Agnieszka Bruzgo | XXIII.”KSIĄŻKA”… Już naprawdę zmierzamy do końca…
1629
post-template-default,single,single-post,postid-1629,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XXIII.”KSIĄŻKA”… Już naprawdę zmierzamy do końca…

DSC_0013

Rozdział XXI Amulety i symbole

Zawsze powtarzam swoim uczniom i ludziom z którymi mam styczność: Bądź Przestrzenią, Jesteś Przestrzenią. Kiedy zogniskujesz się poprzez jakiś symbol mający za zadanie osłonić cię to wierz mi pupę i tak widać. Symbole tworzono w odpowiedzi na inne symbole i ktoś biegły w nich z łatwością znajdzie antidotum na każdy znany symbol odgrzebując go z przeszłości lub tworząc nowy. Bardzo często działanie symbolu funkcjonuje jak zastrzyk przeciwbólowy. Ponieważ aura ludzka jest nieskończona pewne ochrony poprzez symbole czy amulety powodują, że ludzie wyglądają na poziomie energetycznym jak materiał, który usztywniono i zabezpieczono by dawał ochronę przy wyszywaniu na nim wzorów. Wszelkie ochrony wytłumiają nasza percepcję, a już najczęściej działają w ten sposób symbole mające chronić od lęku i bytów. Niektóre symbole powodują to, że zagrożenie staje się dla nas niewidoczne, poprzez co ludzie bardziej pewni siebie odważniej wchodzą tam gdzie nie powinni.

Oddaj się Bożej Opatrzności cały i Bądź Istnieniem Miłościwym. Po co Ci będą w ten czas amulety, symbole, skoro temu co powierzone Bogu nic nie może się stać? Nie można namierzyć i zogniskować się we wszystkim co Jest, przynajmniej większość energii, przed którymi chcecie się chronić tego nie potrafi. Napisałam większość dlatego, że temat ten stale mnie zadziwia i ostatnio nawet zaobserwowałam energię przemieszczającą się sznurami Duchowymi w tzw. przeze mnie „światach śniących”. Przy tego rodzaju zakłóceniach żadna ochrona nie jest wstanie zadziałać, gdyż wszystkie procedury magiczne nie działają na poziomie sznura duchowego.

Zastanawialiście się kiedyś skąd pochodzą amulety, symbole, wzory, figury? Kim są ich twórcy? Jak wyglądali, jaki był ich poziom etyki, moralności i sposób traktowania innych? Czy mieli należyty szacunek do życia w naszym mniemaniu? Jak żyli tu na Ziemi, jakie mieli sojusze? Kogo kochali a kogo uważali za wroga? Skąd czerpali wiedzę? Gdzie teraz są?

W większości wypadków były to bractwa, stowarzyszenia, itp. idące pewną drogą. Ponieważ ścieżka Duchowa przechodząca przez ezoterykę jest trudna, skomplikowana a idący nią adepci narażeni są na wiele pokus, karma tych grup jest specyficzna. A możliwość jej odpracowania w warunkach ziemskich jest nieraz niemożliwa.

Skorzystam tu z najprostszego porównania. Żyjąc tutaj i interesując się tematem ezoteryki, już logicznie da się stwierdzi, że spotkaliście się z większością grup, systemów, które albo były na przestrzeni czasów zgodne ze sobą lub się zajadle zwalczały. Przystrajanie się w sprzeczne symbole lub co gorsza pochodzące z dwóch skrajnie różnych egregorów systemów, powoduje dosłownie walkę w aurze danej osoby. Najdziwniejsze zjawisko obserwuję kiedy taka osoba mówi, że czuje jak działa w niej pewien symbol lub ich grupa. A dlaczego ma nie działać? One mają swoją moc i konkretne zastosowanie, po to były stworzone. W rezultacie stosowania na sobie symboli które działają na siebie w sposób opozycyjny na siatce zdarzeń takiej osoby pojawiają się olbrzymie problemy, najczęściej w domu. Interpretacja często jest błędna, nastrajająca na poszukiwanie winowajcy, który nam szkodzi.

Ludzie, którzy zaprojektowali symbole i stworzyli je pod natchnieniem nie zawsze wiadomym im samym na tamten czas, żyli jak umieli w ich mniemaniu najlepiej. Często teraz egzystują w pewnych przestrzeniach za wiedzą i ZGODĄ Boga aby naprawić wyrządzone krzywdy, ale bardzo często jest też tak, że po prostu nie chcą iść rozliczyć się z Bogiem. Trzymają się swoich mocy, wpływów i werbują nowych uczniów. Jak grzyby po deszczu ostatnimi laty wyrastają stare idee oraz grupy i systemy wydawałoby się dawno zapomniane. Zawsze znajdzie się ktoś karmicznie podatny do wskrzeszenia Istnienia, które powinno już dawno pojednać się z Bogiem i jemu oddać swoje nazwijmy to „zasoby”.

Wiele symboli się gryzie ze sobą, zakładając je nierozsądnie, żeby nie powiedzieć bezmyślnie ludzie powodują, że owe symbole walczą o nich dla swoich idei. Z każdym z symboli możecie być związani karmicznie ale pamiętajcie, że werbowanie trwa–tam akwizytorów jest jak tu, na pęczki. Co was kusi aby w jednym czasie sprzątać, wyszywać, orać pole i poić psy przed polowaniem? Chcielibyście to wszystko robić jednocześnie? Czy aby na pewno sami wybraliście te sprzecznie wykonywanie czynności w jednym czasie?

A oto moja historia z medalikiem ochronnym.

Zawsze nosiłam na szyi taki medalik z Chrystusem, który palcem wskazywał na serce. Był ze zwykłego metalu, kupiony za parę złotych w Świętej Wodzie. Pewnego dnia przechodząc przez ulicę zaczepił mi się o kołnierz golfa i pociągnął. Zatrzymałam się aby go odczepić i w tym momencie przed nosem przeleciał mi, dosłownie przeleciał, tir. Potraktowałam to oczywiście jak znak, a medalik jako cudowne remedium. Po jakimś czasie idąc na jakieś spotkanie chciałam go zdjąć, bo wydawało mi się, że afiszuję się nim, a już i tak nazywano mnie czasami dewotką (chcąc nie chcąc jeśli ludzie tacy przychodzą po coś do mnie, muszą to uszanować). Ale był czas, że było mi przykro. Bardzo przykro i czułam się bardzo samotna. Moje środowisko mnie odrzucało może nie w pełni ale uważali moje podejście do Boga i religii za coś „skrzywionego”byłam młoda dewotką a dla kościoła też ktoś taki to trędowaty. Okazało się, że bałam się go zdjąć, żeby mi się coś złego nie przydarzyło. W pierwszym odruchu po tej rozpoznanej myśli zerwałam go z szyi i nigdy nie założyłam. Przeprosiłam też Jezusa, że zamknęłam swoja wiarę w malutkim kawałku metalu i zaczęłam się modlić, aby nauczył mnie jak Być w jego Duszy abym bezpieczeństwo czuła nawet naga stojąc gdziekolwiek. W sercu mamy Boga mieć a nie w kawałkach różnych przedmiotów. Mamy ufać, że jeżeli nam się coś przytrafia, to Bóg nam to wybrał w porozumieniu z nami, abyśmy doświadczyli Życia. I jeśli zajdzie potrzeba ratunku to brak medalika nie zrobi Bogu żadnej przeszkody. Nie znaczy to, że mamy odrzucić wizyty w miejscach świętych i nie czcić przedmiotów sakralnych czy oblicz idei Boga zawartych w symbolicznym dziele. Nie zwariujmy tylko jak ja w tamtym momencie.

Proponuję eksperyment Zdrowia Świadomości

Powierz Siebie Całego Bożemu Przewodnictwu, całą Rodzinę Twoją i Dom Swój. A następnie zdejmij wszystko co masz na sobie, wszystko to czego nie będziesz mógł zabrać ze sobą otwierając oczy W JEGO OBLICZU. Zdejmij i zamknij na chwilkę oczy, to okna Twojej duszy, otwórz je na Opatrzność. Mów Bogu to, czego życzysz sobie dziś doświadczyć i idź przeżyj swój doskonały dzień WOLNY.

RYSXXXXAura w symbolach – Jolka Agnieszki

Rozdział XXII O losie i jego splotach. Aura przyczynowa

Dusza sama koryguje ludzkie postępowanie i na bieżąco określa, szacuje ile mniej więcej czasu ziemskiego jeśli z tond szacuje będzie potrzebować aby niektóre doświadczenia przeżyć, a także z czego powinna dla swojego dobra zrezygnować. Robi to planując i reżyserując wydarzenia hamujące lub przyśpieszające nasze wybory. To te wydarzenia określamy losem nieuniknionym i niewiele możemy zrobić świadomie, aby je zmienić, nawet jeśli wiemy, że się wydarzą. W te ważne, nieuniknione wydarzenia zaangażowanych jest tyle wątków, że nie sposób już ich wyhamować. I nawet po co? Jeśli ocenimy to doświadczenie jako ciężkie to i tak jest idealnie zsynchronizowane z innymi ludźmi, ich losami programami oraz zapisane w przeznaczeniu przedmiotów. Tak wybrała nasza dusza.

Najtrudniej było mi zrozumieć, zobaczyć punkt wspólny tak wielu wątków i znaczenie elementu tragicznego w tych wydarzeniach. Było tak dlatego, że patrzyłam z punktu jednej osoby i jej doświadczeń. Zastanawiałam się dlaczego pewne rzeczy tak a nie inaczej się dzieją, a prawda okazała się jak zwykle doskonała. Kiedy nawet doświadczają ludzie wydarzenia wartościując je jako okrutne zrządzenie losu, to efektywność procesów i nauki dla wszystkich ludzi uczestniczących biernie obserwujących wydarzenie jest tak precyzyjna, że oświeca najciemniejsze zakamarki świadomość i budzi do nawrócenia się na idealny system etyczny duszy.

Parę lat temu był u mnie mężczyzna z dolegliwościami fizycznymi w obrębie głowy i uszu. Z samego wglądu w podstawowe parametry, zobaczyłam co zniekształca jego pole. Przy okazji było widać dziwne życie codzienne, niewygodne dla niego. Mężczyzna ten jest osobą piękną duchową, dobrym człowiekiem i byłby doskonałym koordynatorem nowej świadomości dla środowiska, w którym się obracał. Mężczyzna miał bardzo mocno zablokowaną czakrę serca, która deformowała się powoli. Wiedziałam, że nic nie mogę zrobić a tym bardziej umoralniać go ani ostrzegać, gdyż nie wiedziałam nawet przed czym. W końcu przyszła do mnie informacja, którą wiedziałam, że mam mu przekazać. Powiedziałam, że jest wyjątkowym człowiekiem w swoim środowisku i że zakończyła się jego praca w miejscu jego dotychczasowej działalności i powinien się jej pozbyć. Zająć się czymś innym. Ponieważ jego duchowe płaszczyzny nie wytrzymują obciążenia negatywnych bodźców związanych z obecną pracą, i już kreują mu dolegliwości fizyczne i taki stres, który nie daje spać. A nadwyżki adrenaliny blokują serce energią tak negatywną, że wydarzenie, które z tego po uwolnieniu się wykreuje może być trudne do przejścia. Wiedziałam, że pozostawienie intratnego chociaż dochodowego interesu będzie trudne, ale informacja mówiła jeszcze o tym, że jeśli nie zrobi tego w ciągu 5 lat to i tak dusza sama wykreuje mu zmianę. Nie wiedziałam tylko co spowoduje tą zmianę. Zapomnieliśmy oboje na jakiś czas o tych słowach. Po kilku latach przychodząc do mnie znów opowiedział mi o tym, że w obrębie miejsca gdzie pracuje dokonano aktu przemocy ze skutkiem śmiertelnym na dziewczynie, a w koło tego było dodatkowe piekło relacji z różnym towarzystwem. Wówczas on domyślił się co miałam wcześniej na myśli i przypomniał mi o moich słowach. Postanowił pozbyć się tej działalności, jednakże z tego co wiem nie do końca. To jeden z przypadków, który bardzo dokładnie prześledziłam na siatce zdarzeń i przestrzeni obok. Bardzo dużo nauczyłam się o sobie i losach ludzi. O tym jak się kreują. Obserwuję niektóre sprawy latami jak rozkład na szachownicy, na której żadna ze stron nie czyni ruchu. A ja parząc uczę się coraz więcej, widzę i rozumiem więcej, choć nadal nie wiem jakie ruchy poczynią gracze. Mogę domniemać poznając ich co zrobią najprawdopodobniej ale nie ostatecznie. Nawet pan Bóg nie wtrąca się w tę grę, tylko w chwilach gdy gracze odchodzą od szachownicy, poprzez świat cały podpowiada im wówczas najlepsze posunięcia. Ale nadal to od nich zależy jaki ruch wykonają. Mają wolną wolę aby rozegrać piękną rywalizację i podać sobie w zadowoleniu potem dłonie lub pokonać cynicznie przeciwnika, miażdżąc go dotkliwie. Nie wiedzą, że to nie jest ich jedyna partia. Co by było gdybym wiedziała co się wydarzy i ostrzegła go?

Życie nauczyło mnie nie wartościować tego co się wydarza i bezgranicznie ufać Bogu. Wiem, że nie widzę pewnych informacji ponieważ ja nie jestem gotowa by je zobaczyć a człowiek żeby je usłyszeć. Poza tym system intencji tamtego człowieka mógłby zostać zachwiany poprzez kalkulację tzw. interesu, żeby pozbyć się czegoś tylko dlatego że może przynieść szkodę a nie z woli duszy. Choć na początku mnie to bardzo wystraszyło i myślałam, że mając taką bierną postawę jestem nieczuła na ludzkie doświadczenia. Później spotkałam też inne osoby widzące i one miały ten sam problem – czyli zdziwienie na temat własnych reakcji w obliczu niektórych spraw ludzkich. Uwierzcie, to jest na początku bardzo trudne do przejścia, jest jak inicjacja i z reguły pamięta się ją na zawsze. Te wydarzenia, które zmieniają świadomość widzącego są zazwyczaj trudne i niezrozumiałe z punktu widzenia ludzkiego rozumowania i poczucia sprawiedliwości.

Niektóre wydarzenia mogłyby się rozegrać inaczej w naszym życiu, ale wiem, że Bóg czuwa i z zaistniałych warunków i okoliczności każdy doświadczył tego co było mu niezbędne do jego rozwoju.

Najdziwniejsze w ludziach jest to, że nawet gdy wiedzą co mają zrobić by odwrócić los i coś zmienić to zamiast to zrobić próbują oszukać pana Boga, targując się o pewne wygody, który w obliczu wartości duszy nie powinny mieć miejsca. Takie zachowanie powoduje kolejne destrukcyjne wydarzenia w ich życiu. Zmieniają osobowość ludzi, wciąż pomału zaczerniając duszę. Wyżej wymieniony mężczyzna zapisał klub na kogoś innego i kto inny nim zarządza. Co będzie dalej? Nie wiem ale wiem, że Boga nie można oszukać tylko siebie a wtedy cierpi Dusza. Własna i bliskich.

Przykładem takiego postępowania jest jedna z moich klientek, która zgłosiła się do mnie po poradę jak uratować swój słabo prosperujący biznes. Powiedziałam jej wówczas, że pomimo, iż obroty były niskie, biznes miał szansę przetrwać a w przyszłości rozwinąć, jednak pod pewnymi warunkami. Wyjaśniłam jej, że powinna przyjąć z powrotem jedną ze swoich najlepszych pracownic, którą zwolniła, oraz podwyższyć zarobki pozostałym a przynajmniej płacić jak trzeba pracownikom. Kobieta opuściła mój gabinet zadowolona, wychodząc z założenia, że biznes przetrwa skoro ja tak stwierdziłam, a ona na razie nie zmieni warunków jego funkcjonowania, gdyż było jej to bardzo nie na rękę i uszczupliłoby jej przychód. W konsekwencji dowiedziałam się, że biznes tej pani upadł po paru miesiącach, a pracownice same odeszły ze względu na niskie wynagrodzenie. Zastosowanie się tej pani do mojej porady ograniczyło się do zakomunikowania pracownicom, że nie stać jej na podwyżki dla nich, gdyż najpierw musi uzupełnić niedobór finansowy, który powstał w ostatnim czasie w wyniku zwolnienia najlepszej pracownicy.

Przełom w postrzeganiu ludzkich losów nastąpił u mnie kiedy zrozumiałam, że wydarzenia są tylko iluzją wiążącą ludzi, aby w kółko kręcili się próbując zapobiec konkretnym wydarzeniom. To walka z wiatrakami, ponieważ nie jest rozwiązana przyczyna problemu. Nikt tego nie oczyści nie raz. Najwyżej możecie liczyć na nieświadomych uzdrowicieli oczyszczaczy którzy ściągną to na siebie za 3 zł z groszami. Przyczyny szuka się w wydarzeniach, a nie w samym człowieku. I poprzez wydarzenia chce się zmienić własny los i nabrać mądrości. Takie działania są mało skuteczne. Trzeba najpierw odszukać w sobie, w swoim postępowaniem, postawie wobec siebie i świata dysfunkcji, która doprowadziła do konkretnych wydarzeń. Z reguły klucz jest w sposobie traktowaniu innych, tego co wewnątrz, na zewnątrz i wokół.

Żyjemy tu aby doświadczyć pewnych stanów świadomości, które pobudzą uczucia, emocje do różnorodnej ich manifestacji pod postacią konkretnych zdarzeń z konkretnymi ludźmi.

To następna iluzja nawet nie zgodna z logiką. Wcale nie musisz doświadczać relacji z panem X tylko z osobą o zbiorze cech najbardziej wspólnych dla pana X i dla ciebie. Twoja droga nigdy nie zależy od tego jakich wyborów dokona pan X. Zależycie od siebie tylko w tym zakresie w jakim macie doświadczyć pewnych okoliczności ze sobą. Możecie też pozostawić swoje miejsce w tym przedstawieniu komuś podobnemu, gotowemu na to doświadczenie w tym zbiorze cech. Na przykład jeśli miałam w swoim życiu spotkać osobę A, aby doświadczyć pewnych jakości i zrobić coś dla innych, a ta osoba wybrała w pewnym momencie inną drogę, na jej miejsce już troszkę wcześniej pojawia się osoba B. Jest często bardziej idealna niż osoba A.

Wydarzenia są nieważne. To z energii, która jest przy człowieku i w jego przestrzeni można domniemać jakiego typu rozładowanie energii nastąpi. I rozładowanie musi nastąpić, czyli musi się coś wydarzyć. Całe życie człowieka jest „wydarzaniem się”. Ale nie konkretnych zdarzeń w konkretnych miejscach tylko jakości śmiechu lub łez. Dopiero badam i obserwuję ten mechanizm dany ludziom, aby ominąć konkretne wydarzenie zwane przez ludzi karmicznym. Najprostszym jego piorunochronem jest po prostu to, co dał i czego nauczył nas Chrystus. Pokora i miłość pogodzenie się z losem, postawa Hioba.

Czasem przekazuję ludziom informację nie wiedząc dlaczego, ani czego dotyczy. Z perspektywy czasu wiem, że tak jest doskonale. To tak jak poprzez rozkładanie kart dać odpowiedź na pytanie człowiekowi, które ten zadał sobie w głowie, ale nie wypowiedział na głos. Co to znaczy w ogóle przestrzec kogoś przed czymś? Dla mnie jest to obce, gdyż wiąże się z wartościowaniem życia ludzkiego. Bardziej trafnym sformułowaniem jest zapytanie: jak powinienem postąpić aby moje wszystko było dobrze.

Rozdział XXIII Rody i dziedziczenie w linii rodowej

Z pojęciem rodu wiąże się też pojęcie byt, dostatek, dom, warunki.

Największym błędem jest angażowanie energii innych do planów pomnażania majątku rodowego, czyli zmuszanie do pracy na rzecz rodu. Jest to najtrudniejsza do odpracowania karma, którą przejmują dzieci i wnukowie. W czasie wieków i wojn zostało wiele skasowanych, można by rzec wyzerowanych liczników karmicznych związanych z życiem z pracy innych. Przetrwały tylko rody, które zwracały przetransformowaną energię pracy z powrotem ludziom. Angażowanie energii innych, ta umiejętność przyszła z Zachodu. Ludzie by żyć potrzebują jeść i mieć gdzie mieszkać, a to wiąże się z pojęciem pracy i zarabiania pieniążków. A pieniążki to miejsca pracy i wytwarzanie, powoływanie do zaistnienia w materii tego, co jest potrzebne do życia wzbogacającego i uszlachetniającego dusze uczestniczących w tym procesie. Niestety opcja ta zbyt idealna spowodowała, że wartości się zachwiały i zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu elity, czyli ci którzy z tego procesu zaczęli wyściubiać coś dla siebie, wartościować swoje znaczenie w tym procesie. Bycie pracodawcą to „przywilej” ale rozumieją go niestety zupełnie inaczej niż Boże miłowanie. Tylko nieliczni z czasem zauważyli i nauczyli się, że trzeba też coś dawać w miejsce skąd się wyściubiło coś dla siebie, w zamian czyli tyle ile wziąłeś tyle oddaj. Wiadomo, że większość nie chciała dać tyle ile wzięła, więc stworzyła nową jakość w tych samych wymiarach i wadze aby oszukać istnienie i aby nie wracało zbyt szybko to co uczynili. Mając wiedzę o przyczynie i skutku zaczęli powoływać do życia mechanizmy opóźniające lub jak ja to nazywam rzeczywistość równoległą z podobnymi mechanizmami wytwarzającymi inną jakość duchową. W zamian za to co przestało już funkcjonować i rozwijać się. W tym procesie pracy i bycia została odwrócona wartość przedstawiciela ogółu. To większość wybierała sobie godnego zaufania reprezentanta, który będzie miał pieczę nad wykonywaną pracą, lecz na etapie procesu ewolucji ten proces się odwrócił. Teraz zarządzający robią łaskę dając miejsce pracy i czują się z tego powodu lepsi, że wytwarzają struktury pracy. Tak zdeformowany wzorzec reprezentanta procesu pracy może wytworzyć tylko kolejne skrzywionych następców.

Sprzymierzeńcem dla elit jest znajomość zjawiska czasu, które wykorzystuje i wiąże ludzi w mechanizmy przez siebie wytworzone. Czas to umowne skupienie dla świadomości, które chcą ze sobą doświadczyć zdarzenia w rzeczywistości gęstej. Ponieważ ludzie bardzo szybko się uczą i obserwują, zaczęli przenosić wzorce zachowań wielkich elit na swoje podwórko.

Kiedy ludzie nie umieją korzystać z władzy, finansów i posiadanych dóbr materialnych, przychodzi takie doświadczenie w skali świata, które powoduje zmianę sił i utratę dóbr. Zjawisko to funkcjonuje w skali mikro i makro i trwa nadal. Dlatego po każdej większej wojnie czy rewolucji powstawały nowe elity. Część z nich ginęła bezpowrotnie a część ucząc się szybciej wyciągała wnioski i stawała się elitą duchową, która dobra ze swego wkładu w pracę transformowała na rzecz ludzi i nie pozwoliła na powrót tego co nieuczciwe. Była również część taka, która tylko nauczyła się omijać dzieje losów ludzkich, zgromadziła do ogólnoludzkiej puli energii własne zasady i wzorce stworzone w oparciu o swoją prawdę i nauczyła się jak tymi wzorcami manipulować a nawet tworzyć przy ich pomocy wydarzenia. Wielu ludzi zaprzedało siebie lub wydzierżawiło innej duszy, obcej, często takiej, której tu nie powinno być siebie. Egregory przestrzenne, które tworzą te dusze to prawdziwe piekło dla ich istnienia, które nie pozwala na ich dalszy rozwój duchowy. Nie mogąc ich pozostawić tkwią w nieskończoności stale zasilając własne mechanizmy sztuczną martwą energią swoją i ludzi. Wytworzyli cały sztuczny świat, który ma już swoją własną świadomość i w którym zagościł już wytworzony przez nich sztuczny bożek. Ten sztuczny świat działający w naszej rzeczywistości ma wszelkie odwzorowania istnienia ze wszystkich płaszczyzn, gdyż stworzony jest na podobieństwo świata astralnego, który jest reprezentantem wszystkiego.

Postacie duchowe twórców sztucznych struktur zakłócających realizację duchową własną i innych ludzi są straszne, wyglądają jakby ktoś piękne twarze oblał wrzątkiem i kwasem, a ciało otoczył trąd. Znacie książkę zekranizowaną o Dorianie za którego starzał się obraz a on pozostawał młody. To nie bajka dla niektórych energetyczna. Trudno się jest im poruszać w ramach tamtej fizyczności, dlatego że większość ich własnej energii jest zaangażowana i tkwi w światach i strukturach które same stworzyli. Dlatego ich własne wyższe ja nie ewoluuje, a wszystkie procesy związane z ciałem i duszą w których uczestniczy wyższe ja są zatrzymane a w skrajnych przypadkach degradowane. Ich poziom tego co nazywamy wyższym ja jest silny, mocny, twórczy, szybki ale karłowaty i zagarniający do niewoli inne wyższe ja istot. To wyższa szkoła jazdy. Karłowacenie ich postaci można by porównać do naszego tu starzenia się pod wpływem ciężkich doświadczeń życiowych lub samounicestwienia poprzez złe uczynki i marnotrawienie życia. Trwają ostatnimi laty całe wojny tu i tam w obrębie klanów rodów, sztucznych grup i pokrewnych istot skupiających się na tym poziomie dla DUŻEJ PRACY. Te pokraczne osobowości duchowe działające na poziomie wyższego ja starają się skazić swoją spaczoną prawdą inne wyższe ja. Korzystając ze swojej wolnej woli na tamtym poziomie prowadzą swego rodzaju działalność promującą własny spaczony system istnienia. Niewolniczej pracy i zabawą. Żonglują zwykłymi ludźmi.

Trzeba tu wspomnieć, że te pokraczne istoty wyższego ja nie mają zbyt wielkiego wpływu na tamtym poziomie na inne wyższe ja ze zrozumiałych względów. Mogą mieć wszystko i inkarnować się w ramach własnych rodów jak „dalajlamowie” umieć się odnaleźć dla życia w swojej bajce ale czy uważają, że mechanizm Istnienia Wyższej wibracji Boży jest głupi i naiwny? Tak niestety.

Natomiast poprzez systemy, które tworzą mogą wpływać na ludzi na Ziemi dając im wiedzę, ideę i mechanizmy do tego aby poprzez ziemską świadomość kontrolowali swoje wyższe ja, narzucali im swoją wolę i nową drogę realizacji duchowej. Zanim wiedza duchowa na Ziemi nie była tak powszechna i nie uczyniła z gotowych na to ludzi „bogów”, ludzie wiedzieli, że wyższe ja jest łącznikiem nas samych ze światami duchowymi i to ono- wyższe ja, jako umownie mądrzejsze i więcej wiedzące, cieszące się naszym bezgranicznym zaufaniem, było naszym przewodnikiem w drodze i doświadczeniach. Wyższe ja wiedziało jaka kreacja jest dla nas dobra dla ogólnie pojętego rozwoju duchowego i tylko nieliczni potrafili się porozumiewać z wyższym ja. Ten mechanizm funkcjonuje do dziś, jednak współczesny człowiek poprzez wiele metod i technik rozwoju bez zastanowienia narusza ten święty obszar, uważając się za bardziej kompetentnego od swego wyższego ja, czyli od siebie samego w przestrzeniach duchowych. I zamiast powoli nawiązywać świadomy kontakt ze swoim wyższym ja, czyli sobą, postanowił przez zniecierpliwienie i podszepty innych systemów skrócić sobie tą drogę lub uznać ją za niepotrzebną, i zaczął narzucać swoją ziemską wolę wyższemu ja. Paradoks, człowiek zniewala sam siebie. W rezultacie system dyktuje człowiekowi jaką procedurą i techniką ma zmuszać swoje wyższe ja do realizacji własnych zachcianek, nadyma się wtedy pycha a wyższe ja sprowadzone do roli materializacji ziemskich potrzeb staje się niewolnikiem systemu. Widziałam wiele zniewolonych istot przez siebie samego. W Polsce działa co najmniej kilka systemów do pracy i rozwoju takimi metodami, które w rezultacie odcinają człowieka od duchowości.

Mówię tu o systemach również uzdrawiania które oferują ludziom cudowności zdrowie, urodę, cuda lepszego losu rozwoju duchowego jeśli tylko zechcą uczestniczyć w dziwnych procesach i powierzyć się mistrzom, czy też dać postawić sobie lub zabrać aniołów, zbędnych już według systemu przewodników. Nigdy by tego nie mogli zrobić gdyby gdyby nie twoje pozwolenie.

Dzięki Bogu nad tymi systemami jest jeszcze wiele szczebli wibracji, na które nie są w stanie się wznieść. Choć próbują, dając wiedzę ludziom, pozwalając na to aby też mogli tworzyć. Ale na rzecz ich, uznając ich za boga na rzecz którego żyją. Niestety myśleli, że nikt nie zauważy tego diabelskiego posunięcia. Macie, korzystajcie, bo i tak tworzycie tylko w tych ramach świadomości jakie wam daliśmy. Ponieważ pozornie uwolnili kawałek ludzkiej świadomości korzystają z mechanizmu wzniesienia się na następny stopień. Tylko nie wiedzą co tam ich czeka…. Uwolnienie nastąpiło w obrębie ósmej czakry ale systemy nadal kradną lub podstępnie wykorzystują to, że ludzie wpuszczają ich na poziomy dziewiątej czakry wiedzy ponad wcieleniowej zwanej akaszą. A ludzie robią tak gdyż wydaje im się, że systemy wiedza lepiej niż oni co jest dobre dla nich samych. Nie znaleźli języka tu wspólnego z jakiekolwiek kościołem i duchownym a myślą, że znaleźli co innego lepszego. Niestety powrót jest bolesny bo ciężko zabrać z stamtąd dorobek własny i część siebie.

Przypominam, że cały czas przybliżam tu temat pracy, który na płaszczyźnie fizycznej codziennej pracy jak i duchowej korzysta z tych samych mechanizmów. Jak już wspomniałam zauważając, że potencjał „robotników” chcąc nie chcąc kształtuje ich istnienie, tak „pracodawcy” zaczęli pobudzać określone wzorce emocji, uczuć aby wspierały i wzmacniały więź pracownika z jego miejscem pracy. Ludzie cieszą się, że pracują w większych systemach, fabrykach, przedsiębiorstwach czy innych organizacjacch np. duchowych, nie wiedząc, że bardzo często budują swoje więzienie. Wielkie koncerny i korporacje to wypisz wymaluj zależności energetyczne. Zorganizowane przez ludzi opętanych władzą. Potężne struktury, w których wrośnięci jak w duchowych światach minerałów i roślin transformują się ciała na poziomie chemiko-fizycznych składników, czyniąc ziemię żyzną, bożą, odżywiają sobą istnienie aby powrócić poprzez strukturę najmniejszych cząsteczek do swoich przestrzeni duchowych. Na ten wzór ludzie tworzą korporacje żywiąc je sobą i innymi. I wszystko byłoby pięknie i po bożemu gdyby te struktury rzeczywiście służyły dobrobytowi ludzi. Z pewnością są takie korporacje, które na płaszczyźnie duchowej kwitną i rozwijają się w myśl najwyższego dobra człowieka, gdzie ich właściciele jako twórcy miejsc pracy robią bardzo wiele na rzecz swoich pracowników. Większość jednak przedsiębiorstw jest takich, które działa metodą kija i marchewki, gdzie długość kija, sznurka i wielkość marchewki jest ściśle kalkulowana według efektu który chce się uzyskać. Formy zachowań i postępowań są tam ściśle sprecyzowane pod kątem wytwarzania określonych wibracji wspierających twór. Przejrzałam ok. 50 osób pracujących w różnych korporacjach i systemach duchowych, i to co zobaczyłam z punktu ich systemów energetycznych to sieć, bazująca na instynkcie wspólnoty i hierarchii awansów. Zobaczyłam energię awansów poziomych. Tak to nazwałam gdyż nie daje prawie nic z tego co wydawałoby się awansem poza paroma złotymi podwyżki i oczko więcej kompetencji do przeczytania, 2 linijki więcej tekstu w tym samym świstku, więcej zadań do wykonania i nazewnictwo o wibracjach szarych. Radość bazująca na świadomości „dostałem awans” jest tak duża, że zamula księgowość duchową i powoduje, że nie księguje się wyzysk na koncie korporacji. Dopóki muł opadnie a delikwent się połapie wózek został już popchnięty o lata świetlne. On sam zostaje pozbawiony tego co jest mu najbardziej potrzebne czyli energii materii, wynagrodzenia za pracę, na rzecz tzw. radości z pustego awansu. A konsekwencje wydają się odległe dla firmy, przecież pracownik na tamten moment był zadowolony i bilans wydarzeń przeskoczył pewien etap.. Patrząc na to z góry wygląda to jednak inaczej to co wydaje się odległe jest bardzo blisko eterycznej warstwy wewnątrz ciała niektórych ludzi na świecie. Wyłazi z nich jak robale, zagęszczona ich własna świadomość i podróżuje w sznurach duchowych ich i ich bliskich. Ludzie ci nie mogą wyjść w czasie snu w ogólnodostępne nazwijmy to przestrzenie święte astralnie. Im na tym nie zależy ale zaczynają się u nich rodzić dzieci światła nie umiejące funkcjonować w stworzonych przez przodków strukturach. Dzieci te zaczną je rozrywać, albo zaczną chorować na choroby głównie jelit, skóry oraz deformacje dłoni lub popadać w destrukcję poprzez choroby psychiki z powodu rozluźnienia a raczej słabnącej dyscypliny i odpowiedzialności duchowej rodziców, dziadków twórców wiezień pracy dla ogółu. Roztrwonią majątki, ich podświadomości rozbiją kody, programy szkodzące światu i istnieniu po prostu poprzez siebie. Czasami proces ten trwa dwa lub trzy pokolenia, gdyż taki przedstawiciel rodu ma złożonych pod opiekę wielu ludzi pracujących u niego a płaszczyzna duchowa i Bóg cały czas daje szansę zrozumienia istocie, że to ona jest dla większości i dla tego ma takie kompetencje, zasoby, a nie odwrotnie. Wszystko co inaczej funkcjonuje jest skazane na destrukcję nawet jeśli trwa to setki lat, gdyż jest to jedno z najważniejszych zadań ludzi żyjących na ziemi.

Piękne są organizacje ludzi bardzo bogatych którzy zdeklarowali się oddać światu zgromadzone dobra. Oni wiedzą, że nie chodzi o finanse pieniądz bo on jeśli go rozdadzą i tak wróci do ich potomków. To są właśnie oświeceni którzy są wśród nich. Oni rozumieją to czego nie chcą widzieć ich koledzy właściciele korporacji. I nie chodzi tu o to, że każdy kto ma pieniądze powinien je oddać. Broń Boże. Chodzi o to w jakim niegodnym systemie ograbiającym ludzi zostały zgromadzone. Jaki system pracy zniszczył ich godność sprowadzając ich do maszyn pracujących na okrągło za nic na rzecz innych. To jak z kurą która reklamuje danie z siebie lub świnką zapraszającą do rzeźnika.

Teraz jest taki czas, że większość tego co negatywne próbuje zniewolić i ograniczyć nasze świetlane dzieci. Mnie nie obchodzą wielkie teorie spiskowe bo i tak wszystko jest po coś potrzebne. W końcu też wróci na swoje miejsce we wszechświecie i nic ale to nic niej jest w stanie tego zatrzymać ani opóźnić. Szkoda tylko tego co moglibyśmy jako ludzie doświadczyć dobrego już w tym życiu. Nie ma potrzeby wojować ani zbawiać świata. Ktoś kiedyś powiedział: „zamiast zwalczać zło lepiej szerzyć dobro” i miał świętą rację. Mnie interesuje to o tyle o ile jest w polu informacyjnym osoby, którą się zajmuję. Jeśli osoba jest poprzez system energetyczny połączona z informacjami w wibracji trudnej, to zmieniając wibrację u osoby zmieni się ona w pewnym zakresie w źródle problematycznym. Sam egregor nie wpuści intruza na swoją szkodę. Ale jeśli osoba klient zgłosi się i upoważni do wejścia w jej system energetyczny, który jest powiązany z „czymś” co go zniewala, to można w te struktury wejść i upomnieć się o człowieka lub jego jakąś część, którą tam zostawił świadomie lub nie. Jest jeszcze kwestia kto i gdzie może wejść, wyjść bez szwanku i uszczerbku w psychice. W systemie energetycznym, nie pozwalając się przy tym namierzyć i wprowadzić informacji w swoją siatkę zdarzeń lub po prostu dać się zniewolić lub zabić fizycznie. Znam osobę, która usłyszała gdzie byłam w niebezpieczne energetycznie światy i wybrała się tam na zasadzie: „jak ona dała radę to ja też!”. Skończyłoby się to dla niej bardzo źle gdyby nie pomoc bioterapeuty. Według mnie postąpiła bardzo nieodpowiedzialnie, gdyż ja sama świadomie za żadne pieniądze bym tego nie zrobiła.

Elity świata nie spłaciły swoich zobowiązań, nie naprawiły swego systemu funkcjonowania, lecz dodatkowo go usprawniły i nadal czerpią z energii pozostałości po starych rodach, z przestrzeni i gospodarują ich energią pozostałą. Pamiętajcie, że to co tu opisuję w skali dużej dotyczy skali mniejszej małych firm i zakładów pracy. I trzeba szybko się naprawiać bo wielkie struktury mają wiedzę jak odwlec lub oszukać na dług system przyczyny i skutku. Ten rachunek będzie najtrudniejszy do spłaty. Odwlekany jest znajomością mentalnych i materialnych posunięć na poziomie kreowania ogólnoludzkiej siatki zdarzeń. Elity trwają tworząc struktury nie pozwalające się ludziom uwolnić z machiny kodów i przekonań dotyczących codzienności i funkcjonowania w społeczeństwie. Ale i to tylko do momentu kiedy znów układ planet pozwoli przyjść na świat istocie reprezentującej świadomość Chrystusową. I umocni dzieło. Przypomni przymierze raz zaistniałe na ZAWSZE. Spowoduje to, że znów ludzie tak podwyższą swoje wibracje, które odetną zasilanie energią struktur sztucznie wytworzonych na środkowych płaszczyznach. Energia ta tworzy fizykochemiczne wiązania pozwalające wielkim egregorom istnieć w przestrzeni. Inna energia, która będzie generowana, będzie swoją subtelnością powodowała rozdarcia w strukturach sztucznych tworów. I wraz z rozpadem energetycznych świątyń i budowli w przestrzeni przodkowie klanów będą musieli się poddać transformacji i stanąć w końcu przed obliczem Najświętszego istnienia. Rozpadną się astralne państwa i granice pobierające myto. Wtedy pierwsza krwawa czakra ludzi zaświeci duchową diamentową czerwienią.

Kiedyś trafił do mnie mężczyzna z problemami z łuszczycą która zintensyfikowała się w ostatnim czasie. W trakcie zabiegu zobaczyłam informacje, że był w wielkim konflikcie z własnymi rodzicami. A jego żal do rodziców i poczucie pokrzywdzenia były w rzeczywistości na duchowej płaszczyźnie wybawieniem, gdyż odcinały go od rodowej karmy i konsekwencji. Mężczyzna potwierdził moje informacje i dodał, że niedawno dowiedział się, iż jego ojciec przepisał wszystko i majątek rodzinny na jego brata. Sam nie mógł zrozumieć dlaczego tak się stało i jak ja mogłam w tym wydarzeniu widzieć dar i ratunek dla niego. Na jego wątpliwości otrzymałam kolejne informacje, że środki które ojciec pozyskał do ustanowienia swego przedsięwzięcia były naznaczone karmą, czyli ich niewiadomym pochodzeniem. Zapytałam mężczyznę czy wie skąd ojciec pozyskał środki, gdyż według mnie to właśnie jest źródło problemu dla kogoś kto odziedziczy majątek. A ponieważ mężczyzna starał się o dziecko z żoną zostało im oszczędzone te uwikłanie i jego konsekwencje. Zapytałam następnie mężczyznę od kiedy zaczęła się mu łuszczyca i spróbował znaleźć związek pomiędzy początkiem choroby a działalnością ojca. Mężczyzna sam był zszokowany moim pytaniem, gdyż od razu skojarzył konkretne wydarzenia które miały wówczas miejsce. Ojciec jego wyjechał mianowicie za granicę na bardzo krótki okres czasu, do kilku miesięcy i powrócił zaraz do domu z górą pieniędzy dzięki której otworzył tu biznes i rozpoczął bardzo dobrze prosperująca działalność. W tym samym czasie jego syn zaczął właśnie chorować na łuszczycę skóry. Możemy tu tylko domniemać źródło pochodzenia tych środków. Poradziłam swojemu klientowi żeby on skupił się teraz na żonie, dziecku i wybaczeniu swoim rodzicom, a przede wszystkim na nie drążeniu tego tematu, zaufaniu w wyższą słuszność tego wydarzenia u ojca. Powiedziałam, że mężczyzna powinien kupić dużą świecę, która stawia się przed ołtarzem, podarować ją kościołowi i poprosić osobę duchowną o modlitwę, msze za swój ród, za pojednanie. W ciągu kilku miesięcy, po zastosowaniu się do moich rad, widoczne objawy łuszczycy zaczęły znikać.

jeszcze  chwilka…

 

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.