Agnieszka Bruzgo | III. „KSIĄŻKA” Kolejny etap
1566
post-template-default,single,single-post,postid-1566,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / III. „KSIĄŻKA” Kolejny etap

20150306_135352

    1. Praktyka pracy z jasnowidzeniem, która transformuje świadomość

Oto kilka refleksji w tym temacie z mojej praktyki. W każdym rozdziale spotkacie ich więcej. Będą mniej lub bardziej trudne. W ciągu 11 lat doświadczyłam wielu wspaniałych i wartościowych lekcji nie jestem w stanie opisać, pokazać wam wszystkich. W tej książce zobrazuję to co trudniejsze a to piękno będzie tylko światłem rozświetlającym mrok w naszych ludzkich duszach. Wiele barwnych świadectw miłości przedstawię w II cz książki w rozdziale gdzie przedstawię więcej wcielonych Aniołów. Tymczasem pomyślcie o tych przykładach tu i niech będą wzorem, darem trudnych lekcji jakie odebrał ktoś anonimowy aby innym wspaniałym ludziom pokazać jak tka się Istnienie. Niech ośmielą was aby się cofnąć i w porę szczerze przeprosić innych nawet w myślach cichutko. Co w nim piękne i łatwe a co sprawia trudności rodzi komplikacje i ból. Ja długo je rozważałam na wiele sposobów. Przeszłam wiele transformacji i musiałam niejednokrotnie bardzo boleśnie zmierzyć się sama z sobą. Ze swoim stosunkiem do świata, życia i ludzi. Wiele razy rozważałam widzenie – to błogosławieństwo czy przekleństwo? Tak było. Doświadczałam miłości, współczucia, litości ale i złości, pychy pretensji do Boga, świata oraz gniewu. Wszystko to po to aby lepiej poznać ludzi i siebie oraz rolę i jaką mamy w swoim spotkaniu dla siebie odegrać. Dziękuję pięknie z miłością kłaniając się niziutko wszystkim tym, którzy uczyli mnie kochać mimo wszystko. Poprzez swoje trudne doświadczenia dawać mi lekcje jako młodziutkiemu uzdrowicielowi, który aby kroczyć swoją drogą musiał zmierzyć się z ogromem uczuć i emocji po to aby dziś cieszyć się zaufaniem i miłością ludzi. Ja wielu siebie musiałam się uczyć. Miałam dobrych wspaniałych klientów, którzy mi to umożliwili. Pokazali obraz- siebie takich abym tak doświadczyła ich ażeby wydobyć z siebie to niezbędne w byciu człowiekiem. Zwłaszcza pracującym z innymi.

Ładnych kilka lat temu zgłosiła się do mego gabinetu starsza pani ze swoją około 40-letnią córką. Córka była urzędniczką państwową, samodzielną, wykształconą, silną kobietą, aktywną zawodowo na stanowisku i towarzysko. Jednak osoba, która weszła do mego gabinetu nie była ani dorosła ani samodzielna. Usiadła na łóżku jak mała dziewczynka była nią ! machając nogami niegrzecznie wtrącając się do rozmowy w tonie dziecka grymaszącego u dentysty. W pewnym momencie w trakcie rozmowy zażyczyła sobie kanapkę i o dziwo mama wyjęła i podała jej posiłek. Przyglądając się temu przypadkowi od razu wiedziałam, że nie jestem psychicznie gotowa aby pomóc tej osobie, gdyż to co zobaczyłam wykluczało moje bezstronne podejście i bezwarunkową miłość. Skutiem zachowania i zmiany świadomości u kobiety był szereg wydarzeń, które swoje źródło miały w jej wcześniejszym postępowaniu względem ludzi w pracy urzędniczej. W tym wypadku widać było przy niej duszę starszego mężczyzny, którą mogłam opisać bardzo wyraźnie łącznie z detalami ubrania tegoż starszego pana. Był ubrany w beżowy prochowiec z paskiem i szarą czapkę w odcieniu kawy z mlekiem z daszkiem. Odgrażał się wymachując drewnianą laską. Ta postać była ewidentnie rozżalona, miała poczucie głębokiej krzywdy wyrządzonej przez urzędniczkę. Z mojej wiedzy i doświadczenia wiem, że gdyby urzędniczka nie potraktowała staruszka niesprawiedliwie i zrobiła wszystko co rzeczywiście mogła w danej sytuacji, żale staruszka nie miałyby do niej dostępu. Energia taka nie miałaby podstaw bytu i zakotwiczenia się w jej energetyce, nie wspominając już o tak strasznym oddziaływaniu na jej życie. Można by wówczas to wydarzenie i postać staruszka odczytać tylko jako trudne zaksięgowane wyłącznie po stronie bilansu życia starszego pana. Na takiej zasadzie działa większość klątw. Najpierw ktoś czuje się źle w relacji z drugą osobą. Powód to tylko pretekst do bardziej skomplikowanej nie raz bardzo zagmatwanej historii, w której obie strony są winne i obie jednocześnie pokrzywdzone. (Ten temat rozwinę w dalszej części.) Nie należy jednak zapominać, że nie ma jednej reguły dla wszystkich. Mam wielu klientów, urzędników wyższego i niższego szczebla i wiem ile dobrego robią dla innych, jak są obowiązkowi i jak bardzo próbują pomóc ludziom.

Przykładów dotyczących różnych relacji w wyżej wymienionych zawodach i nie tylko mogłabym wymieniać w nieskończoność. Ale w mojej wieloletniej praktyce ta opowieść wydała mi się najbardziej wyrazista i dotąd żyje w moim sercu. To była piękna lekcja, bardzo wartościowa.

Nauczyciele powinni pamiętać, że jeśli 30 osób będzie życzyło im złamania nogi z powodu klasówki robionej złośliwie lub z powodu impulsu spowodowanego rozdrażnieniem sprawami poza uczniowskimi, to najprawdopodobniej tę nogę złamią. To życzenie zupełnie nie będzie miało racji bytu jeśli intencją nauczyciela będzie po prostu dobrze, z miłością wykonywana praca, a owa klasówka będzie po prostu rutynowym sprawdzianem wiedzy uczniów.

Kilka lat temu mój syn i kilkanaście osób w jego klasie „modliło się” wypowiadając afirmacje, tak jak wypowiadał je mały bohater filmu „Kogel Mogel” : „żeby jej nie było, żeby jej nie było”. Postawa i sytuacja była śmieszna, więc w żartobliwy sposób sobie dworowali mając na myśli Panią bodajże z chemii. Efekt był zaskakujący. Pani odeszła ale ku zaskoczeniu uczniów przyszła w ich mniemaniu gorsza. Zaznaczam, że oni nie liczyli i nie spodziewali się, żadnych rezultatów swojej dziecięcej gry. Ponieważ nie byli świadomi swojej mocy sprawczej.

Aby powiało optymizmem można odwrócić zjawisko. Bądź dobry, kochający, wyrozumiały i cierpliwy dla swoich podopiecznych a ich miłość i uwielbienie otoczą cię kokonem zdrowia, chęci do pracy i witalności. Dop. 2010r. _Znam Panią uczącą matematyki, która doświadcza olbrzymich pokładów miłości od swoich dorosłych uczniów szkoły zaocznej. Ona sama u słuchaczy szkoły dziennej nie cieszyła się odbiorem z poziomu intencji. Świadczą o tym jej problemy ze zdrowiem zapisane w aurze. Teraz dzięki Bogu wszystko jej zostanie wynagrodzone ponieważ właśnie jej poziom intencji, zrozumienia uczniów jest idealnie odbierany przez większość. To wspaniała osoba. Nigdy przedtem nie widziałam u matematyka nauczyciela tak pięknego porozumienia z uczniami co fizycznie manifestuje się tym, że do tablicy na ochotnika chodzą ludzie którzy przez całą swoją edukację unikali matematyki jak diabeł święconej wody. Sami rozwiązują zadania bo rozumieją. To nauczycielka cieszy się, że zrozumiane jest to co sprawiało trudność przez wiele lat. Ta energia jednej klasy uzupełnia aurę tej kobiety miłością, szacunkiem i witalnością uzdrawiającą jej stare zrosty energetyczne.

Gościem w moim gabinecie wiele lat temu była żona pana prokuratora, który miał wielką depresję i objawy takie jak medycyna definiuje w schizofrenii. Charakterystyczne było to, że miał piękną energię duchową. Ze zdjęcia emanowało miłością, pasją i wielkim doświadczeniem ponad karmicznym. Wszystko to niestety było stłamszone i uwikłane w wiele różnych spraw, w które i ja nie wnikałam tak szczegółowo, gdyż nie było takiej potrzeby. Zajęłam się oczyszczaniem mężczyzny, choć w tym stanie nie na wiele to się zdawało, ponieważ to On powinien do mnie przyjść i chcieć zmienić coś w swoim życiu. Najlepiej pracę. Przy jego parametrach energetycznych, wybrana realizacja zawodowa była nie wskazana ze względu wybory i układy w jakich musiał się odnajdywać. To w przeszłości zapewne pozbawiono go lub sam sobie odmówił wyboru innej bardziej z serca drogi zawodowej. W dzisiejszych czasach widać to coraz częściej. Pan ten miał za sobą próbę samobójczą dzięki Bogu nie udaną. Dosłownie stał się cud. Ale nie mogę o tym jeszcze pisać.

Swego czasu kiedy mieszkałam niedaleko mojej siostry, w dzielnicy mojego dzieciństwa wybrałam się jak zwykle po zakupy. Weszłam na schodki do małego sklepiku i ustawiłam się w kolejce. Rozmowy, rozmowy, żarty aż nagle czuję chłód, zmęczenie, zaczynam coraz bardziej słabnąć, chce mi się płakać i prawie czuję nieobecne głosy. Nawet się nie oglądałam, ponieważ przyzwyczaiłam się już do odczuwania różnych stanów siebie i swojej reakcji na ludzi i otoczenie. Z kolejki wysunęła się postać mężczyzny, który ledwo się poruszał, każdy ruch wydawał się ponadludzkim wysiłkiem a ciało było sztywne. Spojrzałam i już na poziomie ciała zobaczyłam w nim śmierć. Ale nie jego tylko wielu osób, widziałam pistolet z taką wąską lufką i od razu przewinęły się informacje. Starszy Pan na pewno miał wiele na sumieniu z okresu swojej pracy w jakiś szczególnych i tajnych służbach. Jego ciało miało konsystencje martwej energii trupa. Wielu z ludzi, których skrzywdził było po prostu w nim. Jego aura była ciasna i sztywna od tej energii. Powstrzymywałam w sobie odczucia zapachów tej przestrzeni. Na pewno nie kojarzył swojego stanu zdrowia ze swoją przeszłością. Choć na pewno zaczął się w nim proces uzdrowienia. Ponieważ wielu ludzi spieszyło mu z pomocą. Nic ich nie odtrącało. Nie chcę tu generalizować i powiedzieć, że wszystkie ciężkie choroby mają za sobą trudną przeszłość, która zabrudziła duszę chorego. Pamiętajcie, że wszystkie przykłady są dobrane aby jak najbardziej wyraziście pokazywały funkcjonowanie pewnych zjawisk. Nie chciałabym abyście odnieśli wrażenie, że wszystko co widzę jest straszne, lub problematyczne. Samych pięknych i dobrych rzeczy oraz zjawisk jest już w wielu książka pod dostatkiem. Ja pomyślałam, że warto by pokazać ten świat nieco z innej strony, bardziej praktycznej, dla mnie równie prawdziwej. Pamiętajcie, że pracuję jako uzdrowiciel więc już z tej racji wiele spraw postrzegam z punktu problemów jakie tworzą. Jeśli starczy mi miejsca opiszę i to co piękne, co wznoszące i te stany które powodują, że gotowa jestem w każdej chwili powrócić do domu. Odczuwanie, pozwolenie sobie na stałe dostrojenie do świata Świętowania Istnienia wzbudza pragnienie powrotu choć wiem, że nie trzeba powracać. Wiele energii pracuje od kilku lat bardzo intensywnie, bardziej niż kiedykolwiek w Istnieniu, nad tym abyśmy nie musieli pozostawiać naszych ciał, nie rozwarstwiali siebie. Abyśmy po prostu mogli przechodzić i powracać Tu kiedy tylko będziemy mieli na to ochotę. Niestety działają też siły, które nie zgadzają się na to by ludzie przypomnieli sobie o doskonalszym ja. Posłuchajcie moich medytacji tam jest mój świat i wasz, taki jaki ja znam, pamiętam i widzę a wam staram się całym sercem, całą duszą przypomnieć. Tu w tej książce jak już wspominałam postawiłam sobie za cel pokazać to co trudne, bolące, pomijane lub po prostu ukrywane. Często spotykam się z opinią, że wszystkiego o tym świecie nie powinno się mówić. W wielu wypadkach sama tak robię ale to moja książka i tu ja decyduję co pominę milczeniem. Nie mówię o informacjach, o których lepiej nie wiedzieć, a także o tych, które nie sposób sprawdzić. Ponieważ wtedy właściwie to nie wiadomo czy ja to widzę czy nie. Nie lubię widzieć czegoś czego nie mogę sprawdzić. Jak ostatnio. Bardzo źle się czułam, głowa mnie bolała w taki dziwny sposób, zaczęłam się ogniskować i jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam miejsce niepozorne przy lesie, budowlę wtopioną w tło, a potem byłam już w środku… Monitor a przed nim siedzi na obrotowym krześle mężczyzna, ja siebie odczuwam za jego plecami, a swoje zdjęcie widzę obracające się, poruszające na monitorze. Dziwne było to zjawisko, moje zdjęcie paszportowe. Było tam tych zdjęć więcej ale już to jedno wzbudziło we mnie jakąś furię. I teraz najważniejsze, po co taka wiedza dla mnie? Jest dziwna, nic nie wnosi do mojego życia, jest nie weryfikowalna. I może świadczyć o moich urojeniach. A jeśli istnieje takie miejsce, to dziwne, że jest w tak niskiej częstotliwości energetycznej nie „zabezpieczone”. A przecież jasne jest, że wszystkie paszporty ludzi mają swoją jakąś bazę komputerową, w której mieszkają..

Takich dziwactw widzę więcej. Ludzie, twarze, miejsca. Tylko po co życie spędzać na oglądaniu czegoś, co może okazać się tylko snem? Wielu z nas, jeśli nie wszyscy widzący, tak mają. Są chwile piękna i radości, poruszanie się w przestrzeniach Duchowych, gdzie kolory pachną i ŻYJĄ, gdzie Istoty przyjazne i czułe uczą. Ale obecnie, będąc w tych warunkach fizyczności, jawią się jako bajki widziane w marzeniach. I na razie tak pozostanie.

Czasem zdarza się wpadka i moja śiwadomośc jak wiele lat temu zatrzymała się na osobie poszukiwanej w jakimś programie o tej tematyce. Potem widziałam tę „osobę” z niej samej. Patrzyłam przez jej martwe oczy i czułam widziałam jak ziemia spada na jej otwarte oczy. Pewnie jeszcze wtedy nie była martwa skoro to odczucie było tak wyraziste. Widziałam dom i miejsce ale gdzie? Nic więcej nie udało się zobaczyć. Kiedyś też zadzwoniono do mnie w sprawie zaginięcia starszego Pana. Wtedy już i tak mówiłam, że nie szukam ani ludzi ani przedmiotów bo nie pokazuje mi się sedno informacji nie jestem gotowa lub nie mam na to „papierów”na to życie. Natomiast to co widziałam to, że starszy pan idzie sobie znanymi skrótami do miejsca dzieciństwa, młodości. Powiedziano mi, że to nie możliwe. Ale naprowadziło ich coś potem w ten trop i zadzwoniła osoba bliska tego Pana ale nie udało mi się namierzyć konkretnie tego miejsca. Znaleziono go nie przeżył wyprawy. Są ludzie widzący którzy widzą najwięcej w tych zakresach nie ja jak na razie przynajmniej i dziękujmy Bogu za to.

Niestety, widać też rzeczy po prostu złe. Przestrzenie, z których wyłania się to co szkodzi i brudzi Duszę Istnienia. Jest potężne i ci którzy bawią się magią i wchodzą dobrowolnie w dziwne systemy energii nawet nie przewidują w jakim koszmarze mogą się ocknąć. Ale przecież w rozwoju, w drodze wszystko dzieje się dobrze i tej wersji się trzymajmy.

To co widzę dzielę lub rozgraniczam na duchowe energetyczne jako subtelny pierwiastek i duchowe fizyczne, w którym ten pierwiastek manifestuje się gęściej. Każda przestrzeń rządzi się swoimi prawami choć obie się w sobie zawierają nawzajem. Kiedy zamanifestują się w doskonałej równowadze tworzą niebo na ziemi. Rozumieć to można w takim przykładzie. Np. Jak widzę kosmitę to jest to mimo wszystko duchowe kosmiczne-fizyczne. Jak widzę dlaczego coś robi i po co robi to fizyczność. Gdy widać jakimi ideami i intencjami się kieruje to już widać jego wiedzę duchową, wartość jednostki kosmicznej w jej fizyczności.

Na wyrywkowej wiedzy, na jej szczątkach i braku podstawowych wartości do odczytu przyszłości budują ludzie swoją opowieść o rozwoju duchowym. Osobiście uważam, że nadużywa się tego określenia i przestało być tym nośnikiem, którym miało być w swoim Istotnym znaczeniu. Zabrnęliśmy też jako ludzie w tym jak zdefiniowaliśmy oczekiwanie co do wydarzeń nazywanych dobrym lub złym losem.

Czym jest dobry los i zły los tego nie da się tak prosto i jednoznacznie określić. Wiele szczegółów praktycznych w tym temacie, pod postacią przykładów z życia, znajdziecie w książce Tadeusza Piotra Szewczyka „Twój los w twoich rękach” wydanej przez Studio Astropsychologii Białystok, wyd. I, rok 2010. Przesłaniem książki jest zdanie często wypowiadane przez Tadeusza „…a mogłoby być inaczej”. Są to rozważania o losie, który mnie i tobie dano. Książka zawiera doskonałe przykłady pewnych modeli postępowań w postaci pięknych opowieści o losie zwykłych-niezwykłych ludzi.

Skupmy się teraz na zagadnieniu WOLI, która to uruchamia potężny mechanizm zachowań pod postacią podjętych decyzji kreujących wydarzenia.

    1. Wolna wola i jej wpływ na siatkę zdarzeń

W jaki sposób wyraża się dobra wola? Przez życie, na ile to możliwe Boże. Przez wiarę, przez posłuszeństwo, przez czystość, przez miłość, przez hojność, przez modlitwę. Nie przez [bezduszne] praktyki, lecz przez modlitwę. Mniejsza jest różnica między nocą a dniem niż między różnymi praktykami i modlitwą. Modlitwa jest łącznością ducha z Bogiem. Wychodzicie z niej umocnieni i zdecydowani być bardziej Bożymi.[Praktykowanie czegoś] to przyzwyczajenie, wykonywane dla różnych celów, ale zawsze egoistycznych.[Bezduszne praktykowanie czegoś] pozostawia was [bez zmian] takimi, jakimi jesteście, a nawet bardziej was obciąża winą kłamstwa lub lenistwa.”. Cytat z „Poemat Boga- człowieka ” – księga 1, str. 198, autor Maria Valtorta. Wydawnictwo Vox Domini Katowice.

Ten cytat jest dla mnie doskonałą odpowiedzią dla ludzi stosujących w swoim życiu wiele różnych praktyk ezoterycznych, diet oczyszczających,magii, rytuałów i innych eksperymentalnych metod na własnym ciele i duszy. Nadal dziwi mnie to, że ktoś nie je mięsa, uprawia wiele technik oddechowych, uważa się za nieomalże świętego a zieje nienawiścią, potępieniem i prowadzi krucjatę przeciwko między innymi naukom kościoła. Gdzie w takim razie jest to widzenie prawdy, w którym widać motywy działań ?

Wiele osób praktykuje regularnie i konsekwentnie oczyszczanie ciała dietą, procesami oddechowymi, izolacją od świata i medytacją, a są nadal zmęczone i nic nie zmienia się w ich życiu. Nadal są niezadowoleni. Może należałoby sobie zadać pytanie czy to co robię ma sens i czy nie należałoby wprowadzić jakiś konstruktywnych zmian. Nie trzeba być jasnowidzem aby widzieć tę nieskuteczność, wystarczy tylko logicznie pomyśleć. Ktoś mądry kiedyś powiedział – energią zęba nie zaplombujesz. I o tym powinno się pamiętać w ezoteryce. Na pewno kiedyś będzie to możliwe, ale raczej nie dziś i nie jutro. Tyle jest w stanie przewidzieć każdy logicznie myślący człowiek.

A zatem wolna wola. Co wybierzesz aby polepszyć swój los? I jak będziesz się z tym czuł?

Każda decyzja tka inne wydarzenia, inny los i wydarzenia w nim inne.

Czy zauważyliście, że korzystanie z naszej woli jest proporcjonalne do naszego świętego spokoju (dam ci, zrobię to tylko zostaw mnie w spokoju). I właściwie to naszą drogę ku oświeceniu można rozpocząć w każdej chwili po prostu postanawiając, że: „Jestem asertywny. Jestem spokojny. Jestem bardzo spokojny. Mam święty spokój”.

Kiedy jesteś spokojny łatwiej się żyje, nie poddajesz się urazom, złości, żalom, pretensjom. Skala oczekiwań wtedy spada, cieszymy się ze wszystkiego co nas spotyka i mniej wydarzeń oceniamy jako niepomyślne, poprzez co nie czujemy rozczarowania. W większości przypadków łaskawiej wybaczamy i nie zauważamy błędów i niedoskonałości innych. Jesteśmy życzliwsi i skorzy do bezinteresownej pomocy. Nic nas nie kłopocze. Na złośliwości i niestosowne zachowania wobec nas przymykamy oko. Chętniej nadstawiamy drugi policzek. Nie żebym zachęcała do tego ale to z reguły są sytuacje karmiczne i jakże pięknie się wypalają kiedy po prostu odpuszczamy. Bo jesteśmy w cudownym stanie spokoju. Niestety nie działa to doskonale kiedy zaciśniemy zęby i wydaje się nam, że jesteśmy spokojni i przymuszamy się swoją wolą do tego „odpuszczenia” wiedząc o mechanizmach karmy. Ta intencja nie działa. Odpuścić, znaczy mieć swobodną, radosną, rozumiejącą, naturalną wolę nie skupiania się na głupstwach i urazach. Kiedy radośni w spokoju machniemy ręką i nie będziemy rozpamiętywać zdarzenia w kontekście jakiegoś uchybienia lub porażki a jako drobny nieznaczący incydent, z którego coś wynieśliśmy dla siebie, wtedy jesteśmy już blisko samego siebie w niebie.

Od naszego zachowania zależy to co nam się wydarza. Uczestniczymy w konsekwencjach naszych wcześniejszych zachowań, reakcji na gniew, rozpacz, złość a czasem śmiech innych lub swój. Ty sam jesteś tkaczem swego losu lub jak mówi przysłowie kowalem swego losu. Tak naprawdę wystarczy być dobrym, przyzwoitym, radosnym człowiekiem robiącym to co do nas należy dobrze i uczciwie. A także postępować według własnego sumienia, co oznacza również asertywność kiedy tak czujemy, aby żyć szczęśliwie. Z godnością należy też przyjąć to co trudne z uwagi na to, że może to już ostatnie rachunki karmiczne naszego rodu i nas. Łatwiej je zapłacić niż zmieniać. Widać więcej wniosą w perspektywie do naszych doświadczeń w Istnieniu. Aby ograniczyć w swoim życiu wydarzenia trudne warto jest zachować spokój. Tylko będąc w stanie spokoju, który właściwie jest uczuciem bezwarunkowym, najpełniej i najpiękniej korzystasz ze swojej wolnej woli danej ci przez Boga. Aby wprowadzić człowieka w ten błogi stan spokoju napisałam i nagrałam medytację, pt. „Misterium Spokoju”. Ma ona pomóc ludziom w nauczeniu się stanu spokoju i przeniesieniu go na codzienne życie. Właściwie można by rzec, że stan spokoju to stan alfa, ale ja lubię proste słowa, przemawiające do każdego człowieka, nie tylko do ludzi ezoteryki. Bez wiedzy ezoterycznej każdy człowiek jest wstanie uzyskać każdy stan energetyczny, łącznie z wychodzeniem z ciała i bilokacją, gdyż w rzeczywistości są to naturalne stany dla człowieka i można je uzyskać żyjąc prosto i określając je prostym niewyszukanym słownictwem. Kluczem jest kombinacja słów i intencja osoby przekazującej.

Czym jest przyszłość?

    1. Czym jest przyszłość? Czy już JEST?

Ona JEST tym TERAZ, którego doświadczasz w coraz to innej jakości w wybranym przez Ciebie zogniskowaniu świadomości, która się stale zmienia.

(..)Z przyszłością jest małe „ale”. Za każdym razem jak na nią spojrzysz – zmienia się. Bo na nią spojrzałeś. A to zmienia wszystko pozostałe (…)” cyt. z filmu „Next” w roli głównej Nicolas Cage. Reżyserem filmu jest Lee Tamahori.

To też wiem po latach fizyka kwantowa i jakaś tam …

Kiedy zaczęłam pisać artykuł o tym czym jest przyszłość nie mogłam znaleźć koncepcji na jakiej bazie mam wytłumaczyć jak to jest z tą przyszłością. Jak ja widzę przyszłość i co oznacza, że nasza świadomość ogarnia wiele wymiarów w wielu rzeczywistościach. A najważniejsze jest jak my jako ludzie sobie z tym tematem radzimy i poradzimy. Gdzie popełniamy błąd ogniskując swoją świadomość i czym ewidentnie odwracamy swoją świadomość od celu?

Przykładem mogą tu być ludzie, którzy przychodzą do widzących, jasnowidzów i nauczycieli duchowych, wróżek po wróżbę, czyli mapę jednej z dróg, która jest przed nimi. Jeśli usłyszą o więcej jak jedna, góra dwóch są zdezorientowani, boją się podjąć decyzję zmierzającą do jednego z dwóch rozwiązań. Często ludzie wolą by widzący podjął za nich decyzję. Lub powiedział im jaką decyzję podejmą. Chcą ominąć proces własnego zmagania i odpowiedzialności związanej ze świadomym procesem. Woli pewną wiedzę nawet nie najkorzystniejszą byle nie wiedzieć co w obu wyborach dobre a co mniej. Byle nie podejmować ryzyka, byle ominąć konfrontację. Kiedy zostawia się człowieka z dwiema możliwościami opcji życiowych, przeważnie mówi on do siebie: na dwoje babka wróżyła. Zdziwilibyście się gdybyście wiedzieli ile w tym powiedzeniu jest z prawa rządzącego Istnieniem. Należałoby tu raczej powiedzieć: na troje babka wróżyła, na cztery, na pięć… itd. Taki mamy czas rozwoju duchowego, że liczba możliwości i wolnej woli w podejmowaniu decyzji stale wzrasta. Co prawda w ostatnich latach zmieniła się świadomość wielu widzących, jasnowidzów, „wróżek” i nie podajemy już konkretnych wydarzeń, tylko nakierowujemy człowieka na drogę, na odnalezienie „tej, jednej dwu, trzech, z kilku, kilkunastu możliwości”. Każde wydarzenie może rozegrać się w kilku odmiennych wersjach, a mały, drobny szczegół, słowo lub jedna decyzja zmienia całe doświadczenie wydarzenia. Obecnie wróżbici, jasnowidze szczególnie tarociści dzielą się tą wiedzą, a nieprzygotowanym dają mniej lub bardziej dyskretnie do zrozumienia, że mają wybór niejednej opcji rozwiązania się ich problemu. Jest powszechnie dostępna wiedza o tym, jak polepszyć swoją codzienność, funkcjonowanie w niej, a co za tym dopiero idzie, skomponowanie swojej wspaniałej przyszłości. Wcale nie twierdzę, że jest super łatwo, ale jeśli dociera już do świadomości, że jest to możliwe i da się to zrobić, to już jest cudownie. Tym bardziej zaskakują mnie wypowiedzi na różnych forach i w wielu rozmowach, najczęściej dotyczących wizyt u wróżek, bo to na nich wylewa się wiadra pomyj. Nie sprawdziło się, sprawdziło, częściowo się sprawdziło. Paranoja, i to piszą ludzie często co do których domniemam po wypowiedzi, że nie obce im są wiadomości o technikach pracy z sobą, samo rozwoju oraz rozliczania się z przeszłością. Należy zadać sobie pytanie po co stosujemy wszystkie te techniki afirmacji, wizualizacji, NLP, silvy i wielu innych ? Chyba po to aby coś zmienić? A zmiana ta ma się objawić zmianą siatki zdarzeń lub konkretnego zdarzenia. Więc zamiast czepiać się wróżek, jasnowidzów i marnować czas na puste wywody pogratuluj sobie siły, która polepszyła twój los. Może dlatego nie sprawdziło się jakieś wydarzenie, przepowiedziane przez ową wróżkę, gdyż twoja świadomość nieświadoma zadziałała wiedząc, że najprawdopodobniej się potkniesz. A to niby piękne cudowne wydarzenie się nie sprawdziło. Dlaczego? A może ono tylko pozornie miało być cudne. Ostatnio w telewizji pokazywano wywiad z Panią, która wykłócała się o bilety na samolot, który jak się później okazało, nie doleciał do celu. Dwa różne stany świadomości kobiety, zdarzenie kreujące los lub go zamykające. Prześledźcie tę opowieść kilka razy kontemplujcie ją a nauczy was tego, że to my określamy co jest dobrym wydarzeniem dla nas, a co złym. Decydujemy o tym świadomością, która zna tylko to, co my określamy za dobre. Lubię takie powiedzenie zaczerpnięte z pięknej przypowieści „( … )nie wiem, czy to dobrze, czy to nie dobrze( …)”.

Do wróżbitów, jasnowidzów przychodzimy po to, żeby obejrzeć sobie to co zarysowaliśmy wyraźnie do realizacji i po wskazówki co zmienić i gdzie, żeby przyszłe wydarzenia okazały się zadowalające w naszym mniemaniu, w obecnym stanie świadomości teraz. Chociaż tak naprawdę nie wiemy co jest dla nas dobre i oceniamy to naszym rozumem i tym jednym życiem a właściwie nawet nie tym jednym życiem, a jedną chwilą w nim. Od tej chwili, którą najczęściej warunkujemy, napędzamy koło swojego życia i swojej rodziny.

Najpiękniej sytuację tę obrazuje opowieść zaczerpnięta z życia mojej siostry.

We wrześniu 2007 roku moja siostra zapytała mnie czy urząd miasta, zabierze jej, co było już w planach urzędowych kawałek działki „na drogę”? Odpowiedź: „tak”, niestety „zabiorą” było dla niej wtedy tragedią. Działka nie jest duża, wycięta w karo i zabranie nawet tych trzech metrów na całej długości powodowało taki dyskomfort i niezadowolenie, że obietnice i myśli o rekompensacie pieniężnej nie gasiły siły uczuć i gamy emocji straty z tym związanych. Oni po prostu mieli to zabrać, tak to było odbierane. A dziś wszystko wygląda inaczej, choć warunki nadal są te same. A co się zmieniło? W między czasie mój szwagier założył firmę. Jest doskonałym stolarzem. Zakład ma przy domu choć większą jego część przeniósł ponieważ się nie mieści. Szyld oczywiście wisi na płocie a im w zasadzie jest wszystko jedno czy drogę poszerzą czy nie. Dziś widzą i dobre strony takiego wydarzenia. Drogą będzie przejeżdżać wiele samochodów a to więcej potencjalnych klientów a działka i tak nie jest za wielka, więc kto wie może z czasem wybudują się bliżej natury. Teraz tak to widzą. Co się zmieniło? Raptem dwa lata a ich postawa daje im zdrowie i szanse na inny los. Nie ważne dziś jaki. Trzeba ufać ,że dobry. Podejmij decyzję, że Twoja postawa życiowa będzie bardziej otwarta a będzie ci, się żyło spokojniej. Ufaj. Suma sumarum drogi nie ma działki nie zabrali „też super”.

Teraz mniej owocny i radosny przykład jak świadomość i wiedza potrafią zawikłać życie i zmienić bieg wydarzeń.

Kilka lat temu zgłosiła się do mnie klientka, Pani doktor niewiadomej mi specjalizacji. Sądząc po dłoniach lekarz operujący lub stomatolog. W ciągu pierwszych wizyt w różnych odstępach czasu wszystko się jej zgadzało, była zadowolona. W końcu wracała. Kobieta zaczęła mieć coraz większe problemy w związku partnerskim a mnie poprzez karty pokazywało się aby na tym nie skupiać świadomości. Skupiałam się więc głównie na informacji związanej z życiem zawodowym i głównym przesłaniu, które brzmiało, że kobieta powinna wyjechać za granicę. Było to bardzo wyraźne i krzyczało wśród wszystkich informacji zebranych w niej. To co odczytałam potwierdziło się wkrótce, pani doktor dostała propozycję pracy za granicą. Podczas wizyty powiedziałam jej również o pewnych sprawach związanych z jej partnerem i trudnościach, które mogą go spotkać w związku z inną partnerką. Ale informacja płynąca poprzez karty była nadal jednoznaczna. Powinna ona pojechać za granicę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy weszła po jakimś czasie do gabinetu. Nawet nie kojarzyłam kogo zapisałam choć powinnam po dziwnym numerze telefonu. Od progu zapytałam ją dlaczego nie pojechała? Nie była mi w stanie odpowiedzieć ale ja już wiedziałam. Czekała na potknięcie życiowe partnera, które wyczytałam w kartach. Została żeby przyjrzeć się jego porażce, a być może miała także nadzieję na ich dalszy potem wspólny los. Taki poziom intencji automatycznie zmienił siatkę zdarzeń i żeby nie wiem co wszystko będzie przemawiało na korzyść jego obecnej partnerki i tego związku. Sprawy tego związku z pewnością i tak się rozwiążą w przyszłości, ale nie w taki sposób jaki oczekiwała tego moja klientka. Z punktu mego widzenia, na wyższych poziomach energia duszy mojej klientki pomoże tamtej parze wykreować wydarzenia, z których ona ziemska nie będzie zadowolona na ten czas, ale długoterminowo okażą się one dla niej korzystne. Dusza robi tak po to aby jej intencja nie zabrudziła jej samej. Tak po prostu jest. Jeśli wyjedzie najprawdopodobniej nie doświadczy „radości” z jego pomyłki. A zatem jej byłemu partnerowi powiedzie się żeby jej dusza się nie ubrudziła a wszystkie sprawy mogły się rozwiązać we właściwym czasie dla najwyższego dobra wszystkich w nią uwikłanych. Kochani to bardzo ważny przykład jak Dusza ratuje samą siebie pomagając „wrogowi”. Przeanalizujcie to sobie jeszcze raz. Bo wam też często ten mechanizm bojkotuje różne sprawy „żebyście nie cieszyli się z potknięcia innych osób”.

Ta pani doktor, to jedyna osoba ciągu wielu lat pracy, która zadzwoniła do mnie z reklamacją. Nie mam jej tego za złe gdyż wiem jak cierpiała z powodu odrzucenia. I nie pamiętała już tego, że wszystko się zgadzało jak dotąd i wcześniej była zachwycona. Szkoda tylko, że do momentu kiedy sama sobie zaszkodziła nieczystą intencją. Zauważcie, że sprawa skomplikowała się wtedy kiedy weszłyśmy w punkt w jej siatce zdarzeń, który rozwidlał się w dwóch zasadniczych kierunkach proponujących dwie odmienne ścieżki losu. Wystarczyło podjąć decyzję sercem. Gdyby wyjechała prowadziłaby piękne, spokojne, dostatnie spełnione macierzyństwem życie na emigracji u boku wspaniałego człowieka, a sprawy w Polsce nie miałyby żadnego znaczenia. Poprosiłam ją aby zadzwoniła za kilka lat jak zacznie się realizować ta właśnie opcja. Choć podejrzewam, że zgorzknienie i żal do byłego partnera powodują dalsze oczekiwanie na pojawienie się trudnej sytuacji w jego życiu. Czasem wolę nie wiedzieć o pewnych sprawach i wiem, że nie powinnam o nich mówić aby nie prowokować u ludzi takich zachowań. Przeceniłam poziom intencji tej pani nie doceniłam żalu, który ją rozsadzał od środka. Teraz skupiam się tylko na głównym przesłaniu w podobnej sytuacji i nie pozwalam na zbędne pytania, nie ujawniam też informacji, które podejrzewam, że mogę błędnie wpłynąć lub zachwiać poziom intencji słuchacza.

Oto charakterystyczne zachowanie ludzi, którzy słyszą nie to, na co spodziewali się dostać odpowiedź.

Przykładem obrazującym poziom intencji jest kobieta, która przyszła do mnie kiedy jeszcze prowadziłam praktykę w domu, było to wiele lat temu. Towarzyszyło jej dziecko, którego nie miała z kim zostawić. Ponieważ miałam wówczas syna w podobnym wieku, więc powiedziałam, że mogą się razem pobawić. Zaskoczył mnie widok bardzo smutnego, cichego dziecka. Matka wychowywała dziecko samotnie, gdyż mąż pracował i mieszkał za granicą. A zapytanie z jakim przyszła do mnie kobieta brzmiało: czy zdrada, której się dopuści przeciwko mężowi ujrzy światło dzienne? Na zimno kalkulowała czy powinna wdać się w romans, w zależności od tego czy jej małżonek się o tym w przyszłości dowie. Na tamten czas dziwnie było mi zetkniecie się z taką intencją ale dziś wiem, że życie nie jest takie proste i pod pozorem zimnych kalkulacji kryją się nieraz wielkie tragedie i łzy ludzi którzy w ten sposób rachują swoje życie. To oni wymagają najwięcej serca i miłości. Intencja kobiety pozostawiała wiele do życzenia, a problem z jakim do mnie przyszła był na płaszczyźnie duchowej zupełnie inny. Bardzo szybko skwitowałam sprawę jej problemów sercowych i dziś popracowałabym z nią zupełnie inaczej ale na tamten czas uwagę skupiłam na dziecku, ponieważ wszystkie informacje dotyczyły chłopca siedzącego w pokoju obok, który miał potężną depresję, ogromne poczucie zagrożenia i potrzebował zainteresowania matki, które dałoby mu poczucie bezpieczeństwa. Moją sugestią było zwrócenie więcej uwagi na dziecko i skontaktowanie się z psychologiem. Matka tak szukała ciepła i miłości w życiu, że zapomniała o uczuciach małego chłopca.

Ciąg dalszy nastąpi…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
4 komentarze
  • ania

    Agniesiu to co piszesz jest ponad terapia, coachingiem, nlp i innymi technikami ….dziekuje ze ta ksiazkę napisałas, bo mam taki główny podręcznik do nauki , przy niektorych fragmentach jak czytam i gleboko analizuje to az mam zawroty głowy, czy ta ksiażka tez transformuje?:)

  • Agnieszka Bruzgo

    Witaj Anulka … tak książka transformuje ponieważ jest pisana tak jak czuję całą sobą słowa dobrane są i przykłady tak żeby kiedy ktoś jest szczerze i otwarcie nastawiony czerpał z niej i miejsca z którego ja czerpię… Nie jesteś jedyna jakiś czas temu jedna z bliskich mi i znanych lata osoba opowiedziała o doświadczeniu swoim. Czytała podobno a potem coś nie pamiętam jak to określiła ale opowiedziała, że zobaczyła siebie w pięknym miejscu a tam cudowne Istoty… Nie mogę opisać czego dokładnie doświadczyła bo mnie nie upoważniła ale po rozmowie kontakcie z tym miejscem potem pojawiała się jeszcze jej babcia i pomogła w nauczeniu czegoś ważnego. Ta cudowna osoba mówiąc mi to płakała podczas naszego spotkania opowiadając o tym. Nadmieniam, że nie była związana ze światem ezoteryki To taki Anioł chodzący wśród ludzi jak Ty Aniu… Tylko, że ty uczysz się w kierunku pracy z ludźmi i bardzo się z tego cieszę a ona jest osoba na tzw stanowisku w firmie o strukturze zapomniałam tego słowa… Może jeśli zechce a raczej znajdzie czas to nam coś napisze… Tulę do serca Justysiu. W każdym razie mnie samej jest niezręcznie o tym pisać jak działa książka moja ponieważ w zasadzie wszytko co przekazujemy innym sercem a ludzie sercem bez negacji mnie czy tego kto się dzieli z siebie lub daje pomost do wiedzy, jej źródła… powinien odczuwać to co ty… Tu warunkiem tego współistnienia jest wzajemne spotkanie w Miłości i Szacunku… Anulka to jak z medytacją moją „Księga Istnienia” ludzie niektórzy oczekiwali instrukcji do jasnowidzenia lub nie wiedzieli sami czego mieli roszczące emocje i dziwili się dlaczego „nie piska”. A ja wyraźnie powiedziałam to nie podręcznik ja nadaję w słowach pomost w energii jak ja widzę. Widzenia nie da się nauczyć …nie mogę go dać ani zabrać… Ale jeśli ja wytrwam mówiąc w zasadzie cokolwiek w wibracji drogi widzenia szczera intencja utrzymania ludzi w tym słowo toku przeprowadzi ludzi w tym samym mechanizmie w którym ja się poruszam ale pokaże tobie w tobie… mało ludzi to zrozumiało…Tak jest z książką tylko słowa są dosadne z tym co widzę i czego doświadczyłam… wiec jest silniej bo sprawy wiedza namacalna… Szczera do bólu i pełni miłości do was każdego człowieka który przyjdzie z miłością się ze mną przywitać … W tym stanie pozostając jesteśmy w Istnieniu … czytasz to co ja czytałam i możesz wyczytać więcej niż mnie się udało… A uda ci się więcej… zobaczysz…

  • ania

    Agniesiu, czesci jeszcze nie rozumiem zapisów, wiem ze niektóre rozdziały jeszcze dzis mnie przerastaja, ale płakałam wczoraj nad Twoja ksiązka…:) tak oczyszczająco …krecilo sie w glowie strasznie, a pozniej jak juz oddałm wiele Bogu (wiesz najlepiej co), to poczułam jakbym dzieki Twoim zapiskom zdala jakiś najważniejszy egazmin w zyciu, do ktorego sie uczyłam lata dlugie, moze cale zycie do tej pory …bardzo sie ciesze ze jesteś i Cię znałazłam 🙂

  • Agnieszka Bruzgo

    Anulka DZIĘKUJĘ NAJPIĘKNIEJ JAK UMIEM… CIESZĘ SIĘ I MOJE SERCE KŁANIA SIĘ TOBIE NIZIUTKO … Byłabym nikim gdyby nie było takich ludzi jak Ty… w moim życiu…