Agnieszka Bruzgo | XVIII.”KSIĄŻKA” 18 transza tekstu…
1613
post-template-default,single,single-post,postid-1613,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XVIII.”KSIĄŻKA” 18 transza tekstu…

DSC_0019

Rozdział Czakry i warstwy aury. Wyższe ja i przestrzeń miodna.

Czakra to chyba następne słowo po „aura” jakie zna większość ludzi nawet tych nie interesujących się żadną z dziedzin ezoteryki. Nie napiszę tu tego co znajdziecie w innych książkach, zakładam, że większość z nich przeczytaliście. Opowiem wam o moich doświadczeniach czakr, abyście wzbogacili swoją świadomość o nich, postrzegając je poprzez pewnego widzącego.

Widzę od jakiegoś czasu u wielu ludzi zarysy dodatkowych nowo powstających czakr. Jest to wynikiem tego, że ludzie tak pięknie realizują się w tej rzeczywistości, że powstają nowe ośrodki wzmacniające i utrwalające nowe idee i pomysły na życie dla siebie i innych. Naturalne jest, że jeśli ludzie ci sami zrealizują swoje piękno to zaszczepią nim innych. Najpierw najbliższych, potem sąsiadów i kolegów …itd., itd. Świat pięknieje.

Jedną z tych nowych czakr, jest czakra lekko poniżej kolan, przed nimi, dalej od ciała. Drugą jest opisywana przez wielu czakra między stopami a trzecią ta naprzeciwko grasicy. Żadna z tych czakr nie ma kotwicy w ciele fizycznym. Aby powstały te ośrodki czakry mniejsze spełniają rolę konstrukcji dla nich, w rezultacie wygląda to tak jakby tworzyły się czakry z nas całych. To dla mnie jest dość trudne w zobaczeniu jako całość. Dam radę zobaczyć poszczególne procesy, które powstają w tak wielu przestrzeniach, a wiele z nich poza czasem, że nie ma mowy o liniowym zapisaniu tego zjawiska. W efekcie końcowym ludzie wyglądają wówczas jak bukiety kwiatów i pachną… jakże pięknie pachną, a to świadczy o tym, że ewoluuje duchowo warstwa eteryczna, tam jest przestrzeń zapachów (naszych zamysłów).

Zakładamy na dziś, że jest 12 czakr,wiem o 15 na pewno.( -dop.2015 r – widzę u ludzi 13 oraz 8 warstwę aury) w tym 7 znajduje się w naszym ciele fizycznym. A wszystkie od ósmej umownie znajdują się umownie powyżej głowy. Wspomnę tu jeszcze czakry które oznaczę literami A i B. Czakra A jest miejscem ukorzeniania się, trzymania się Ziemi. Od tego miejsca są trzy jakości zakotwiczenia w Ziemi, funkcjonowania czakry A. Są to jakby trzy kanały, bramy, które u większości ludzi są zamknięte, zapieczętowane (i tak powinno zostać). Są to bramy w sensie częstotliwości przejścia w inne wymiary trudne w sensie doświadczania pozostałych czakr. Czyli czakra A ma trzy rozwidlenia. Czakra B jest przed kolanami ludzi w aurze. Pojawia się od paru lat u ludzi, jest związana z posługą, z dawaniem siebie dla innych. Inaczej daje świadomość, że każdy jest bardzo ważny w dziele Bożym i ma ważne zadanie swoim istnieniem. Każdy. Ludzie mający ją piękną to ci którzy pracują np. z bezdomnymi pijącymi i innymi ludźmi degradującymi w naszym mniemaniu swoje życie. Oni nie oceniają. Ty masz je otwarte kiedy dajesz bezdomnemu nie zastanawiając się na co wyda datek. Nawet jeśli na picie. (Dop.2015 r na dziś nazywam te czakry ośrodkami energetycznymi. Niezręcznie nazywać jest mi je czakra).

Ósma czakra jest symbolicznie ponad głową a reszta czakr jest umownie wyżej choć prawidłowo byłoby powiedzieć, że nie ma ich w fizycznym świecie, pomimo, że to one go tworzą z zamysłu w kształty.

Wybaczcie chaotyczność i wielowątkowość ale niezwykle trudno jest opisać liniowo to co dzieje się jednocześnie, we wszystkich wymiarach, światach i czasach. Przynajmniej dla mnie są to działania pionierskie. Wolę mówić niż pisać. Wtedy przynajmniej widzę jak mój przekaz jest odbierany przez świadomość słuchaczy i mogę dobrać inny sposób wyrażenia tego co mówię. Dlatego wykład zawsze będzie ciekawszy, gdyż bardziej bezpośredni i interaktywny.

Każda opowieść, książka z reguły zaczyna się od tego, że czakra już jest. A ja was pytam czy zastanawialiście się jak powstaje czakra? Jak się rodzi? Jak nabiera cech i co powoduje jej jakość?

Zanim o tym opowiem, musimy powędrować w inny wymiar ja go nazwę zamysłem Bożym. Wiecie już o tym, że dźwięk jest kolorem, a każdy kolor jest dźwiękiem. A skoro są konkretnym kolorem i dźwiękiem to są już w pewien sposób materialne i mają swoje materialne źródło, z którego się wyłoniły i formę, z której schodzą aby tworzyć wszystko inne. To co tutaj opisałam i widzę uczeni nazywają polem wirowym. Jest takie miejsce w którym widać jak tworzą się wielkie pola wirowe, w pewien charakterystyczny sposób podobne, ale całkiem różne. Mają cechy wszystkich barw, dźwięków i zapachów. A z tych większych pól wyłaniają się mniejsze pola wirowe, dla każdego wszechświata inne ale zawierające w sobie wszystkie pozostałe. To co nazywam polem wirowym jest zapożyczoną nazwą na użytek tej książki. Pole wirowe, czyli pierwotna energia w pierwszym procesie swojej materializacji do budowania Istnienia. Można powiedzieć, że pole wirowe naszego wszechświata powoduje to, że Ziemia jak i wszystko inne się kręci… pytanie jest jak przejawia się inny aspekt pola właściwości pola wirowego a mianowicie to, że ono się nie kręci kręcąc w odwrotnym pozornie kierunku. Boże nawet nie wiem jak to zapisać co chcę powiedzieć. Mówi się, że energia pola wirowego jest prawo lub lewo skrętna albo męńsko-żeńska. Ja widzę to jednak jeszcze inaczej, w zależności od punktu obserwacji wiry te mogą mieć jakość i jedną i drugą. A jeżeli dostroję się do nich to już w ogóle nie mogę stwierdzić, że wiry są skrętne w którąkolwiek stronę, one drgają w charakterystyczny sposób powodując złudzenie optyczne kręcenia się. Taki wir patrząc na niego z drugiej strony, logicznie rzecz biorąc według rozumu powinien kręcić się w odwrotną stronę, czyli sprawiać wrażenie ruchu odwrotnego. A nie można tego tak określić, ponieważ w tamtym wymiarze- istnieniu nie ma tego co my nazywamy prawo i lewo. Wiry przypominają szczotki w myjni i kiedy są blisko siebie jakby się zazębiają a potem tworzą jedno. Widziałam taki wir i w pierwszym momencie chciałam coś „powiedzieć” wypowiedzieć samo jakby skłaniało mnie do wyznania wiary (to najlepsze określenie na to co wtedy poczułam) ale coś zamknęło mi usta. Po prostu patrzyłam, patrzyłam zadziwiona ogromem , mocą nie da się tego opisać. Nie było to dobre było martwe? Staram się zachować ten obraz bo nigdy nic wcześniej podobnego nie widziałam .Po prostu stałam i oglądałam ze smutkiem to zjawisko nieuchronność i chęć wtulenia w Oblicze Boże mnie potem ogarnęła aby zapomnieć. Ale jednak mam trzymam świadomością tę pamięć ten twór.

Ponad tymi wirami”, czyli pewną umowną jakość w „górę”, jest energią skąd wszystko bierze swój początek, gdzie wszystkie „nieba” mają swój początek. Pamiętajcie, że ci których my uważamy za „złych” też mają swoje „niebo”. Pulsowanie. Odrobinę „niżej” jest przestrzeń gdzie zamysł tej „energii” tworzy nieba, ale gospodarują nim czy są jej odzwierciedleniem doświadczenia, które zbierają energie zwane ludźmi. Pierwotne pola wirowe są budulcem dla wszystkich doświadczeń w materii dla wszystkiego co wychodzi z tego zamysłu. W pewnym swoim etapie otrzymuje tzw. wolną wolę, czyli każda z drobinek energii która jest jednocześnie polem wirowym, ma z pierwotnym polem naszego wszechświata stały, nierozerwalny związek, bo z niego jest oraz ma związek z tym samym pierwotnym polem każdego innego wszechświata. Nie jestem fizykiem ani naukowcem, staram się tylko opowiedzieć obrazowo to co widzę. Posłuchajcie więc jak moje obrazy mówią do was o tej przestrzeni. Stamtąd słychać bicie serca, a wiecie jak serce bije? Ma swój specyficzny dźwięk bazę, rytm (nie wiem jak się to nazywa w muzyce). Niektórzy nazywają ten dźwięk mantrą, jeśli jest słyszana w obrębie naszego wszechświata i światów mu bliskich, można by powiedzieć pokrewnych. Mantry to muzyka pierwotnych dźwięków tego co nazywam polem wirowym, ale słyszana i odbierana w jakości tego co przekazała nam kultura Wschodu, buddyzm. Żadna inna religia na tyle nie identyfikuje swojej duchowości z dźwiękiem. Zapomnieliśmy o chorałach gregoriańskich. Tam w świadomości ludzi najwięcej zachowało się z tej wiedzy i rozpowszechniła się ona stamtąd na resztę świata. Mantry są odzwierciedleniem jakości duchowych wszystkich istniejących wszechświatów. Buddyjska świadomość budowy wszechświata i dźwięku utrzymuje ich jedność z całym istnieniem, a na planie fizycznym ta jedność objawia się wielkim szacunkiem i tolerancją dla całego istnienia, nawet dla małych robaczków. Każda duchowość powinna mieć swoje odzwierciedlenie w materii jeżeli jest prawdziwa.

Żeby popatrzeć głębiej udajmy się w miejsce gdzie właśnie bije serce. To będzie nasz umowny punkt, od którego zaczniemy spoglądać w powstające życie duchowe. Każdy wszechświat ma swój dźwięk, my uznajemy, że jest nim św. mantra om. Ja lubię słuchać istnienia w mantrze ma ta dżi, mimo że świadomie nie mam pojęcia o czym ona jest, ale kiedy usłyszałam pierwszy raz ta mantrę, istnienie poprzez nią było najbliższe memu sercu. Dźwięk czysty, święty ma swoją manifestację w kolorze. Tym kolorem umownie dla większości ludzi jest barwa złota choć nie odpowiada to kolorowi, który znamy jako złoty. I konia z rzędem temu, który zobaczy duchowy kolor jako złoty, taki jaki my sobie tu wyobrażamy. Złoty jest kolorem umownym. Jest ciepłą jakością światłości, choć te słowa są wielką profanacją, może fizycznie przypominać złoty, z racji na kolor i blask. Złoty jest „kolorem”, który ma świadomość, w niej, w tej świadomości która jest światłością zawiera się wszystko w obrębie gęstego praistnienia. Złoty jest idealnym Bożym doświadczaniem tego co materialne.

Widząc to co można zobaczyć a w zasadzie to na co pozwalają mi zobaczyć moje warunki nauczyłam się, że większość kolorów widzialnych jest umowna. Dlatego, że nasza rzeczywistość tylko tak w takim zakresie odcieni barw pozwala im się zamanifestować. A i tak ludzka świadomość bardzo się zmieniła, gdyż jeszcze sto la temu nie byliśmy świadomi 50 odcieni błękitu. Gdybyśmy wzięli pełny wzornik producenta farb i pokazali w poprzedniej epoce to większość ludzi byłaby co najmniej zdziwiona.

Jest taka przestrzeń zarodka mająca dźwięk, kolor złoty, a to jest „informacją”. Z tego miejsca wyłaniają się jak takie kuleczki, kawałeczki które są sercem naszego wszechświata, one są w nas ale jednocześnie są sercem wszechświata. Dlatego każdy z nas jest tak ważny dla istnienia. Kuleczki te są przezroczyste, każda jest identyczna a jednak różna. W środku każda z nich ma punkcik, mniejszą kuleczkę, troszkę bardziej gęstą. Można by powiedzieć, że ten punkt w środku to ciało a to wokół to jego aura. Kuleczki te są jak komórki w ciele, ten obraz może bardziej przemówi. W każdej z nich ta sama idea, to samo światło, ten sam plan i spodziewany plon. Barbara Ann Brennan nazwała to miejsce w ciele Gwiazdą rdzenia i umiejscowiła 2 cm nad pępkiem. I tam rzeczywiście on jest. Ja go odbieram jak środek duchowej i fizycznej ciężkości naszego istnienia w ciele. To te miejsce, które niektórzy mylą ze splotem słonecznym, który jest wyżej. Ta mała kuleczka jest świetlista, to źródło, jądro pulsujące w rytm wibracji bijącego serca wszechświata. Zupełnie jak powstające dziecko w łonie matki. Podstawowa informacja genetyczna i jej możliwości są zapisane w sercu, w impulsie energii zwanym elektrycznym, którego źródło nauka i medycyna nie są wstanie do końca określić. Jeżeli hipotetycznie byśmy zmienili rytm bicia serca u wszystkich ludzi na Ziemi, śmiem twierdzić, że po jakimś czasie rozpadł by się nas wszechświat lub znaleźlibyśmy się gdzie indziej.

Kuleczka, czyli odrobina świadomości każdego z nas jest świetlista i kiedy dźwięk jej zsynchronizuje się z barwą własną jądra ziemi, wtedy z kuleczki do jądra Ziemi cieknie złota miodowa przestrzeń w postaci informacji. Jest to jakby nurt- strumień informacji. Kiedy się ten nurt połączy z jądrem Ziemi, otrzyma tak jak serce iskierkę „elektryczną” do działania – to znak i święto. Powstaje ciało (nowe życie w postaci ciąży), świątynia dla boskiego dźwięku, w której zabrzmi on charakterystycznie dla tej powstałej świątyni. W chwili impulsu echo, fala wysyła sygnał jak kamyk wrzucony na wodę (tak jak my puszczamy „kaczki”) tworzy kółka, jakby niteczkę, sznur w kierunku źródła dźwięku. Ta kuleczka, to energia świadomości, ziarno z którego kiełkuje życie. I jak ziarno ma w sobie wszystkie informacje o życiu i istnieniu, które powołało go do życia i doświadczania. Ann Brennan mówi o tym: „jestem i zawsze byłem”. Ja mówię o tym: „z Boga jestem, w bogu jestem, bogiem jestem”.

Zanim opowiem o czakrach jeszcze słowo o tym co dzieje się równolegle zanim wykształcą się czakry.

Na początku było słowo Boże a słowo było u Boga i Bogiem było słowo Boże.

Doskonałość Istnienia w jednym zdaniu. To podstawa stworzenia z Bożego zamysłu. Ten zamysł decyduje, że każdy w Istnieniu korzystając ze swojej wolnej woli wybiera jakie przygody życzy sobie przypomnieć i w jakiej ich jakości. Robi to wiedząc o możliwościach jakie daje to miejsce, które sobie istota wcześniej wybiera. Jeśli chce i ma wolę doświadczyć przeciwności Stwórcy to wolna wola, to dar dany każdej istocie. Jeśli wybiera się na Ziemię to nabiera takich informacji z przestrzeni miodnej, które pozwolą jej doświadczyć i dotykać gęstości w sposób i według wzorców, które ma w swoich podstawowych zapisach na to życie.

A teraz odrobina informacji o karmicznych mitach kary. Świadomość przestrzeni serca Wszechświata przychodzi z miejsca, w którym wie czego doświadczy. To jak nasza zgoda na skok na bandżi . Wiemy, że mamy skoczyć, chcemy tego pomimo całego lęku i świadomości niebezpieczeństwa jakie nam grozi. I wstydu kiedy się …z …… Jednocześnie robimy to bo wiemy że zmieni to nasze życie, ale nie dosłownie, tylko w sensie zmiany duchowej, rozumianej tu jako osobowości. Po takim skoku, nabieramy odwagi życiowej, większej determinacji, wiary w siebie i nie pamiętamy już tego potężnego lęku kiedy spadaliśmy w dół lub śmiejemy się z wstydu który sobie zgotowaliśmy. A jeżeli mimo wszelkich starań nie uda się nam zdecydować na skok ze strachu, to jeszcze nie oznacza, że w przyszłości nie skoczymy, gdyż pragnienie zostaje i można spróbować jeszcze raz . Warunki podczas skoku i własne odczucia oraz decyzja kiedy to zrobimy, dziś czy jutro należą do każdego indywidualnie. Tak jest z głównymi zadaniami życiowymi z którymi przychodzimy na Ziemię. Główne zadanie skoku może zostać nawet przesunięte na inne życie, a my możemy wymienić je poprzez strumień informacji miodnej, za porozumieniem z Wyższym Ja i pomocy jego przewodnika, na inne zadanie życiowe.

Jeszcze Wyższe Ja i przestrzeń miodna.

Wyższe Ja zarządza energią z przestrzeni miodnej która powoduje, że realizują się akurat te nasze wybory a nie inne. Przestrzeń miodna jest materialną manifestacją jeszcze piękniejszych nas samych. Dlatego widzimy zazwyczaj wyższe ja jako osobowe i zazwyczaj jest to piękna Istota zachowująca płciowość. Istniejąca kilka poziomów wyżej osobowość duchowa wyższego ja nie posiada już cech płciowości. Można by powiedzieć że nasze wyższej ma też swoje wyższe ja i relacje podobną do tej jaką my mamy z naszym WJ. Różnica jest taka, że wyższe ja jest bardzo świadome swego ciała w poziomie miodnym, swoich doświadczeń w jej charakterystycznych przestrzeniach energetycznych i kontakt z jej WJ jest bardziej świadomy, w sensie ich jedności.

Mam Takiego Anioła Ziemskiego, który widzi mnie tamtą (Wyższe Ja) i troszkę dalej. Wyższe Ja naszego wyższego ja bardzo często jest również wyższym ja dla wielu istot oprócz nas. Na tamtym poziomie można to nazwać rodziną dusz mającą wspólne zadania duchowe dla Istnienia. To jedno z najpiękniejszych odczuć jeśli czujesz jak widzi Ciebie ktoś- prawdę tą która jest zawsze. Jest to trochę krępujące kiedy ma się świadomość swoich „niedoskonałości” tutaj. Przestrzeń ta sprawia, że ludzie patrzą na siebie lepiej, a ziemską formę widzą tylko jako akt doskonalenia, nie przesądzający o tym kim jesteś. Dziękuję Ci za to Luizo, mój kochany Aniele.

Ja też widzę ludzi z tego między innymi wymiaru, ale postrzegam też i bałagan, który tam powstał i niebezpieczeństwo, które tam się czai odkąd ludzie zaczęli posługiwać się wiedzą poprzez systemy i im oddali swoje poziomy intencji. Człowiek przy pomocy różnego rodzaju systemu ma możliwość wpływu na swoje Wyższe Ja. Smutne jest tylko to, że nie zwraca uwagi na to, że system który daje mu taką możliwość, bierze we władanie jego Wyższe Ja, niewoli je poprzez to jak je osłabia swoją własną wolą kierowaną poprzez system. Wyższe ja jest odgradzane od swojego wyższego ja. Pragnąc mieć wyższe kompetencje przynależne wyższemu ja, podejmują ludzie decyzje w oparciu o punkt widzenia „stąd” i o prawdę jaką ludziom narzuca system. Prawdziwą Wiedzę o tym jak z tego poziomu porozumiewać się mieli kiedyś starożytni kahuni, wiedza ta była przechowywana u nich. Byli oni w stałym kontakcie z wyższym ja, i wiedzieli jak ono pracuje w sposób naturalny. Wiedzieli też jak wejść w kontakt z wyższym ja poprzez rozwijanie własnych cech osobowości, etyki, wszystko to miało na celu polepszenie naszych żyć i relacji z innymi ludźmi tu na Ziemi. Nasza droga rozwoju i tak zakłada, że w pewnym momencie, kiedy będziemy na to gotowi, poprzez samo rozwój w naturalny sposób będziemy w jedności z naszym Wyższym Ja. My sami dla siebie schodząc tu, jako ludzie, istoty biorące udział w planie Bożym daliśmy przewodnictwo naszemu WJ i kiedy rozwiniemy określone cechy w sobie będziemy mieli świadome kompetencje wyższego ja bo się z nim zjednoczymy.

W światach miodnych, nasze Wyższe Ja, czyli mądrzejsi my, ustalamy intencję naszego doświadczania tej lub innej rzeczywistości i jest nią dominujące uczucie (Nie emocja! Emocje są tylko barwami uczuć.). Tu zwracamy się w sprawie podejmowanych decyzji i tu docierają obrazy naszych pragnień. Ta przestrzeń decyduje mając całą wiedzę o nas czy dobre będzie dla nas realizowanie naszego pragnienia. Dlatego dreszcz chodzi mi po plecach kiedy widzę jak ludzie stosują metody nakazywania wyższemu ja pewnych poleceń i żądają ich realizacji. Traktują je jak podświadomość. Kto ich tego nauczył? Systemy. Tę płaszczyznę może zniewolić tylko sam człowiek i biada mu jeśli odda ją w zawiadywanie obcym Istotom, bytom. Większość ludzi jest mamiona mocami, ideą, misją bądź artefaktami. Wpuszczają intruza sami zgadzając się na pomoc dają przyzwolenie na opanowanie i panowanie nad sobą i co z czasem zniewala coraz bardziej ich duszę i ciało.

Mało kto zdaje sobie sprawę że uczucia, intencje są bardzo ważne gdyż to one są podstawą barwy która buduje naszą fizyczność i z której powstaje nasz indywidualny system energetyczny, w postaci ciał aurycznych i czakr. Wymodelowana duchowo intencja uczuciowa to właśnie podstawowa wibracja lub kolor aury i zazwyczaj składa się z 2 kolorów. Te kolory lub ich suma inicjuje wielowymiarowość, to tak jakby kolor w całej swojej gamie był swego rodzaju bramą do wymiarów. Kolor i dźwięk to zamysł. Zamysł określa intencję, pojawia się zapach koloru i dźwięku i tworzą się pierwsze warunki do doświadczeń, te warunki to nasze ciało. Ono faluje, zanurza się. Wzór podstawowy ciała i magazyn energii eterycznej mieści się 2 cm pod pępkiem i nazywany jest harą. Hara to jakby zbiorniczek gęstości, z której mogą powstawać wszystkie kolory, ale o tym decyduje samo istnienie. Hara jest wspólnym wymiarem dla wszystkich ludzi, a dominującym kolorem dla nas i naszej galaktyki teraz jest błękit. Informacje w harze mówią, że jesteś człowiekiem, istotą z Boga, że masz kształt humanoidalny podatny bo ściśle powiązany, współ drgający z biciem serca.

W zbiorniczku hary jest kolor błękitu i jego dźwięk NAMASZCZONY świetlistością gwiazdy rdzenia tworzy w nim kroplę eteryczną, która wzrasta rozwijając w sobie, tworząc „w środku” ciało fizyczne (pierwsza reakcja fizyko-chemiczna ). Tak powstaje nasze ciało fizyczne. Fizycznym budulcem dwóch punktów, gwiazdy rdzenia i hary, sumą działania, materializacją jest pępowina nowego życia. To jest tak jak 11 czakra jest pewnego rodzaju materialnym odzwierciedleniem tego co się dzieje w 10 i 12 czakrze.

W harze znajduje się budowa, zamysł i warunki dające możliwość wyłonienia z przestrzeni wszystkiego, każdego kształtu. Indywidualna nuta w biciu serca nadaje jakość dla tego ciała. Jakość tego miejsca w którym ważnym składnikiem jest indywidualna barwa i intencja powołuje do możliwości materializację również tego co ma pozornie inny skład fizyko–chemiczny niż człowiek. W tym samym punkcie, korzystając z tego samego mechanizmu możemy przy użyciu naszej woli na dalszym etapie naszego rozwoju duchowego również materializować inne rzeczy i przedmioty, czyli wszystko inne. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy jeszcze na to gotowi.

Użyłam sformułowania pozornie inny skład fizyko-chemiczny, chcąc pominąć tłumaczenia, dotyczące fizyki i cząsteczek „rozrzedzonych”, gdyż nie jestem naukowcem i nie mam o tym zielonego pojęcia. Ale tak to widzę. W ogóle dużo widzę z punktu naukowego języka ale nie skupiam się nie rozwijam tego bo po co szkoda mi czasu i tak jakoś jak jest ważne pokaże z bardziej zrozumiałej mi formy. W punkcie hary jest świadomość tego, że mimo iż jesteśmy różnie „gęści”, to w tym punkcie jesteśmy wszystkim co wszystko inne, czyli pierwotnym polem wirowym naszego wszechświata (który jest też częścią integralną innych pierwotnych pól wirowych wszechświatów), z którego powstaje wszystko. To troszkę jakby tam była taka czarna dziura przenosząca nas w inne miejsca ale bez ciała. Jakbyśmy się przez tą dziurkę przecisnęli i przewlekli na drugą stronę. BOŻE POWINNAM WYKASOWAĆ TEN TEKST !!! ALE JEST… NIECH ZOSTANIE…

A swoją drogą czy to nie dziwne, że większość religii mówi o tym, że wszystko jest z jednego a nauka dopiero z odwrotnej strony rozrzedza gęstość odkrywając wciąż mniejsze cząsteczki nas i naszego świata i jest już nawet w miejscu gdzie można powiedzieć, że zaczynamy się razem, mamy indywidualne cechy i oddziałujemy na siebie.

Teraz jesteśmy w samym środku hary. Nasza barwa i dźwięk zaczynają budować ciało. Impulsem fizycznym do budowy jest zazwyczaj energia zamieszkująca w męskiej czakrze sakralnej (wymażcie sobie ze słownika energetycznego płciowa, bo to rzeczywiście stawia nas ludzi tylko w roli rozmnażania się) a materializująca się jako nasienie. Ta energia materializująca się jako nasienie daje ideę życia, plany do tworzenia i informację miłości, opiekuńczości i samo ofiarowania. O tym co dzieje się w energetyce w czasie aktu seksualnego i różnych jego jakości opowiem innym razem. To wymiana darów potrzebnych do kreacji w materii. Aby powstała istota zwana człowiekiem i realizowała w pełni swoje duchowe zadania potrzebny jest Impuls Duchowy nie skażony pożądaniem, powołany do wzrostu i istnienia męskim aspektem Duchowej Emanacji i najpiękniej wyrażonej miłości w żeńskiej istocie. Proces już opisałam. Zapytacie jest zapętlony a gdzie jest początek? Nie ma pozornie.

zaraz ciąg dalszy…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.