Agnieszka Bruzgo | XXIV. „KSIĄŻKA” Przed ostatnia część.
1631
post-template-default,single,single-post,postid-1631,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / XXIV. „KSIĄŻKA” Przed ostatnia część.

AR_EFFECT_20150306145607

Rozdział Nowa nadzieja

Co jakiś czas w naszej przestrzeni istnienia pojawia się znak. Łączą się wtedy wszystkie nasze wymiary i istnienia samych siebie . Duchowa święta energia jest unaoczniona ustawieniem planet i wtedy następuje fizyczna manifestacja osobowa, która przychodzi narodzona do człowieka, aby wytworzyć nowe wzorce życia światłego. Odkupiciel. Takiego życia, które czyni ludzi szczęśliwymi, żyjącymi zgodnie, prawie. Wtedy znów nadarzy się szansa ażeby ludzie większym krokiem zmienili siebie na tyle, żeby żyć w raju. Każdy naród świata kocha świętowanie. Panuje wtedy energia jedności, podzielności. Wspólna biesiada i dzielenie się posiłkiem to bycie razem. To jest wspólne dla każdej istoty wszędzie. Takiego życia chce dla nas Najświętszy Bóg Istnienia- wiecznej biesiady, radowania się ze wspólnej pracy, którą wykonujemy na rzecz społeczności, do której przynależymy. Wspólna praca jednoczy i daje poczucie bezpieczeństwa. Wzajemna troska, szacunek, radość i łzy. Gdzie to wszystko ludzie zapodziali? Za co zaprzedali? Za telewizję i nowe sprzęty? Brak bycia razem, wymiany energii i informacji powoduje u ludzi deformacje struktur energetycznych, a co za tym idzie choroby. Samotność, depresje, chroniczny smutek, który zabija duszę. Ciągle tęsknimy za tym co jeszcze niezapomniane i drzemie w nas. Omamiacz ludzi wie i ciągle szuka czym jeszcze uwieść człowieka, co mu dać żeby jeszcze bardziej oddalić od siebie i od innych. Zapomnieć masz. Omamiacz wie, że będąc w takim stanie albo zapomnisz, choć to tylko pozorne, albo Obudzisz się i Powstaniesz. Jeśli Powstanie dużo Obudzonych, konstrukcja przestanie podtrzymywać portal, ogromne schody dla zejścia tego, co już ściągnęliśmy a kiedyś straszyło nas tylko w snach. I nie mam tu na myśli żadnych kosmitów. Oni są jak my małymi pionkami, którym się wydaje, że panują nad człowiekiem. A są tyko łącznikiem. Brakującym ogniwem chemii w składzie portalu, nie umiem tego nazwać, więc portal to słowo bardzo zastępcze. Nasze ciało budują uczucia i emocje, jak długo jeszcze pamięć utrzyma źródło Domu w naszym ciele? Utrzymujemy się nadal w tym wzorcu ciała ponieważ pamiętamy jeszcze to co jest pierwotne. Są jeszcze miejsca i ludzie i idee nienaruszalne. Jest jeszcze ostoja dla duszy. Ale zabierane jest to dla człowieka. Coraz mniej liczą się podstawowe wartości i rodzina. Kiedy to wszystko stanie się jeszcze mniej ważne przekroczymy jako ludzkość granicę zza której już nie będzie powrotu. Nasze ciała pobudzane uczuciami i emocjami bez pierwiastka duchowego, bez piękna będą karłowacieć, chorować. To już trwa. Świat tego co tworzy warunki dla ludzkich doświadczeń jest ważny dlatego, że Tworzy człowieka, a jakie doświadczenia, wydarzenia może mieć człowiek zniewolony nawykami bezdusznymi, bezradosnymi, pustymi duchowo? Ludzie mają głębsze relacje z postaciami telenowel niż z sąsiadami i rodziną. Wirtualny płytki świat zastępuje bliskich obok. Żyją nie wychodząc z domów. Dźwięki świata są zagłuszane myślami o wibracjach bardzo niskich jak nazywa to ezoteryka. Głowę i uszy chciałoby się zatkać. Wibracja świata zdeformowanego słuchanie wycia rozpaczy, boli, gdyż jest to męczarnia człowieka, który stoi u wrót śmierci, a tam zamiast świetlistej postaci z miłością zapraszającej wyciągniętą jasną świetlistą dłonią, jawi się najczarniejszy koszmar, który wchłania i trawi. Z tej drogi nie ma odwrotu, czeka tylko ból jeszcze większy i niewolnicza praca. Jeśli się nie Obudzi wystarczająco istnień wówczas bezradność zapanuje na długo w świecie. Już dziś dzieci nie chcą się rodzić w naszym świecie. System nauki zniewala kryształowe i diamentowe dzieci. Popadają w depresje i uzależnienia. Nie czują jedności ze światem, bo już rodzice są odcięci od siebie samych. Ich własne duże postaci są zajęte porządkowaniem światów „miodnych” (czyli wyższego ja) i dlatego są tu osłabieni. Ludzie pozwolili na to żeby Omamiacz zagarnął ich codzienność i powoli gasił ich dusze. Pozbawili się zatem dobrowolnie mocy sprawczej, kreującej siebie na ziemi, i dzięki Bogu, że tylko tu. Dlatego tak ważna jest świadomość tego kim naprawdę jesteśmy. Aby wnuki człowieka nie miały kaca po jego egoistycznej kreacji. Dziś jak już napominałam wcześniej, jest wiele systemów, które przejęły wiedzę starożytną (lub obudziły stare, zapomniane, zamknięte, zapieczętowane demony) i stosują ją efektywnie, co nie znaczy dla dobra wszystkich. Tej wiedzy nie można wykorzystać do biznesu i manipulacji bezkarnie. Rachunki przyjdą jako efekt mechanizmu: przyczyna – skutek, pod postacią konkretnych wydarzeń, a deformacje Duszy już widać.

Omamiacze eksploatują człowieka angażując go poprzez pracę czy inną aktywność, tak, że zapomina czym jest dom i jego relacja z partnerem i dziećmi. Na kreację własnego szczęścia nie ma już czasu, bo nie ma w tej kreacji adrenaliny. Dopiero kiedy serce wyschnie i siły upadną, ludzie ci leżąc na bruku widzą skąd wypadli. W tym momencie powinni się rozejrzeć i sprawdzić czy mają jeszcze wszystko na miejscu, rodzinę, miłość, dzieci, żyjących rodziców, siostrę, brata, przyjaciela. Jesteśmy wtedy czystą kartą, bo możemy zacząć od nowa wiedząc czego powinniśmy unikać w swojej kreacji i jak ponownie bezpiecznie wejść w system pracy czy inne pochłaniające nas zajęcia. Jeśli natomiast wpadniesz zbyt szybko w nowe sidła, twój pancerz tylko rośnie i twardnieje. A potem następuje wypalenie. Tych wypaleń jest coraz więcej a zjawisko jest coraz powszechniejsze, powstają więc jak grzyby po deszczu nowe zawody i profesje trenerów różnej maści. Mechanizm działania tych trenerów jest taki sam jak utraconej właśnie pracy, bazuje na motywacji, pogoni za sukcesem. I wizją cudownego bytowania w codzienności. Nikt nie uczy ludzi jak poradzić sobie ze łzami i dnem które jest częścią naszego życia. Dzwonkiem naszej Duszy alarmującym, że coś dzieje się nie tak jak powinno. Ludzie ci trenerzy jaka jest różnica między wami często tylko taka, że oni jeszcze mają adrenalinę. Widząc struktury energetyczne i duchowe tych ludzi wiem, że większość z nich ma poważne zniekształcenia. Czyli przyjdzie czas na szkolenie trenerów dla trenerów. To nic innego jak model grup wsparcia jak w sektach. Długo zastanawiałam się do czego ta energia jest podobna i doszłam do wniosku, że najbardziej do sekt. Dlatego zapraszam wszystkich wypalonych trenerów trenerów po naładowanie akumulatorów w Duchowe Święte przestrzenie każdego z was. Tylko będąc tam wykonacie SWOJE ZADANIE.

Dziś szczególnie następuje degeneracja duchowa płaszczyzny 1 czakry. Osoby dobrze zarabiające lub raczej dobrze radzące sobie w świecie materii i pracy mają ładnie rozwiniętą 1 czakrę odpowiadającą za instynkt przetrwania i tworzenia warunków bytu sobie i innym. Jeśli czakra rozwija się w kierunku struktur duchowych, to jest jak z wibracją liczby 44 – masz potencjał, to tworzysz dla innych a przez to dla siebie. Czakra pierwsza jest wtedy silna, stabilna, klarowna i czysta w swoim kolorze. Rośnie, tworzy jeśli lśni dobrocią i szacunkiem oraz uczciwością. Jeśli jest degeneracją i szacher macher wiedzy i numerologi nie pomoże nazwa ul. Złota ani numer 44.

Teraz zjawisko to jest hamowane i ukierunkowywane na tym poziomie w kilka kanałów. Jeden z nich objawia się takim działaniem, że ludzie przedsiębiorcy nie mogą skorzystać z wypracowanego potencjału i dóbr dla rozwoju własnej duchowej struktury. Powodują sprzeniewierzenie zasobów energetycznych i materialnych stwarzając piekło na ziemi sobie i swoim bliskim. Niska wibracja ciała powoduje opętanie. A najczęściej w silnym potencjale budzi się potrzeba energii duchowości, która jeśli jest zablokowana powoduje wzrost silnych instynktów zwierzęcych. Jednym z nich jest stałe pobudzenie seksualne, do tego dochodzą inne nałogi i uzależnienia. Dla mnie nałogiem jest też traktowanie innych ludzi w sposób zaniżający ich godność, pogarszających ich samopoczucie. Postawa osobowości ma w energetyce swoją manifestację i może być dręcząca innych ludzi. Traktowanie ludzi z góry lub zwracanie się do nich w osobie trzeciej: „Jasia weźmie i zrobi to a potem tamto”, osłabia energetykę ludzi w obszarze czakry serca a u zwracającego się w ten sposób podwyższa potencjał dominacji w niskich wibracjach. W rezultacie w ciągu paru dni zaledwie ta energia wykreuje osobie tej, jej dzieciom lub jej własności podobne zdarzenie. Następuje wtedy wyrównanie potencjałów, zbilansowanie wydarzeń. Nadużyciem jest też kiedy młodsza osoba do starszej a zależnej w relacji np. pracodawca pracownik zwraca się po imieniu a ta do niej podległa: proszę Pani lub Pana.

Dusza nie pozwoli na upodlenie podopiecznych i upadek duchowy pracodawcy. Nawet kosztem odebrania mu tej funkcji a co za tym idzie bankructwa. Obserwowałam to zjawisko kiedy upadały firmy tzw. nowobogackich, one upadają najszybciej. Firmy rodzinne i rodowe zazwyczaj mają jeszcze zapas do dwóch pokoleń na naprawienie wzorca. Choć u niektórych wyczerpuje się ten zapas tak szybko, że nie zdąży wyrosnąć na zarządcę nowy członek rodziny, który rodzi się z zadaniem naprawy struktury materialnej rodu i zazwyczaj musi zaczynać od początku, czyli zastaje rodzinę ubożejącą.

Największa karą, którą wymierza sobie człowiek sam, to praca z której nie może skorzystać. Buduje piękne domy, kupuje działki, rozwija sieci firmowe, nie ma czasu dla żony, dla dzieci, akumulatory ładuje imprezami z pseudo przyjaciółmi biznesu w pozornej radości. Proces destrukcji pogłębia się i nie widzi już łez bliskich. Potrzeba bardzo podnieść swoją wibrację 1 czakry aby pierwotny obieg pracy na rzecz dobra rodziny wrócił. Trudniejsze jest to zwłaszcza teraz, w czasach kiedy energia warunków na świecie jest trudna dla każdego. Żałosne.

Najważniejsze dla świata jest to, że nie ważne jakie zło nadchodzi, czy nadejdzie i tak, wszystko powróci na Boży Plan w postaci doskonałej. Co prawda niekoniecznie w takiej formie jaką tu znamy. Ale my przetrwamy, bo nasza forma jest sumą wymiarów a tu na ziemi jest nas jedynie kawałek.

Rozdział XXV Spotkania w ramach rodzin dusz

Niby przypadkowe spotkania

Kiedy spotykam w swoim życiu człowieka wiem po jakimś czasie czego chce ze mną doświadczyć. Moim zadaniem jest mu to umożliwić nawet wtedy kiedy chce doświadczyć wydarzenia trudnego prowadzącego do konfliktu. Każdy z was to wie i tak robi tylko niestety nieświadomie. Ja głównie doświadczam dobrych relacji z innymi a kiedy wyczuwam nadchodzące kłopoty, najczęściej usuwam się na bok i czekam powierzając sprawę Najwyższej Opatrzności.

Co mi przeszkadza w życiu i widzeniu? To, że czasem aby ograniczyć skutki wybieram mniejsze zło i udaję, że nie wiem co ludzie myślą, lub co zrobili, wtedy gdy to ewidentnie widać. Nauczyłam się już pomijać to świadomością, znaczy udawać, że tego nie ma.

Z dualności w jedność, jak w duchowej rodzinie, kiedy to praca staje się efektywna dla wszystkich…

Ludzie potrzebują bliskości, dotyku i rozmowy. To najważniejsze czynniki uzdrowienia w najdoskonalszej jego formie. Rozmowa. Przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ na kreację wydarzeń w jego życiu ma nawet zwykła rozmowa. Nasze zaangażowanie w nią ma kardynalne znaczenie dla naszego rozwoju. W zależności jak i na jakim poziomie się w nią zaangażujemy, takie będzie miała urzeczywistnienie w codziennym doświadczeniu.

Znamy powiedzenie: „nie mów nikomu o swoich planach”, ponieważ może ci się nie udać realizacja twoich zamierzeń. Spójrzmy na to zjawisko z innego punktu widzenia. Skoro energia innych nawet nie zawsze źle nam życzących niweczy nasze plany, to oznacza, że jest też odwrotnie, czyli że myśli innych ludzi wpływają na nasze zamiary pomagając im. Warto pobadać to zjawisko. Zdarza się, że kiedy z niektórymi Wspaniałymi Istotami rozmawiamy o naszych planach realizują się one szybciej i to doskonałej dla nas formie. A jak to się dzieje? Otóż w czasie naszej każdej rozmowy poprzez wypowiadane słowa i intencję w jakiej brzmią wyzwalamy w sobie jak w wielkiej fabryce mnóstwo energii. A ponieważ w przyrodzie nic nie ginie, jest ona transformowana poprzez czakrę drugą, pierwszą, gwiazdę rdzenia i sznur duchowy, który na gęstszych płaszczyznach widać jako idę i pingalę, czyli męsko-żeński aspekt. Kiedy dualne cechy męsko-żeńskie zjednoczą się w swojej jedności powstaje otwiera się wielki portal możliwości. Czym więcej zjednoczenia na coraz to większych przestrzeniach danego zjawiska tym doskonalsze doświadczenie. Cechy męskie i żeńskie są charakterystyczne i niepowtarzalne u każdej jednostki jak DNA i jak linie papilarne. Takie zjednoczenie w sobie skutkuje tym, że co dzień doświadczamy zadowolenia ze swojego życia, spotykamy wyjątkowych ludzi na swojej drodze, którzy wiedzą nieświadomie jak nam pomóc. Ta pomoc z ich punktu widzenia wygląda odwrotnie, ponieważ ty jesteś tą osobą dla nich, która jest z kolei pomocą idealną na ich drodze. Czym więcej dziedzin, aspektów naszego życia jest w jedności z nami, tym bardziej jesteśmy zadowoleni z tego co nas spotyka. Dusza wtedy kwitnie wykonując swoje zamierzenie. Jeśli poziom intencji mamy w jedności z powszechnym polem przyciągnie do naszego życia pomyślność, dobrych ludzi, którzy podświadomie zrealizują z nami elastycznie wiele dobrych zdarzeń. Zdarzenia doskonałe realizują się płynnie, z wyjątkowym dobrem i mądrością, by wszyscy z niego skorzystali dla swojego dobra i innych. Gdybyśmy natomiast spojrzeli na całe opisane zjawisko z umownej góry to wszystko byłoby świetlistą miękką pierzynką, gdzie czujemy siebie i innych wokół ale „nie dotykamy”. Wiemy, że wszyscy mamy cel bycia razem, czynienia sobie dobra, dawania sobie tego, czego potrzebujemy aby żyć dobrze, czyli realizujemy cel: żyć dobrze. I tu dobrze dla każdego oznacza co innego. Więc rozchodzimy się, aby stworzyć to dobre, ale każdy tak jak uważa i z czego uważa. Może wybrać miejsce, czas, powierzchnię, możliwości i samodzielnie robić projekt oraz zmieniać go dowolnie w każdej chwili. Każdy może wpływać na inne etapy pracy u innych i może, co najważniejsze, z innymi się konsultować lub dobierać w grupy do wykonania określonych etapów lub całości. Jak widzicie mechanizm powstawania dualności jest dostępny i odczytywalny w każdym działaniu na Ziemi. Nawet oddychamy jing i jang.

Czym jest jasnowidzenie -Ćwiczenie

Zamknij spokojnie powieki, weź kilka oddechów i wyobraź sobie symbol jing-jang… Lub po prostu przekaż to swojemu systemowi intencji. Zamknij powieki i zobacz męsko –żeński aspekt. Co zobaczyliście???

Jestem ciekawa, ile osób zobaczyło to zjawisko przestrzennie, czyli nie jako płaską figurę. Pamiętajcie kochani, aby widzieć trzeba na wszystko patrzeć przestrzennie. Różne rzeczy na różnych przestrzeniach widać inaczej. Dwa kanały widoczne w aurze eterycznej, z kolei na płaszczyźnie piątej aury widać jako sznur duchowy, jako jedność. Oba jednym się stają. Wszystkie zjawiska duchowe, wszystko co istnieje ma swoje odbicie i swoją obecność w każdym wymiarze, w każdej przestrzeni. I mówiąc prościej ma swoją informację w każdej aurze. Weźcie teraz do ręki jakiś obrazek lub przedmiot, figurkę lub bluzkę, cokolwiek. I odczytajcie z tego jak najwięcej informacji. I chcąc odczytać jego aurę, po kolei, co według was powinniście odczytać najpierw? Jakie pytania o ten przedmiot można postawić? Te ćwiczenie najlepiej jest wykonywać w grupie, wtedy najwyraźniej widać różnice w postrzeganiu zjawiska aury. Jeden człowiek odczyta myśli związane z przedmiotem, inny uczucia jakie miał ktoś do kogo należał, jeszcze inny opisze historię, film który widzi, gdy go dotyka. Jasnowidzenie będzie tu czym innym dla każdej osoby a jednak będzie tym samym, ze względu na łączące je wspólne informacje, które w pewnym punkcie się zbiegną zupełnie jak nasza ida i pingala, jing i jang.

Rozdział XXVI Energetyczne procesy w ciele i przestrzeni

Ciężko jest opisać to co się widzi. Energetyczny proces w ciele i przestrzeni. To jak narządy wewnętrzne. Jak opisać pracę, budowę, wzajemne wpływy, nie spotkałam jeszcze nikogo kto by chciał to zrobić punktu widzenia energetyki. Funkcjonowanie zależności narządów wewnętrznych jest jednocześnie bardzo proste i skomplikowane. Każdy człowiek ma świadomość budowy swego ciała, lekarze zaś mają już różne specjalizacje i są ekspertami z zakresu jednej wąskiej dziedziny, podobnie jest z widzeniem. Jest trudno zobaczyć wszystkie procesy naraz. Ja widzę wiele procesów bardzo technicznie, samą mnie to czasem przeraża. Często siada przede mną człowiek i zadaje pytanie. Ja już w momencie kiedy usłyszę głos, wiem jaką ma intencję i jakie naprawdę pytanie za nim stoi. Potem patrzę dobieram odpowiednie narzędzie pracy, które będzie najlepszym łącznikiem pomiędzy mną a tym człowiekiem, i tak wybieram karty, wahadło lub rysuję aurę człowieka. W momencie odczytu już widać wiele możliwości jakie ta osoba może zrealizować, widać możliwości wyborów i przyczyny, dlaczego zaistnieją lub już istnieją, widać co można zrobić żeby wpłynąć na wydarzenia czyli potencjalną przyszłość. Można też zmienić punkt zogniskowania osoby w wydarzeniu przeszłym, co poprzez zmianę świadomości i stosunku do tychże wydarzeń polepszy i wpłynie pozytywnie na przyszły los. Często u człowieka widać konkretne zadanie do przeżycia, widać też w jaki najlepszy i najgorszy sposób w swoim mniemaniu na dany moment w jego stanie świadomości, w momencie kiedy siedzi przede mną, jest wstanie doświadczyć tego zadania. W tym momencie muszę jako obserwator z otrzymanych przez mnie informacji podjąć decyzję, w którym kierunku zmotywować człowieka do zrealizowania zadania, przeważnie podaję tu dwa warianty. Moim zadaniem jest zmiana świadomości człowieka i jego mniemania na ile może zrealizować coś w swoim życiu. Ja zakładam, że każdy człowiek, który do mnie przychodzi jest wstanie zrealizować swoje zadanie w najdoskonalszej dla siebie formie. Nawet wtedy kiedy widać, że człowiek nie zdecyduje się skorzystać ze swego najpiękniejszego potencjału poprzez tchórzostwo, wygodnictwo lub brak wiary w siebie. Na podstawie gotowości człowieka do podjęci pewnych działać wobec siebie i odkrycia prawdy, wiedzy o sobie i o ludziach w nim przedstawiam najprawdopodobniejsze wybory jakich dokona, czyli np. z sześciu możliwych zawężam je do trzech. Najtrudniej jest wtedy gdy losy się ważą. Często ludzie używają tego sformułowania ale zupełnie nie rozumieją jego istoty. Widzący nie mogą wpływać na wybory ludzi, nie mogę podpowiadać wprost, aby nie naginać i deformować ich prawdziwej intencji. Prawdziwej w sensie tym, którego wariantu siebie chcą, mają wolę doświadczyć. Mówię im to co najprawdopodobniej dokonają w najdoskonalszej wersji samych siebie. Choć wiem i widzę, że to będzie trudne. Nawet jeśli widać, że najprawdopodobniej i tak nie wykona tego ruchu. Ale jeśli jego poziom intencji i tak doskonała opcja jest blisko granicy wyboru jego doskonalszej wersji samego siebie, uważam że nie mogę postąpić inaczej, aby nie zawęzić człowiekowi jego opcji. A czasem wiem, że człowiek zrobi tak jak jest mu wygodniej, lub będzie próbował stosować mechanizm oszukiwania pana Boga. Nie staram się temu zapobiec, gdyż jest to wybór indywidualny duszy. Wiem, że człowiek zgadzając się ze mną oszukuje siebie i mnie. Może mu to pomoże, przecież tak naprawdę oszukuje tylko siebie. Nie podejmowanie działań i decyzji skutkuje marazmem W ŻYCIU. Ale tylko wtedy gdy funkcjonujemy gęściej. W bytowaniu opartym o poziom intencji decyzje właściwie podejmują się same, bo wszystko biegnąc gładko, swobodnie i płynnie daje złudzenie, że wyborów nie ma do podjęcia, bo wszystko dzieje się samo.

Obrazowanie1:

Przychodzi kobieta lat ok. 50- 60 i opowiada. Proszę Panią mam w domu chorego męża. Jego stan zdrowia się pogarsza i nie widzę poprawy. Lekarze są sceptyczni i nie dają nadziei. Jestem zmęczona i nikt mi nie pomaga. Jak długo to potrwa? Czy ja będę miała w końcu czas dla siebie?

Kobieta widać jest smutna a w jej głosie czuć szczere zmęczenie i wielkie współczucie dla siebie i chorego męża.

Jak odpowiedzieć na takie pytanie? O co tak naprawdę chciała spytać kobieta? Czy powinno się odpowiedzieć na to pytanie konkretnie? Jak powinno się odpowiedzieć kobiecie, o czym z nią porozmawiać w jakim kierunku ustawić jej ster?

Obrazowanie 2:

Przychodzi kobieta lat ok. 50- 60 i opowiada. Proszę Panią mam w domu chorego męża. Jego stan zdrowia się pogarsza i nie widzę poprawy. Lekarze są sceptyczni i nie dają nadziei. Jestem zmęczona i nikt mi nie pomaga. Jak długo jeszcze to potrwa?! Czy ja będę miała w końcu czas dla siebie? Kobieta jest pewna w głosie i mocna w mowie, wzrok ma chłodny, zdecydowany, wymuszający wręcz roszczący odpowiedź. Kalkuluje co się jej opłaca. Nie wspomina o mężu a jej wzrok ani aura nie wskazują na więź z mężczyzną.

Jak wtedy postąpić? Jak rozmawiać?

Odpowiedź: Jedną i drugą osobę należy potraktować tak samo. Akcentujemy tylko skutki pewnych intencyjnych postaw obu Pań. Przede wszystkim zaś nie odpowiadamy na zawoalowane pytanie: kiedy umrze mężczyzna? Podczas gdy pierwsza pytająca nie jest zainteresowana w podaniu jej daty śmierci, o tyle druga jest na to zdecydowana, wręcz ma nadzieję to usłyszeć. Pomijam fakt, że w ogóle nie powinno się odpowiadać na takie pytania, a w przypadku kiedy odpowiedź może tylko dodatkowo obciążyć parametry duszy pytającego lepiej zakończyć taką wizytę.

W przypadku pierwszej Pani należy podbudować ją poprzez wskazanie dobrych relacji z mężem, przypomnieć o ich uczuciach do siebie, przeanalizować to co stwarza trudność, poszukać czysto materialnych punktów pomocy, czy to bliskich osób czy instytucji. Należy pokazać kobiecie jak może zadbać o siebie w tym trudnym czasie, i dać możliwość pokazania tych dobrych rzeczy które wydarzą się później.

W przypadku drugiej kobiety trzeba by uruchomić w niej pierwotną wrażliwość jak Istoty poprzez analizę jej związku z mężczyzną, przyjrzeć się dlaczego nie ma już więzi miłości, a także dlaczego ona doświadcza takiego zadania. Wskazać jej mechanizmy kreowania przyszłych zdarzeń uświadamiając, że ta postawa braku miłosierdzia, żalu i rozgoryczenia, nienawiści lub chciwości przyniesie tylko przykre doświadczenia do jej życia. Należałoby ukierunkować kobietę na naprawienie relacji w prawdzie z człowiekiem, którym się opiekuje. W tym momencie swego życia kobieta powinna przewartościować swoje postępowanie i oczekiwania, obiektywnie w najszczerszej [prawdzie przed sobą. Gdyż jeżeli nie zmieni swojej postawy wcześniej czy później rachunki tego brzydkiego postępowania będzie musiała zapłacić ona lub jej bliscy. Oczywiste jest, że w takim wypadku jej los nie będzie łatwy, takie już jest prawo przyczyny i skutku. To co dajesz do ciebie wraca.

Podsumowanie:

Spróbujcie sobie wyobrazić teraz inne warianty tej samej sytuacji i dalsze losy obu kobiet, bazując na swojej wiedzy ezoterycznej, to bardzo pobudzi waszą świadomość. Pozostaje tu jeszcze pytanie, co by się stało gdyby traktując wizytę czysto wróżebnie, podać obu kobietom jasna odpowiedź: Tak, skończy się pani problem w styczniu następnego roku. Przykład takiej odpowiedzi pokazuje różnice w stylach pracy wróżek, tarocistów i jasnowidzów. Czy podawać konkretną odpowiedź zawsze, czy może znając mechanizmy powstawania siatki zdarzeń, pewnych ruchów na niej i ich manifestacji w rzeczywistym świecie pozostawiać szansę zmiany przyszłych wydarzeń.

A teraz mały przykład z mego życia obrazujący poziom intencji.

Pewnego dnia podjęłam decyzję, że pojadę do siostry, zadzwoniłam po taksówkę. W momencie kiedy wsiadłam do taksówki spojrzałam na rękę kierowcy i wiedziałam już, że będzie coś nie tak. Już po paru minutach wiedziałam, że najprawdopodobniej mnie oszuka i tak też się stało. Nie wgłębiając się w szczegóły, zapytałam tylko siebie w duchu, Boże już wiem co się stanie, jeśli Ty temu nie zapobiegniesz, to ja tym bardziej. Pomyślałam sobie, co za człowiek i co ja mam z nim do przerobienia na ten czas? Co przy nim jest, że nie odczytuje mojego systemu intencji. Zaczynam więc nawiązywać z nim kontakt i próbować tym samym zapobiec przyszłym wydarzeniom. Opowiadam mu trochę o sobie, że jadę do siostry rodzonej i tam się wychowałam, w domyśle znam te strony i wiem ile powinnam zapłacić. Wiadomo już wtedy, że on kreuje sobie właśnie wydarzenie, decydując się na bezczelniejszy sposób zawyżenia taryfy. Ponieważ wydarzenie dotyczy mnie wiedziałam, że odpowiedź duchowej płaszczyzny na sytuację która się wykreowała i rozliczenie za nią będzie szybkie. Zaraz zadzwonił do niego telefon i pytał go ktoś o niezapłacone przelewy czy ubezpieczenie, ktoś nie mógł znaleźć dowodu wpłaty i groziła mu możliwość zapłacenie powtórnie tej samej kwoty. W tym momencie byliśmy prawie u celu i mężczyzna miał nadal możliwość naprawienia tej relacji. A telefon był ewidentnym ostrzeżeniem przed dokonaniem kradzieży. Wiedziałam, że jeśli oszuka mnie, to jego potwierdzenie wpłaty się nie znajdzie, a on zrobi sobie dodatkowy kłopot. Taksówkarz podjechał pod dom siostry, wahał się czaił i na pytanie moje ile mam zapłacić? Odpowiedział, że około 18zł. To dużo, zważywszy, że zazwyczaj za ten kurs płacę 9-10 złoty góra. Popatrzył mi głęboko w oczy i czekał czy coś powiem, potem zapytał czy tak może być? Ja odpowiedziałam patrząc mu w oczy, jakby nie jemu, ale temu co w nim jest, przecież musi… Prawda? Wiedziałam, że mnie odda Bóg to co zostało zabrane, albo zostało wymienione. Za mniej dostałam potem więcej a moja siostra od tamtego czasu oferowała mi, że zapłaci mi za taksówkę do siebie. To smutne, mam wiele takich sytuacji kiedy jestem wstanie przewidzieć pewne sploty wydarzeń, ale nie wszystkim mogę zapobiec. W większości jednak wypadków w swoim życiu spotykam pięknych i cudownych ludzi którzy obdarzają mnie wielką pomocą i wsparciem.

Jak opowiadać o doświadczeniach, które większość uważa za dar, my zaś widzący bardzo często za przekleństwo w tych realiach życia w europie XXI wieku. Jesteśmy trochę jak wyrzutki, kościół nas nie chce, ludzie na dłuższą metę traktują jak zabawki. Moja przyjaciółka często mawia: „Aga przestań się starać być normalna”. Tak bardzo potrzebujemy miłości i akceptacji oraz bezpieczeństwa, by nasze cechy i talenty służyły dobru ludzi a nie zabawie. Nie jesteśmy tytanami, środowisko nam nie służy. Warunki społeczne również. Każdy uważa ten zasób cech jako prezent od Pana Boga i nie zastanawia się skąd mamy brać pieniążki na czynsze, książki dla dzieci, prąd i jedzenie, bo przecież pracować powinniśmy 24h na dobę bez energii w zamian z drugiej strony. Bo to przecież dar. A tak naprawdę to niektórzy nawet nie mogą powiedzieć, ile pracują za darmo, ponieważ urzędy niekoniecznie się z tego ucieszą. Widzieć siebie w doświadczeniu innych jest najtrudniejsze zwłaszcza w rodzinie. Syndrom interesu bardzo nam ciąży. My często jesteśmy impulsem do naprawy a ludzie tego nie rozumieją i nie rozpoznają. To miło jak kreuje się innym piękno, dobro, obfitość, ale trudne jest to co przykre i niszczące, kiedy ktoś próbuje takich ludzi jak my wykorzystać. Wszystko dobre co otrzymujemy powraca pomnożone do dającego w tym co ofiarował. To co nie dobre wraca również. To taki mechanizm między dwojgiem ludzi. Ale dwa plus dwa równa się cztery i musi się zgadzać bilans. Dobro wzmocnione większym potencjałem rozkwita a energia niszcząca wzmocniona tym samym potencjałem ulega szybciej transformacji niszczącej.

Ludzi o podwyższonej wibracji nie można skrzywdzić bezkarnie ani oszukać. I źle się wyraziłam w słowie bezkarnie. Chodzi tu o to, że energia z obu stron ma się wymienić To taka reakcja alchemiczna. Są też tacy, którzy świadomie wiedzą o tej zasadzie i wykorzystują to zjawisko aby sobie coś wykreować angażując nas w ten proces jak baterie lub generator dla własnego życia. Na szczęście już nie ma takich ludzi wśród moich bliskich. Miło jest kiedy ludzie dzwonią i mówią: słyszałam, że pani pomaga ludziom. Teraz już mam mało ludzi z dolegliwościami fizycznymi raczej zgłaszają się do uzdrowienia problemów wydarzeń i tego co się dzieje w ich życiu. Teraz rozumiem co może oznaczać uzdrowiciel duchowy, choć nadal nie lubię i nie używam tego określenia w stosunku do siebie.

Pytanie: Ale to będzie dobrze? Prawda ? wszystko już załatwione. Odpowiadam Tak . Będzie dobrze. I to prawda nawet kiedy nie spełnia oczekiwań człowieka pytającego.

Rozdział XXVII Praca z aurą jeszcze …

Witaj kowalu losu własnego. Zważ na witaną naturę w nas Bożą. (…) Podróżnicy, Wędrowcy w Istnieniu… ślepo szukający Bratnich Dusz. Wędrując nasłuchują znajomego bicia serca… Razem jest już raźniej, wspólny ton przypomina o radości życia w znajomym biciu serca, ono układa nasze ciało w miłość… Bratnia Dusza… (…) Podaj dłoń a poprowadzę Cię do Tego miejsca w Tobie gdzie Ty, Ja i Oni Jesteśmy Jednością, gdzie horyzont chmur i wody jednym się stają. Tam wszystkie Nieba mają swój początek.” – Agnieszka Bruzgo

Każda myśl o człowieku, emocje w stosunku do niego, wypowiedziane słowo jest ingerencją w jego aurę. Każde dotknięcie, wspomnienie o nim, czy wyobrażenie porusza delikatne struny w jego energetyce. Praca z aurą to praca z energią człowieka. Każde dotknięcie jej własną świadomością jest ingerencją w nią, pracą bądź też zniekształceniem jej lub zakłóceniem. Metoda pracy to indywidualny wybór narzędzia, czyli dochodzimy do momentu, w którym mamy dobrać najbardziej skuteczne według danego uzdrowiciela narzędzie. Na ciało fizyczne najlepiej oddziałują bodźce fizyczne, na ciało eteryczne dymienie, kadzenie, na ciało emocjonalne i w pewnym zakresie mentalne ogień, na samo ciało mentalne słowo, myśl, o wysokiej wibracji tak jak modlitwa, na pozostałe ciała zapach i woda. Na wszystkie doskonale działa dźwięk. Na wszystkie bez atrybutów oddziałuje świadomość samego zainteresowanego jak i wszystkich innych którym na to przyzwalamy. Dobry uzdrowiciel swoją własną energią, nawet tylko siedząc obok jest wstanie pobudzić procesy uzdrawiania na wszystkich płaszczyznach. Oczywiście najlepsze efekty gdy osoba zainteresowana jest sama zaangażowana w proces uzdrawiania, a nie tylko biernie uczestniczy. Aura zmienia się u człowieka pod wpływem każdego własnego odczucia. Kiedy przede mną siada człowiek jest mu bardzo często trudno znieść mój wzrok na sobie. Zwłaszcza wtedy widać obawy i lęki związane z tym co mogłabym zobaczyć w jego aurze, a właściwie pomyśleć o nim. To jest najczęstsze pytaniem które ludzie sobie zadają w kontaktach ze mną i każdym innym człowiekiem. Kiedy zaczynamy rozważać problem, z którym zgłosił się do mnie człowiek wybieram narzędzie którym będę się posługiwać. Lubię zwykłą kartkę i rysowanie ludzkiej energii, w momencie kiedy skupiam świadomość na tym procesie pojawiają się informacje, które od razu konsultuję z człowiekiem i obserwuję przemiany jakie wywołują w aurze. Bardzo często jest tak, że ludzkie zdziwienie tym procesem przeszkadza mi patrzeć, ponieważ dominującą energią jest zainteresowanie człowieka rysunkiem i kredkami. Wtedy wybieram inne narzędzie pracy, np. karty. Łatwiej jest człowiekowi zrozumieć, że mogę coś wiedzieć z kart, kuli, czy patyków niż rysując kolorowymi kredkami. Czasami dzieje się też tak, że przychodzi człowiek w ogóle nieświadomy widzenia poprzez rysunek auryczny, wtedy patrzę po prostu poprzez rozkłady kart. Wówczas ludzi zupełnie jakoś nie dziwi że z jednego rozkładu odczytuję trafnie większość informacji, o które pytają. Dzieje się tak dlatego, że świadomość człowieka musi być gotowa na to co jak i od kogo usłyszy. Otwartość na widzącego, czyli codzienny stan emocjonalny nie powinien być zamknięty. Jeśli osoba wystraszy się narzędzia, jak się działo kiedyś w przypadku tarota, wtedy aura się zacieśnia i ciężko z niej wydobyć jakiekolwiek informacje. Po tylu latach pracy wiem, że z człowiekiem trzeba postępować bardzo ostrożnie i kiedy przychodzi pozamykany, poprzez łagodne słowa staram się uświadomić człowiekowi po co do mnie przyszedł.

Istnieje takie powiedzenie: „doładować aurę”. Według mnie aury nie można doładować energetycznie, bo jak można doładować coś co nie ma początku ani końca? Można natomiast doenergetyzować poszczególne narządy ciała lub oddziaływać energetycznie na poszczególne warstwy aury lub jej fragment. W zależności od tego jakiej jakości energią działamy, w jakiej intencji, takie manifestacje w aurze będzie można zaobserwować. Jest to indywidualna sprawa dla każdego uzdrowiciela, dla każdej osoby i chwili.

Kiedy doświadczamy jakiegoś wydarzenia, w danym momencie powstaje zapis tego wydarzenia we wszystkich przestrzeniach aury oraz w tzw. pamięci podświadomej i wiecznych zasobach Duszy. Kiedy np. doświadczyliśmy wydarzenia przykrości i bólu to wydarzenie zapisane będzie w aurze przyczynowej, gdzie będą przyczyny tego zdarzenia, w aurze mentalnej jako dialog wewnętrzny i myśli w temacie zdarzenia, w aurze astralnej jako uczucia przygniatające miłość, w aurze emocjonalnej jako żal, pretensje, gniew, złość, w aurze eterycznej jako reakcja fizyko-chemiczna organizmu w postaci zaburzenia hormonów, wydzielania jakiś kwasów, szybszego przepływu krwi, a manifestacją tego wszystkiego będzie ciało fizyczne. To w nim pojawią się, np. szybsze uderzenia serca, łzy, trzęsące się ręce, plamy zdenerwowania na ciele, ciarki, osłabienie w nogach. Podświadomość natomiast zmagazynuje całość w małej szufladce opatrzonej symbolem, indywidualnym dla każdego człowieka.

Miałam klienta, którego relacje z narzeczoną zaczęły się psuć zaraz po zaręczynach. Wiedział, że jego pretensje do narzeczonej są irracjonalne, zdawał sobie sprawę z negatywnych uczuć do niej, złości, chęci powiedzenia jej przykrych słów. Zaczęliśmy szukać przyczyny zaistniałej sytuacji. Wtedy akurat pracowałam metodą kontaktu z podświadomością poprzez symbole, metody podróżowania windą. Podczas terapii ujawniły się symbole odpowiedzialne za przywoływanie pewnego stanu psycho – fizycznego mężczyzny. Przyczyną okazał się pierścionek zaręczynowy z czerwonym oczkiem. Okazało się, że ten symbol jest zaszufladkowany w jego podświadomości jako upokorzenie i ból. Symbol związany był z sytuacją ze szkoły podstawowej, kiedy mężczyzna wyprowadził w trakcie lekcji z równowagi nauczycielkę a ta nie radząc sobie z napięciem uderzyła młodego chłopca w twarz przy całej klasie. W podświadomości został zakodowany zapis mignięcia dłoni na której był nałożony pierścionek z czerwonym oczkiem. Najszybszym rozwiązaniem sytuacji byłoby zastąpienie pierścionka innym, ale osoba ta chciała przepracować swój problem, co nam się udało zrobić. W dużej mierze sama rekonwalescencja polegała na zabiegach reiki. W tym wypadku trzeba było najpierw znaleźć przyczynę zakłóceń, ale nie zawsze tak jest i nie zawsze jest taka potrzeba.

Trafił kiedyś do mnie młody chłopak przed wyjazdem za granicę, który miał gronkowca złocistego na twarzy. Z uwagi na ukierunkowanie mężczyzny tylko i wyłącznie na pracę bioterapeutyczną, zaczęłam od zabiegów reiki. Przed sama pracą ręką zaczęłam zbierać pomniejsze zakłócenia z aury. Jakież było moje zaszkodzenie kiedy okazało się że najwięcej zakłóceń jest w obrębie stóp i palców. Tu zatrzymałam się na chwilę z zabiegiem i zaczęłam sprawdzać jaki jest stan energii przy twarzy. Okazało się, że najwięcej zakłóceń jest w obrębie tyłu głowy i uszu, ale to namiastka w porównaniu z tym co działo się przy stopach. Ten przykład najlepiej pokazuje, że nie zawsze główne zakłócenia energetyczne są w obrębie narządu, na którym wystąpiły objawy. Tak samo jest wtedy kiedy przyczyną problemów życiowych człowieka są sytuacje z miejsc i czasu którego osoba nie kojarzy jak związku przyczynowo-skutkowego z obecnymi problemami. To taki malutki efekt motyla. W takim wypadku, z racji braku gotowości osoby do świadomej pracy i zmierzenia się z pewnymi relacjami stosowałam terapię reiki, która jest metodą podnoszenia wibracji na wszystkich płaszczyznach istnienia, w których manifestuje się człowiek i wszystko czym jest.

Praca ze słowem jest dla mnie najważniejsza. Z każdym jego przejawem intencją, tonem wypowiedzenia i kontekstem w jakim zostanie użyte manifestuje się energia sprawcza, działająca. Działająca na rzecz budowania, uzdrowienia lub destrukcji i niszczenia. Każda litera ma swój wymiar i kolor. Inny w zależności o tego z jaką intencją go nakreślimy. Zebrane litery w słowa reprezentują manifestację energii. Kochani tak działają mantry. W pewien specyficzny charakterystyczny sposób ale też w inny, w każdym indywidualnie wibrując. Od kiedy tylko zaczęłam słuchać tzw. medytacji słownych zaczęłam obserwować jak działają na człowieka, jak manifestują się w nim i jak potem świeci światło jego duszy zwane aurą. Ważne było dla mnie też to, jakie dokładnie procesy inicjowały i jakie skutki odnosiły. Ta kilkuletnia obserwacja doprowadziła mnie do pewnych wniosków. Pierwszym był taki, że człowiekowi trudno jest utrzymać się w wibracji słów kiedy tekst jest przerywany. A w tym wypadku było to tzw. czyszczenie nagrania, cięcie go, dogrywanie dużych sekwencji tekstów lub ich wymiana. Proces ten miał na celu podniesienie jakości nagrania ale przerywał łączność energetyczną z prowadzącym. I nie istotne by to było gdyby o więź chodziło. Przerywany i zakłócany zostawał proces, któremu medytacja, relaksacja miała służyć. To spowodowało u mnie postanowienie nagrywania swoich tekstów online. Czyli poprawki są tak minimalne, że większość przejęzyczeń jest słyszalna a także wszystkie moje uczucia i emocje podczas nagrania. Kiedy zaczynam ten proces odnajduję się w nim jakbym w tym momencie nagrania mówiła nie bezpośrednio do zgromadzonych gdzieś ludzi ale w sposób indywidualny, osobisty do każdego. To pozwala utrzymać mi specyficzny stan energetyczny dla nagrania. Następnym dyskomfortem podczas słuchania dla mnie była sugestia pozostawania w stanie „medytacji” do końca trwania nagrania. Mnie przeszkadzało to tak bardzo, że postanowiłam, iż to co ja mam napisać powinno dawać ludziom możliwość zrezygnowania ze stanu skupienia w każdej chwili. Wolność otwarcia w każdej chwili oczu aby kontynuować swój doskonały dzień. Chciałabym tu jeszcze przekazać za pośrednictwem tego tekstu jeszcze jedno zjawisko jakie zaobserwowałam patrząc na ludzi wypowiadających słowa. A mianowicie zauważyłam, że w aurze i w energetyce najlepiej manifestują się słowa proste. Zebrane razem. Zwłaszcza te, które odbierane są przez ludzi jako symbole powszechnie przez każdego rozumiane tak samo i wywołujące takie same skojarzenia oraz odczucia. Postanowiłam więc pisząc korzystać z tego klucza. Tak powstały i powstają wszystkie moje „medytacje”. Mają za zadanie prostymi słowami zebranymi w zdania pobudzić słuchacza do przypomnienia sobie pewnego stanu świadomości i jego przymiotów. Najczęściej i najbardziej ulubionym zwrotem jakiego używam jest: „Przypomnij sobie …” zakładam, że każdy jest Istotą z Nieba i ma w sobie całą nieskończoną wiedzę i wystarczająco Światła aby zainicjować proces PRZYPOMINANIA. Każda medytacja jest opowieścią – modlitwą z Istnieniem, wyrażeniem swojej Jedności z nim w danym zagadnieniu, pojednaniem, ukojeniem a przede wszystkim podróżą, SZYBOWANIEM w niej. Ma swoją historię, przeznaczenie do wykorzystania oraz „instrukcję obsługi i działania”. Prowadzi poprzez różne procesy, takie, które ja widzę u ludzi. Poprzez ich doświadczenia, przyczynę rozterki, oczekiwania, poprzez śmiech i łzy.

Słowem i uczuciami barwionymi wyrazem ciała uzdrawiają też nas przedstawienia, filmy. Mieli rację starożytni dając za zadanie przeżycia sobie swoistego katarsis w czasie całodziennego uczestnictwa w przedstawieniu. Większość aktorów ma piękne receptywne systemy energetyczne gotowe przypomnieć swoim widzom wiele zjawisk. Z tego co widzę to nie jest przypadkowa tendencja podobnych postaci, osobowości które odtwarzają. Mają w tym akurat aspekcie największe doświadczenie i bogactwo przekazu. Mają też i wiele innych ale nie na wszystkie są jeszcze gotowi. Jest też niestety i tak, że aktorzy są na tyle, i tak dojrzali, że ich potencjał jest marnowany poprzez nasze nie przygotowanie do zmierzenia się z tematami i postawami, które by nam doskonale przybliżyli poprzez co pomogli przetransformować. Jako ludzie dojrzali społeczeństwo wolą powracać do przeszłości wieku młodzieńczego i tam ogniskować swoją świadomość. Jest to im także wygodne, z powodu iluzorycznego przeniesienia zainteresowania ze swoich dzieci na młodych bohaterów telenowel. Jest oczywiście w tym wielka nauka wiele się zmienia w relacjach z młodymi i wiele spraw społecznych poruszanych w filmach zmienia świadomości ludzi na pozytywne. Tyle wystarczy ponieważ można by większość i filmów, seriali, przedstawień, sztuk, dramatów przeanalizować pod tym kątem a nie miejsce i zadanie to jest moje tutaj. Przytaczam to zagadnienie dlatego, że kiedyś miałam klientkę tak zaoferowaną i zaangażowaną serialowymi postaciami, że zczytwwałam ich jako członków jej rodziny a wydarzenia jako te, które ich dotknęły. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie ale za razem po jakimś czasie nauką. Skoro odgrywane sceny poruszane, pobudzane wielkie i mniejsze uczucia barwione emocjami mają wpływ na aktorów i widzów. Widać to wyraźnie w ich systemach energetycznych to powinno się ten doskonały mechanizm wykorzystać. Mam nadzieję, że ci aktorzy którzy w swoim systemie energetycznym już tylko odtwarzają jak z taśmy program do odegrania w różnych barwach zaczną prowadzić zajęcia dla zwykłych ludzi. Zaproponują im odgrywanie scen i ról takich postaci, które wydobędą z nich dramatyczne nieraz pokłady energii dając wolność udręczonemu ciału i duszy. Są już znane od dawien dawna w świecie ezoteryki i psychologii metody uwalniające poprzez odgrywanie scenek ale z tych którymi dane było mi się zapoznać większość tylko uświadamiała zagadnienia i źródło problemu co jest wspaniałe. Żadna natomiast nie pozwalała na pełne, złożone wyładowanie wszystkich uczuć, emocji, myśli i ciała poprzez zewnętrzną ekspresję. Taka TEATROTERAPIA byłaby doskonałą metoda pracy z tematami zwłaszcza trudnymi, które objawiają się poważnymi depresjami, bólami niewiadomego pochodzenia, nerwicami, a nawet nowotworami. Wszystko z czym mamy problem w ciele to zmagazynowane uczucia emocje, postawy. To sposób myślenia, wzorce postępowania i reagowania. Aby się z nich uwolnić trzeba prawdziwie przeżyć wypowiedzieć, wrzeszcząc tupiąc nogą. Ja mówię tu o prawdziwym doświadczeniu, przeżyciu potrzebnych nam do zdrowia scen, które są jakby wydarzeniami zastępczymi do zmiany naszych wzorców. Mówię o wykorzystaniu pewnych mechanizmów, które ludzie w tym wypadku aktorzy wykorzystują w swojej pracy. Mechanizmy te są potężne wiemy o aktorach, którzy za bardzo identyfikując się z rolą nie potrafili z pułapki świadomości jaką przybrali uwolnić się co kończyło się tragicznie lub co najmniej poważnymi problemami w osobowości i psychice. Zauważmy, że to zjawisko z reguły dotyczy ludzi młodych. Jeśli nie znajdą mechanizmów obronnych do uwalniana się stają się dojrzałymi odtwórcami ról z potężnymi problemami. Zauważyłam też w tej grupie zawodowej, że ludzie teatru są zdrowsi i piękniejsi jeśli chodzi o system energetyczny. Wiążę ten fakt z tym, że jako odtwórcy zjawisk na żywo mogą w pełni uwolnić energie, które wygenerują w czasie przedstawienia. To co przybliżyłam nie wyczerpuje tematu i jest tylko zjawiskiem bardzo pozytywnym fragmentem mechanizmu, który według mnie niesie wielką nadzieję ludziom na uzdrowienie. Dlaczego akurat ten środek terapii wydaje mi się taki dobry? Jest najlepszą metodą aby „leczyć się” tym czym się zepsuliśmy. Stale w każdej chwili pobudzani do obcowania ze światem gramy role. Podczas nich generujemy olbrzymie pokłady energii. Jeśli wystarczająco jesteśmy silni aby umieć, dać radę z wyjść z tej świadomości na rzecz samego siebie. Zdrowie i równowaga powrócą wprost proporcjonalnie do spalanej maski. Wiem, że wiele wiedzy na ten temat mieliby aktorzy, którzy zdecydowaliby się mówić o tym jak się czuli po odtworzeniu konkretnych postaci. To byłaby wielka lekcja dla ludzi, którzy stale odgrywają swoje małe spektakle. Nie wiedząc, że aktorzy w większości na poziomie intencji mają silną stabilną świadomość „odgrywania- przypominania” postaci co skutkuje inną jakością i innym procesem rozładowania energii wytwarzanej przez samo ich ciało fizyczne. Ludzie i odtwórcy ról nie mający silnego poziomu intencji w procesie identyfikacji z graną postacią żyją, są nią naprawdę. Jeśli postać przeżywa gniew, złość i żal to może odczuć ból lub gęstość energii w obrębie wątroby, ucisk klatki piersiowej i „nie swój sposób oddychania” a także dyskomfort w obrębie miednicy i ud. Wszystko to doskonale może służyć uzdrowieniu ludzi kiedy zajmie się tym ktoś kto wie i da odwagę impuls do wyrzucenia z siebie ciężaru. Żaden reżyser tego nie zrobi ponieważ z reguły ma własną wizję tego jak postać ma czuć jak barwić to uczucie emocjami. To doskonałe w sztuce ale dla celów terapeutycznych tylko aktor jest w stanie pomóc drugiemu.

ROLA – stale na kursach ezoterycznych, stosując zasady wizualizacji, afirmacji po to aby poczuć pewność materializacji jakiś określonych celów mówi się poczuj się w tym, bądź sobą takim jakim chcesz być. Zobacz jak wyglądasz, jak się poruszasz, jak mówisz. Sugeruje się ludziom popatrz jak zachowują się ludzie, którzy mają to czego pragniesz doświadczyć. Czymże to jest jak nie odgrywaną rolą na ten czas. Odgrywana stale formuje w odgrywaną postać.

Wspomniałam o postaci o reżysera. Będąc w tym miejscu chciałabym opowiedzieć o pewnych zjawisku. O nas ludziach ezoteryki uzurpujących sobie prawo „do odgrywania roli reżysera” a raczej posługiwania się środkami i mechanizmami, które są przypisane do tego jakże pięknego, odpowiedzialnego i trudnego zwodu.

Ludzie powinni zdawać sobie sprawę z tego, że ich wszystkie myśli, uczucia, emocje i życzenia mają wpływ na ich idoli. Jeśli większa grupa ludzi zasili energetycznie plotkę lub domniemane wydarzenie jakiejś osoby publicznej ma to rzeczywisty wpływ na te osoby. Większość z nich intuicyjnie stosuje wiele blokad i zastępczych elementów energetyki świadomie lub nie świadomie. Co w większości wypadków w mniejszym lub większym skutkiem im się udaje. Czasem na krócej, czasem dłużej. Najważniejsze jest jednak to aby dawało odpocząć i odnaleźć siebie, umacniać swoją samoświadomość i umiejętnie w zgodzie ze sobą poprzez stan spokoju i komfortu rozładowywać aglomeraty energii niektórych fanów bądź przeciwników. Tak świadomość zbiorowa myśli o mało nie zniszczyła gatunku muzyki, który wyłonił się z rytmów ludowych a mianowicie mam tu na myśli „disco polo”. Media zniszczyły świadomość i energię myśli ale nie były w stanie wpłynąć na serca ludzi. Tak się dzieje dlatego, że muzyka i ten prosty rytm pobudza pierwotną wibrację i jej podstawową barwę w obszarze pierwszej czakry w jej jakości duchowej, sercowej. Objawia się to w praktyce niezrozumiałym zjawiskiem dla samych świadomie krytykujących to disco polo. Kiedy odpuszczą sobie myślenie to doskonale bawią się przy tej muzyce, odprężają i uzdrawiają swoje struktury energetyczne na poziomie barwy życia- witalności. Proste nie złożone rytmy i słowa wzmacniają podstawową konstrukcję energetyczną człowieka. Kiedyś za przysłowiowej komuny ludzie spotykali się często choć było biedniej po to aby pobyć ze sobą i między innymi pośpiewać. A co śpiewali? Hej sokoły, góralu czy ci nie żal, oj bystra woda, i wiele innych… Gdzie to się podziało? Ten czas wspólnych prostych gestów, radosnego śpiewu i perlistego szczerego śmiechu. Pochodzę z rodziny, w której dziadek i moi najbliżsi piastowali wiele ważnych funkcji i urzędów w mieście poprzez co w domu moich dziadków gościli ludzie różnych zawodów i pochodzenia. Widziałam jak doskonale bawili się śpiewając, biesiadując nie skrępowanie wolni. Lekarze, których dzieci teraz kontynuują tę tradycję są już zmanierowani modą i konwenansami nie mają tej swobody i tego co ich rodzicom i dziadkom przychodziło z łatwością. Im ciąży. Widziałam prokuratorów, recytujących poezję. Mój ukochany wujek recytował w co najmniej 3 językach. Mój dziadek dyrektor poważnej instytucji państwowej z kolegami jedli babkę, kiszkę ziemniaczaną recytując przy tym w tak dziwnych czasach i okolicznościach poezję i ludowe „różne” wierszyki… Śpiewali proste piosnki ich radość i umiejętność życia jako porządni ludzie w trudnych okolicznościach była zadziwiająca. Dopiero teraz widzę wiele rzeczy. Rozumiem i tęsknię za lekarzami dla ludzi, którzy nie mając aparatur, wymyślnych sprzętów, leków potrafili stawiać diagnozy i leczyć. Dziś wypada nam się modlić aby w razie jakiegoś nieszczęścia na ziemi działały sprzęty bo ani lekarze ani ludzie wielu specjalności i zawodów sobie bez nich nie poradzą. Ludzie wolni, otwarci, szczerze ujawniający swoje uczucia i emocje oraz wyrażający je w prosty nieskomplikowany sposób to klucz do zdrowego społeczeństwa. Z żalem i przeprosinami w sercu wracam do swojego dzieciństwa i momentów, w którym wstydziliśmy się mojego dziadka prezentującego swoje bioterapeutyczno – radiestezyjne umiejętności wszem i wobec. Dziadek prezentował swoje samodzielnie wytworzone wahadełka, odpromienniki i kolekcje kasztanów w łóżku. Widząc swoich klientów wykształconych zajmujących odpowiedzialne stanowiska mających pod sobą wielu ludzi nie umiem im pomóc kiedy po cichu przychodzą do mnie i mają wielką chęć spróbowania choćby pracy kartami, wahadłem. Ile mają zainteresowań i chęci zrobienia rzeczy, które w oczach innych będą im ujmowały wizerunku. Choć najczęściej boją się krytyki, osądu, plotek i odrzucenia. Najwięcej kart dostaję od fantastycznej kobiety, która piastuje bardzo odpowiedzialne techniczne inżynierskie stanowisko. Kocha i fascynują ją symbole. Przyjeżdża też do mnie z odległego miasta Pani. Kobieta jest z wykształcenia prawnikiem w swoim mieście ma wysokie urzędnicze stanowisko. Jest ogromnie zafascynowana refleksologią a ściśle masażem stóp. Chce uczyć się dużo czyta i wybiera się na kurs. Problemem jest, że nie widzi dla siebie możliwości wykorzystania swoich umiejętności. Rodzina i środowisko jest za tym, że to nie wypada. Ta wspaniała kobieta jest gotowa przyjeżdżać do mnie i masować ludziom stopy choćby za darmo. Takich ludzi jest ogrom. Tak się złożyło, że jestem w środowisku klientów w większej mierze wykładowców uczelni wyższych, urzędników państwowych wyższego i niższego szczebla w tym mundurowych. Moimi klientami są lekarze i dziennikarze a także sportowcy, farmaceuci, biznesmeni. To tym grupom zawodowym jest najtrudniej posłuchać głosu swego serca i robić to do czego woła ich dusza. Swego czasu w mediach rozgrzmiała mediach dyskusja na temat tego, czy profesja wróżki powinna być uznana za zawód. Jakże rozbawiły mnie wypowiedzi niektórych „uczonych”. Ze swojego własnego doświadczenia wiem, że ludzie tacy lub ich współmałżonkowie i to nie tylko dotyczy kobiet są moimi i moich kolegów częstymi klientami. Pozwoliłam sobie nawet napisać pewną refleksję na ten temat na jednym z portali. Sugerującą tak głośno potępiającemu panu profesorowi chwilę oddechu i zastanowienia się czy aby jego właśnie wchodząca do domu żona nie wraca od „takiej” wróżki. Kochani uwolnijcie się z więzów, które nałożyliście na siebie sami. Ludzie myślą i będą myśleć ale dokąd was potrzebują muszą wasze dziwactwa uszanować. Życzę wam wszystkim odwagi mego dziadka. Mimo wielu dziwactw już będąc na zaawansowanej emeryturze dostał propozycję objęcia stanowiska organizatora nowo rodzącego się w Polsce dużego towarzystwa ubezpieczeniowego. Wiedział i miał pewność tego co umie w czym jest dobry i mógł pozwolić sobie na bycie sobą, na doświadczanie swoich pasji. A będąc osobą świadomą tego co przeżył i tego co osiągną w życiu odmówił bardzo intratnego stanowiska. Dziękuję dziadku za to, że nauczyłeś mnie odwagi w określaniu co jest dla mnie ważne, za czym podążać a co odrzucić. Kiedyś usłyszałam piękne sformułowanie na kasecie dr. Bożeny Figarskiej „papiery na rozum”. Zauważyłam, że niektórzy gdyby zabrać im te papiery nie widzieliby sensu w Istnieniu, i nie umieli już odnaleźć siebie.

Dla nich nawet trawa pachnie dyplomem a Ty? Kim JESTEŚ ponad papierami na swój rozum na Ziemi? Jak witasz się kiedy swe oczy otwierasz w Źródle Rozmiłowania? Źródłem Światła w sobie w prawdzie o Istnieniu KOCHAM CIĘ TAKIM JAKIM JESTEŚ.

Bardzo ciekawe było dla mnie też zjawisko które prezentuje się u ludzi kiedy słuchają różnego nie znanego mi dobrze gatunku muzyki zwłaszcza jazu. Niestety nie jestem w stanie w tej książce pokazać wszystkiego co widzę i przybliżyć wam jak „to się dzieje w aurze i jakie dodatkowo informacje zawiera”. Za każdym razem kiedy tylko staram się przeczytać większy kawałek tego co napisałam jestem niezadowolona i dopisałabym coś jeszcze inaczej opowiadając, używając innych słów i przykładów myśląc, że to ten będzie doskonalszym bardziej zrozumianym obrazem dla was. I tak większość tego co czytasz mój kochany czytelniku jest tu opisane z nieocenioną pomocą mojej najlepszej byłej uczennicy, wspaniałej przyjaciółce i „koleżance po fachu” bioterapeutce, tarocistce Mistrzowi Reiki Magdalenie Janczewskiej. Dop. 2015 r. Wielkiemu Mistrzowi Reiki… prowadzącej bloga nazwanego domwrózki.pl .Gdyby nie jej dociekliwość, determinacja i zdolność do szybkiego zapisu tego co mówię książka byłaby znacznie uboższa i myślę, że mniej jeszcze zrozumiana. Dziękuję Istnieniu za postawienie Magdy na mojej drodze życia. I jej szybką umiejętność pisania.

Rozdział XXVIII Matka Ziemia

Mała medytacja z temacie Matki Ziemi:

Złota Miłość wokoło. W Złotej Miłości piękne błękitno- granatowe bezkresne niebo… Serca nasze Wolne… Ziemia pod nami … Żywa, miekka, czrna, i obfitością błogosławiona przez Stwórcę Istnienia. Wiatr wokół nas… kojący, śpiewający… Woda płynąca z informacją wzrostu… Twoja dusza, Twoje Istnienie Śpiewa z Nimi… Złoty oddech wydobywa Pieśń Życia. Ciesz się Istnieniem… Oddychaj Życiem. Ciesz się Złotą Bezkresną Pełną Miłością bez dawania i bez brania… to współistnienie to wymiana… to uzupełnianie. Bądź Miłością. Oddychaj na cześć Miłości. Oddychaj Złotym Światłem Miłości na cześć nieba… na cześć ziemi Oddychaj. Oddychaj na cześć wiatru i wody. Oddychaj na cześć metalu i drzewa . Na cześć ognia oddychaj. Oddychaj na cześć tego co Żyje … co współistnieje … co tworzy ciebie i co ty tworzysz. (…) Na błękitnym niebie złote słońce z każdym oddechem wypełnia całą Twoją Istotę.(…) OTWÓRZ SWE SERCE DLA MATKI ZIEMI i powiedz: „jam jestem Istotą z bezkresnego Istnienia w gęstość przyszłam aby doświadczać Miłości. Kłaniam Ci się Matko-Ziemio Złotą Miłością za to, że przyjęłaś gwiezdne Istoty … ukochałaś i otuliłaś. Ofiarowałaś siebie we współistnieniu… abyśmy mogli zatopić się w Miłości. Dlatego teraz Świadomie … kłaniamy ci się nisko z szacunkiem i Złotą Miłością Gwiezdnych Istot… Dla Ciebie Matko –Ziemio ukochana… Z naszych gwiezdnych Dusz… poprzez każdą część naszej istoty przekazujemy Tobie Złotą Miłość Wszechświata … w doskonałości … każdemu Twojemu przejawowi. Każda roślina teraz jest błogosławiona i ukochana… i piękne prastare święte drzewo… i stara wiejska jabłoń…i każdy kłos zboża, źdźbło polnej trawy… i chwast każdy…, zioło, każdej roślinie dziś przekazujemy naszą Złotą Miłość… łączymy się w tej miłości… Bo My jesteśmy tym i to jest nami…Niech każdy kamień, góra święta…, wzniesienie, piękny, bezcenny i pożądany, ten polny przydrożny… i ten co ciepło nam daje i ten co zdrowie, niech każdy kamuszek i skała poczują bezmiar Złotej miłości… łączymy się w tej miłości ze wszystkim… Bo My jesteśmy Tym i To jest Nami… (…) Przypominaj swoje współistnienie.(…)”. – Cyt: mojej medytacji „ Złota Miłość” Jest to medytacja napisana jako dar dla ludzi. Nigdy nie była przeznaczona sprzedaż można ją tylko dostać. Jest do pobrania w plikach mp.3 za darmo.

Już od zarania dziejów ludzie nazywali Ziemię matką. Jest to szczególna więź, człowieka jako jednostki w istnieniu z miejscem gdzie realizuje i poznaje siebie jako namacalną duszę. Kojarzymy Ziemię intuicyjne z żywą istotą, nadaje jej symbol matki, karmicielki, bo taką relację z nią mamy z racji wyboru przyjścia tu na świat. Ziemia jak żywa Istota, jest gęstą świadomością, odpowiednikiem żeńskiego Boskiego pierwiastka rodzącego, dającego i utrzymującego życie. Wszystko cokolwiek żyje na Ziemi, łącznie z przedmiotami martwymi, które poprzez swoich twórców mają pierwiastek życia jest częścią pola informacyjnego będącego jakby łożyskiem dla nas, ludzi i wszelkiego życia które nam towarzyszy w formie zwierząt, owadów i innych żyjących gatunków. Na Ziemi swoje odpowiedniki ma wszystko to co istnieje w każdym wszechświecie. Jesteśmy jakby wielką arką Noego dla całego istnienia, gdzie wszelkie informacje bezpiecznie trwają, aby istnienie mogło z nich czerpać dla swego wzrostu i wzajemnej Bożej jedności. Człowiek doświadcza każdego żyjącego przejawu poprzez obcowanie z nim na Ziemi, a więź którą z nim nawiązuje jest wstanie przekazać mu wszelkie informacje o sobie, o swojej roli w istnieniu, o tej wzajemnej relacji i jej znaczeniu w każdym mniejszym i większym wymiarze. Wszystko to co tworzy dla nas doskonałe warunki dla doświadczeń, kamienie, drzewa, gleba, woda, powietrze stanowi specyficzny mikroklimat duchowy i materialny dla naszego oddechu i życia poprzez niego. Człowiek w namacalny sposób, szczególnie tam gdzie nadal ma kontakt z naturą, czuje specyficzną więź z tym małym kawałkiem świata pod postacią Ziemi, którą pielęgnuje i w której pozostawia swój ślad określając swoją relację ze swoją „matką”. Decyduje w jaki sposób uformuje tę więź z matka ziemią, poprzez jakość jaką nada swojemu maleńkiemu kawałkowi świata. Może stworzyć tę indywidualną więź, np. poprzez drzewa, kto inny zadecyduje, że przeważającą częścią jego świata będą kwiaty, a jeszcze inny zechce wykopać staw, ktoś inny stworzy ogród owocowy pełen kwitnących jabłoni, gruszy i wiśni. Na przestrzeni lat obserwowaliśmy ucieczkę ludzi z obszarów wiejskich nie skażonych urbanizacją i sztucznym odkształcaniem terenów do miast, murów, betonowych granic zacieśniających nasze aury, do hałasu i wibracji zakłócających wewnętrzny słuch duszy. System energetyczny ludzi zaczął przystosowywać się do tych warunków ograniczając wewnętrzną percepcję tak jak my wyciszamy głośno brzmiącą muzykę żeby nie uszkodziła narządu słuchu. Dzięki Bogu ludzie szybko się uczą i od kilku lat obserwujemy zjawisko ucieczki ludzi z miast do natury, w efekcie zaludniają się stare, opuszczone wsie, odżywają i zmartwychwstają opuszczone wiejskie chaty, które rozgrzewane entuzjazmem ludzi, ciepłem rozgrzewającym piece, odpłacają ludziom miłością, opieką i zwiększoną witalnością. Powraca zdrowie, radość życia, piękne doświadczenia nawiązywania ponownej więzi naszych gołych stóp z czystą, żyzną, płodną ziemią i zielenią która koi naszą kolorową rozedrganą duszę. Człowiek czując bezpieczeństwo tego miejsca na nowo zaczyna nasłuchiwać świata i istnienia, jego system energetyczny i aura rozpręża i przeciąga jak wypoczęty kot wygrzewający się na słońcu. Nawet gdy są to tylko weekendowe wypady do swego kawałka świata, to i tak napełnienie przyrodą i witalnością daje nam możliwość tworzenia rzeczy żywych, i napełniania tego co martwe światłem. Nie zrozumiałe jest dla mnie i stale poszukuję argumentu którym przekonano ludzi, że jesteśmy tu za karę, że powinniśmy szybko wypełnić swoje zadania i odejść do innego lepszego świata. Mnie tez nie jest tu lekko ale wiem, że takie postrzeganie jest tylko sprzeczaniem się w większym wymiarze tego, które państwo na świecie jest piękniejsze, doskonalsze i w którym chciałoby się żyć. Niezrozumiałe jest dla mnie myślenie, że ziemia jest tym miejscem, z którego powinniśmy jak najszybciej umykać aby szukać swego raju. Nikomu nie przychodzi do głowy, że my tu na Ziemi mamy energetyczną, gęstą manifestację tego miejsca, które tam znamy jako raj. To jedno i to samo miejsce. Przez wiele lat, podczas ewolucji ziemi, doświadczając tego raju zepsuliśmy jako ludzkość to miejsce poprzez tworzenie coraz bardziej karłowatych zasad życia tutaj, funkcjonowania, nawiązywania więzi, przynależności do różnych miejsc, grup i filozofii. Poprzez cechy osobowościowe, których doświadczaliśmy zepsuliśmy w tym świecie bardzo wiele, tak naprawdę sami dla siebie. Oddaliliśmy się od siebie jako ludzie, od matki natury, w pewnym momencie zaczęliśmy zachowywać się jak dzieci, które przejadły się tortem, na który tak bardzo czekały i którego tak bardzo chciały spróbować. Wszystkie konsekwencje odczuwamy do teraz w naszym istnieniu. Od jakiegoś czasu wiedza ezoteryczna poprzez naukę i otwartość wielu systemów spowodowała dostępność środków abyśmy mogli zacząć naprawiać nasz wspólny świat i żyć w nim dobrze, bezpiecznie, w miłości. Niestety w większości wypadków stosujemy filozofię więźniów w zakładzie karnym, którzy chcą jak najszybciej skrócić odsiadywany wyrok. A nieświadoma grupa ludzi pogłębia świat materii i sztucznych struktur chcąc zachować takie życie w skrzywionej formie jakiej doświadczamy teraz za wszelką cenę. Nie otwierają oczu ludziom fakty dlaczego ostatnio pojawiło się tyle systemów obcych, oraz istot kosmicznych i przekazów od nich, którzy pragną kontaktu z Ziemią i z tym życiem tutaj. Oferują pomoc w utrzymaniu Ziemi, strzegąc jej przed jakimś domniemanym końcem świata. Proponują ludziom różne procedury nawiązania większego kontaktu, które to mają pomagać i nakierowywać człowieka na określone działania i zachowania. Jakoś nie zaobserwowałam znaczących zmian w codziennym życiu takich ludzi, a już ich zaangażowanie w ratowanie naszej planety raczej objawia się narzucaniem określonego postępowania i struktur innym niż działań na rzecz samej Ziemi. Ziemia zawsze była, jest i będzie. Tylko warunki na niej się zmieniają i doświadczanie ludzi w ramach tych zmian. Nie zrozumiałe jest uporczywe staranie się ludzi o zatrzymanie tych zmian, które ludzie i ich pomocnicy spoza Ziemi kojarzą jako doświadczenia trudne. Logicznie zaś myśląc powinniśmy, jeżeli jest tak źle, dążyć do zaufania matce Ziemi i jej sposobowi na własne oczyszczenie. Walka z tym procesem jest jak decydowanie o naszej własnej personalnej matce, która nie życzy sobie zabiegów i operacji plastycznej a my ją usilnie do tego nakłaniamy, zmuszamy do przedłużenia życia i witalności bo jest nam potrzebna do opieki nad naszym domem, ogródkiem i dziećmi. Rozumiem też, że jeżeli zajdą jakieś zmiany będą one miały znaczący wpływ na rozwój i bytowanie innych planet, układów słonecznych, naszego wszechświata czy innego. Z tej perspektywy pomoc wielu „przyjaciół” Ziemi choć oczywiście nie wszystkich, wygląda już zupełnie inaczej. My też nie chcemy koło mieć zbiorników retencyjnych, elektrowni atomowych. Wielu naszych „przyjaciół” spoza Ziemi, materialnych i duchowych, tak zatraciło kontakt ze swoim odpowiednikiem matki ziemi, że zamiast odwoływać się do niej, szukają wszelkich informacji o niej, tu, na Ziemi, aby odtworzyć pewne warunki, aczkolwiek nie rozumieją, że będą one tylko klonem ich własnej matki. Zachęcam do kontaktów z reprezentantami wszystkich żyć materialnych i duchowych, ale na zasadach wzajemnego szacunku, poczucia własnej wartości duchowej, i swojej jedności z Bogiem. Niech to będzie na zasadzie partnerstwa dyskusji, wzajemnego poznania i uszanowania odmienności pod postacią innego sposobu realizacji, na zasadzie wymiany między sobą tylko tych idei i wartości, które są prawdziwe dla całego istnienia. Ta relacja nie może być sposobem przejęcia od kogoś sposobu postępowania i jego system wartości oraz techniki, gdyż na dłuższą metę nie wiemy jak zmieni to nasze warunki bycia.

Wszystko cokolwiek jest gotowe i jest w jedności z Bogiem jest wstanie czerpać z każdych zasobów w istnieniu, i nawiązać bliską ciepłą serdeczną więź z każdym życiem, w każdym jego przejawie pod każdą postacią.

Człowiek i wszystkie stworzenia żywe mają szczególną więź z drzewami. Drzewa w swoim systemie energetycznym, w hierarchii powiązań duchowych posiadają nieskończoną ilość informacji o całym istnieniu, którą można zczytać pod postaci zrozumiałych, konkretnych wydarzeń, lub przekazu idei. Dzieje się tak dlatego, że obdarzone są one podwójnym systemem świadomości, czyli świadomością zbiorową jak zwierzęta oraz świadomością indywidualną osobową. Rozwijają się bardzo podobnie jak ludzie, można by powiedzieć, że same wręcz szukają kontaktu z człowiekiem, bliskiej z nim relacji, wzajemnego dotyku. Są reprezentantami miłości i daru dla Bożego człowieka, tworzą z nim i i wodą wspólny układ oddechowy Ziemi. Są filarem podtrzymującym tu życie i istnienie. Ofiarowują nam siebie na nasz dom, do ogrzania, podtrzymują nasza witalność nic nie oczekując w zamian, jak aniołowie, hetmani z nieba po prostu przy nas, z nami trwają. One bez nas mogą przejść w każdy inny stan istnienia, tworząc dla nas węgiel w ziemi, wypalając się poprzez ogień lub tworząc setki domów. Jednak my bez nich nie będziemy wstanie przeżyć ani jednego dnia. Większość drzew i kamieni jak już wiemy ma swoją manifestację świadomości osobowej, my nazywamy je często duszkami leśnymi, duchami przyrody. Pokazują nam się często w postaci humanoidalnej, bo my jako ludzie mamy nadal tak ograniczoną świadomość, że wszystko z istnienia co chce z nami nawiązać kontakt, wie że łatwiejsza dla nas będzie do przyjęcia taka forma manifestacji. Kontakt z tymi istotami, z ich przekazem, głosem jest niezwykle uzdrawiający, kojący dla człowieka. Jeżeli człowiek raz nawiąże z nimi więź stają się najwierniejszymi przyjaciółmi pamiętającymi tą więź we wszystkich wcieleniach i ponad nimi. Zawsze gotowe są do nawiązania tego kontaktu i pomocy nawet gdy osobowo są bardzo daleko od nas, a ich pierwotna forma jako drzewa istnieje już tylko w pamięci innego drzewa. Bardzo często w pracy energetycznej z ludźmi, wyciągając człowieka z jakiegoś systemu, czuć osobowość i świadomość drzewa jako istoty niezwykle opiekuńczej i wspierającej przyjaciela w jego doświadczaniu. Jak wspomniani aniołowie, nieproszeni nigdy nie ingerują. Aby nawiązać kontakt z drzewem spróbujcie niekoniecznie odwołać się do niego jako całości która może wam coś dać, sok czy gałązkę, lecz odezwijcie się do niego jakbyście zwracali się do konkretnego człowieka. W innym wypadku ta relacja wygląda tak jakbyście spotkali na swojej drodze obcokrajowca i mówili do niego jak do mikrofonu, zwracając się do jego całej nacji, czyli do każdej osoby w tym samym czasie. Szukajcie kontaktu personalnego, intymnego. Każde drzewo, jak człowiek, ma specyficzną pamięć a nawet charakter. Szczególnie energia drzew rozświetla naszą aurę i otacza opieką granicę naszej nienaruszalności podczas kontaktów z innymi istotami, zwłaszcza kosmicznymi.

Najważniejszym dążeniem człowieka powinno być dbanie o własny kawałek świata, szczere pomaganie w utrzymaniu i współtworzeniu świata swego sąsiada i tak łańcuchowo winno to dalej się rozszerzać na całe istnienie. Wtedy nie trzeba zbawiać świata, naprawiać, karmić głodnych, gdyż każda jednostka z racji swego prawdziwego, społecznego, socjalnego życia już na poziomie tej komórki będzie współtworzyć świat idealny. Kluczem do zgodnego, dobrego istnienia na Ziemi jest rzeczywiste kochanie bliźniego swego jak siebie samego, gdyż w istocie stanowimy jeden organizm. I kiedy traktujemy każdego napotkanego człowieka czy inną Istotę w sposób godny z miłością i szacunkiem jak równego sobie wtedy zaczynają się dziać cuda. Życzę wszystkim ludziom aby kiedy w zetknięciu z każdym człowiekiem stawali się Aniołami i aby Ci odpowiedzieli i tą samą postawą.

Kiedy ja jestem w tym miejscu w sobie. I ty jesteś w tym miejscu w sobie wtedy stanowimy JEDNOŚĆ.” A gdybym miała życzyć ludziom spełnienia w idealnej strukturze dającej im możliwość rozwoju to życzyłabym wszystkim odnalezienia tej idealnej dla siebie osoby. W wymarzony sposób dobrej, kochanej i czułej oraz idealnej pracy ale taka będzie tylko wtedy kiedy odnajdziecie swoich idealnych pracodawców. Wymarzenie dobrych, uczciwych w jedności z Bożą Uczciwą postawą wobec was. Takich, którzy dążą do stworzenia nowych struktur pracy i wynagrodzenia za nią. Tylko z takimi strukturami ludzie ezoteryki powinni dzielić się wiedzą, tylko tym dawać wykłady i motywować ich pracę na wszelkich szczeblach. Kochani ezoterycy Ci ludzie też płacą. Kiedy daje się narzędzia i wiedzę świadomie sprzedając ją tym, którzy są do tego nie przygotowani duchowo przyczyniacie się do tworzenia „negatywnej karmy” tych zlecających wam to ludziom. Zobowiązanie tworzy się wobec Was, partnerów tych ludzi w biznesie(czyli łączników z innymi strukturami), pracowników i ich rodzin, własnych rodzin pracodawców oraz wobec własnego środowiska „pracotwórczego”, społecznego potem państwa itd., itd… Miłość i praca to podstawowe wartości które tworzą niebo na ziemi. I od uzdrawiania ich powinniśmy zacząć aby nastało Niebo. Dlatego tak dużo miejsca poświęciłam na przybliżenie procesów pracy, jej przyczyn, skutków i przeznaczenia. Każdy jasnowidz, wróżka czy uzdrowiciel duchowy wie, że w 99% ludzie mają przez ten temat problemy fizyczne, emocjonalne, psychiczne i duchowe. Polecam serdecznie wszystkim do posłuchania mojej medytacji mającej na celu podniesienie wibracji w temacie cudownych spotkań ludzi, którzy z Tobą stworzą idealny związek dusz do wykonania każdego wyzwania.”… ciepło dłoni… serca bicie…”

Rozdział XXIX

Wiedza ludowa

Nasi przodkowie posiadali niewyobrażalną wiedzę zgromadzoną na przestrzeni wielu pokoleń wynikającą z obserwacji otaczającego ich świata, dla tego że ich otwarcie na matkę ziemię i brak zakłóceń cywilizacyjnych powodował łatwość interpretacji wielu zjawisk. Dziś ta wiedza coraz bardziej jest gubiona, wyśmiewana i odrzucona przez racjonalne umysły. A przecież w wielu zabobonach i porzekadłach kryje się procedura postępowania z energiami i własnego zachowania oszczędzającego nam kłopotliwych doświadczeń, lub odwrotnie zachowania obdarzającego nas bogactwem potencjału energii.

Przykładem takich praktyk i sensowności zwyczajów ludowych może być umieszczanie w pewnym miejscu domu podczas jego budowy złotego pieniążka, wieszanie wiechy przy zakończonym projekcie dachu, palenie gromnicznych świec w czasie burzy. Takie przykłady można wyliczać w nieskończoność i każdy region świata ma specyficzne zwyczaje tam panujące. Do dziś we wsiach na Podlasiu stosuje się obyczaj związany z pochówkiem. Kiedy wyprowadza się zmarłego z domu, powoli samochodem jedzie się w najbliższe miejsce rozstaju dróg, gdzie stoi krzyż i najbliższa osoba zmarłego przemawia w jego imieniu i rodziny, przeprasza za wszystko złe co zmarły popełnił, prosi o wybaczenie za to, że nieświadomie lub świadomie kogoś w życiu skrzywdził lub uraził, szczerze się kaja, żegna się ze wszystkimi, prosi o modlitwę i dobrą pamięć. Dopiero wtedy kondukt udaje się do kościoła na uroczystości żałobne. Charakterystyczne jest też to, że praktykuje się później modlitwy pomagające duszy odejść w zaświaty. Jest to najważniejsza część obrzędu po samym pogrzebie. Obecnie w miastach sprowadza się ten zwyczaj do zwykłej konsumpcji po pogrzebie.

Chciałabym tu przedstawić jedno z prawideł energetycznych opartych na starych wierzeniach, którego zasada przypomniała mi się dopiero gdy dotarłam do zjawiska i je oczyściłam wraz ze swoim mężem. Kiedy spotkałam się z jedną z bardzo bliskich, najważniejszych osób w moim życiu, okazało się że ma w aurze coś co bardzo mnie niepokoi i odcina tę osobę od energii życiowej, sił opiekuńczych. Nie widać było realizacji życiowej osoby, ewidentne było że w zaskakująco krótkim czasie to coś wykreuje mojemu przyjacielowi śmierć lub bardzo poważny uszczerbek na zdrowi, najprawdopodobniej poprzez wypadek samochodowy. W pierwszej chwili bardzo się przeraziłam i zwróciłam o dodatkową pomoc do mego męża by obejrzał całe zjawisko. Wtedy zaczęłam metodycznie szukać przyczyny takiego odcięcia. Przeglądając i badając aurę tej osoby, przyszła do mnie informacja i zapytałam mego kolegi czy nie stał ostatnio w ściśle zamkniętej przestrzeni, która go jakby obrysowywała. Okazało się, że tak, ostatnio mierzył się on stojąc w drzwiach w progu. Tutaj przypomniało mi się stare porzekadło, że nie wolno stawać w progu, mówimy też: „nie witaj się w progu”, z reguły z uwagi na silną energię, która przechodzi przez otwór. Kiedyś dodatkowo takie miejsca, pod, przed i za progiem były specjalnie chronione i wzmacniane przez mieszkańców, zauważmy że kiedyś drzwi miały wysoki progi i niskie uwieńczenie. Obserwując świat energetyki myślę, że miało to też swoje głębsze znaczenie energetyczne. Wchodząc przez taki otwór drzwiowy trzeba było się pochylić co było oznaką szacunku wobec tego domu, ale też było przejawem zabezpieczenia, które zmuszało osobę wchodzącą do pochylenia karku, co stawiało go w pozycji niewygodnej do ataku.

Mój przyjaciel, jako bardzo silna energetycznie osoba stając w takiej przestrzeni gdzie była silna przepustowość energetyczna spowodował poprzez swoją silną chęć wpasowania się, zmierzenia w otworze drzwiowym, wycięcie go przez ten otwór na poziomie aury eterycznej. Oczywiście zadziałały tu jeszcze inne czynniki, które w danym momencie powodowały osłabienie tej warstwy aury, choć na moment mojej pracy nie było to tak istotne. Przybliżam akurat ten przykład aby pokazać jeszcze trochę inne zjawisko, które jest bardzo powszechne w środowisku ezoterycznym, gdzie zaraża się tą ideą innych ludzi. A mianowicie naciska się na zabezpieczenia energetyczne, na tworzenie ochron mentalnych, zamykania się w przedmiotach, piramidach, symbolach, co może wywoływać podobne zjawiska, zamknięcia się, odizolowania od własnej energii, innych przestrzeni. Ludzie tacy funkcjonują wtedy w obrębie chroniącego ich symbolu lub kształtu a główną energią która ich zasila jest energia tegoż kształtu lub symbolu. Dzięki Bogu takie konstrukcje dość szybko rozsypują się w miejscach religijnych kultów, duchowych miejsc mocy, przy świętych obrazach, ikonach, a także w obcowaniu z ludźmi o energetyce przewyższającej wibracje symbolu lub kształtu. Tu należy zaznaczyć, że przewyższający w pozytywny sposób duchowy ale także mało nam przychylny. Jeżeli trafi się nam energia negatywna przewyższającą swoją wibracją energię symbolu bądź kształtu ochronnego, wówczas kontakt z taką istotą jest dodatkowo zasilony przez takie symbole. Dlatego, że jeżeli symbole i kształty mają niską wibrację ich energia nie zdąży się przetransformować się na jakości duchowe i podda się danej chwili rozładowania, wzmacniając, zasilając negatywną wibrację.

Rozdział XXX Małe opowieści o codziennym doświadczaniu

Praca ze świadomością to doskonała metoda uzdrawiania

Na czym polega najefektywniejsza praca z człowiekiem czyli z jego aurą? Najefektywniejsza jest praca ze świadomością. Procesy samoświadomości wykorzystuje psychologia oraz wiele powszechnych metod i pozytywnych systemów uzdrawiania. Jedną z najdoskonalszych metod jest „Radykalne Wybaczanie” teraz pod nazwą:” …….”. Ja stosuję własną, autorską metodę rozmowy, odszukiwania zdarzeń, uwalniania ich przyczyny. Podczas tego procesu wspomagam transformację uwolnionych energii poprzez Reiki lub pracę wahadłem, a kiedy się nie da inaczej, poprzez pracę mentalnego poruszania energią, czasem stosuję także kredki. Takie procesy pobudzania i rozładowania świadomości, aby zapisać w niej program pozytywny powinno się odbywać w określonych warunkach. Takich, w których te energie będą mogły się bezpiecznie ujawnić, zaprezentować swoje manifestacje i ich siłę. Aby proces transformacji przebiegł prawidłowo psychoterapeuta lub uzdrowiciel powinien umieć stworzyć swoisty mikroklimat energetyczny pozwalający dziać się transformacji w najlepszym dla niej tempie. Prościej jest jeśli uzdrowiciel dysponuje wysoką częstotliwością pracy swojej aury w danym momencie. Wtedy w zasadzie wystarczają sesje podobne do „psychoterapeutycznych”. Używam tego określenia aby przybliżyć pewną specyfikę pracy, jednakże w warunkach uzdrawiania jest ona inna nieco. Ja posiadam wiele informacji konkretnych o człowieku, jego życiu i rodzinie, co pomaga mi i moim klientom bezinwazyjnie korzystać z zasobów nieświadomych. Psychologia wypracowała sobie wiele metod nie naruszających systemów energetyczny terapeutów poprzez stosowanie konkretnych procedur nawiązywania relacji z człowiekiem podczas terapii. Kontroluje się wtedy procesy i zaangażowanie emocji we wzajemnych relacjach. Z reguły terapeuci są świadkami i dobrymi opiekunami, przewodnikami dla swoich podopiecznych. A w terapiach naturalnych dzieje się dodatkowo tak, że uzdrowiciel swoim potencjałem energetycznym wspiera, wzmacnia witalność osobową, psychiczną i fizyczną podopiecznego. Można by powiedzieć, że terapia słowna pracy ze świadomością wyewoluowała z samego wsparcia energetycznego, kiedy to podopieczni pod wpływem lepszego samopoczucia po zabiegach chcieli i dążyli do rozmowy o swoich problemach. Zaznaczam tu, że jest także bardzo wielu psychologów, którzy mają bardzo wysoko wibrujące aury. Miałam możliwość obserwowania ich przez kilka lat z uwagi na pracę w jednym budynku. Szczególnie wspominam Panią psycholog, która uwielbiała dzieci, terapia u niej była uzdrawiająca już poprzez samo obcowanie podopiecznych z nią. Była to osoba, do której były zawsze tłumy potrzebujących a opinia o niej to już Legenda.

Zwykła rozmowa z kimś bliskim jest doskonałą terapią, której na pewno niejednokrotnie każdy z was doświadczył chociaż raz w życiu. To lekkość po zrzuceniu z siebie emocji. Sprawy komplikują się wtedy, kiedy problem dręczący człowieka jest na tyle emocjonujący w swojej traumie, że wypowiedzenie jego sugeruje dodatkowe odczucie wstydu bądź lęku przed osądem, potępieniem lub odrazą ze strony osoby słuchacza.( A także obarczania go „wyrzutem energii tzw zamulającej”. Dziś niesłusznie po takich rozmowach ludzie oskarżają się wzajemnie o wampiryzm energetyczny i inne działania szkodzące. Niejednokrotnie wpadają przy tym w paranoję. Warto w spół- odczuć ale trzeba przyznać rację niewielką, że niektórzy ludzie. Tak, są i tacy którzy robią takie „zrzuty” na nas, na znajomych celowo wręcz wymuszają to wzięcie, przyjęcie swojego bagażu, balastu. Dop 2015 r. moja siostra twierdzi, że ludzie wręcz często natarczywie tego się domagają nie robiąc sami nic na zasadzie to działa: „ja się nie muszę zmieniać, a jak Ty jesteś taka święta to twoim obowiązkiem jest pomóc”. I tacy ludzie nie rozumiejący na czym to polega działanie tego procesu bardzo sobie robią krzywdę. Szkodzą sobie).

Wtedy to naturalnie ludzie szukają osób obcych, z którymi mogliby porozmawiać lub po prostu wyrzucić z siebie w pozytywnym sensie to co ich gnębi. Na pewno wśród was, czytelników jest bardzo wiele takich osób, które są słuchaczami ludzkich problemów, smutków, żali spowodowanych tragicznym lub smutnym losem. Wiecie, że tacy poszukujący słuchacza-opiekuna znają was, wyłowią można by rzec z pośród wielkiego tłumu innych nieraz anonimowych ludzi. To wasza energetyka, jasne światło Duszy wabi kojącym światłem i możliwością ogrzania się przy nim. Tacy ludzie intuicyjnie szukając dla siebie ratunku odnajdują was wśród innych. Wszystko jest w porządku jeśli jesteście w odpowiednim stanie, aby towarzyszyć człowiekowi w jego procesie i macie siłę aby opatrzyć jego zbolałą duszę. Problem pojawia się wtedy, kiedy ludzi potrzebujących wsparcia jest za wiele w jednym czasie, a wy nie macie czasu aby podwyższyć waszą wibrację, która pracując w najwyższych obrotach w końcu postanowi odpocząć. Jeszcze gorzej jest, jeśli jest to wasza praca. Jeśli zaniżycie swoje wibracje wasza energia zacznie zwalniać a wy będziecie czuć się coraz gorzej. Wtedy to powstają legendy o wspomnianych już na początku wampirach energetycznych. Pamiętajcie, jeśli ludzie was szukają na powierników JESTEŚCIE ŚWIATŁEM. Nie pozwólcie na to, aby lęki i wasz własny brak asertywności spowodowały wasze „samo przygaszanie” się. Do mnie bardzo często przychodzą ludzie właśnie po to aby wyładować poprzez wizytę swoje emocje. I tu uwaga dla wszystkich uzdrowicieli: ludzie Ci mają prawo świadomie to zrobić zwłaszcza wtedy kiedy Ci płacą. Zabezpieczanie się przed tym w formie zamykania ludzi w jakiś dziwnych przestrzeniach jest karygodne. Niejednokrotnie zdarzało mi się ściągać takie ochrony z ludzi, którzy wychodzili z gabinetów uzdrowicieli, wróżek, terapeutów zapominających im to zdjąć lub uważających, że taka ochrona mentalna sama zniknie. Na pewno zniknie ale jest to twór energetyczny, najczęściej mentalny, który często zakłóca klienta w jego codziennych warunkach jeszcze przez długi czas. Rozważnie wybierajmy sobie powierników własnego życia i wszystkich cennych, choć trudnych doświadczeń. Nie ważne czy jest to żywy człowiek, czy też bożek mistrz chcący wam pomóc. I w ogóle uważajcie na tych którzy chcą wam pomagać zabierać waszą karmę i tp. Bo można obudzić się bez znacznej części duszy lub jako niewolnik energetyczny duchowy jakiegoś dziwnego systemu do którego zgodziliście się sami przyłączyć. I tera na jego rzecz pracujecie i wymieniacie energię jak we wspólnym krwiobiegu. Dbajcie o to komu pozwalacie się dotykać badać i uzdrawiać siebie. Komu powierzacie opiekę nad sobą. Jest to okazanie szacunku samemu sobie, swoim przodkom i potomkom. Pamiętajcie, dla takiego słuchacza to może być poważna praca energetyczna, więc zastanówcie się i zadbajcie o należytą wymianę energii z taką osobą. Poczęstujcie upieczonym ciastem sąsiadkę, która was wysłuchała. Odróbcie lekcje z jej dzieckiem lub pomóżcie wypielić ogródek. Zaoferujcie też gotowość wysłuchania jej kiedy widzicie, że wygląda smutno. Wszystko działa w obie strony. Nie piszę tu jak wyzwolić się z niewoli energetycznej powierzenia siebie jakimś dziwnym bytom, bożkom czy mistrzom… to jest bardziej skomplikowana sprawa i bardzo niebezpieczna. Znajdziecie tu jednak w wcześniejszych rozdziałach wiedzę w tym temacie. Natomiast samo uwalnianie to sprawa bardzo indywidualna zależna od systemu i was samych.

za chwilkę następna część…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.