Agnieszka Bruzgo | 30… Miłość dziecka…dobra jest i łaskawa … nie szuka poklasku…
2033
post-template-default,single,single-post,postid-2033,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

29 Mar / 30… Miłość dziecka…dobra jest i łaskawa … nie szuka poklasku…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA     20150329_101354

 

…Miłość dziecka…. do nas dorosłych … 

    Wszystkie dzieci nasze są…. ciśnie się z serca z Pnia Duszy z trzewi Istnienia cytat z piosenki dla dzieci… Majki Jeżowskiej ….

To najprawdziwsza prawda w życiu. Ja wolę w większość ich towarzystwo niż dorosłych. Dzieci są przede wszystkim szczere, prawdziwe w swych poglądach otwarte na rozmowę słuchacza i świat jego cały. Nie ma granic w pojmowaniu zjawisk, sytuacji i ludzi. Z dziećmi rozmawiam zawsze jak z dorosłymi ale prawdziwiej, najprawdziwiej bo na to są gotowe i wyrażają taką chęć w stosunku do każdego. Z dorosłymi jest troszkę więcej zachodu. Trzeba być ciut ostrożnym. Z dziećmi świat jest najmniej skomplikowany i nie muszę być ostrożna aby nikogo nie urazić aby mnie źle nie zrozumiał …

     Najcenniejszym co jest na tym świecie to skarby miłości dziecka. Kiedy kocha was dziecko jesteście w obliczu Boga nie ma nic cenniejszego. I nie mam tu na myśli miłości własnego dziecka i do własnego taka miłość jest oczywista, pierwotna i wrodzona … mam tu na myśli miłość która się rodzi z wzajemnego kontaktu z Iskry pierwszego spotkania. Taka iskra z dorosłymi jest badana zanim ułoży się w sercu, znajdzie w nim odpowiednie miejsce a najczęściej jeśli je znajduje to po wielu testach, zjedzeniu przysłowiowej beczki soli. …Spotkanie z dziećmi jest czyste one nie są zmanierowane skażone chciałoby się rzec. Z nimi kontakt jest spotkaniem w Duszy dwojga ludzi. Bardzo rzadko dochodzi do tak pięknego spotkania za pierwszym razem dwojga dorosłych i jeśli taka miłość się rodzi z dzieckiem jest mocna błogosławiona i pełna. Jest uzupełnieniem i świadkiem pojednania w Bogu w Istnieniu. Jest dowodem na istnienie Boga. Dziecko ujawnia w pierwszych latach swojego życia prawdę Duszy w sobie. Funkcjonuje podstawowymi kolorami aury w najczystszych jej wibracjach i nawet wtedy kiedy jego świat napiętnuje go goryczą i a nawet złem… Ono nadal szuka miłości chce obdarzać i jest prawdziwe w kontaktach z ludźmi kiedy tę prawdę wyczuje niczym pozwolenie na zrzucenie brudnego płaszcza codzienności.

     Każde słowo dziecka raduje serca każda zabawa kontakt niesie uzdrowienie dla serca i ciała i duszy bo trwamy w czystej wibracji jedności. Miłości wzajemnej w Bogu. W Bogu znaczy w Istocie Istnienia wzajemnego przymierza wsparcia szacunku, dobra, opieki, radości, uśmiechu, łez i bólu. Towarzystwo dzieci uświęca chwilę. Ich energia buduje i wzmacnia… niosą ogromną mądrość tylko nie pytamy ich. Dzieci rozumieją sens śmierci, odchodzenia każdego… często jakże same chcą odejść…część świata wtedy umiera… żeby znalazł się choć jeden dorosły kochający ponad wszystko…  dzieci często potrzebują aby kochał je też ktoś inny niż mama, tata, babcia i dziadek… potrzebują powiernika…

tr7b 001

Żyjcie tak abyście nigdy nie byli nawet okruchem w tym zmaganiu … powyżej obrazek… namalowany bardzo wiele lat temu  przez dziecko które przyszło do mnie…  … żyje… nie martwcie się…

Odchodzenie kiedy je zapytacie wiedzą wszystko i często boją się dorosłych przerazić. Dla mnie bycie z nimi też pokazuje prawdę o mnie. Dla was też powinno. Największym testem sprawdzianem w życiu niczym doktorat jest sprawdzenie: czy lubią cię dzieci?, Czy kochasz dzieci?, Czy w każdym z nich widzisz piękno i dobro?. Zaniepokoić powinno cię kiedy oceniasz dziecko, wypytujesz, podpytujesz chcąc coś wyciągnąć, kiedy wyśmiewasz, szukasz w nim perfidnie, pajaca. Dzieci nas bawią i rozśmieszają ale to ich dary dla nas ładunek na odpuszczenie zaczątka choroby na przykład. To dar śmiania się z nich a nie wyśmiewania. To ogromna różnica. To przyniesienie ci ulgi po koszmarnym stresującym dniu… I już mocno powinieneś się zastanowić kiedy je upokarzasz,wyśmiewasz „podśmiechujesz się”w ośmieszeniu . I to nie tylko w jawny sposób ale taki ukryty, zawoalowany delikatny szatański. Dzieci to widzą pamiętają, rany nie goją się tylko ropieją. Czy jesteś przyczyną raniącego kolca w sercu jakiegoś dziecka? Poszukajcie też w sobie czy nie tkwią w was takie kolce z dzieciństwa wbite przez słowa dorosłych.

       Często ludzie mówią: a on , ona jeszcze nie rozumie. Zapewniam cię rozumie dużo więcej niż myślisz i jesteś w stanie pojąć. Dziecko może nie rozumieć słów ale wyczuwa intencję waszą. Często też nie przemawia do ludzi, że dziecko powinniśmy tak traktować jak byśmy chcieli abyśmy my byli traktowani. Dziwne? Pomyślcie nad tym. Traktuj dziecko każde czyste brudne, miłe niemiłe, zdrowe chore tak jak byś TY chciał być być traktowany. Nic wielkiego? … Ale traktuj dziecko każde tak jak być chciał aby TWOJE dziecko było tratowane zmienia świat ludzkiego pojmowania… tego samego pytania. Wczoraj w jakimś lecącym filmie który oglądał mój mąż usłyszałam pytanie: dlaczego mi pomogłeś? Odpowiedź brzmiała: „Bo chciałbym aby ktoś jak będzie trzeba pomógł moim dzieciom”.

      Czy stojąc na przejściu z własnym widząc obok dziecko „obce”zerkasz na nie starasz się czuwać aby nie wyszło na jezdnię zbyt szybko spoglądając na światło?

Wydawałoby się, że wszystko co tu napisałam dotyczy tylko ludzi którzy mają dzieci a ja chciałbym przemówić do serca ludzi właśnie tych którzy nie mają dzieci. Dajcie miłość dzieciom ci którzy ich nie macie lub nie możecie mieć one zawołają do was te z nieba. Wystarczy być i rozmawiać…

1List do Koryntian… Hymn o Miłości … jest nie tylko wg mnie o miłości dwojga: mężczyzny i kobiety… jest idealnym zobrazowaniem Miłości tej i więzi którą tu dla was przelewam… ze swojego serca ok 6

rano…

20150329_095346       20150329_095408

 

Dobre życzenie dziecka jego intencja jest czysta a siła kreacji ogromna nie wolno jej naruszać ani wymuszać u dziecka można tylko na nią zapracować zasłużyć najczystszą miłością. Ono wyłapie każdy fałsz, każdą najmniejsza nutę kombinatorstwa czy nieuczciwości.

Widziałam wiele skrzywdzonych dzieci ludzką postawą i sama byłam dzieckiem postrzeganym poprzez pryzmat rodzica który był outsiderem, czarną owcą w środowisku ludzi, wykształconym, na tzw „stanowiskach dużych”, byłam dzieckiem kogoś kogo się rodzina wstydziła takiej porażki rodziców. Na dziś widzę skarby jakie dzięki temu otrzymałam ja i siostra… widzę efekty w naszym życiu które nas zadowalają…

Ale wracajmy do dzieci… dziecko to światła dusza czym trudniejsi w naszym mniemaniu rodzice to często wśród dzieci jego jest Stara dusza tak to ludzie często nazywają a ja utrzymam na potrzeby tego zapisu to określenie. Choć jak wspomniałam w każdym, każdym dziecku zanim tego ludzie w im nie zamkną ci najbliżsi dziecku i ci w około czyli my ! Nie spowodujemy, że zacznie się zamykać,przykrywać, ukrywać i kulić. Dusza jest niczym piękny kwiat nigdy nie więdnący bo podlewany i pielęgnowany przez duszę w jedności z Bogiem… Jak fontanna ciesząca istnienie dająca ci wody, obmywająca i zapraszająca do wspólnej zabawy życia… Bądź ostrożny aby nie rozłączyć jej ze Źródłem, poprzez niestosowną uwagę i słowa,czyny, zachowania które sprawią, że czując się gorszy odetnie dopływ wody, życia … sobie…

Kiedy dziecko was kocha i przytula was to jakby samo Istnienie Dusza Boga was tuliła. I to każde dziecko nie tylko wasze. Zawsze kiedy kocha was dziecko inne nie wasze jest to znak, mówiący zachowałeś to co najważniejsze.

Jak najpiękniejszymi medalami obwieszam się, chełpię, i manifestuję te miłość od dzieci. Jak dziecko we mnie wtedy się cieszy, że jestem doceniana… tak, tak …próżność. A kto powiedział, że jestem idealna… lepsza taka wada niż inna… . I błogosławię… Jak klejnoty najpiękniejsze w Istnieniu oglądam zaproszenia dzieci i ich chęć do spotkania ze mną. „Chcemy do Agi i Jurka”- mimo że dla rodziców dzieci zwłaszcza dla ojca nie jesteśmy szczytem towarzystwa… „Aguś zrobisz mi kawki?”, „Kiedy ciocia przyjedzie?”, „A kiedy ciocia będzie u nas?”, „Idziemy do Pani Agnieszki?”, „Kocham cię ciociu?”,”Mamo niech ciocia nie zakłada okularków, aj założyła a było tak ładnie”… – dziecko chłopczyk mały oglądający mój program… „Mamo ja chcę do cioci powiedziała dziewczyna dziecko 18 letnie kiedy była na dnie życia. Przyszła po utulenie jej w ramionach, po odgarniecie włosów z czoła, miłość szczerą do niej w oczach i słowa jesteś piękna”.-Poleżała nakryta kocykiem … „Mamo gdzie ciocia? mieszka?, chciałbym mieszkać z ciocią Agą razem,chciałam się przytulić do cioci… 4 latka…

Usłyszałam będąc kiedyś bardzo ciężkiej sytuacji życiowej zaraz gdzieś po rozwodzie mieszkając w domku gdzie byłam najszczęśliwsza ale domek nazywałam kurniczkiem słowa od małego chłopca… „Aga (często z dziećmi jestem na ty. To jest zależne od nich i się dostosowuję do tego jak chcą nas doświadczać bo lepiej wiedzą niż ja…One często są starsze od nas) … A mianowicie usłyszałam… „Aga ja ci kiedyś dom wybuduję”…

Nie ma nic piękniejszego jak dziecko uwaga NIE ŚMIAĆ się PROSZĘ… stoi za wami ręką was po pupie głaszcze z największą troską na jaką je stać patrzy jak na wielką ropiejącą ranę i mówi głosikiem miłości, dobra i chęci niesienia ci pomocy teraz zaraz już, uniesienia cię i załatania twoich ran: „ale masz grubą pupę”. Nie chcę tu zapisać hihhih… bo obedrę tę scenę to małe katharsis z jej świętości … naszej tej chwili wspólnej. Dla wielu śmiesznej bo i dla mnie jest teraz śmieszna… ale nie było nic śmiesznego w chwili kiedy z troską dziecko 4 letnie chciało się mną 42 letnią dużą kobietą zaopiekować i opatrzyć. Nie ma nic cenniejszego…

Nie oceniajmy dziecka przez pryzmat rodziców…

Miałam lat może okło 19 idę jako taka młoda panienka… i wiedzę małą dziewczynkę jadącą na rowerku … patrzę na jej warkoczyki zaplecione mocno jak u Pipi i wylewają się ze mnie słowa…: „jak śliczna dziewczyna, jak ładna jesteś… I tu wylało się na mnie wiadro, wanna pomyj … z ust dziewczynki. Takiej wiązanki nikt by się nie powstydził szewc żaden ani dorosły menel przysłowiowy… Ubawiło mnie to do łez… śmiałam się z tego latami ale nie z niej!!!!… Kiedy owa dziewczynka podrosła opowiadałam jej o naszej przygodzie…a ona mnie jeszcze często abyśmy mogły się tą chwilą jako dwie dorosłe kobiety pocieszyć jeszcze raz… Iwonka się śmiała i miałyśmy wspólną radość. Tu kłania się historia życia wspaniałej dziewczynki i jeśli mi przypomnicie to nagram wam więcej informacji kiedy będę u swojej Joli bo ona i jej przyjaciółki lepiej ją znały w szczegółach a to co najważniejsze wam zaraz opiszę znam od niej… Otóż… dziewczynka potem trafiła do przedszkola, zerówki tam została napiętnowana „jarzmem rodziców” środowiska i tego co szybko z stamtąd wchłonęła… a mianowicie sposób komunikacji i słownictwo… siarczyste. Konsekwencją tego było na znakowanie jej jako upośledzonej i opóźnionej umysłowo. W Białymstoku mieliśmy bo nie wiem czy jest nadal szkołę z nr 13. Była wyznacznikiem szkoły specjalnej ta „13 trzynastka” i w konsekwencji nie dawała a raczej chyba bardzo mocno ograniczała możliwości dalszej edukacji. Mam nadzieję, że już jej nie ma… Dzięki Bogu za oddziały integracyjne. Ale dalej dziewczynka rosła zmężniał, nie stoczyła się nie była też osobą upośledzoną w żaden sposób… Jola opowiadał mi potem i dużo swego czasu rozmawiałyśmy na ten temat: że Iwonka jako dorosła osoba żaliła się, że nie może teraz dobrej pracy nawet fizycznej znaleźć, że do szkoły nie może iść kontynuować wykształcenia. Tylko od zera zaczynać… A dlaczego? Dlatego, że pani nie chciało się pochylić bliżej nad nią i poznać jej ponadto co z siebie artykułowała bo nie znała znaczenia słów,,, i być może były nawet wyrazem miłości do Pani bo w jej domu był to język w którym była i grzeczność i pochwała…

Nie mówcie też o dzieciach w osobie trzeciej ani tak jak by ich nie było obok… Ja zawsze np. kiedy spotykam rodzica z dzieckiem kiedy chcę coś wiedzieć o nim pytam bezpośrednio. I wiecie dlaczego? bo od dorosłego prawdy się nie dowiecie… pytam dziecko i odpowiedzi często dziwią rodziców. Miejcie czas przykucnąć i nadstawić ucha cierpliwość? = sobie dajcie aby wysłuchać każdego słowa bo każdej jest ważne i cenne bo z ust prawdziwych i serca otwartego … żaden dorosły wam tego nie da.

Mogłabym w tym temacie godzinami mówić.. i będzie tego na pewno więcej bo moje życie z dziećmi trwa… Moja siostra też ma taką psiapsiółkę … Wychowałyśmy się z jej rodziną i mówimy na nasze mamy ciociu… Mała 6 letnia dziewczynka robi wszystko aby iść do Joli…swojej koleżanki…

O moich doświadczeniach i tym co zgromadziłam cennego z obcowania z małymi wielkimi Istotami obejrzyjcie w załączonym filmiku … troszkę tytuł jest nie adekwatny bo jest o więzi matki z dzieckiem a powinien być o więziach ludzi z dziećmi … Ale zbyt skomplikowana sprawa jest teraz aby tytuł zmieniać… Będzie na pewno i jeszcze więcej o dzieciach…

Nie piszę kochajcie JE daję wam najcenniejsze przesłanie ze wszystkiego co tu napisałam w calutkim bloogu i jestem w stanie napisać…

DAJCIE SIĘ KOCHAĆ DZIECIOM, WSZYSTKIM … tylko tyle WY DAJCIE SIĘ IM KOCHAĆ reszta zalśni sama…. I OBUDZI … ZOBACZYSZ MIEJSCA PONAD TE GDZIE WSZYSTKIE NIEBA MAJĄ SWÓJ POCZĄTEK.

 

By Agnieszka Bruzgo in ...LISTY DO TWOJEJ DUSZY...
2 komentarze
  • Ewa

    O DZIECIACH, jakie potrafią być mądre i mieć fantastyczne skojarzenia:)
    Kuba, 5 lat (syn mojej byłej bratowej) woła do mnie:
    -CIOCIA!!! CIOCIA!!! mol lata, mol lata, zobacz tutaj….
    – daj spokój Kuba, niech lata. W razie czego kotka (Tośka) go złapie i zje….
    Kuba na to:
    – TOOOOOSIIIIAAAAA!!! TOOOOOOSIIIIIAAA KOOOOLAAAACJAAAAA !!!!!
    :):):):)

  • Agnieszka Bruzgo

    Witam Serdecznie jak zawsze Pani Ewuniu… DZIĘKUJĘ PIĘKNIE… I MAM NADZIEJĘ, ŻE INNI OPOWIEDZĄ SOJE HISTORIE Z DZIEĆMI…