezwzględnie zwracam mu uwagę na to, że jest tu wiele do naprawienia, bo MOŻNA i bezsensowne jest w tym miejscu pytanie co dalej będzie. Ponieważ będzie gorzej, a zakończenie sprawy, tematu, lekcji może ciągnąć się latami, wprowadzając dodatkowo niszczące wzorce w życie dzieci i wnuków. Po prostu sprawy zanim się wyprostują mogą jeszcze bardziej się skomplikować. Jeśli taka chłonna osoba usłyszałaby co jeszcze trudnego mogłoby ją spotkać, a jej system wiary w siebie i swój lepszy los jest kruchy to zaakceptuje do realizacji plan problemów. Ja pozostawiam takiej osobie jakiś czas na pracę z sobą, doradzam uporządkowanie pewnych kwestii, a potem zapraszam ponownie aby zobaczyć co się wydarzy. Zdarza się też tak, że z góry wiadomo mi wiele o sprawie jak i miejscu, którego dotyczy. I tak działo się kiedy przyszła do mnie pewna Pani z zapytaniem o inwestycję męża względem pewnego miejsca. Kiedy usłyszałam co to za miejsce wiedziałam, że będzie problem. Mąż mojej klientki chciał wziąć w dzierżawę miejsce po restauracji. Problem polegał na tym, że w tym miejscu było już kilka restauracji, różnej nazwy, rożnego wystroju i kuchni. Nikomu się nie udało. Wszyscy odchodzili z długami a jeśli szło im dobrze to i tak w bardzo krótkim czasie tracili swoje zarobione pieniądze. Znając to miejsce „z widzenia” zasugerowałam klientce, że zanim zacznę sprawdzać korzystne będzie przeanalizowanie męża pod względem energetycznym, sprawdzając na jakie wibracje teraz jest gotowy. Jak najbliższe projekty mają go doświadczyć? Inaczej można by zapytać: czy to dobry czas pod względem przyszłych finansów na realizację? To zamienność wydarzeń do jednego doświadczenia stanu świadomości. Czyli miejsce było warunkami doskonałymi dla ludzi, którzy mieli zaznać dla nauki straty i zubożenia. Takich też ludzi przyciągało. Dlatego w tym wypadku ważne było sprawdzić co ma doświadczyć mąż i jak wygląda jego synchronizacja z miejscem. Tak też zrobiłyśmy. Zajrzałam na męża mojej klientki i prognozy. Oczyszczałam go jakiś tydzień, już nie pamiętam ile konkretnie. Po pewnym czasie spotkałyśmy się ponownie i dopiero zajrzałyśmy w to: „co może być”. Wyszło mi wtedy, że wszystko się ułoży jeśli spełnione zostaną pewne „okoliczności”, czyli pozwoli się jeszcze zadziać innym drobniejszym wydarzeniom oraz oczyści pewne miejsce w lokalu. Klientka wiedziała, o które miejsce chodzi ponieważ też nie czuła się tam dobrze. Określiłam także wibracje nazwy lokalu, w której powinno się szukać konkretnego słowa. Restauracja działa do dziś, wiedzie się jej dobrze, chociaż był moment zwątpienia z racji budowy obok dużego kompleksu galerii.(jest rok 2015 i nadal działa z małą zmianą nie jest to restauracja tylko bar czy tawerna). Wiem, że gdyby nie oczyściło się męża tej Pani i nie wiedziała jak ma z nim postępować, a także o tym co może się stać, ten pomysł okazałby się kompletną klapą. W dużej mierze z powodu też ludzkich lęków, jakie by wówczas powstały. Nie mogę tu niestety napisać z jakimi zakłóceniami energii i dylematami zmagał się ten pan.

Zostając przy temacie restauracji i klubów. To miejsca spotkań wielu ludzi z reguły przy alkoholu i niejednokrotnie po innych „umilaczach” psychiki. Takie miejsca wymagają szczególnych zabiegów i troski o gości ale także o właścicieli, gdyż hasające w nich energie, wibracje i byty, wcześniej czy później wyją bólem jeśli nastąpi najmniejsze odstąpienie od prawego poziomu intencji i uczciwości wobec siebie czy personelu, który tworzy na równi z właścicielami firm energetykę przedsięwzięcia. W temacie takich miejsc mogłabym również opowiadać godzinami. Przybliżę tu jednak przykłady, które mają za zadanie zobrazować pewne ważne zjawiska, o których wiedza mam nadzieję ułatwi ludziom postrzeganie tego co mogą spotkać na swojej drodze.

Kiedyś poproszono mnie o konsultację w sprawie miejsca dyskoteki, w której notorycznie dochodziło do burd i bijatyk. Sama nazwa powodowała już wielkie zakłócenia energetyczne i przywoływała większość energii demonicznych w mieście. Osobiście nigdy nie zdecydowałam się wejść do tego miejsca, a na pomoc zdecydowałam się tylko dlatego, że byli to znajomi mojej przyjaciółki. Doradziłam właścicielce pewne zmiany wystroju wnętrz, koloru i artefaktów oraz oczyściłam to miejsce. Sytuacja się uspokoiła i zmieniła diametralnie. Duży wpływ na pozytywny rozwój tej działalności ma sama żona właściciela poprzez swoje parametry duchowe i duże pokłady dobra, które ma w sobie i którymi otacza pracowników. Na dzień dzisiejszy działalność klubu jest wyciszona i rozkwita nowa inwestycja w sprawie której również konsultowali się ze mną właściciele kiedy mieli w planach rozpoczęcie tej inwestycji.(2015 jest działa )

Zważaj na każde słowo

19.3 Zważaj na każde wypowiadane słowo

Są ludzie którzy dosłownie podążają za każdym słowem wróżki, jasno widza czy uzdrowiciela, bez zastanowienia przyjmując ich prognozy wizje. Sama miałam taki dziwny przypadek, zastosowania się do tego co powiedziałam. Gościem moim była wspaniała istota pracująca na co dzień słowem, która kochała ludzi i chciała im bardzo pomagać. Sprawa dotyczyła zbliżających się wtedy wyborów. Powiedziałam tej pani, że wystarczy, że tylko wystartuje w wyborach i z minimalnym zaangażowanie środków i formy dotarcia do ludzi powie cokolwiek i zacznie działać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że kobieta nie dostała mandatu politycznego. Po pewnym czasie w migawce telewizyjnej zobaczyłam krótką relację z jej „wyjścia” do ludzi i byłam w szoku. Kobieta dosłownie zinterpretowała moje słowa „mówić cokolwiek”, a pewność tego, że się dostanie zamknęła jej możliwość racjonalnego zaangażowania się w sprawę. Sytuacja jest podobna do zapytania ucznia: Czy zdam egzamin? Odpowiedź brzmi: Jeśli będziesz się uczyć to zdasz. Kobieta, która rzeczywiście wiele dobrego mogła zrobić dla ludzi, tak ogólnikowo podała swój program, że okazał się niezrozumiały i mało konkretny dla potencjalnych odbiorców. Zbadałam później poziom intencji całego wydarzenia, dla własnego spokoju i znalazłam przyczynę. Tym co zablokowało realizację kobiety, był co prawda mężczyzna w życiu tejże pani, którego poziom intencji co do funkcji, którą mogła pełnić kobieta był bardzo interesowny. Mogło to spowodować naruszenie pewnych granic duchowych tej kobiety a w przyszłości negatywnie wpłynąć na ich wzajemne relacje. Należy tu wspomnieć, że pierwotna energia potencjalnych wyborców tej pani stała w opozycji do energii związanej z tym mężczyzną.

Dlatego praca z aurą człowieka jest bardzo odpowiedzialna. Inaczej mówiąc, stosując jakiekolwiek narzędzia mantyczne, pracujesz świadomie lub nieświadomie z ludzką aurą. Dlatego ja kiedy widzę, że jest jakiś duży problem w życiu człowieka, to zanim postawię mu karty, zaglądam dlaczego go to spotkało.

Czasami zdarza się, że człowiek stoi przed trudnym wydarzeniem w życiu i pomimo tej wiedzy musi przez to doświadczenie przejść. Ponieważ dla jego wyższego dobra doświadczenie np. spotkania z jakąś osobą mimo, że dla niego bolesne dla drugiego okaże się w perspektywie wielkim darem, szczególnie dla jego bliskich i dzieci. Można tę relację i spotkanie przeprowadzić łagodnie i nie pozwolić aby się zapętliła dalej. Jak najlepsze korzyści powinny odnieść tu obie strony. Takie zadanie stało przed jedną ze wspaniałych kobiet jakie poznałam w życiu. Miała ona być nauczycielem i mędrcem w kontakcie z napotkanym człowiekiem. Jej zadanie polegało na mówieniu szczerze tego co uważała za suszne. Była jakby własnym głosem duszy tegoż człowieka, którego jednocześnie drażniło i fascynowało to co mówiła pobudzając do głębszych refleksji. Pokazywała ona mężczyźnie jak wygląda jego świat oczami kobiet. Aby zainicjować taką przemianę w człowieku potrzeba wiele szczerości, wewnętrznej siły i mądrości oraz pewności że się postępuje słusznie, mimo niebezpieczeństwa narażenia się i poniesienia konsekwencji swoich słów. Kochanka ucząca faceta, że ważna jest żona i nie dzwoni się do niej będąc na spacerze jakże rzadkim z własnym dzieckiem. Czasem mistrzowie przychodzą w postaci której nie skojarzymy w najjaśniejszych snach … niepozorni i nieszanowani przez społeczeństwo.

19.4 Biała i czarna magia to kwestia perspektywy

Rozgraniczenie na białą i czarną magię jest kwestią perspektywy.

Każde działanie nawet w dobrej wierze mające na celu uzyskanie konkretnego rezultatu jeśli narusza wolę i granice innej osoby jest czarną magią. Kiedy upierasz się za jakąś realizacją dla siebie a nie jest ona zgodna z tym co dla twojego dobra wyższego jest dobre stosujesz czarną magię wobec siebie. Czarna magia nagina rzeczywistość dla własnych celów lub tworzy inne wydarzenia na korzyść jednej osoby często kosztem lub co najmniej nie licząc się z krzywdą innych. Lub dosłownie ma im zaszkodzić. Jeśli stosowałeś jakieś zabiegi magiczne i uzyskałeś oczekiwany rezultat, który po jakimś czasie okazał się niewypałem to oznacza, że naruszyłeś swoje dobro i czyjeś granice. Stanowisko lub ukochany zdobyty poprzez białą czy czarną magię musi być stale zasilane energią, która będzie podlewała tę konstrukcję energetyczną. Jeśli tylko zaprzestaniesz takich zabiegów zaczną się problemy a raczej siatka zdarzeń zacznie wracać na właściwe jej miejsce. Tak złapany mąż zacznie uciekać lub być obcą osobą w związku. Magia jest dobra i wspaniała jednakże korzystanie z niej wymaga ogromnej samodyscypliny i wysokiego poziomu etyki. Wszystko zależy od tego co chcesz uzyskać, jakim kosztem i jaką masz intencję. Z białą magią jest jak z krzyżem można go powiesić prosto na ścianie lub odwrotnie.

Znana jest mi opowieść od pewnej mojej klientki jak to jej koleżanki nota bene prawniczki z wykształcenia czyli kobiety mające podwyższone poczucie sprawiedliwości i osąd wybrały się do pewnej „szeptuki”. Jedna z nich pozostawała w długoletnim związku z żonatym mężczyzną i postanowiła sobie pomóc magią. Magia zadziałała mężczyzna odszedł od żony ale nie do niej tylko do jeszcze innej kobiety. Ta sytuacja pokazuje też to, że w obliczu wielkich uczuć i namiętności jesteśmy po prostu jako kobiety bezsilne, bezbronne, stęsknione miłości i zupełnie nie ważne jest jakie mamy wykształcenie, wiek i z jakiego kraju i grupy społecznej pochodzimy.

To przykład aury mężczyzny, na którym dziewczyna stosowała wszystkie możliwe rytuały magiczne oraz inne techniki zniewolenia. Związek, w którym był opierał się na więzi wytworzonej poprzez magię. Na tym rysunku widać energie, które rozjaśniały postać po kolejnych oczyszczaniach. Nie rysowałam stanu energetycznego mężczyzny na innych kartkach, gdyż praca z nim polegała głównie na podwyższaniu jego wibracji i zadbaniu o bardzo zły stan fizyczny. Mężczyzna wiedział, że działo się z nim coś bardzo złego i że był czymś zniewalany. Mówił swojej matce aby się o niego nie bała nawet kiedy ledwo trzymał się na nogach i zapewniał, że ze swoją dziewczyną nie zwiąże się na stałe. Mówił to nie zdając sobie sprawy jak brzmiały jego słowa. Bał się o bezpieczeństwo swoich najbliższych. Nie miał siły i nie rozumiał dlaczego nie dał rady zakończyć związku z dziewczyną. Na zamieszczonym rysunku widać zaznaczone godziny oraz pozytywne myśli i wydarzenia będące rezultatem mojej pracy. Takie działania magii są niezwykle trudne i niebezpieczne do oczyszczenia, a ich ślady w aurze widać czasami jeszcze przez kilka lat.

Zaraz ciąg dalszy pomaga mi siostra i razem dosłownie obsługujemy jedną małą myszkę.

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.