Agnieszka Bruzgo | XVII. „KSIĄŻKA” 17 porcja…
1611
post-template-default,single,single-post,postid-1611,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XVII. „KSIĄŻKA” 17 porcja…

DSC_0021

To co najtrudniejsze w Pracy z ludźmi.

Najłatwiej jest odwołać spotkanie z człowiekiem, który ma zapłacić za wizytę. Odwołanie spotkania z osobą, którą mamy przyjąć charytatywnie jest problematyczne nawet z uwagi na przepisy o prowadzeniu działalności.. I jest to problem wszystkich moich koleżanek i kolegów choć różnie sobie z tym radzimy. Nasza praca jest specyficzna i wymaga specyficznych warunków i dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Kiedy jest inaczej jest niebezpieczna dla naszego zdrowia, wydarzeń w życiu i dla naszych bliskich. W tym środowisku znane są osoby, które straciły dzieci, podupadły na zdrowiu lub po prostu targnęły się na nie. Ja często przesuwam przekładam lub odwołuję spotkania. Dzieje się tak ze względów moje bhp i osoby, którą mam przyjąć. Często pracuję z ciężkimi przypadkami po których praca z innym człowiekiem jest nie wskazana z uwagi na energie, które mogą być obecne w mojej aurze. Ja nie wiem kto z jakim problemem przychodzi lub jakie energie się przy kimś ujawnią. Ludzie w większości przypadków tego nie rozumieją a ci którzy wiedzą o co chodzi piszą do mnie w dzień wizyty czy aby spotkanie jest aktualne. Co bardziej wytrwali i uparci próbują dzwonić nie rozumiejąc, że w świecie energii nie ma różnicy czy siedzą przed wróżką, jasnowidzem, bioenergoterapeutą czy rozmawiają przez telefon. Kiedyś po takiej pracy trudnej poszłyśmy z przyjaciółką do innej mojej przyjaciółki takiej z dzieciństwa, z którą nie widziałam się wiele lat. Zaprosiła nas na wieczór filmowy z bolywodem. Po takiej pracy było jasne, że nie powinnyśmy nigdzie chodzić i nikogo odwiedzać ale przeważyło poczucie dobrego wychowania w tym wypadku źle pojętego przeze mnie. Poszłyśmy tam choć w drodze rozmawiałyśmy już, że mogą być problemy. W domu dziewczyny zostałam poproszona o pomoc energetyczną dla jej babci. Nie umiałam odmówić aby nie być źle zrozumianą w efekcie czego po rozluźnieniu energii w pewnym momencie zaburczało, zaszumiało, pociekło i popsuła się lodówka. Gospodyni była bardzo zdenerwowana ponieważ wiedziała, że wiązać się to może z dużym wydatkiem. My miałyśmy ogromne poczucie winy i niesmak. Patrząc z innej strony nie powinna mnie prosić o pracę kiedy miałam być tam gościem. Do babci na jej prośbę mogłam przyjść w innym terminie. A moja wina, że nie umiałam się w tej sytuacji odnaleźć na tamten czas. Dziś wiem jak ważna jest umiejętność mówienia rzeczy trudnych dla dobra ludzi nawet kosztem tego co o nas sobie pomyślą.

Przykre są też i takie sytuacje. Zadzwoniła kiedyś do mnie klientka z prośbą o pomoc ponieważ źle się czuła. Chciała abym do niej przyjechała. Ja przeprosiłam ją i powiedziałam, że mam zapalenie nerwu kulszowego, ledwo się ruszam z bólu i jestem na zastrzykach. Ona na to odpowiedziała mi, że da mi na taksówkę. Zamurowało mnie a w oczach zakręciły się łzy. Miałam jeszcze kilka takich sytuacji i ze wszystkimi zerwałam lub rozluźniłam pracę ponieważ te osoby zatraciły granicę kontaktu z drugim człowiekiem. Energii nie da się kupić. Zapłata jest za nasz czas i jest wymianą kiedy nie mamy możliwości innej pracy ponieważ ludzi proszących o pomoc jest coraz więcej. Potem prawo nakazuje prowadzić działalność a co za tym idzie ponosić koszty tej działalności. Nie skarżę się ale chciałabym pokazać nasz świat. Jakże inny od wyobrażenia ludzi takiej fajnej pracy kładzenia kart, pomachania rękami. Kiedy wyjeżdżam aby odpocząć do przyjaciół i spaceruję z nimi, rodziną nad morzem w dalekim kraju nie noszę komórki przy sobie. Przykre są sytuacje kiedy ktoś po powrocie mówi z pretensją: dlaczego pani nie odbierała ja się źle czułam potem bym pani oddała pieniądze za telefon. Przecież to nie o pieniądze chodzi. Nikt nie wydzwania do lekarzy, fryzjerów, sprzedawców. Takie sytuacje są też uciążliwe dla naszych bliskich. Żona mojego kolegi bioenergoterapeuty często jest pod denerwowana kiedy mąż zapomni wyłączyć lub wyciszyć telefon a zadzwoni późnym wieczorem. Niby mógłby wyłączyć ale jak zapomni. Ludzie dzwonią do nas o każdej porze dnia i nocy. Kiedyś pani puszczała do mnie sygnały około trzeciej nad ranem ponieważ jak mówiła źle się czuła a może ja nie spałam to bym jej pomogła. Kiedy miałam gabinet jeszcze na początku mojej pracy w domu, w sześć dziesięciometrowym mieszkaniu zapukał późnym wieczorem do moich drzwi pan i powiedział, że widział światło w moim gabinecie to pomyślał, że zajdzie porozmawiać. Mój pierwszy mąż mało nie upadł.

Często obcy ludzie piszą do mnie smesy z pytaniami. Ja nie odpowiadam na nie ponieważ nawet bliskim znajomym odpowiadam dopiero po kilku dniach lub w ogóle. Moja główna praca to praca w gabinecie i dopiero potem jak mam czas zajmuję się kontaktami sms i internetowymi. A i tak głównie zaczynam od tych ludzi piszących którzy są moimi poniekąd stałymi klientami. Bardzo bym chciała aby praca poprzez internet się rozwinęła ale nie mogę zaniedbywać gabinetu. Internetowy gabinet powstał głównie dla tych moich wcześniejszych klientów, którzy mieszkają poza moim miastem lub wyjechali za granicę. Dop. 2015r – mam swoje miejsce od ok 3 lat na portalu. Spełniło się moje marzenie.

Zauważamy też takie zjawisko z koleżankami, że jak już zgodzimy się pomóc komuś bez zapłaty to ludzie ci są bardzo często nastawieni roszczeniowo. Napisała do mnie kiedyś sms pani z zapytaniem czy odpowiem na jedno pytanie bez pieniążków. Odpisałam, że dobrze ale niech poda e-maila. Gdybym na te wszystkie smsy odpisywała smsem to w skali miesiąca byłoby to kieszonkowe mego syna.(-dop. 2105r. to pisałam kiedy smsy jeszcze kosztowały krocie i niewielka ilość była ich wpisana w abonament) Ja „za komórkę” płacę jak każdy. Kiedy pani napisała mi pytanie okazało się, że jest jedno ale tak skonstruowane, że zawiera w sobie kilka większych innych. Wymagało to większej, szerszej analizy i dłuższego pisania. Myślę, że ta kobieta zdawała sobie z tego sprawę. Pozostawiłam je bez odpowiedzi a od owej pani dostałam jeszcze kilka esmesów w tonie pretensji: nie odpisała mi pani a obiecała. Odrębną kwestią jest to, że takich sms-ów i e-maili dostajemy bardzo dużo. Nie jestem w stanie fizycznie odpowiedzieć na nie z racji mojej pracy w gabinecie. A każdy zwracający się do mnie z prośbą myśli, że jest jedyny. Moi bliscy mogą na ten temat opowiedzieć bardzo dużo. Właśnie przygotowuję moje dwie siostry na troszkę moich asystentów. Są świetne ponieważ ja pytam ich kiedy potrzebuję a one uczyły się ode mnie według mojego podejścia do życia i pracy. Mam nadzieję, że chociaż jedna z nich zajmie się odpisywaniem kiedyś na co ważniejsze listy, zwłaszcza te dotyczące moich medytacji. Od około dwóch miesięcy nie mam czasu aby pięknie ukłonić się za dwa przepiękne listy. Oba dotyczą moich medytacji jeden od młodej dziewczyny, która dzieli się wrażeniami o „Złotej Miłości” a druga od mężczyzny, który „nazwał się Marianem”. Dziękuję za piękne słowa to właśnie z powodu poprawek nad książką nie mam czasu odpisać tak jakbym chciała. ( TU KLANIA SIĘ PIĘKNA HISTORIA – -niezależnie od tego Pana odezwała się do mnie po jakimś czasie jego córka. Urodzona tego samego dnia, miesiąca i roku co ja.)

Dostaję też listy w tonie co może mi pani o mnie powiedzieć. Te są najciekawsze i jestem wobec nich bezradna.

Kiedyś słyszałam w telewizji jakieś pretensje do widzącego ponieważ zajął się sprawą ale ludziom kazał poczekać na podwórku. Potem ktoś z kolegów moich skomentował ten fakt, że szkoda, że nie powiedzieli o wymiarach tego mieszkanka, w którym ta osoba mieszkała z rodziną. Mój kolega znał tę osobę widzącą i wiedział jakie ma warunki mieszkaniowe. Ludzie nie myślą o tak prozaicznych przyczynach zachowań. Ta rodzina takich pukających do drzwi ma pewnie setki. A oni chcą żyć normalnie. Rodziny takich ludzi widzących miałyby wiele do powiedzenia. Dla mojego syna jestem po prostu mamą, która ma ugotować obiad i do której krzyczy się mamo zapomniałaś wstawić pranie, skarpety się kończą. Lub idziesz dziś do pracy? To pytanie każdego dziecka do swojej pracującej matki z cichą nadzieją, że ten dzień spędzi się razem. No i najlepiej na zakupach… sprzętu komputerowego. Mój syn rośnie i coraz mniej mnie potrzebuje jeszcze troszkę i będę miała więcej czasu na kontakty z ludźmi ale teraz jest jego czas. Nie chcę jak już wspominałam nie raz żeby za parę lat powiedział lub napisał książkę o nieszczęśliwym życiu dziecka swojej żyjącej problemami innych ludzi matki. Jak mogę pracować z ludźmi z ich problemami tworząc własne dla najbliższych. Większość ludzi pracujących z innymi w ezoteryce miała ciężkie życie, doświadczyła traum. Najczęściej chęć rozwiązania własnych problemów była bodźcem do poszukiwań w tym temacie. Tak, zdanie własnych egzaminów jest najlepszym świadectwem predestynującym do pomocy innym ale też w pewnym momencie tych problemów już nie powinniśmy generować z siebie sobie i swoim bliskim. Przekleństwem naszym jest też to, że bardzo często sobie nie możemy pomóc przynajmniej na takim poziomie jak innym.

Do zagadnień najtrudniejszych jednak należy zaliczyć powiedzenie człowiekowi, że to jednak on przyczynił się lub jego bliscy do sytuacji której doświadcza. „dlaczego mnie to spotkało?” Zawsze dlatego, że coś zostało zaksięgowane na sucho nie wartościując wagi tylko ból odczuwającego. A ból jest ból. To jest to próbuję wam z całych sił z całego serca przekazać nie zaprzeczajcie i nie wartościujcie uznajcie a będzie łatwiej. Tę zasadę wyznaję też ja w sowim życiu. Najpierw szukam co zrobiłam nie tak ja i cz w sobie mam po przodkach czy też w rodzinie co uruchomiło dane zjawisko. Nie szukam winnych tylko mechanizmu który uwolnił energię którą oceniam, że działa na moją szkodę.

2014 r. znalazłyśmy z siostrą duszę jakby nas straszącą ok 3 nad ranem zbudziłyśmy się w domu. I pierwsze to zaczęłyśmy się modlić. Przyjrzałam się jej porównałyśmy z odczuciami siostry i dotrwałyśmy do rana. Odeszła pomogło. Sprawa jeszcze wyszła po kilku miesiącach jakby dalsza część i powiedziałam. Albo udamy, że jesteśmy dobre i nasz ród a ta energia nas zaatakowała albo znając życie uznamy, że ma powód przyjść do nas właśnie i nam się pokazać. Podjęłyśmy temat mediatorski i rozważając z punktu uznania krzywdy zrównałyśmy tzw winy i zaczęły przepraszać Duszę, poznawać rozważając pewne cechy i wiedzę, że nie ma winnych i ofiar tylko sprawy do załatwienia wyglądające z różnych punktów inaczej. I dzisiejsza postawa nas zachęca nie do szukania winnego i ofiary tylko ma być ukierunkowana na to, że Duszyczka potrzebuje pomocy naszej a raczej my możemy jej pomóc. Bo sprawa nas dotyczy w jakiś sposób. Udało się.

Rozdział XVIII Człowiek, istota kosmiczna czy Boża?

Kochani znajdziecie tu tekst który na pewno może okazać się nie zrozumiały i powinnam go usunąć ale nie byłabym w prawdzie ze sobą. Potrzebny ten zapis był mnie. Przelać jakkolwiek umiem wybrać słowa dla tego co widzę i czuję, przelać na „papier”. Zgodnie z prawem energetycznym które manifestuje się psychometrią dla niektórych wystarczy tylko przeczytać ten zlepek słów bo nie są ważne. Ważne jest to co prowadzi w ich brzmieniu w świat i wymiary które opisuję. Nie same słowa tylko ich energia.

Jest taka przestrzeń Istoty, jak już wcześniej wspominałam, którą po prostu widać. Jest to informacja, która mówi o człowieku ale z płaszczyzny jego Istoty Istniejącej ZAWSZE. Wtedy to co widać to najczęściej jego realizacja i doświadczenia w Bogu, a tu na Ziemi widać to poprzez świadomość doświadczenia Boga w materii. I nie zawsze idzie to w parze z aktywnością religijną a często nie ma wręcz nic z tym wspólnego. Ten potencjał po prostu widać, a jest to jakość dwóch podstawowych kolorów aury. Tu nic nie można ukryć ani schować ani chcieć lub nie chcieć zobaczyć. Drzewo nie schowa swoich konarów nie ukryje szumu liści. Świeca nie ukryje blasku jasności.

Świadomość człowieka może poruszać się wszędzie gdzie zechce lub może, a to zależy od jakości ogólnej jego świadomości na którą składają się jakości poszczególnych (wysokości wibracji) czakr i ninnych mechanizmów energetycznych. I tak samo ważna jest tu wysoka wibracja czakry pierwszej jak i siódmej. Meridiany i system monadyczny.

Poza 12 czakrą jest takie przejście. Jeśli wszystkie 12 czakr uniesie się na pewną częstotliwość lub wibrację to wtedy( widać sobą )u was lub u osoby zobaczycie jej istnienie poza wszelkimi wymiarami i tym wszystkim co je tworzy, co jest jakąkolwiek materią z jakiejkolwiek części wszechświata któregokolwiek gdziekolwiek.

Od jakości parametrów świadomości czakr i od jedności podstawowych z wyższymi ośrodkami energetycznymi zależy gdzie i na ile człowiek może się poruszać wychodząc z ciała i czy może to robić tylko swoją świadomością. Czy i jak wpływa na życie swoje i innych. Na dzień dzisiejszy bardzo niewielu ludzi ma przystosowane ciało fizyczne na tyle, aby jego części mogły bezpiecznie wychodzić i poruszać się w różne miejsca. Z reguły są to miejsca ograniczone, światy wytworzone mentalnie lub astralnie. Dziwi mnie, po co ludzie chcą wyjść z ciała żeby podejrzeć co jest u sąsiada kilka pięter wyżej albo pochodzić w astralnej płaszczyźnie. Według mnie to strata cennego czasu danego nam tu na Ziemi. Chęć zaś takiego podróżowania wynika stąd, że nie pamiętamy co się dziej z nami po śmierci, bo wtedy tak się właśnie poruszamy. Z tą różnicą, że po śmierci można pójść daleko w różne miejsca, a jeśli nasze ciało jest aktywne zdolność poruszania jest niewielka, i musimy świadomością stale pilnować aby ciału nic złego się nie przydarzyło. Jeżeli więc chcemy tak się poruszać powinniśmy wzmacniać aurę eteryczną i własną osobowość duchową. Paradoks polega na tym, że ludzie którzy mają wyższe parametry duchowe nie odczuwają potrzeby chodzenia po światach astralnych, gdyż w jakości duchowej następuje przypomnienie tej umiejętności która jest zwyczajna poza życiem na Ziemi. Na pewnym etapie naszego rozwoju fizycznego i duchowego, będzie to naturalny proces na Ziemi.

Jeśli chcecie bezpiecznie widzieć i poznawać aurę, wędrować po niej, w niej, nią i wiedzieć co się dzieje i w czym uczestniczycie to musicie zdać sobie sprawę z jednej podstawowej zasady. Bardzo często mylone są pojęcia, które powodują nieścisłości i zakłamanie oraz zupełnie zniekształcają prawdę lub umyślnie wprowadzają w błąd. Pojęcia te to Boski a kosmiczny, służące dla określenia duchowego wymiaru. Boski a kosmiczny to jest zasadnicza różnica i kardynalna. To są dwa diametralnie różne pojęcia. Boski to Boski w nim zawiera się również kosmiczny a kosmiczny może być Boski w jakości lub ateistyczny ale np. etyczny i prawy. Bez zrozumienia tego nie da się poruszać w świecie energii, światów i istnień. To albo patrzenie poprzez wyimaginowane obrazy narzucone przez inne byty często chcące uchodzić za bogów, bożków lub inne autorytety wzniesione bardziej lub mniej albo widzenie energii i samo decydowanie o swojej Istocie. Kiedy potem informacje podane przez takie byty się nie pokrywają z rzeczywistością lub nie spełniają oczekiwanych i obiecywanych cudów wtedy sztuczny obraz boskości pryska a upadek jest bolesny i zazwyczaj ludzie jeszcze bardziej oddalają się od Boga i swojej boskości. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”.

Kiedyś mój mąż opowiedział mi przypowieść. Nie pamiętam dosłownie ale chodziło mniej więcej o to: człowiek słyszy stukanie do drzwi. Otwiera a tam Jezus. I mówi do niego kochaj mnie a będziesz miał to i tamto, kochaj mnie a dostaniesz, a będziesz. Postać odchodzi a za chwilkę znów stukanie. Człowiek otwiera drzwi a tak znów Jezus. Ten mówi „kocham cię, tak bardzo cię kocham„. Taka jest różnica między Boski a kosmiczny.

Była u mnie pewna pani, która w rozmowie ze mną użyła takiego zdania. Bolał mnie ten bok to sobie nakleiłam ducha świętego i pomogło. Najpierw nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Nic jeśli nie czeka co na to powiem a jeśli czeka? Czekała, patrzyła na mnie. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą: co miało nie pomóc tam na końcu takie kosmity stoją, że musiało pomóc. Przecież oni też mają „ichnego” ducha świętego. Jest teraz wiele systemów, które podobno posiadają wiedzę której to Jezus nie zdołał przekazać. Zapomniał czy co? A nie to przecież spisek i po prostu wycięto to co ważniejsze???. Najdziwniejsza jest mnogość różnych wersji modlitwy ojcze nasz. Od innej mojej klientki z drugiego końca Polski dowiedziałam się o nowych zbawcach innych niż wspomniani. Ja tego nie szukam ”boję się tego” ludzie mi przynoszą to w sobie do zobaczenia kiedy zgłaszają się z problemami. Systemy są niebezpieczne zwłaszcza te, które kalkują jako swoją wykładnię z kościołów. To energetyczne sekty. Bardzo niebezpieczne. Spróbuj się teraz z tego podłączenia uwolnić.

Bardziej „przyziemy” choć działający na tej samej zasadzie przykład. Zjawiła się u mnie w gabinecie dziewczyna, która podpisała stosowne pakty z diabłem lub demonem i była z tego dumna. Chciała ode mnie pomocy. Nie da się pomóc człowiekowi jeśli system energii duchowej obu osób jest do siebie w opozycji. Kiedy pomaga się już takiej osobie musi wchodząc w przestrzeń pomagającego uznać jej świętość. To tak jak na ziemi jeśli jesteś w jedności ze swoim prawdziwym Bogiem jesteś w stanie uszanować Boga i świątynię inną niż twoja kiedy do niej wchodzisz. W tym wypadku nie ja przyszłam do dziewczyny tylko ona do mnie. Nie ma takiej opcji energetycznej żeby pomóc aby energia uzdrawiającego zeszła do poziomu wibracji uzdrawianego. Zaznaczam, że są takie energie „paktowe” które na czas uzdrowienia są w stanie uszanować światło i jego granice. Mnie to też zdziwiło na początku ale w zasadzie to oczywiste. Chrystus jest Miłosierny i nieskończenie kochający bezwarunkowo.

Dziewczyna nie dała rady ustać na nogach w moim gabinecie mówiła, że ciągnie ją i boli głowa ciśnie, szumi w uszach. Chciała porady w problemach codziennych. Nic do niej nie przemawiało co mogło by pomóc aby chociaż usiadła. Chciała, chciała i chciała właściwie nie wiadomo czego. Przemówiły w końcu do niej moje słowa zadające jej pytania. Pewnie masz wspaniałego chłopaka? Nie. No to świetnie się uczysz i zdajesz egzaminy? Nie. Masz jakieś moce? Nie. Masz dużo kasy? Nie. No to po co była ta umowa? Nie zrobił cię ktoś w przysłowiowego konia? Dziewczyna nie dała rady ustać i wytrzymać dalszej rozmowy, która dotyczyła teraz oczywistej kwestii a mianowicie tego, że jest jeszcze niepełnoletnia i jeśli czegoś chce musi przyjść z mamą. Wejście w coś nowego nie rozwiąże problemów w cudowny sposób za nikogo. Pozwala tylko poczuć się lepiej prze jakiś czas.

Z doświadczenia wiem, że ludzie nie potrafią potem powrócić do normalnego życia jeśli to odrzucą. W tej ezoteryce naruszyliśmy sacrum to co przenajświętsze. Bóg nie zabrania nam doświadczać nie zabrania grzeszyć tylko przestrzega przed jego skutkami. Ezoteryka jest fizyką i wcześniej czy później nauka to udowodni ale To co Pierwotne powinno być nienaruszalne. Sacrum dziedzictwa kościołów. Nie da się zamiast pojednać z Bogiem i własnym kościołem zapisać do innego. Ciekawszego, egzotyczniejszego bardziej wzniesionego. Każdy ma swoją karmę, drogę ocenianą przez innych jako dobrą lub złą. Każdy ewoluuje i wzrasta w poznaniu i rozpoznawaniu przejawów Boga. Bóg nie jest kosmitą ani magiem najlepszym z magów. Jeśli zechce może się w nich przejawić ale nie będzie go tam więcej ani mnie niż w tobie czy we mnie.

Prawo boskie i prawo kosmiczne.

To co zawarłam w refleksji powyżej to tylko kawałek z bardzo obszernego tematu, w obrębie, którego zdarza mi się dyskutować z niektórymi moimi kolegami i klientami. Odmawiam bycia okularami dla czyjegoś oglądu jak dany proces połączenia się dokonał. Chciałabym pobudzić Wasze Serca do patrzenia na Mistrzów Duchowych a już szczególnie tych pochodzących z kosmosu. To serce pomoże wam wybrać właściwie i uchroni przed fałszywymi bożkami. Nie oceniam, opowiadam tylko na co warto zwracać uwagę, a raczej na co ja zwracam uwagę widząc pewne zjawiska i to jak działają na aurę na Duszę człowieka. Energie systemów, bytów kosmicznych niejednokrotnie oddzielają człowieka od jego duchowego pierwiastka, korzystają z energii ucznia trzymając go w szponach, np. dziwnych praktyk, zniekształcając podczas tych praktyk jego system energetyczny. Poprzez czakry modelują świadomość tak plastycznie, że osoba nie zauważa że jest zniewolona do momentu, aż nie pokaże się jej pewnych absurdów i to czysto logicznych. Zaznaczam, że najczęściej ludzie sami na to przyzwalają. Wiecie skąd mam tę wiedzę? Od samych zainteresowanych. Kiedy dzieje się coś nie tak, u ludzi podpiętych do takich systemów, szukają wówczas pomocy u widzących. Z reguły wtedy chcą słyszeć o pięknych procesach i istotach, które działają na rzecz ich rzekomego rozwoju duchowego. Ja się nie spieram i nie dyskutuję, mówię co widzę a decyzja należy do słuchacza. Jeśli systemowe wartości i opętanie jest posunięte bardzo daleko i trzyma w ryzach większość życia i codzienności, ja jako osoba widząca staję się wrogiem takich osób oraz niejednokrotnie własnych bliskich przyjaciół czy znajomych którzy zapisali się gdzie indziej. Choć to pozornie sprzeczne, gdyż taki człowiek przyszedł sam po pomoc. System walczy o takich ludzi bezlitośnie, nie chcąc wypuścić swojego „żywiciela”, „wyznawcy”. Opętanie poprzez systemy kosmiczne są jednymi z najtrudniejszych do uwolnienia. Aby sprostać prośbie o pomoc takiego człowieka, trzeba go najpierw odpiąć od systemu, co jest bardzo niebezpieczne, gdyż opętania kosmiczne są dużo bardziej złożone i niezwykle silne fizycznie. Nigdy nie uzdrawiam człowieka w systemie, dopóki jest z nim połączony, gdyż wówczas nie pomagam człowiekowi tylko wzmacniam system. A sam człowiek niewiele korzysta w tym przypadku z pomocy uzdrowiciela.

Znana jest mi sytuacja kiedy Pani X, która była niegdyś uzdrowicielem korzystającym z systemu tzw.kosmicznego i posługiwała się w swojej pracy specjalnym schematem urządzenia otrzymanym od istot kosmicznych. Na początku była bardzo zadowolona z efektów swojej pracy, jak i jej klienci. Bardzo mocno polepszył się jej słuch, aż do jasnosłyszenia, a po jakimś czasie dowiedziałam się, że Pani X wydzwania do swoich klientów opowiadając, że przyleci statek kosmiczny i trzeba się zapisywać do księgi, bo niedługo może miejsc zabraknąć. Taką informację dostałam też od naszej koleżanki również uzdrowicielki z zapytaniem, czy nie wiem co się dzieje u pani X ponieważ dzwonią ludzie prosząc o pomoc aby się od niej uwolnić. Nie tylko energetycznie ale też po prostu chcieli aby przestała do nich dzwonić. Wiem, że są inne cywilizacje i ta Pani też wiedziała ale co pozwoliła sobie przez to zrobić? Sama wiadomość o istnieniu takich istot nie jest dla mnie w tym środowisku niczym nadzwyczajnym, lecz forma w jakiej Pani X to przedstawiła i zmiana jej osobowości w skutek współpracy z dziwnym systemem wskazywała na poważne problemy psychiczne. Jeszcze jakiś czas temu przez myśl by jej nie przeszło aby siać panikę i niepokoić ludzi namawiając ich nachalnie na podróż statkiem kosmicznym. Ta historia dość jasno obrazuje, dlaczego jestem przeciwnikiem przyjmowania prezentów, darów i artefaktów od nieznanych istot kosmicznych czy duchowych. Zawsze jest ślad kontaktu i więź oraz wymiana energii lub zobowiązań jeśli to z czym się kontaktujemy jest warunkowe. Nigdy nie wiadomo do czego się naprawdę zobowiązujemy przez takie kontakty. U nas nie tam może oznaczać tak. A nie zawsze mamy do czynienia z Aniołami choć tak myślimy. Jak coś warunkującego zechce się podać za Anioła i wywołać w was miłe uczucia odbioru i ma możliwości aby was szturchnąć, to tak zrobi. To tak jak z wywoływaniem duchów. Przyjdzie z reguły taki, który zechce, a nie ten komu każecie przyjść. A tak na marginesie, duszom się nie rozkazuje i nie każe, bo to po prostu niegrzeczne, ta przestrzeń jest bardzo podobna do naszej i pewne zachowania są nieetyczne.

Bardzo dobrze rozumiem dlaczego duchowni zabraniają niektórych praktyk. Rozróżnienie pewnych rzeczy, co jest właściwe a co nie, jest trudne jeśli ma się nie gotową świadomość. Niestety większość ludzi ucieka od kościołów identyfikując je z osobami duchownymi i widząc przez nie Boga. Nie pozwalają kapłanom różnych religii być po prostu ludźmi. Poprzez pryzmat ich osobowości uciekają od wspólnot religijnych i szukają kontaktu z dziwnymi mistrzami kosmicznymi. A kościół to jedyna ochrona jaką ludzkie istoty mają. Słowa papieża, w których zwracał się do Boga, Matki Bożej „Cały Twój…” ratują duszę i są największym darem i nauką dla człowieka aby uwolnić się od wszystkiego co nas wikła.

Wyczytałam ostatnio w pewnym tekście zdanie, z którego wynika, że prawo Boskie i kosmiczne to jest jedno i to samo. Otóż nie zgadza się to z tym co widzę. Pomyślcie, to tak jakbym Was zapewniała, że Anioły, najwyższa manifestacja Boga to kosmici. Niejednokrotnie w mojej pracy spotykałam się ze zjawiskami, które jednoznacznie wskazują na to iż Istoty kosmiczne nie różni od nas nic oprócz techniki i poszerzonej świadomości i to tylko w naszym mniemaniu o nich. Chociaż nie można i tego powiedzieć o wszystkich ludziach, ponieważ jest wielu takich na Ziemi, a nawet nacji które takową świadomość mają. Różni nas i istoty kosmiczne znajomość z zakresu pracy energetyki w różnych istotach, w tym ludzkiej i nie tylko, oraz znajomość techniki i urządzeń, którymi można wpływać na świadomość i postrzeganie rzeczywistości oraz poruszanie się w czasie i przestrzeni z „całym dobytkiem”. To dlatego uważamy, że oni są lepsi a siebie uważamy za gorszych i niedoskonałych. Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo więc dlaczego to oni mieliby być lepsi i wiedzieć lepiej? W tym momencie kwestionują ludzie siebie jako doskonałość. A zaraz potem mówią że są bogami. Pytam jakim bogiem jesteś skoro jesteś tak nie doskonały a za chwilę uważasz, że jednak jesteś mocarzem. Dla mnie to oczywista sprzeczność. Ich też stworzył Bóg ten sam co nas. Co z sobą zrobili?

Podsumowując, od tzw. mistrzów kosmicznych różni nas tylko poziom wiedzy i jej zastosowania oraz technika na wiele wyższym poziomie. Analogicznie, to tak jakbyśmy my chcieli być Bogiem i autorytetem dla jakiegoś nowo odkrytego plemienia w głębokich lasach Amazonii. Z naszą techniką uważamy, że nauczylibyśmy ich jak żyć. Ale co by się stało jakby nam te wszystkie sprzęty wysiadły? Bez tego rdzennego człowieka dżungli, urodzonego tam ze świadomością terenu i bez jego energetyki ani jednego dnia byśmy nie przetrwali w tamtych warunkach. Tak właśnie postępowali nasi przodkowie Hiszpanie odkrywający nowe lądy, nawracający i wiedzący „lepiej”. Oby nam ludziom przyszło mniejszą cenę zapłacić za cenne artefakty, nowinki i idee od kosmicznych bożków.

Zapewniam, że Istoty Kosmiczne to nie Aniołowie. Oni mają też swoich Aniołów i modlą się do Boga takiego jak my lub innego. Pewnie też jak niektórzy ludzie nie modlą się i nie wierzą. Wyznają prawdy Boże lub (kosmiczne)nie. Albo jeszcze inaczej: są tacy, którym Świadomość Chrystusowa jest bliska sercu i DUSZY i oni pomagają ludziom i wcale nie potrzebują tworzyć nowych systemów by się połączyć z ludźmi na nowo albo pomagać im z kosmicznym rodowodem których teraz bardzo dużo inkarnowało się na Ziemi. Ponad istotami kosmicznymi o tak czystej intencji stoi taka opieka duchowa i aniołowie, że te kontakty nie angażują człowieka w dziwne procesy nie mające nic wspólnego z duchowością (ale bardzo wiele z przetrwaniem tych istot w przestrzeniach blisko Ziemi zasilanych energią duchową wspierających je ludzi). Jednak wiele tychże kosmicznych istot wierzy w Boga tak technicznie i demoniczne, że zapomnieli zdaje się o Świetle. Ich ciała nie mają boskiego pierwiastka, to tak jak u niektórych ludzi przed śmiercią. Nie generalizujcie kosmosu, to jeszcze nie „Niebo”. Logiczne jest to, że tam też są „państwa i miasta ” i pewnie taką unię europejską też tam mają. Kosmiczne Istnienie też ma swoją Duchowość, z nimi z Jednego Boga Jesteśmy. Ani oni od nas lepsi nie są, ani gorsi my od nich. Podlegają takim samym wpływom Duchowym jak My. A przybywając z kosmosu przybywają z określonego „fizycznego” miejsca, coś reprezentują, mają swój dom i kolegów, przyjaciół i wrogów. Tak samo jak obcego, spotkanego człowieka, zapytasz skąd pochodzi, z jakiego kraju i z jakiego miejsca w nim, zapytasz o jego obyczaje, wierzenia i światopogląd, tak kosmiczną Istotę zapytaj zanim uznasz ją za Boga lub nauczyciela czy guru. Zorientuj się czy z nim diabeł czy anioł przyszedł. To takie oczywiste przecież. Znajdź analogię z wiedzą Bożą i uniwersalną, a zdziwisz się różnicą – kosmita może być istotą Bożą, ale nie Bogiem dla ciebie. Miej oczy i uszy otwarte a przede wszystkim serce w Duszy.

Po co budzić coś co upadło? Każda cywilizacja ma swój czas każda ma swoje skarby ale i każda ma swoje przekleństwo, które spowodowało jej upadek. Czasem wystarczy racjonalne myślenie. Jak może być dla ciebie mistrzem ktoś kto umierając wierzył, że musi utrzymać swoje ciało i do tego potrzebuje masy przedmiotów i śmierci innych ludzi, z reguły poddanych mu.

W mojej praktyce spotkałam młodego mężczyznę, który przyszedł do mnie po informacje związane z jego wyjazdem do tzw. mistrzów duchowych. Przyprowadził go do mnie kolega który prosił o to spotkanie. Wybierał się on „na procesy duchowe do mistrzów” mające znacznie przyspieszyć jego rozwój duchowy. Kiedy dowiedziałam się o jakich „mistrzów” chodzi miałam olbrzymi dylemat co powiedzieć mężczyźnie. Z jednej strony wiedziałam, że poprzez różne procesy odprawiane przez owych mistrzów odwołujących się do kosmicznego systemu podłączają oni człowieka do tegoż systemu, który następnie czerpie wiedzę, informacje i energię danego człowieka. Z drugiej strony mężczyzna był całkowicie zdeklarowany na wyjazd i miał pragnienie doświadczenia takiego kontaktu. Nie wiedząc czy powinnam go zniechęcać do całego przedsięwzięcia (każdy ma wolną wolę doświadczania), powierzyłam sprawę Bogu i gorąco modliłam się za niego prosząc Boga o natchnienie co mam mu powiedzieć. Mając nadzieję, że nie zajdzie jednak do mnie. Nie wiedziałam zupełnie co miałabym mu powiedzieć i nie chciałam aby nawet wspomniał o mnie w miejscu gdzie się wybierał. Przyszedł. Jemu przed wyjazdem dałam tylko jedną radę aby nie szedł do mistrzów jako pośredników w kontakcie z Bogiem tylko żeby prosił Chrystusa o przewodnictwo w tym doświadczeniu.

Po tej wizycie otrzymałam automatycznie wiedzę dotyczącą systemu kosmicznego do jakiego mojego znajomego próbowano podłączyć. Wiedziałam i wyraźnie widziałam co się zdarzyło podczas jego pobytu u „mistrzów”. Podczas próby połączenia mężczyzny z systemem istot kosmicznych idąc za moją radą odwołał się on do Chrystusa i powierzył jego opiece. W rezultacie poczuł bardzo silnie obecność Chrystusa przy sobie, co wywołało w nim wielkie wzruszenie, fale wielkich wspaniałych uczuć, od których łzy potoczyły się mu po twarzy. Jak się natychmiast okazało taka reakcja była surowo zabroniona podczas procesu. Mężczyzna dowiedział się, że mistrzowie się bardzo zdenerwowali, gdyż uczucia nie były tu wskazane. Oburzeni mistrzowie w obliczu wzruszenia mężczyzny nakazali prowadzącemu aby przerwał cały rytuał. Mężczyźnie powiedziano, że zdenerwował bardzo mistrzów- istoty kosmiczne swoim niewłaściwym zachowaniem. A tym karygodnym zachowaniem było jedynie odwołanie do Chrystusa z prośbą o opiekę, o czym oni nie wiedzieli. Kolega nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć. Zabronione było wszelkie uczuciowe pobudzenie. Mężczyzna podczas całego obrządku najadł się nie lada dylematu, kiedy obserwował co się z nim działo w czasie procesu. Zaś zachowanie ziemskiego mistrza było co najmniej dziwne. Z innych wrażeń o których mówiłam a kolega potwierdził było to, że podczas owego obrządku mężczyzna zaczął tracić pamięć własnego życia, zapominać rodzinę, i doświadczenia jakie go spotkały, czując jednocześnie, że jest to nie dobre starał się na wszelkie sposoby zachować własne wspomnienia. Spisywał na kartce wszystko co pamięta, usilnie walczył o swoją pamięć i doświadczenia. Jestem przekonana, że tylko dzięki odwołaniu się do Boga, Chrystusa udało mu się przetrwać to doświadczenie z możliwie małą szkodą dla własnego życia, energetyki i Duszy.

Przy naszym kolejnym spotkaniu opowiedziałam mu wszystko co widziałam, a mężczyzna potwierdził, że dokładnie takie wydarzenia miały miejsce. Po tym doświadczeniu jego ufność w mistrzów kosmicznych, czy innych bożków znacznie podupadła a ostrożność w takich kontaktach znacznie się powiększyła. Wystąpiła tu masa innych jeszcze bodźców i informacji ale nie będę się o nich rozpisywać. Wspomnę tylko, że córka jego w momencie jego procesów bardzo źle się czuła, że wracając czuł oddzielenie od fajnej wyrozumiałej żony a także chęć kontynuowania doktoratu. Dzięki Bogu wszystko wróciło do normy.

Jak mnie zaatakował system? Idąc w kierunku ogrodu spacerkiem, delikatnie na prostej drodze tak się potknęłam, tak mi nogi się zakręciły, że widziałam wszystko w zwolnionym tempie i wiedziałam, że jeśli się nie uwolnię za pomocą Boga upadnę okiem i twarzą na róg wystającej blachy. Bóg pomógł. .. wytrąciłam rytm pędu i zatrzymałam się upadając cudownie w miejscu.

Cechy charakterystyczne widoczne w aurze życia pod przewodnictwem takich mistrzów, różne w różnych systemach, to: duże odkształcenia w sznurze duchowym na różnych poziomach od 9 do 12. Ludzie ci wyglądają jakby mieli anteny sterczące z głowy, tak bardzo mają zniekształcony sam sznur duchowy i jego strukturę. Aura przyczynowa jest przepełniona dziwnymi tworami, konstrukcjami mającymi wpływ na zdarzenia których człowiek doświadcza a przede wszystkim na ich jakość. Trzeba przyznać że powierzchnia eteryczna jest dość silna i wzmacnia dość dobrze ciało. A aura emocjonalna świadczy, że wszystkich uczuć i emocji doświadcza płytko, bez jakości duchowych barw. Bardzo często ludzie tacy mają wyciągniętą na zewnątrz płaszczyznę astralną, to w niej często kotwiczą systemy pobudzając uczucia ekscytacji, zadowolenia, że ktoś potężny nad nimi czuwa. Jednocześnie poprzez wzmacnianą aurę eteryczną powstaje coraz większy rozdźwięk pomiędzy nią a punktem poziomu harycznego, około 3 cm pod pępkiem. Ten rozdźwięk powoduje to, że barwy ciała na poziomie dźwięku są bardziej metaliczne, zgrzytliwe, czyli zupełnie inne niż miękkie dźwięki jakości duchowych naszego wszechświata.(misy tybetańskie kiedy wejdą w rezonans z tym zakłóceniem wydają dźwięk jakby uderzały o metalowy zamek błyskawiczny jak przy porządnej klątwie). Ten dźwięk jako charakterystyczna, podstawowa i przewodnia melodia dla każdego człowieka w naszym wszechświecie utrzymuje nasze serce w jego materialnej formie, i to jest właśnie ta właściwość metafizyczna w budowie naszych serc. Gdybyśmy całe serce i wszystko czym jest i jak pracuje rozrzedzali to na poziomie dźwięku znajdziemy bardzo szybko punkt wspólny z dźwiękiem naszego wszechświata. Kiedy ten dźwięk jest rozpraszany my automatycznie odrywamy się od jedności duchowej naszego wszechświata i zaczynamy pracować fizycznie na rzecz innych wszechświatów i istot, poprzez istoty z którymi jesteśmy sztucznie połączeni poprzez procesy. Gdyby to połączenie wzajemnego wsparcia było uczciwe to wyglądałby to całkiem inaczej, co zresztą widać u niektórych ludzi. Rozdźwięk pomiędzy „melodią naszego serca” a wibracją naszego wszechświata powoduje, że zmienia się jakość uczuć doznawanych przez nas tutaj, na uczucia doznawane przez inne istoty, przez co nasz własny świat słabnie. Jako ludzie, istoty żyjące na Ziemi mamy charakterystyczną cechę, której nie zauważyłam u innych istot, jesteśmy tu bardziej ze sobą w jedności i z Bogiem niż istoty które próbują nam pomóc. Kiedy patrzę na aurę człowieka bardzo łatwo przechodzę z jakości barw na dźwięk, każdy człowiek jest inną muzyką, inaczej gra, pewne grupy mają podobne motywy jednego utworu, a jedna drobna część tego motywu jest wspólna dla wszystkich którzy żyją na Ziemi. Jest to piękna muzyka, soczysta w dźwiękach, która niesie ukojenie jak jeden człowiek drugiemu, aura kilku ludzi w grupie to jakby orkiestra, do której gry włączają się coraz to nowe wibracje dźwięków: drzew, kamieni, ptaków, wszystkiego co jest. Mamy wtedy połączenie ze wszystkim co żyje i jest stworzone przez to życie. Nawet pozornie martwy przedmiot jest życiem, bo jest przez „życie” stworzony. Natomiast w większości to co kosmiczne w ludziach jest zgrzytające, tłumiące dźwięk, nadające pewnych cech zamknięcia w metalicznym świecie, lub dosłowne odczucie krzyczenia osoby zamkniętej w metalowym garażu. Pozornie ludzie podpięci do tych systemów przez jakiś czas czują się fizycznie dość dobrze ale po jakimś czasie ciało fizyczne nie jest wstanie znieść tego rozdźwięku, nie jest wstanie uziemiać się z dźwiękiem Ziemi, przestaje rezonować z innymi ludźmi, już nie jest członkiem orkiestry, nie pobiera informacji ze świata natury, szczególnie drzewa bronią się przed taką energią. Ludzie czuja się wtedy samotni, niezrozumiani przez innych, zaczynają sobie zdawać sprawę że w swoim własnym ciele nie są sami. Usunąć coś takiego jest bardzo ciężko. Właściwie najlepsze byłoby gdyby człowiek odciął się od wszelkiej ezoteryki, a powierzył się Bogu i poprosił o modlitwę i rozmowę osobę duchowną aby na nowo nawiązać kontakt ze swoją prawdziwą duchowością poprzez Chrystusa i świętych swojej religii.

Ciąg dalszy niedługo bo coraz lepiej nam idzie…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.