Agnieszka Bruzgo | 386. … dzisiaj osho jeszcze w komórce…
5763
post-template-default,single,single-post,postid-5763,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

07 Lis / 386. … dzisiaj osho jeszcze w komórce…

20161107_073751

 

20161107_081234

Witam Wszystkich Bardzo serdecznie… dziś dzień … dziwny z dziwnych chyba najbardziej… W ludziach dzieję się dziwne rzeczy i zachodzą od piątku procesy których nie widziałam nigdy aż tak głęboko…

W swojej przestrzeni nie czuję dzisiaj nikogo… bo każdy kogo znam i nie znam  w swoim świecie sam zajęty w swoich sprawach …  każdy dzisiaj plecie bukiety… dzieje się coś na poziomie świadomości głęboko i ludzie dzisiaj obierając cel do którego dążą … określają czym podleją swoje ziarna zapadłe w Duszy… Dzisiaj jest taki dzień… jak w tym filmiku z Panią Kubacką … gdzie wspomina siebie jako żołnierza na Marsie… Zostałem sam… Zwyciężyłem ale zostałem sam i co mi z tego… To przyniesie ludziom za kilka dni … jak się zbudzą z dnia dzisiejszego… Ja wtedy będę uciekała od świata…  Bo mnie dogoni karta sukcesu…  A dzisiaj czuję się po ostatnich dniach CUDOWNIE… Bo wszyscy się pozamykali w swoich skorupkach… Nikt nie chce mieć z nikim do czynienia… Ja taki spokój czuję kiedy na słońcu są wybuchy … ludzie wtedy zawsze źle się czują a ja o dziwo dobrze…   Co za dzień… Ważny a jednocześnie tak niezauważalny przez ludzi… Dzisiaj trzeba zbierać to co inni chcą dać… podzielić się … Ale każdemu wydaje się że ma już pełno…Wyjdźcie dzisiaj do świata … do przyrody… Po kontakt po modlitwę po WSPÓŁISTNIENIE… Ja dzisiaj mam ochotę pierwszy raz zapaść się w SENNE światy aby obejrzeć co tam się dzieje…  Czy demony w ludziach się nawrócą bo jest jeszcze czas czy podleje je coś co pozwoli się im zakorzenić… Ludzie chcą słuchać tylko o rzeczach pięknych i wzniosłych a widzieć tego co inne nie chcą bo świat jest taki piękny i dobry … I JEST ale o jego pięknie stanowi też to co obślizłe… to co trudne… I warto się rozejrzeć i zobaczyć w tym miłość obudzić jeśli trzeba… A nie udawać, że tego nie ma… A u nas to w ogóle nie ma…

 

6 komentarzy
  • O.

    Są teraz w ludziach „procesy” i zmiany. We mnie i w innych. Dzieją się dziwne rzeczy i przypadki. Rzeczy nie do końca zrozumiałe i zmiany. Trzeba się poddać temu nie ma wyjścia, ma walka nie ma sensu.

  • Ewa

    ” Ludzie chcą słuchać tylko o rzeczach pięknych i wzniosłych a widzieć tego co inne nie chcą bo świat jest taki piękny i dobry … I JEST ale o jego pięknie stanowi też to co obślizłe… to co trudne… I warto się rozejrzeć i zobaczyć w tym miłość obudzić jeśli trzeba… A nie udawać, że tego nie ma… ”
    ehh Pani Agnieszko no prawda, ale od jakiegoś czasu mam bunt w zakresie niedojrzalosci innych. Raz, że nie chcę się do niego przyznawać – do tych ludzi, oddać im swoją energię, serce. Dwa, że sama nie chcę się zmierzyć z tą częścią własnej niedojrzałości, jaka czeka na wychowanie. A trzy, to nauka, by się nie poddawać…
    na razie przyjmuje bunt, bo nic innego mi nie zostało. A reszta… sama nie wiem. Czas by podjąć decyzje nadejdzie tak czy siak… i człowiek nie ucieknie od własnego „demona” czy nauki o sobie i możliwości rozwoju w kierunku dojrzałości….

  • Agnieszka Bruzgo

    Witam serdecznie … bardzo się cieszę, że jest jednak wielu ludzi którzy to zauważają… I umieją oraz są gotowi pokazać innym jak przejść nie szarpiąc się… A okaże się lekko i że nie musimy w ogóle walczyć …. Zgadzam się w pełni…

  • Agnieszka Bruzgo

    WItam Pani Ewuniu… Nie trzeba od niego uciekać tylko nawrócić… Własnego się da… Ja też jestem za buntem… Ten buntownik w osho i outsider to przyjaciele… opozycja dla demona… hihiiih… Najważniejsze Pani Ewuniu, że umiemy się przyznać do swoich nie idealności… Ja to nawet swojego cyklona polubiłam ale nie wiem jeszcze czy to dobrze czy nie dobrze… … Na razie zapoznaję się ….

  • O.

    Też mam bunt w zakresie niedojrzałości innych, bobile czasu trzeba prowadzić za rękę? Ile siły do tego potrzeba? Odpuściłam pewne rzeczy więc…

  • Ewa

    Tak Pani Agnieszko, to bardzo dobrze, że Pani stara się „zakolegować” z własnym cyklonem. Czasem trzeba fuknąć i tyle. A bez względu na to czy akceptujemy cyklona czy nie, on i tak będzie z nas wychodzić. Ale czasem będziemy mieli świadomość, że teraz to już musi i nie ma innej opcji… I konsekwencje też bierzemy na klatę…
    Ja mam dokladnie to samo, kiedyś mi pani powiedziała, że boje sie swojej mocy, ciemnej strony. No pewnie, bo czuję jaka siła w tym drzemie (również cyklon się tam mieści).

    A jeśli mogę zapytać, to co ma Pani na myśli w temacie nawrócić niedojrzałego… człowieka? ego własne?
    Czasem jak jest siła to wiadomo… a jak jej nie ma to czas regeneracji wymagany… a bunt? ehh wejsc w niego