Agnieszka Bruzgo | XXII. „KSIĄŻKA” Coraz bliżej końca…
1621
post-template-default,single,single-post,postid-1621,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XXII. „KSIĄŻKA” Coraz bliżej końca…

AR_EFFECT_20150306145209

 

WIELKOŚĆ CZAKRY

Przypomnijmy, czakry są jak kwiaty, ruchem przypominają to co w trzecim wymiarze nazywamy wirem, z tym, że ruch w prawo lub w lewo jest ruchem pozornym. W swojej istocie źródło czakry ma rodowód pola wirowego prawo i lewo skrętnego. To pierwsza zindywidualizowana forma energii tworzącej. To poza nią jest miejsce gdzie wszystkie nieba mają swój początek i to poza nią odbywa się praca duchowa, uzdrawianie duchowe. Wielkość czakry widzialnej do płaszczyzny czwartej oscyluje od 5 do 20 – 30 cm. Każda czakra jest obecna na każdej płaszczyźnie, czyli można powiedzieć że ma wielkość aury.

Ilość czakr podstawowych i ich wygląd tak jak podają to wedyjskie źródła jest archetypowym wzorcem człowieka, jego ciała, emocji, myśli, uczuć, przyczyn wszelkich działań, doświadczania człowieka w obrębie wzorca naszego wszechświata. W obrębie naszego wszechświata archetyp budowy człowieka jest identyczny i tylko indywidualne cechy są drganiem wyrażającym siebie jako odcień koloru i cechy poszczególnych płatków w kwiecie.

Konstrukcję duchową czakry określa źródło doświadczanej duchowości. Konstrukcję duchową czakry na Ziemi definiuje wiara, filozofia, etyka danego człowieka. W czym większej ilości sum poszczególnych przestrzeni – idei, religii, filozofii potrafisz się odnaleźć i zobaczyć mądrość, tym obfitsze urzeczywistnienie twoich czakr i ich szerszy zakres percepcji we wszystkich płaszczyznach Istnienia. Jeśli uniesiesz się ponad podziały i różnice zobaczysz, gdzie wszystkie nieba mają swój początek. Patrząc wszystkim we wszystkim sobą i w sobie będziesz w Bogu i nie jest to ten stan, który nazywają samadhi. Sobą staje się Dusza Jedną z Boga Duszą. W samadhi ludzie mają jeszcze swoje ja ze świadomością drogi która się podąża i ile się osiągnęło, a stan nirwany jest świadomością już przebytej drogi. Oba te stany są to stany Bycia. Jest jednak jeszcze jeden stan, ponad tymi, bardziej rozmyty, subtelny. Stany smadhi i nirwany są pozornie bierne, a ten ostatni jest stanem aktywności duszy w istnieniu, po odpoczynku w nirwanie i samadhi (które mogą być jednym i tym samym lecz różnie definiowalnym). Pewna część świadomości człowieka jest cały czas w stanie samadhi lub mu podobnym, a naszym zadaniem jest wprowadzenie tego staniu tutaj do codziennego funkcjonowania w życiu, a nie po śmierci.

Nie ma czegoś co nazywamy śmiercią, jest tylko inny stan świadomości, którego i tak już doświadczyliśmy, bo stamtąd wyszliśmy, od Boga. Nie jesteśmy tu po to by oderwać się od istnienia ziemskiego i przenieść się w przestrzeń biernego dryfowania zapominając o tym teraz i tu, my cały czas jesteśmy w tym istnieniu i nie może tu być mowy o odrywaniu się od ziemskich „ułomności”.

Drganie w wyższych częstotliwościach jest manifestacją częstotliwości czakry poza percepcją zwyczajną wzroku i odbiorem aury w podstawowych jej zakresach. Wszystko co widzimy powyżej 9 czakry jest umowne, gdyż świat tam jest tylko zamysłem, może być wszystkim i jako wszystko się zamanifestować. Jeżeli chcecie anioła zobaczyć jako dziecko to tak się wam pokaże, jeśli macie jego obraz w świadomości jako wizerunek opiekuńczej staruszki to tez tak się wam zamanifestuje. Tam świadomość dosłownie staje się widocznym wyrazem, który jest najbardziej bliski fizycznemu wzorcu w wymiarze twojej percepcji ziemskiego ideału. Jeśli wierzysz w diabła to najprawdopodobniej pokaże ci się on jako postać ciemna z rogami i widłami. Dla wielu idei, postaci lub form i możliwości istnienia, na Ziemi w fizycznym wymiarze brakuje odkrytych unaocznień lub wręcz warunków fizycznych i materialnego wyrazu ich świętości dla nich tutaj.

Wychodząc od ogólnej świadomości czakr trzeba zejść do naszych ziemskich wymiarów i powiedzieć, że każda czakra manifestuje się w każdej przestrzeni w naszej aurze w określony sposób, wspólny dla wszystkich ludzi ale tez charakterystyczny dla pewnych płaszczyzn indywidualnie. Każda manifestacja czakry w jej płaszczyźnie może mieć określone zakłócenia charakterystyczne dla siebie. Sprawdzając te zakłócenia przeglądamy stany czakr w każdej przestrzeni aury, czyli czakrę podstawy sprawdzamy w przestrzeni eterycznej, emocjonalnej, mentalnej, astralnej, przyczynowej, i dwóch przestrzeniach duchowych. Razem mamy 49 jakości do przejrzenia, tak jak siedem czakr pomnożonych przez siedem przestrzeni. Można by powiedzieć że system energetyczny w różnych czasach i miejscach na Ziemi cieszył się szczególnym zainteresowaniem i był bardziej rozumiany przez niektóre nacje. Ciału fizycznemu i eterycznemu największa uwagę poświęcały kultury Wschodu, to tam najbardziej szczegółowo opisano chińskie meridiany, to tam powstała akupresura i akupunktura. Tam chi jest gromadzona w ciele i służy ciału. Prana jest pobierana z przestrzeni w różnych jej jakościach i poprzez czakry rozprowadzana w aurze, co ma wzmocnić i wzbogacić ciało poprzez wprowadzenie porządku w aurze i stamtąd działać na ciało. Prana to po prostu Istnienie. Wiedza o poszczególnych częściach systemu energetycznego, jego budowie, działaniu i sposobach uzdrawiania jest u różnych narodów w różnych zakątkach świata i nie przez przypadek akurat te fragmenty w tych miejscach się rozwinęły. Świadomość człowieka pozwalała akurat te elementy zobaczyć i nauczyć się ich mistrzostwa. Dzięki Bogu wiedza migruje i wszystko jest dostępne, choć nie nadrobimy umiejętności niektórych mistrzów. Aby uzdrawiać poszczególne części systemu energetycznego udajemy się do uzdrowicieli jak do mechaników samochodowych, jeden od opon, drugi od mechaniki, trzeci od blach, inny od komputerów a inny od elektryki. Niewielu jest takich, którzy są mistrzami i mają warunki oraz sprzęt aby zrobić wszystko. Pamiętajcie o tym i nie osądzajcie uzdrowicieli. Czakry to dziedzictwo ze stron dzisiejszych Indii. Wiedzę o nich jeśli nie widzimy czerpiemy z Ajurwedy i z indyjskich starożytnych ksiąg pisanych w sanskrycie.

Od początku istnienia człowieka i kształtowania się relacji między istotami, ludźmi, z przewinienia etyczne była stosowana kara cielesna. Świadomość dotycząca ciała i warstwy eterycznej dopiero dziś jest przerabiana u ludzi. Od niedawna zaprzestaje się stosowania kar cielesnych za nawet najcięższe zbrodnie. Zauważmy jak długo rozwija świadomość dotycząca tylko jednej płaszczyzny naszego istnienia- cielesnej. Pomimo zjednoczenia ludzi na całym świecie w temacie przeciw przemocy, to są nadal kraje w których stosuje się tortury, kary śmierci, kamienuje i okalecza się kobiety. Te zjawiska stają się coraz bardziej napiętnowane i widoczne w świecie, są one przykładem tego jak rozwija się ludzka świadomość od zaszczepienia idei nienaruszalności ciała fizycznego. Świadomość i jej manifestacja w obrębie ciała fizycznego są nierozerwalne. Przykładem może być tu nasz stosunek do samobójstw. W naszym świecie postrzegany jest jako ucieczka od życia z powodu rozpaczy, jest to zjawisko potępiane kojarzone z wielkimi problemami po śmierci, a w kulturze wschodniej hara- kiri uznawane było za honorowe odejście w chwale z tego świata. Choć zjawisko pozostaje nadal to samo to jednak świadomość i jej manifestacja była jakże odmienna. W pełnym wymiarze to Jezus i świadomość Chrystusowa uświęciła ciało, wyzwoliła i pokazała jego Boży wymiar, szacunku do siedziby, którą zamieszkuje dusza Boża. Ciało według chrześcijan jest świątynią dla Boga. Czakry w wyższej wibracji widzę niczym bukiety kwiatów.

1 czakra w 1 warstwie to dbałość o wygląd i ciało, świadomość jak powinno wyglądać i jakie narządy posiadać. Wszystkie narządy ciała człowieka, istoty ludzkiej są ściśle powiązane z naszym wszechświatem i istnieniem. Każdy narząd ma znaczenie duchowe jak i kształtuje świadomość na wielu płaszczyznach, od emocjonalnej do ich jakości duchowej. Tworzy fizyczną manifestację istnienia i tylko poprzez nią może po przejściu procesu segregacji materiału fizycznego powrócić do macierzystej świadomości.

Wpływ czakr od 8 do 12 na aurę ziemską

1 2 3 4 5 6 7 – czakry czym bardziej w jedności tym mają większy świadomy udział w tworzonej rzeczywistości i modelują, współpracują wolą poprzez czakrę 8 korzystając z zasobów wiedzy biblioteki 9 czakry. Dziewiątego ośrodka energetycznego.

10 11 12 czakra ośrodek duchowy to duchowość i kręgosłup moralny, etyczny. Rodowód duchowy człowieka. Czym wyższa świadomość tych czakr tym wyższa jakość doświadczeń duchowych i rozwój czakr ziemskich i możliwości rozwoju. Te czakry od 8 do 12, po prostu są i nawet niezręcznie nazywać je czakrami czy centrami energetycznymi. Ośrodki duchowe już brzmi lepiej ale ja nazywam je hostiami na potrzeby moich medytacji, gdyż to słowo najbliżej odzwierciedla to określenie czym są. O ile pierwsze siedem czakr jest podobnych do siebie to pozostałe są różne i świadczą o tym, że człowiek jako istota duchowa, wielowymiarowa jest obecny wszędzie w wielu płaszczyznach przestrzeniach, wymiarach w wielu czasach w indywidualny sposób odbiegający często od standardowej budowy energetycznej. Nie ma na świecie ani w istnieniu miejsca, do którego ta doskonała istota potrzebowałaby pozwolenia lub kluczy. Prawda zawsze jest dostępna i po prostu ją widać. Bezwarunkowo możesz wejść wszędzie, nawet w miejsca, które są zamknięte mentalnie lub ukryte na niższych poziomach istnienia. Na pewnych płaszczyznach w przestrzeniach może ci pokazywać się, że ktoś cię tam nie puszcza lub walczy z tobą, robi to jakaś istota lub byt z niższego pułapu świadomości istnienia tej zamkniętej przestrzeni. Wygląda to tak jakbyś szedł przez las do domu i zobaczył, że jest to problem dla mrówek, które widzą przechodzącego człowieka i mają masę domysłów w tym temacie. Jesteśmy istotą Bożą, w imię najwyższego dobra mamy prawo poruszać się nieskrępowanie w obszarach istnienia. Ta płaszczyzna nie posiada prawa jakiejkolwiek własności i niedostępności do jakiegokolwiek przejścia. Idąc miłością w przestrzeniach duchowych nic nie może cię ruszyć ani zaszkodzić, bo idziesz w pełnej jedności z istnieniem. Nawet twór energetyczny zamknięty bo stworzony przez człowieka czy istotę chcącą mającą wolę stworzenia niedostępnej przestrzeni nie stanowi przeszkody jeśli nie chcemy naruszyć jej a tylko tędy przejść czy też powstała na naszej drodze. Twoje ja jest częścią istnienia, w pewien sposób jest się niewidzialnym dla wszystkiego co znacznie odbiega od tej częstotliwości, wymiaru. Dlatego energia demoniczna nie zobaczy cię nawet jeśli stoisz w progu jej domu, bo jesteś u Boga. Możesz stać w każdym najbardziej strzeżonym fizycznym miejscu na Ziemi, jeśli masz czystą intencją i twoja obecność nie jest tam po to by coś śledzić, nic nie jest wstanie cię tam zobaczyć ani zatrzymać. Ta energia duchowa może być w pewien sposób odczuwalna dla otaczających istnień, ale jest to z reguły pozytywny odbiór, nie kojarzony z osobą fizyczną. Fizycznymi częściami energii nie da się ogniskować w tej przestrzeni.

Kiedyś zdałam sobie sprawę, że jestem w miejscu gdzie siedzi grupa mężczyzn w garniturach w pomieszczeniu gdzie są grube szyb. Nie wiem jak to się stało i kogo chcieli wywołać ani dlaczego ja się tam pojawiłam ale popękały te grube szyby zadziało się a ktoś z tam obecnych zaczął się modlić. Nie wiem co widzieli ale postaci wyższe innych ludzi nie są Boskimi manifestacjami a częstą są z nimi mylone i trzeba na to uważać. Zdziwiłam się, nie chciałam wiedzieć co tam robili odeszłam jeśli można tak powiedzieć. Takich przygód miewałam swojego czasu więcej teraz unikam tego i panuję nad tym. Wniosek- czasem możemy wywołać energię osoby lub zjawiska która -re znów żyje i ma kontakt łączność „z sobą kiedyś”. Znam też przykład który nie pamiętam czy tu opisałam gdzieś. Ale trafiła do mnie dziewczyna która w określone dni w roku okropnie się czuła, słyszała głosy. Cierpiała z tego powodu. Udało się mi ustalić, że jest osobą która w innym życiu uznana była za świętą i w tym życiu kiedy obchodzone jest jej święto czuje ludzi którzy się do niej zwracają. Nie jest przyjemne kiedy tylu ludzi do niej się zwraca. Na dziś wiedząc o tym rozpoznając zjawisko po prostu przepuszcza przez siebie dawne życie i nie zwraca na nie uwagi. Jest dobrze bo istnienie jest święte i kochane wystarczy je rozumieć choć troszkę i kiedy odejdzie lęk reszta idzie jak z płatka. W tym życiu co robi? Jest po prawie i doświadcza świta komorników. Uzdrawia nie robiąc nic tylko tam będąc skażony świat. A teraz nie wiem co robi. Pewnie się odezwie za jakiś czas.

CZAKRA 8

To nauka o Bożym słowie, to nastrojenia wiedzy, podświadomej, tonacja literowa, wypowiedziane słowo, wypowiedziane plany, świadomość, że słowo ma moc sprawczą, że słowo może albo uskrzydlać albo zabić, że słowo może wpływać, kształtować i raz wypowiedziane nigdy nie ginie. Słowo raz wypowiedziane by zmienić swą jakość musi być odtworzone w innej tonacji kreacji, znaczenia, barwy, czyli własnej manifestacji. Ósma czakra w swojej doskonałej wibracji nigdy niczego nie ocenia i nie wartościuje. Wprowadza do doświadczenia wszystko to co z poziomu intencji i programów na życie do niej dociera. Mówi się, że podświadomość, czyli 8 czakra to świat symboli i obrazów i tak też jest. Proces ten jest jednak bardziej złożony niż się wydaje, gdyż w pewnych częstotliwościach jest to symbolika ogólnoludzka, lecz jej manifestacja odbywa się poprzez indywidualny filtr tego jednego ja zogniskowanego w tym życiu teraz. Na przykład ogóle pojęcie matka jest znane każdemu w każdym zakątku istnienia, jednak indywidualne doświadczanie w temacie matki jest bardzo różne. W symbolice wschodniej żaba z pieniążkiem w ustach jest kojarzona z dostatkiem i powodzeniem, w świadomości Polaków zupełnie się z tym nie kojarzy, jest tworem i symbolem sztucznie zapożyczonym. Jeśli uwierzymy to i przyniesie nam szczęście ale jeśli wiara jest płytka a żaba budzi obrzydzenie bo nie była czczona z pokolenia na pokolenie zbrzydzi nam pieniążki. Tak to działa. Aby porozumieć się z naszą podświadomością, każdy obraz w świadomej korespondencji musi być w pełnej jedności z intencją ogólną tego obrazu, na którą składa się kolor kształt, dotyk, zapach i poprzednie doświadczenia w ramach danego tematu. Czyli kolokwialnie mówiąc jest filtrowana świadomością rodu, zbiorową danego kraju, grupy etnicznej, kulturowej. Wiele lat temu napisałam piękną medytację podświadomego kontaktu na poziomie systemu energetycznego w obrębie czakr, w której wszystkie słowa tworzyły doskonałą całość i każde słowo było symbolem wspólnym dla ludzi. Wypowiedziane słowa w tej medytacji, które modelowały obrazy, tworzyły najbardziej synchroniczny sposób doświadczania danego symbolu zgodnego z uniwersalnym jego przekazem w pozytywnym znaczeniu. Czakry przedstawiłam w postaci witraży a świadomość jako fontannę. Niestety medytacja przed wydaniem jej została splagiatowana, w sposób który zniszczył całą jej koncepcję, a przez to zniekształcił wpływ tej medytacji na system energetyczny człowieka. Obecnie odtwarzam pierwowzór swojej medytacji w tej samej idei lecz poprzez inne symbole, by mogła służyć ludziom i na poziomie podświadomości budować czystą konstrukcję, czyli szkielet energetyczny czakry. Plagiatorka to osoba znana w świecie ezoteryki nauczyciel. Nawet nie przeprosiła. Inspiracja zaciągnęła oprócz mojej jeszcze dwie inne medytacje znanych osób w tym czytał jedną znany aktor. Piękne miałam towarzystwo nie walczyłam.

9 i 10 CZAKRA to krąg Boży życia wiecznego i nauka światła.

Wspólna wibracja tych ośrodków duchowych daje wiedzę o celowości doświadczeń, które nigdy nie są marnotrawione i nie odchodzą w zapomnienie, zawsze są częścią bilansu całego istnienia. 9 i 10 czakra razem to jest świadomość zostawienia po sobie śladu dla następnych pokoleń, nauka będąca inspiracją dla innych i zaczątkiem nowych doświadczeń, świadomość ciągłości rodowej, linii dziedziczenia. Dzieci i wnuków. Dop.2015 r. ja już dziś bardzo kocham swoje wnuki i prawnuki . Tak bardzo bym chciała móc zostawić im słowa mojej miłości dla nich i błogosławieństwa. I otuchy i tego, że gdziekolwiek będę zawsze będę je kochała i przyjdę je utulić do serca gdy o mnie wspomną. Piszę to w ten czas gdy mój syn nawet nie myśli o dziewczynie.

Świadomość tych czakr to pamiętanie, że zostawiamy po sobie ślad lub dług dla potomnych. Większość ludzi ma w sobie świadomość tych czakr objawiającej się jako chęć pozostawienia siebie w swoim dziele, często nawet kosztem własnego zdrowia lub życia, jak np. Maria Skłodowska-Curie. Większość naukowców chcąca dać ziarno rozwoju ludzkości ma pięknie otwartą świadomość 9 i 10 czakry. Nieświadomość tej czakry to życie na zasadzie „po mojej śmierci to może przyjść nawet potop”.

CZAKRA 9

Woła o miłowaniu unaocznionym. To miejsce nazywane akaszą, wiedza ponad karmiczna, to stąd schodzą nasze intuicyjne plany i sposób postępowania. To taki magazyn wiedzy, wielowymiarowa skarbnica doświadczeń, dostęp do niej otwieramy sobie swoim sposobem Bycia sobą. Nie ma kluczy ani bram bierzesz z tamtą to co potrzebujesz świadomie lub nie. Ale na tyle na ile wiesz czego szukasz. A masz dostęp do wszystkiego wszędzie zawsze dotyczące każdego. Tu kluczem jest twoja energia Dusza.

CZAKRA 10

To z tego miejsca wywodzi się podstawowy zamysł wibracji aury. Tu czakry – bramy maja swój potencjał informacyjny, to tak jakby dusza miała 49 ubrań w tej szafie (tak jak mamy 49 warstw aury ziemskiej). Tu powstaje ogólna koncepcja rozwoju tychże płaszczyzn, w które się później przyoblekamy, realizujemy. To ta czakra nastraja powłoki aury na najdoskonalszą wibrację jaką można osiągnąć w danym potencjale lub zmienia ten potencjał. Zawsze woła do doskonałości. Ta czakra to jakby duchowy sztab dowodzenia który planuje, realizuje konkretne zadania dopasowując możliwości do warunków doświadczania, to tutaj Boży plan tka się cały czas i są szacowane informacje i wpływy ogólnoświatowe i ogólno -istnieniowe. Tu jest wiedza, że wszystko dzieje się po coś – intencja wie, że wszystko co się wydarza ma swój głębszy wydźwięk, dzieje się w imię wyższego dobra. Ziemska świadomość tej czakry to świadomość reinkarnacji i tego, że żyjemy wiecznie. I my wybieramy czy się realizujemy karmicznie czy też korzystamy z innej świadomości. Tutaj następuje wyzwolenie karmiczne, w tym miejscu otwiera się świadomość, że jesteśmy wolni od koła wcieleń. To tutaj rodzi się w nas chęć szukania przewodnictwa wyższej Opatrzności i przynależności gdzieś po śmierci. To na tej płaszczyźnie chcemy świadomego kontaktu z aniołami, mistrzami, z tego miejsca mamy świadomość istnienia innych wymiarów i bytów.

CZAKRA 11

Żadna dusza nie jest nigdy zapomniana ani żaden jej kawałek. Każda jęcząca, zrozpaczona dusza lub ta która nie ma ochoty jeszcze wracać do domu, ma prawo przebywać tam gdzie jest i jak jest ile czasu chce, w każdej chwili westchnieniem do Boga bezpiecznie powrócić w oblicze Boże. Bóg wie o tych istotach, o takim ich doświadczaniu, ono wynika z ich wolnej woli. W każdym miejscu, w którym są mogą zawezwać Boga i poprosić o przewodnictwo. W tym miejscu – czakra 11 – „zbiera” wszystkie nasze drobne kawałki energii fizycznej, eterycznej powracające do nas. To tu jest świadomość tego, że życie jest wieczne i uporządkowane, że istnieje doskonały porządek Boży Istnienia. Dusza jakkolwiek i gdziekolwiek by nie była zawsze może odwołać się do Boga, jeżeli tego nie robi to jest to problem relacji tej duszy z Bogiem. I ma do niej prawo. Nie można odprowadzić duszy, która tego nie chce, bo to działanie wbrew jej woli. To nie jest chory psychicznie którego możemy ubezwłasnowolnić bo uważamy, że wiemy co jest dla niego lepsze. Pewnych stanów i procesów energetycznych doświadczamy nie tylko żyjąc tu na Ziemi, ale też w drodze do swojego Domu, raz wracamy bardzo szybko, a innym razem chcemy czegoś doświadczyć, podróżować, posmakować. Nie skracajmy i nie umniejszajmy wolnej woli każdego kawałeczka duszy. W czasie gdy my wróciliśmy do domu, jedna z naszych części może jeszcze być w drodze i doświadczać innej przestrzeni. Ten kawałek nas samych w procesie duchowego impulsu i tak w końcu dotrze w zasoby naszej 11 czakry, w światy w których tam istniejemy. Nastąpi tam segregacja doświadczeń duchowych i dusza przechodzi w wymiar 12 czakry.

A oto cytat z przekazu z moich wyższych przestrzeni dotyczący 11 czakry:

Wszystkie martwe kawałki wracają naturalnie na ubrania (warstwy) i wtedy aura lśni od wiary w życie wieczne. Fontanna energii wówczas ludzkie nawyki wypala, obmywa i zmienia siatkę zdarzeń ponad podświadomymi drogami. Gdyż widzi wtedy łatwe drogi Bożego planu. Kości (struktury czakr) wtedy nastrajają się same i duża ilość programów się uwalnia razem i wypalają się maski, w które istnienie się przyobleka. To jest wymiar ognia i wody, nazywany białym niebem Maryjnym, chociaż w tym miejscu można powiedzieć że biały i czarny jednym się stają. Jeśli mamy świadomość 11 czakry na Ziemi, objawia się ona tu poprzez chęć oddania się opiece i powierzeniu Matce Bożej.”. Oczyszczenie tego wymiaru i pracę w jego częstotliwościach odtworzyłam w swojej medytacji: „Marzenie Cel”. Jest to druga część medytacji, pt: „Komnata witraży”, która porządkowała czakry i podwyższała ich wibracje by dosięgnąć konkretnej pracy w wymiarze 11. Jakaż szkoda, że została splagiatowana i jej wibracja zaniżona, zmieniona. Ale widać tak miało być.

Zakłócenia powstałe w 11 czakrze to takie, które potrzebują egzorcyzmów. Zakłócenia te wywołują: zboczenia, dewiacje seksualne, bankructwa, skrajne nałogi, gdzie ludzie zażywają niemal wszystkiego. Stan emocjonalny i psychiczny który wywołują przytoczone zjawiska powoduje otwarcie się na byty, które poprzez sznur duchowy człowieka są wstanie manifestować się i realizować tu na Ziemi. Jest to energia, która zniewala całkowicie umysł, sprowadza go do roli marionetki w swoim przedstawieniu.

Na poziomie 11 czakry ludzie nie wierzący decydują w jakiej formie chcą doświadczać swego piekła, nieba lub niebytu. To w te wymiary poprzez światy astralne dostają się szamani wybierając sobie po drodze odpowiednie formy w które się wciela aby zawalczyć lub odebrać czemuś kawałek duszy człowieka. To jest wymiar przestrzeni pracy z przestrzenią demoniczną, satanistyczną itp. nie chcę ich wymieniać. To z tego wymiaru trzeba czasami zawrócić za duży kawałek duszy lub świadomości, która w podobnych procesach do śmierci (np. śpiączka) wymyka się zbyt daleko lub wchodzi tam gdzie nie powinna. Choroby psychiczne to obecność wielu kawałków danej osoby w różnych miejscach w różnych czasach czyli w wielowymiarowym świecie i zarazem kompletne nie radzenie sobie z tym stanem energetycznym. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich chorób oczywiście.

CZAKRA 12

Czakra 12 to piękna istota Boża w pełnej jedności z Bogiem, nasze wyższe ja. To wymiar nazywany przez innych „JAM JEST”. To na poziom tej czakry wraca człowiek po śmierci lub po każdym świadomym wycofaniu się z wymiarów gęstości. Ten wymiar nastraja pełną akceptacją i jednością z całym istnieniem zanim nałożymy wielowymiarowe maski i zadania w naszym Istnieniu, które nie ma tylko swego odzwierciedlenia tu na Ziemi. 12 czakra to rozwój duchowy wszystkich wszechświatów ich istnień. Ufanie wita opatrzność w naszym istnieniu i działaniach. Świadomość tej czakry to świadomość tego, że jestem z Boga i z Bogiem tworzę, kreuję. Patrząc świadomością tej przestrzeni na wszystkie wymiary poniżej mamy wrażenie, że wszystko co niżej jest tylko beztroską swobodną zabawą na bezpiecznym podwórzu pana Boga.

Z tej płaszczyzny rodzi się potrzeba duchowych doznań na Ziemi, mistycznego uniesienia, zamanifestowania się Boga w sposób fizyczny. To tonacja liczb i świętych budowli, to święta geometria według której budowany jest świat. To alchemia manifestacji dzieł Bożych. Wszystko co zostało stworzone nawet przez tzw. zło ma już w sobie pierwiastek światła i przebiegunowania, przebudowania siebie na Boży wzór. Z tą czakrą wiąże się pojęcie: bezgraniczny, wszystko mogę oraz chcę więcej i więcej, a także pojęcie potrzeby – to jest zbiór warunków do wytworzenia doświadczenia. W tym wymiarze, jak w swoistej poczekalni witamy się z nasza rodziną po ziemskiej śmierci i tam mamy świadomość tego kim jesteśmy dla siebie naprawdę ponad wcieleniowo. Kiedy człowiek żyje w pełnej świadomości 12 czakry jego cały system energetyczny jest wstanie przetransformować się i odnaleźć się w nowej świadomości w warunkach 13 ośrodka duchowego. W 13 ośrodku w najdoskonalszym wydaniu podróżujemy już z dużą częścią siebie aby z czasem było to możliwe z własnym „ciałem”, które możemy dowolnie zagęszczać w materii lub wznosić do bytu ponad nią. Jesteśmy tu poza prawem karmy lub nie uczestniczymy w świadomości karmicznej, i wszystko co robimy nawet jeśli coś pójdzie nie tak jest księgowane poza kołem karmy. Wiąże się to z tym, że z reguły takie istnienia rodzą się i robią coś dla dobra innych ludzi, a ich uczestnictwo w doświadczeniu służy przemianie świadomości w szerszym wymiarze, nie zawsze rozumianym przez ludzi ich ziemską świadomością. W 13 ośrodku realizują się tylko Boże plany, życie tu ma wymiar czystej intencji. Ludzie z tym ośrodkiem czynnym często nie wiedzą kim są … pracują dla Ludzi i już. Następne lata istnienia to rozwój tego ośrodka we wszystkich jego przejawach.

Rozdział XX O oczyszczaniu i innych świadomych działaniach w aurze

Obserwuję od kilku lat pewne zjawisko. Patrząc z perspektywy świadomości, żyjemy zbierając doświadczenia, które rozwijają nas duchowo, czyli żyjemy po to by rozwijać się duchowo. A jak mają się do tego zjawiska oczyszczanie?

Jeśli oczyszczamy to co oczyszczamy?

Głównie siebie, pytanie brzmi po co ? Różne rodzaje oczyszczania mają za zadanie oczyścić nas na tyle żeby powiększyła się nam percepcja duchowa a poprzez nią powróciły lub wykształciły się różne mistyczne tzw. moce. Przejawienie się w naszym życiu tychże mocy, ludzie uznają za wyznacznik rozwoju duchowego. Niestety większość zapomina lub nie ma w ogóle w świadomości, że to są tylko fizyczne manifestacje pewnych stanów psychicznych osobowości duchowej. W rzeczywistości zamiast na manifestacjach fizycznych powinniśmy się raczej skupić na wartości jaką jest człowiek, który osiągnął te przymioty sam w sobie, jakim jest człowiekiem, jak traktuje innych, jak patrzy na świat, jakich wyborów dokonuje i czym się w nich kieruje? Ludzie Anioły przyszli tu nie po to aby pokazać siebie i swoje śmoce ale po to aby pokazywać jak lepiej żyć co pomoże los okiełznać i doświadczać go znośnie dla tych którzy jednak doświadczają koła karmy. Bo chcą.

Należy pamiętać, że stan oświecenia to nie tylko umiejętność lewitowania i medytowania, oświecenie to raczej umiejętność bycia w świecie jako jego aktywny uczestnik, widzenia we wszystkim prawdy. Trzeba zauważyć, że mamy inne czasy i z mojego punktu widzenia powinniśmy dążyć do rozpłynięcia się w absolucie, ale w świecie doskonałym powinniśmy też umieć powrócić stamtąd w punkt, z którego wyruszyliśmy. To jest jak z niejedzeniem przez dłuższy czas i powrotem do pokarmu materialnego po kilku latach, ale bez skutków ubocznych. Jeżeli dziś decyduję się nie jeść mięsa lub czegokolwiek przez jakiś czas, to w każdej chwili gdy postanowię wrócić do tego zwyczaju powinienem mieć taką możliwość.

Istnieje przekonanie, że im więcej będziemy stosowali technik oczyszczania tym szybciej uzyskamy stan oświecenia, który z reguły jest kojarzony z odejściem z Ziemi i nie wracaniem już tu. Zastanawiam się gdzie tkwi źródło tego skrzywienia i komu lub czemu zależy na tym, aby ludzie zajęci byli ciągłym oczyszczaniem. Dziwią mnie nowe pojawiające się techniki, które są tak wymyślne w swojej procedurze i filozofii, że ocierają się nie tylko o naiwność i ślepą wiarę, ale są przejawem głupoty. Tam gdzie dziwactwo stoi w sprzeczności z fundamentalnymi oczywistościami i ludzie stają się głusi na szept umysłu i logiki, choć nawet 5- letnie dzieci widzą, że król jest nagi, to jak inaczej nazwać to zjawisko? Wiem, nie powinno się krytykować, gdyż jest to wybór doświadczenia jak każdy inny, ale wspominam tu o tym aby pokazać pewną tendencję w temacie oczyszczania.

Większość ludzi których spotkałam, a którzy aktywnie praktykowali różne metody oczyszczania, stawiało jako wyznacznik efektów i skuteczności zabiegów pojawienie się szczególnych mocy i zdolności. Najczęściej pożądanym efektem było tu jasnowidzenie, postrzeganie aury, chęć wychodzenia z ciała, możliwość widzenia innych istot, duchów i aniołów. O demonach nikt nie wspominał, jako o czymś co mógłby zobaczyć, co wyraźnie wskazuje na ograniczony sposób pojmowania zjawiska widzenia. Każdy chce rozwijać się duchowo i widzieć u siebie, doświadczać tylko tych pięknych cudownych przymiotów, ale już nikt nie chce brać pod uwagę cierpienia które towarzyszyło mistykom, świętym na przestrzeni dziejów. Wystarczy prześledzić chociażby przypadek Ojca Pio, jak wiele cierpiał gdy atakowały go siły i energie zwane nieczystymi.

Jedna z moich klientek przyszła do mnie z prośbą o oczyszczenie jej siostry, która znajduje się w zakładzie psychiatrycznym. Powiedziałam jej, że taka możliwość będzie dopiero za rok lub dłużej. Gdy ten czas rzeczywiście minął klientka ta przyszła do mnie ponownie, gdyż jej siostra sama poprosiła ją o to, nie wiedząc nawet o naszym wcześniejszym spotkaniu. Wówczas oczyściłam kobietę, która zaczęła po zabiegach czuć się coraz lepiej, aż ostatecznie wyszła ze szpitala w dobrym samopoczuciu, na tyle, że była wstanie kontrolować swój stan psychofizyczny. Jakież było moje zdziwienie przy bezpośrednim spotkaniu z tą osobą po jej wyjściu ze szpitala, gdy odkryłam jak wysokie parametry aury miała, bardzo rzadko spotykane u ludzi. Jak cudowną Istotą była- jest. Widziała przestrzennie w matematyce, a jej parametry energetyczne i duchowe wskazywały na to, że powinna być doskonałym egzorcystą, uzdrowicielem na bardzo wysokim poziomie. Mogła ona poruszać się świadomością, bez wychodzenia z ciała w każde miejsce jakie chciała. Co więc spowodowało jej chorobę? Otóż płaszczyzna wymiar demoniczny jest wstanie przewiedzieć los człowieka, i wyłowić takie perełki, które rodzą się by pomóc innym i często w bardzo skuteczny sposób jest wstanie przyćmić, dręczyć takie światło. Osoba będąca tym światłem doświadcza nieraz bardzo ciężkiego życia i trudnych relacji z bliskimi, braku zaplecza materialnego. Wszystko to po to, by nie mogła zająć się pracą z ludźmi, którym mogłaby w przyszłości pomóc. W swojej pracy widziałam wielu ludzi, których wpływ na innych byłby tzw. zbawienny, oświecający, a raczej rozświetlający ich serca. Takie istoty blokowane są poprzez doświadczenia poniżenia, nie docenienia, zaniżania ich poczucia wartości. Większość tych ludzi nie pracuje jako uzdrowiciele, są po prostu samym uzdrawianiem poprzez swoją obecność w życiu innych, najczęściej anonimową. Anioły. Na planie i w woli Bożej nie ma braków. Uzdrawianie takich ludzi polega na przypomnieniu im kim są, jakie mają zadanie, pokazaniu im co ich wzmacnia, co osłabia, a co zniewala i na podaniu im wskazówek jak sobie z tym radzić. W życiu tych ludzi stale będzie trwać konfrontacja światła z jego przeciwieństwem, tak jak w życiu każdego człowieka. Dlaczego wracała do szpitala? Z samotności. Powiedziałam jej niech się pani przyzna przed sobą, że chce tam wrócić do ludzi i dla siebie a będzie lżej i nie będzie Pani wywoływać sobą tych ataków. Pozbędzie się Pani poczucia winy z tego powodu. Ma P rację Pani Agnieszko usłyszałam.

Jedną z takich istot jest moja stała klientka. Kiedyś przyszła do mnie po radę jaki kierunek studiów powinna obrać. Nie pamiętam dokładnie jakiego narzędzia użyłam do patrzenia, czy były to karty, wahadło, czy bezpośredni wgląd, niemniej jednak odpowiedź była bardzo jasna, dziewczyna miała wybrać prawo, które ewidentnie było jej przeznaczeniem. Informacja ta zdziwiła ją znacznie gdyż dziewczyna była słabą uczennicą i nie przypuszczała nigdy, że może tak wysoko sięgać. Posłuchała jednak tej informacji i nie zwierzając się nikomu ze swoich planów ciężko pracowała w tym kierunku. Nikomu w szkole nie powiedziała gdzie się wybiera na studia bo bała się wyśmiania. Jak się później okazało została ona przyjęta na dwie uczelnie. Moja koleżanka wykładowca na wydziale prawa powiedziała: jak ona się dostała? Tyle zdolnych dzieci i prominentnych się nie dostało? A ona na dwie uczelnie?. Do dnia dzisiejszego sama nie wie jakim cudem zdaje egzaminy na uczelni, gdyż nigdy nie miała tak dobrych wyników mówi, że ma wrażenie że podczas egzaminów dzieją się cuda, jakby ktoś jej pomagał skończyć studia. A dzieje się tak dlatego, że jeśli ktoś jest bardzo ważny dla świata i ma istotną rolę do spełnienia wobec innych, dostanie wszelką pomoc zewsząd. Ta młodziutka kobieta jest działaczką w wielu organizacjach pomocy dla zwierząt i ludzi. Aktywnie współdziała w organizacji wspierającej i organizującej życie uchodźcom. Jest otwarta na duchową płaszczyznę i idzie za głosem serca, te właśnie cechy otwarcia się i pełnego zaufania Bogu pozwalają jej w pełni korzystać z wszelkiego wsparcia duchowego i realizować swoje ziemskie zadania.

Obie wyżej wspomniane kobiety korzystają ze swojej intuicji, można je określić mianem jasnowidzących. Żadna z nich jednak nie stosuje żadnych specjalnych metod oczyszczania. Nie poświęcają swojemu tzw. rozwoju duchowemu czasu, gdyż one po prostu żyją. Ich życie jest samym rozwojem. Kochają ludzi moralizują komorników dają otuchy zakonnicom i innym chorym z którymi dzielą dolę.

Każdy ma wolny wybór albo skupić się na samym doświadczaniu oczyszczania, albo doświadczaniu życia które nas samo oczyszcza, poprzez swoją prawdę. Każdy ma swój punkt zogniskowania w prawdzie i jeśli wierzy w bzdury to jest to jego prawda. Ale czy jesteś pewny, że to twój własny wolny wybór w czystości intencji uczestnictwa w planie Bożym takiego doświadczania? Czy na pewno Twoja świadomość jest pod przewodnictwem Twojej Duszy? Czy Dusza przypatruje się z boczku twojej chęci doświadczeń w tym wypadku? Zazwyczaj doświadczenie takie dotyka ludzi poprzez wyobrażenia ego o rozwoju duchowym.

Wszystko co robimy w imię naszego rozwoju duchowego, odwołując się do absolutu lub wyższej instancji można nazwać „karmą duchową” z innych światów lub powiązaną z innymi przestrzeniami. Choć karma nie jest tu najlepszym określeniem gdyż w tym stanie istnienia tej rzeczywistości działają w człowieku i przestrzeni zupełnie inne energie i innym prawom podlegają, inaczej się realizują, co skłania z racji rzeczy do innego nazewnictwa. Ja nazywam doświadczenia w obrębie naszego szeroko pojętego rozwoju duchowego „Realizacją Duchową”. Są tam mechanizmy podobne do tego co nazywamy karmą, acz jednocześnie bardzo odbiegają od tematu konstrukcji karmy. Konsekwencje działań z poziomu naszej świadomości w tzw. Realizacji Duchowej są bardzo poważne. Często niewinna zabawa w młodości w podpisywanie paktów z bożkami, bo i takich klientów miałam, kończy się tragicznie w wymiarze życia ziemskiego i ma olbrzymie konsekwencje w momencie przejścia w inne wymiary istnienia. Bo przecież przewodnictwo jakie sobie wybieramy polecając się jakiemuś wyznaniu jest kreatorem i jakością duchową naszych codziennych doświadczeń, określa nasze postawy, sposób zachowania i uczucia oraz moralność jaką się kierujemy.

W skrócie można powiedzieć, że realizacja duchowa to ponad karmiczne doświadczenie Duszy, które będzie określać nasze doświadczenia karmiczne. Ponieważ to Świadomość Duszy wybiera zasoby do zogniskowania w danych warunkach zbioru potencjałów do realizacji doświadczeń, które mogą objawić się jako urzeczywistnione lub nie możliwości doświadczeń karmicznych – ta nazwa najdokładniej opisuje zjawisko, o którym opowiadam. To tak jak powiedzieć, że dusza doświadcza różnych przestrzeni aby doświadczyć duchowego poznania w różnej fizyczności lub gęstości jak wolicie. Dusza doświadcza wrażeń, np. jako człowiek poznający siebie realizując swoje życie w różnych religiach, systemach i wierzeniach.

Wyobraźmy sobie, że dwa identyczne potencjały schodzą na ziemię aby zaistnieć, rodzą się w tym samym mieście obok siebie ale przyjmują inną wiarę lub system wierzeń moralnych. Hipotetycznie jeśli doświadczaliby najczystszej wibracji w swoich pozornie różnych religiach lub wyznaniach, powinni być identyczni ale co będzie gdy jedna z tych osób doświadczy i będzie realizować się w niższych wibracjach? Albo w skrajnie różnej wibracji? Wówczas będzie to skrajnie różna Realizacja Duchowa. Te same doświadczenia będą wówczas miały odmienną jakość duchową przejawiającą się w cechach ich osobowości, w rozkwicie lub więdnięciu duszy. Dlatego niektórzy uzdrowiciele niebem nazywają wyższe światy astralne a dla innych jest to tylko przystanek w drodze do prawdziwego Domu. Piękne, cudowne i dobre światy astralne to jeszcze nie niebo. To jak mijany kraj w drodze do celu. Jeśli tam często bywał to może myśleć, że tam jest jego pierwotny dom. A to tylko zapomnienie o własnym niebie powoduje, że definiujemy je gdzie indziej. Niektórzy ludzie zaś często przebywali w światach demonicznych i tam też będzie ich ciągnęła pamięć w nich. Wielu ludzi potępia te światy i ich bywalców, mieszkańców, uważa, że nie powinny istnieć i powinny zostać co najmniej spacyfikowane przez zastępy aniołów. W takim razie, pytam, co z wolną wolą i możliwością wyboru człowieka. Przecież nawet na Ziemi są ludzie którzy w jawny sposób przyznają się do satanizmu, fascynują się tematami wampiryzmu, demoniczności, samookaleczenia, zadawania cierpienia sobie i innym. Jest to ich wybór, mniej lub bardziej świadomy, który należy uszanować, a wszelka interwencja powinna odbywać się tylko wtedy gdy zostaną naruszone granice wolnej woli innego człowieka. Tacy ludzie tutaj, mają swoje światy po tamtej stronie i wolną wolę swojej ewolucji i zmiany swoich przekonań. Mają prawo iść w stronę światłych światów w swoim własnym tempie, tak jak chcą. Ignorancją jest myślenie, że Pan Bóg o nich zapomniał lub nie zna ich drogi.

Wielu egzorcystów w swoim systemie energetycznym ma dużo informacji o tych miejscach, ponieważ bardzo dawno temu mieli styczność z tymi światami i różne z nimi doświadczenia. Światy te i istoty nimi zarządzające mają swoich reprezentantów, którzy utrudniają ludziom zauważenie światów jasnych i pracę egzorcystom, zwłaszcza świeckim. Właśnie świeccy egzorcyści stają przed podwójnym utrudnieniem gdyż dodatkowo muszą zmierzyć się z odrzuceniem i krytyką ze strony instytucji religijnych. Większość dobrych egzorcystów wcale nie wyrywa się do tej „cudownej pracy”. Jeśli ją wykonują to w imię głębokiego duchowego powołania.

W tym miejscu zaznaczam, że nie tylko po tzw. śmierci chodzimy sobie po różnych światach zostawiając swoje ślady i niejednokrotnie wikłając się w zdarzenia realizacji Duchowej. Jeśli niektórzy myślą, że tylko będąc w tzw. tematach ezoterycznych można tego doświadczyć to się mylą. Wszyscy ludzie i wszystkie istoty mogą poruszać się we wszystkich wymiarach w każdym czasie. Różnica polega na tym, że jedni są tego bardziej lub mniej świadomi a inni wcale. Jak jest logiczne ci mniej świadomi mają trochę łatwiej. Tak jak dzieci kradnące, nie mają świadomości rzeczywistej wagi popełnianego czynu. Jeśli zaś pójdziecie sobie gdzieś świadomie lub stosując jakieś techniki i zaczepicie coś umyślnie lub nawiążecie kontakt, to od woli tej istoty będzie zależeć czy zechce was znaleźć i nieistotne jest czy będziesz mieć otwarte oczy, „to nie zniknie jak sen”, trzeba będzie ponieść konsekwencje swoich duchowych doświadczeń i podróży. W końcowym efekcie jeżeli tam kogoś wyzwałeś do walki to może przyjść ci oddać lub przyjść i porozmawiać kiedy ty już nie masz na to ochoty.

Reasumując, czy żyjesz po to aby oczyszczać się, czy może samo doświadczanie Istnienia oczyszcza? Tak pozornie jest to to samo. Ale tylko pozornie. Jeśli żyjesz aby doświadczać Istnienia, patrzysz na rodzące się dzieci, zdrowe czy chore, doświadczasz tęczy uczuć, emocji i prosisz wtedy Boga o zrozumienie. Kiedy doświadczasz różnorodności doświadczeń w życiu, jedne rozumiesz inne nie. Ale prosisz o zrozumienie Boga, jakkolwiek go określasz i doświadczasz.

A teraz o małym doświadczeniu, które było życiowym oczyszczeniem zespołu moich cech. Wychodząc z gabinetu trafiłam na świeżo zmytą podłogę, po której przeszłam po chwili wahania bojąc się zniszczyć czyjąś pracę. Dalej na korytarzu spotkałam Panią zmywającą podłogę. Ukłoniłam się na dzień dobry i poszłam do toalety. Gdybym nie poszła i cofnęła się nie byłoby to dobre, gdyż poprzez moje poczucie niestosowności, bądź nie uszanowania czyjejś pracy, miałabym problem z pęcherzem. Byłoby to działanie nie zgodne ze sobą i po prostu niebezpieczne dla zdrowia. To mój punkt widzenia na tę okoliczność. W tym miejscu dopowiedzcie sobie co mogła pomyśleć ta kobieta i zwróćcie uwagę na różnorodność myśli, uczuć i emocji, które mogłyby się pojawić jak i wielość scenariuszy owego trywialnego zdarzenia. Można by wymienić szereg wydarzeń domniemanych do jakich mogłoby dojść z powodu błahego nieporozumienia. Kiedy wróciłam do gabinetu zastanowiłam się nad swoją przygodą, nad tym co ta kobieta sobie pomyślała o mnie, czy stwierdziła, że jestem złośliwa i powinnam była poczekać, itp. Po chwili zdecydowałam się wyjść ponownie i porozmawiać z ta panią. Powiedziałam jej, że w przyszłości pewnie znowu podepczę świeżo zmytą podłogę i przepraszam ją za to i że nie rozumiem dlaczego właśnie teraz to się dzieje. W jednej chwili mnie olśniło i dodałam: „Wie Pani co, ale żebym ja nie była taka nieuprzejma to nie miałybyśmy się okazji spotkać, bo tylko kiedy Pani pracuje i jest tu możemy ze sobą porozmawiać”. Teraz już wychodzę kiedy tylko ją słyszę aby zamienić kilka żartobliwych słów i już nie czuję przymusu pójścia do toalety po mokrej podłodze. Pozdrawiam Panią która była szarą eminencją i wiele z nią było można załatwić. My nie czekaliśmy na wymianę żarówek na korytarzu tygodniami.

Bardzo świadomie opowiadam o tym akurat doświadczeniu aby pokazać, że nie należy nadawać rangi wielkości doświadczania. Gdybym spotkała samego Dalajlamę może nie doświadczyłabym takiego doświadczenia oczyszczania jak z tą Panią, która okazała się moim nauczycielem na ten czas. Spotykając Dalajlamę mogłabym np. wpaść w zachwyt, że to mnie spotyka takie wyróżnienie i moja pycha zdominowałaby całe doświadczenie. A całe oczyszczanie poszłoby na marne. Tylko pycha do oczyszczenia zostałaby. Czasem zamiast się oczyścić można zaplątać się w wydarzenia, będące dodatkowym obciążeniem do oczyszczenia. Choć wielu z Was mogło poczuć się dotkniętych porównaniem tych dwóch wydarzeń, jestem pewna, że Jego Świątobliwość nie poczułby się w żaden sposób dotknięty i zastanówcie się dlaczego.

Każde doświadczanie jest procesem oczyszczania Duszy i Ciała, czyli uporządkowaniem własnej świadomości w obrębie tematu, który sprawia nam trudność. Lub uporządkowaniem sfery życia, która nas nie zadowala. Znam wiele technik oczyszczania i mam możliwość podniesienia swojej wibracji na tyle, aby pewne sprawy się tzw. oczyściły. A teraz zastanówmy się jak wyglądałoby moje spotkanie z Panią sprzątającą, gdybym wróciła do gabinetu i zaczęła zaglądać w karmę tej osoby. Niektórzy na moim miejscu wzięliby wahadło do ręki i zaczęli czyścić relacje łączące ich z tą osobą. Idąc dalej tym tropem, można by pomyśleć, że najlepiej jest całe życie w domu siedzieć w świecie własnych wyobrażeń i czyścić się i swoją karmę na różne sposoby. A gdzie jest wtedy ŻYCIE? Ucieka przez palce wśród doświadczenia oczyszczania.

Podsumowując rozczaruję niektórych moich czytelników. Karmy nie da się wyczyścić żadnym urządzeniem i żadną metodą. To tylko kawałek w polu nieskończonej aury. Kluczem jest zrozumienie, uświadomienie, skrucha, przebaczenie, miłość do osoby i sytuacji, której się doświadcza. Czyszczenie przez niektórych karmy popada w paranoję. Słyszałam o ludziach, którzy czyszcząc swoją karmę, zrobili to także dla zwierząt, które o to nie prosiły i pomijam tu już fakt, że płaszczyzna karmiczna zwierząt jest kompletnie inna i inaczej działa niż u ludzi. Im bardziej ktoś jest pewny i zapewnia, że płaszczyznę karmiczną wyczyści to możecie być pewni, że tego nie zrobi. Może natomiast zajrzeć, opowiedzieć, co tam widzi. Dopiero to na ile ma wrażliwość do obiektywnego wejrzenia w sprawę i przekazania Tobie informacji, która zmieni Twoją świadomość, zrozumienie i poruszy tę specyficzną nutę, której najbliższe jest słowo wzruszenie, może oczyścić zapis jakiegoś, np. bolesnego doświadczenia. A w rzeczywistości z czyszczeniem karmy jest tak, że życie samo doprowadziłoby człowieka na jej doskonałe doświadczenie, wystarczyłoby tylko być miłością lub prościej, być uczciwym człowiekiem.

Niemożliwe jest czyszczenie karmy fizycznie na tzw. zapas, ani też nie można tego wymusić na uzdrowicielu mając świadomość, że można w ogóle oczyszczać karmę. Pewnych rzeczy po prostu nie da się przyspieszyć, a już na pewno nie można sobie tego kupić. Nie można sobie rościć praw do uzdrowienia karmy, gdyż to nie jest towar, który zalega na półkach sklepu.

Kiedyś umówiła się ze mną pewna kobieta i nie dotarła do mnie. A mnie dotykało dziwne uczucie niepokoju. Wiedziałam, że w ogóle nie trafiłaby do mnie gdyby nie namówiła mnie do tego spotkania koleżanka. W międzyczasie przypomniałam sobie, jako opowiadano mi o pewnej kobiecie, którą znani mi uzdrowiciele przyjęli a potem odesłali, ponieważ nie mogli jej pomóc. Nawet nie „patrząc” otrzymałam od razu informację z czym mogę mieć do czynienia. Kiedy kobieta zadzwoniła powiedziałam jej zgodnie z prawdą, że jej nie pomogę i jej wizyta będzie tylko stratą czasu oraz pieniędzy. Argument dotyczący straty pieniędzy przemówił do niej jako jedyny, ponieważ stwierdzenie, że praca z nią byłaby dla mnie niebezpieczna nie miało dla niej żadnego znaczenia. Kobieta miała przekonanie, że skoro płaci to ja powinnam z nią pracować niezależnie od konsekwencji. Po tak ciężkiej pracy, ze względu na innych ludzi, z którymi mamy styczność, jest wskazane oczyszczenie się uzdrowiciela. Moim oczyszczeniem jest dwu lub trzy dniowy urlop w domu, w nim jest moja siła i miłość napełniająca mnie witalnością. Przy gotowaniu, modlitwie, medytacji, doświadczam radości w dniu, to podnosi moją wibrację, a uśmiech mego siostrzeńca podnosi ją aż do nieba, szczególnie jak mówi, że kocha mojego syna. Oto jest doświadczenie, które oczyszcza. Nie zaprzeczam, że czasem potrzeba na poprawienia gruntownie własnej energetyki i więcej czasu. Ale tak jest po szczególnie uciążliwych sprawach.

Kiedy zapytałam później mego kolegę, również uzdrowiciela, co to za kobieta, którą uzdrowiciele odsyłają nie mogąc jej pomóc, a u mnie włączyły się i zadziałały wszystkie opatrzności. Opowiedział mi wówczas o kobiecie, która zaplątała się jawnie i świadomie w pewne sprawy (o których nie mogę tu napisać) a potem wiedząc, że są ludzie, którzy mogą pomóc jej się z nich wyplatać, przyszła jak do sklepu i zażyczyła sobie egzorcyzmów. Mój kolega wiedząc z czym będzie miał do czynienia podał dość wysoką cenę za usługę. Jakież było oburzenie tej Pani kiedy usłyszała cenę, która w jej mniemaniu była za wysoka. Ja pewnych rzeczy nie zrobiłabym za żadne pieniądze, ale niektóre robię za symboliczną kwotę w porównaniu z efektem. Może kiedyś będzie taki czas, że Bóg pokaże ludziom jak ta praca może być niebezpieczna. Świadomość kobiety żądającej egzorcyzmów w skrajności reprezentuje postawę pewnych ludzi którzy trafiają do uzdrowicieli, w dobie czasów kiedy wszyscy mają dostęp do wiedzy ezoterycznej i ludowej. Zastanówmy się, że jest przecież Bóg, który zrobi wszystko o co go poprosimy, ale na pewne sprawy nie pozwoli. Największy skruszony szczerze zbrodniarz za jednym przyklęknięciem w obliczu Bożej Opatrzności oczyści sobie szybciej karmę niż mentalnie podjęta świadomością znajomości tematu decyzja- pójdę poczyszczę, zapłacę i ominę konsekwencje. Kiedy człowiek trafia do danego uzdrowiciela, nie jest to przypadkowe, i nawet wtedy kiedy nie doświadczy oczekiwanych przez siebie efektów uzdrowienia, otrzyma i tak wielką pomoc po którą w istocie tam poszedł. Ludzie nie rozumieją różnicy w tym, że w uzdrawianiu najważniejsza jest dusza, a uzdrowiciel nie jest cudotwórcą, magikiem który w ciągu 5 minut spowoduje, że zrośnie się im rana, która narusza kość. Dosłownie parę dni temu moja siostra opowiedziała mi o zjawisku które dotyka większość uzdrowicieli i o ludzkiej świadomości na temat tego czym jest bioterapia. Moja siostra siedząc u fryzjera spotkała tam młodą kobietę cierpiącą na chorobę objawiająca się zbieraniem wody w płucach. Kobieta mówiła, że lekarze nie mogą znaleźć przyczyny dolegliwości ani jej powstrzymać. Moja siostra zapytała ją wówczas delikatnie czy zastanawiała się nad niekonwencjonalnymi metodami pomocy i wspomniała o bioterapii. A kobieta odpowiedziała, że jeszcze nie chce skorzystać z takich środków. Dała do zrozumienia, że póki istnieje szansa na pomoc ze strony medycyny jeszcze nie skorzysta. Natomiast jeśli jej stan będzie już tragiczny to wtedy może łaskawie da szansę jakiemuś uzdrowicielowi. Jest to podstawowy błąd ludzi z poważnymi schorzeniami ciała. Bioterapia ma wspierać lekarza, ciało które czeka na diagnozę, inne leki oraz wraz z nimi dążyć i unosić chorego ku uzdrowieniu.

Kiedy byłam jeszcze młodym, uczącym się uzdrowicielem, pojawił się na terapię mężczyzna w strasznym stanie psychicznym, z poważnym rakiem trzustki. Mężczyzna już pachniał śmiercią, a jego ciało fizyczne emitowało energię martwą. Zdziwiło mnie, że ten mężczyzna nigdy nie stawiał się na umówioną godzinę, nie interesowało go, że przed nim i po nim są inni klienci a jego spóźnienia przeciągające się o kilka godzin utrudniały wszystkim pracę. Wykazywał on cechy olbrzymiego egoizmu nawet w obliczu tak strasznej choroby, angażował mojego kolegę bioterapeutę we wszelkie zainteresowanie jego osobą, lekceważył innych klientów a przy tym przede wszystkim narzekał na cenę terapii, która nie byłą wygórowana. Zachowanie jego było nieadekwatne do jego statusu materialnego który było widać gołym okiem. Głównym pytaniem, pretensją mężczyzny było: dlaczego akurat jego to spotkało? Ja również jako młody uzdrowiciel zadawałam sobie takie pytania w stosunku do różnych klientów. Po jednej z wizyt tego mężczyzny, która się bardzo przeciągnęła nie zdążyłam na kurs, w którym uczestniczyła. Mój kolega poprosił wówczas mężczyznę żeby podwiózł mnie na kurs gdyż już byłam spóźniona. Jadąc samochodem starałam się rozmawiać i wskazać mu inny punkt widzenia sytuacji w której się znalazł. Ponieważ było wiadomo, że umrze starałam się nakierować go na załatwienie swoich spraw tutaj, poświęcenie czasu rodzinie i dzieciom. W pewnym momencie patrząc na prawą dłoń mężczyzny, mój wzrok utkwił na grubej złotej bransoletce i przypomniałam sobie, że znam tą osobą. Kilka lat wcześniej kupowaliśmy z moim byłym mężem samochód. Sprzedającym i właścicielem komisu był właśnie mężczyzna chory na raka. Rozbrzmiały mi w uszach jego zapewnienia podczas jazdy próbnej samochodem o sprawności samochodu i jego wielkich walorach. Po zakupie samochodu okazało się, że w samochodzie trzeba było dokonać gruntownych napraw, które bardzo drogo nas kosztowały. A przecież całą sprawę można było załatwić inaczej, bo wiadomo że stary samochód ma usterki i ma prawo się psuć. Jakież było nasze zdziwienie kiedy po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że właściciel komisu z rodziną prowadzi biznes w bardzo nieuczciwy sposób, a poprzednio prowadzoną firmę z premedytacją ustawił w stan bankructwa zalegając ogromne pieniądze ludziom. Nie zmieniło żadne z doświadczeń jego moralności osobowości.

Wybory życiowe których dokonał ten człowiek i jego rodzina doprowadziły u niego do takiej a nie innej choroby, która to spowodowała jego odwołanie z ziemskiego posterunku. Chorobą akurat tą sama w sobie nie miała znaczenia w tym wypadku.

Ludzie nieraz dziwią się jak osoba widząca, wiedzącą, uzdrawiająca innych, potrafiąca pozytywnie wpływać na ich los, może jednocześnie jeść mięso, palić papierosy czy przeklinać. Sama byłam tego chodzącym przykładem i nie jestem jedyna. Możesz nie jeść mięsa, możesz w ogóle nic nie jeść i nie pić, możesz cały świat czyścić, ludzi i zwierzęta też, ale jeśli twoje serce nie zastuka głośniej i szybciej na widok zasmarkanego i brudnego człowieka i jeśli nie popłynie ci łza kiedy umiera człowiek lub cierpi zwierzę, to na cóż to wszystko?

Usłyszałam ostatnio opowieść o ezoteryku, który czyścił się, bo jego partnerka pracująca w szpitalu „brudy” do domu przyniosła. Mężczyzna ten uważa się za mającego zbawienny wpływ na losy i dzieje świata, uważa, że cały świat Istnienia czyści a Ziemię na pewno. Ciekawe co Bóg powiedziałby na to i inni co czyszczą świat, bo znam co najmniej kilka osób o syndromie Chrystusa. Nie przeczę, że są tacy ludzie ale ich postawa wobec życia, zadania i swojej własnej osoby jest zupełnie inna.

Znam też ludzi, którzy jeździli w pewne miejsce do uzdrawiającej osoby po oczyszczanie karmy. Przeczytałam w artykule w gazecie, że do tej osoby nie może zbliżyć się nikt chory, nie panujący nad swoim ciałem, w jej świętobliwym obliczu trzeba panować nad emocjami i być bardzo czystym. Zdziwiły mnie wypowiedzi widzących o tej osobie i procesie, któremu poddawani są ludzie. Czyściła podobno karmę. Zastanawiam się dlaczego nie popatrzyli dalej, poza ten blask światła, tam gdzie jest zogniskowane jego źródło. Kim jest w takim razie matka Teresa, Św. Franciszek, Księżna Diana i wielu, wielu innych, którzy nie mieli oporu przed kontaktem z chorymi biednymi i brudnymi? Moja świadomość ma inne doświadczenia i określenia dla świętości człowieka. Jeżeli przyjmuje się tam tylko zdrowych, szczęśliwy, czystych, to co ma zrobić ktoś kto ma dziecko z porażeniem mózgowym i chciałby je tam zabrać na oczyszczenie karmy? A gdybyś miał gruźlicę, a co tam, ze zwykłą grypą zakatarzonego być może cię nie wpuszczą. Jaką więc karmę tam się uzdrawia? Kto ją uzdrawia? Co u ciebie zostaje tam w zamian? Komu pozwoliłeś dotknąć swojej Duszy? Zapytałam, Boże gdzie jest problem? Czy może to ja dziwnie widzę i rozumuję, przecież tacy ludzie po coś też są. Są, ale następnym uwikłaniem na własne zawołanie swojej karmy, tyle, że realizacji duchowej. Woła w nas o to niskie poczucie wartości i chęć doznań kontaktu z Istotą duchową. A gdzie kawałek tego co nazwałeś karmą którą ona miała oczyścić? Czujesz pustkę i głębię nicości po wizycie w miejscu które miało cię uwolnić? Przecież tego chciałeś. Zabrała karmę nie pytałeś czy w ogóle dostaniesz coś w zamian. A może i lepiej. Bo nie wiadomo co byś dostał.

W gazecie zobaczyłam piękną postać kobiety żyjącej w Indiach, w jej twarzy jest miłość Boga, na jedno jej spojrzenie pociekły mi łzy, a serce ogarnęło ciepło. Ona na pewno uzdrowiłaby każdą karmę i realizację duchową, co było widać na filmach które z jej udziałem obejrzałam. A co takiego wyjątkowego czyniła ta kobieta? Jeździła po świecie i po prostu przytulała ludzi. Nieraz przez wiele godzin tuliła, całowała i pozwalała się dotykać. A zmęczenie fizyczne było widoczne na jej twarzy po wielogodzinnym obcowaniu z ludźmi. Nazywa się Amma. Wpisz w you tube Ammas darschan.

https://www.youtube.com/watch?v=9lwTAYeyv9U

Najpierw zatem myśl logicznie, to takie proste. Niedowartościowanie to pułapka, ufaj Bogu. Jesteś doskonały i piękny taki jaki jesteś. I może twoja drobna niedyspozycja w postaci karmy jest po to abyś poznał dobro i miłość w ramionach zwykłego pozornie człowieka. Uważajcie aby w tym oczyszczaniu nie rozmoknąć jak po dłuższym siedzeniu w wannie, a zbytnie przywiązanie do tego aby być czystym po prostu nadyma ego i zamyka serce. Wzmacnia się wtedy tylko płaszczyzna ciała, mentalna i astralna i przybywa moc mentalu, która bardzo często i łatwo może zwarunkować, omotać i opętać.

Magią i mentalnym działaniem nie uleczy się karmy ani płaszczyzn duchowych, można to tylko odwlec lub zamienić na coś innego. W ostatecznym rezultacie doświadczanie mocy staje się ciągłą walką tak naprawdę ze sobą i tymi których się dotknęło. W jakiego Boga wierzysz jeśli uważasz, że jednym dał moc a innym nie?

Oczywiste jest to, że wszystko jest każdemu ogólnie dostępne. KAŻDEMU BEZ WZGLĘDU NAWSZYSTKO. Moc Duchowa to umiejętność unaoczniania kreacji najlepszej z możliwych na każdy moment i przemienienia jej w każdej mikrosekundzie na jeszcze lepszą, która przemieni się na jeszcze doskonalszą, pełniejszą, kiedy choć na ułamek jeszcze otworzysz swoje serce. Oto doskonałe Istnienie. Nie trzeba reperować świata, tylko żyć w miłości ze wszystkim co jest w tym wszystkim, a ta Doskonałość uzdrowi świat. Ciepło dłoni i serca bicie całego Istnienia w Jedności Bożej.

Kiedy zapytano mnie o pewien system filozoficzny, odpowiedziałam, że nawet jeśli nastąpi koniec świata, to najwyżej wszyscy grupowo wrócimy do DOMU. Niektórzy ludzie lubią myśleć o sobie, że pochodzą z Atlantydy albo Syriusza, Oriona czy jeszcze z innego miejsca, którym to definiują swoją tożsamość duchową. Tak, gdzieś bywamy, ale DOM nasz w NIEBIE JEST, ponad gdzie wszystkie nieba mają swój początek. To miejsce skąd wyruszamy w wielki świat aby pomieszkać tu i ówdzie. Wędrowcy w Istnieniu… Mój Bóg nie nazywa się Elohet i nie znam Jezusa Sanandy. Mój Bóg jest doskonały i nie potrzebuje specjalnych ćwiczeń by kochać świat i ludzi. Kiedy wystarczająco otworzę swoje serce w Duszy Bożej, kiedy w niej zanurzę swoje Istnienie otworzy mi i każdemu kto tak zrobi wszystko co trzeba. Tak po prostu jest. Jest takie słowo określające stan świadomości – umiar i równowaga. Warto o tym pamiętać.

Chciałabym tu także wspomnieć o tym, że oczyszczając siebie narusza się często wolną wolę innych „Grzebiąc w ich energetyce” co jest po PROSTU ZŁE. Jeśli masz z kimś problem we wzajemnej relacji to załatw to ze sobą w porozumieniu z Bogiem. Na własnym przykładzie doświadczyłam takiego oczyszczania. Pewna osoba postawiła przy mnie „anioły”, którym zleciła pewne zadania do wykonania względem mnie. W praktyce to co uczyniła ta osoba ściągało mi energię i powodowało uczucie osłabienia prowadzącego do omdlenia. Moje pytanie w tym miejscy brzmi: Kim jesteś człowieku, że myślisz, że ustanawiasz komuś opiekę z Aniołów? I gdyby to były rzeczywiście Anioły to w swojej nieskończonej Miłości powinnam odczuwać stan miłosierdzia i pojednania a nie fizycznego pogorszenia zdrowia.

Radzę omijać z daleka tych, którzy mówią, że ustawiają lub przywołują Anioły i Archanioły i umieszczają je w czterech rogach pokoju, aby pilnowali spokoju uzdrowiciela gdy ten odprawia jakieś dziwaczne rytuały. Archanioły wołać? Po to żeby pilnowały kiedy coś się tam mentalnie majstruje gmera w miseczce? Patrzę na to i próbuję zrozumieć. Pomyślcie o tym zjawisku. Według czego? Jak? Jeżeli pojawią się u mnie cztery Prawdziwe Archanioły, co z Oblicza Bożego wychodzące Hostię Duszy Bożej niosą w sercu, to nie będę mogła słowa wypowiedzieć, serce moje ogarnie niewypowiedziana Miłość a Majestat z nich lśniący spowoduje, że przyklęknę pokornie i łzy oświecenia pokażą mi PRAWDĘ. Bo takie są Anioły… BO TAKI JEST BÓG ale może TYLKO MÓJ… mam nadzieję, że nie … znam wielu cudownych ludzi i wiem już, że nie tylko. Dziękuję ci … Boże …mój … umiłowany…

Kim jesteś człowieku? Czy nie w ego Twoja Dusza więdnie? Moja płacze widząc jej ból. Wiem też, jak jesteś Piękny i że z jednego nieba się znamy i że stamtąd nawrócenie przybywa Już…”.

Ludzie uwielbiają aby im coś znaleźć do oczyszczania. Obserwuję to zjawisko i nadziwić się nie mogę. Widuję takich ludzi, zdrowych z poukładanym życiem zawodowym, uczuciowym i rodzinnym. Mają drobne według mnie sprawy do załatwienia niczym szczególnym nie wyróżniające się problemy. W każdym razie oczyszczanie i ruszanie wielkiej machiny jest tu zbyteczne. Ja wtedy jawnie mówię: nie ma tu nic do oczyszczania. A jeśli osoba nadal drąży temat to po prostu mówię, że znaleźć coś mogę zawsze i oczyszczać, choć nadal uważam, że nie powinno się tego robić. Jeśli chce Pani, Pan mi płacić za coś co nie jest potrzebne to proszę bardzo. Z reguły taka odpowiedź działa. Jakież jest moje zdziwienie, gdy za jakiś czas ludzi tych widuję na różnych procesach oczyszczania przez moich kolegów. Pamiętajcie, znaleźć zawsze coś można i rozdmuchać to do rangi problemu kosmicznego. Ale po co to robić? To jak robienie operacji na zapas lub zaaplikowanie antybiotyku na chorobę, na którą tylko możemy zachorować i to nie na pewno. W najlepszym razie bierzemy sterydy na katar, który powinien po prostu sam przejść. Terapia powinna być adekwatna do dolegliwości.

Kiedy oczyszczam człowieka to widzę, jaki jest następny temat do przepracowania, choć czasem pilny, może być podjęty dopiero za jakiś czas, nieraz jest to kilka miesięcy, a nawet do dwóch lat. Czyszczenie karmy na 5000 lat jest dziwne i z mojego punktu widzenia niemożliwe. Kiedy pomyśli się o tym realnie, to jest to po prostu nielogiczne. Jest to założenie, że jesteśmy przewidywalni i do tego zakłada, że nie zmienimy siebie ani nic innego, aż do upływu tychże 5000 lat. A już wymazać przeszłości kiedy byliśmy złodziejem lub krzywdziliśmy innych bez słowa przepraszam nie wchodzi w rachubę.

Odpusty można otrzymać czyli ktoś może odkupić nasze winy ale nie jest takie proste jak się rozumie powszechnie. I kościół może to robić ma do tego prawo i ogromne możliwości. To jest przepiękne … ale jeśli nie żałujesz nie westchniesz do Boga. Pomyśl… logicznie…

zaraz następna część…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.