Agnieszka Bruzgo | IV. „KSIĄŻKA” Czwarta część
1568
post-template-default,single,single-post,postid-1568,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / IV. „KSIĄŻKA” Czwarta część

20150306_135205

2.5 Obciążenia psychiczne, fizyczne, duchowe i materialne w pracy z jasnowidzeniem

Nikt nie zastanawia się ile widzących, wróżek, tarocistów ile ich zdrowia kosztuje przetransformowanie takiej wiedzy w sobie. Kiedyś za czasów mojego wejścia w środowisko uzdrowicielskie na początku zaraz po przywitaniu pytano: czujesz na sobie? O jej tylko żebyś nie czuła na sobie. Wtedy byłam głupia jeszcze i nie wiedziałam co oznacza dużo kontaktu z ludźmi i ich problemami nie tylko fizycznymi. Dziś gorzej się czuję kiedy czuję energię ludzi psychiczną niż fizyczną. Ale też rozumiem tamte współczujące w oczekiwaniu na odpowiedź oczy kolegów i koleżanek. Wiecie, że większość znanych mi wspaniałych uzdrowicieli widzących dobrych i czułych uznając, że jest im za ciężko fizycznie i nie dają rady utrzymać się z tej pracy wyjechała za granicę lub pracuje np. jak nasz wspaniały kolega na budowie. Drugi na dachach jakiś. Koleżanka sprząta. To temat tabu w tym środowisku należność za tę pracę. Ja sama byłam zapraszana przez naszego kolegę za granicę ale nie mogłam zostawić syna samego. Po prostu pracowałam do utraty tchu aby się utrzymać i zdarzyło mi się nocować w gabinecie po całym dniu pracy bo nie miałam za co do domu wrócić. Ale miałam perfumki i czekoladki. Praca poskutkowała tym też, że od momentu 2009 roku ograniczyłam pracę ze zdrowiem ludzi. To też naturalnie się zaczęło dziać bo coraz więcej ludzi przychodziło z problemami życiowymi do uzdrowienia i „po modlitwę za nich” niż ze „zdrowiem fizycznym”.

Nasza psychika często nie odpoczywa kłębi się w niej krzywda, porzucenie, gwałty, molestowania nawet przez najbliższe osoby. Kiedyś przychodziła do mnie dziewczyna, ofiara molestowania seksualnego przez matkę. Ale to był taki rok miałam ich 3 z różnymi oprawcami każdą pamiętam dobrze mimo, że lata lecą nieubłaganie. Nie wiedziałam jak jej pomóc więc po prostu z nią rozmawiałam. Było to jak wspomniałam wiele lat temu. Przysłali ją znajomi nasi wspólni w momencie kiedy była załamana po wizycie u psychologa. Chciała zapisać się na terapię i jak powiedziała psychologowi z jakim problemem ten jakby zapomniał się i odpowiedział: według jej słów : o, nie, nie. Taką terapię można było wówczas przeprowadzić podobno tylko poza naszym miastem, z uwagi na brak specjalistów w tym temacie zadań. Dziewczyna nie miała pieniędzy na podróże. To jeden z najtrudniejszych, traumatycznych dla mnie przypadków. Nawet po wielu latach mam wiele pytań i dziś sama poszłabym kłócić się i do tego psychologa. Przeprowadziłyśmy wiele rozmów potem nasze drogi się rozeszły. Słyszałam, że była na swojej terapii tej, o której marzyła ale usłyszałam też, że popełniła samobójstwo. Tym razem skutecznie. O samobójcach i próbach samobójczych napiszę szerzej w drugiej części książki z uwagi na dość szerokie spektrum energetycznego obrazu tego zjawiska.

Nigdy nie wiemy z jakim problemem przychodzą do nas ludzie niby na karty. Co kryje się w ich duszy, czym chcieliby się podzielić. Mam w gabinecie przygotowane numery telefonu do psychologa, psychiatry, rehabilitantów i różnych lekarzy a także do zakonnic i księży którzy przyjmują uzdrawiają.. Mam je od ludzi od nich znam opinię o nich. Ale z moich i moich kolegów oraz koleżanek obserwacji wynika, że ludzie często nie są gotowi na terapię i wizytę u psychologa najpierw chcą rozmiękczyć temat po prostu wypowiadając swoją tajemnicę. Najczęściej dzieje się to właśnie u ludzi pracujących tak jak ja. Myślę, że ludzie po prostu chcieliby bardzo często aby ich ktoś po prostu wysłuchał. Miałam kiedyś takiego klienta. Bardzo elegancko ubrany, dystyngowany, biznesmen, naukowiec, raczej nie polityk ani policjant ani sędzia. Ten, pan wypłakał u mnie swoje dzieciństwo, zapytał mnie o parę oczywistych życiowych spraw na które mógł odpowiedzieć mu każdy, zadał parę pytań retorycznych, powiedział o wyjątkowej atmosferze w gabinecie i mojej osobie, bardzo dobrze zapłacił, pocałował na pożegnanie w rękę i wyszedł. Zadzwonił za jakieś pół roku żeby jeszcze raz podziękować i życzył mi wszystkiego najlepszego. Przy mnie często ludzie płaczą nie ma znaczenia kobiety, mężczyźni. Im się wydaje to bez powodu. Mam taką dziewczynę, która tylko po przekroczeniu progu gabinetu mnie przeprasza bo płacze jak bóbr. To zdanie dopisuję już poprawiając książkę. Ostatnio był u mnie młody mężczyzna, przyjechał w interesach z Warszawy a skierował go do mnie jeden z moich klientów. Gdy tylko usiadł przede mną rozpłakał się jakby bez emocji po prostu ciekły mu łzy a on tłumaczył się, że tego nie rozumie i zdarzyło się to pierwszy raz w taki sposób. Odpowiedziałam, że nie szkodzi u mnie dzieje się to często. Jest to spowodowane zetknięciem z szybciej drgającą wibracją. I jest normalne, często w moim gabinecie lub w moim towarzystwie ludziom odpuszczają struktury energetyczne, które wiążą z informacją w ciele kiedy płakali, lub raczej kiedy nie mogli się wypłakać. Ludzie nie ważne ile mają lat powinni umieć uwolnić swoje łzy, te bólu ale i radości. Moim marzeniem jest stworzenie takiego miejsca w bezpiecznej przestrzeni gabinetu, w którym ludzie mogliby uwolnić dławiące ich słowa i trujące duszę łzy. Jest to szczególnie ważne dla mężczyzn ale nie tylko dla silnych kobiet również.. Nie świadczy to o ich słabości ale o potrzebie uwolnienia energii uczuć i trudnych emocji. Takich, które nie mieszczą się w klatce piersiowej, które rozsadzają serce. Takie uwolnienie siebie w przyjaznych warunkach wsparcia energetycznego jest bezcenne. Z całego serca zachęcam też ludzi do nauczenia się reiki. Mistrzowie są w każdym mieście w Polsce i za granicą. Na pewno znajdziecie swojego. Polecam zwłaszcza aby uczyli się ludzie tej metody w parach, mąż żona, przyjaciel, przyjaciółka, sąsiad, sąsiadka. To najwspanialsza energia pojednania i zbliżenia ludzkich dusz. Nie lubię i odradzam ludziom wszystkie techniki ezoteryczne i nie tylko, które odciągają ludzi od siebie. Sprawiają, że aby odpocząć lub „rozwijać się duchowo” przekraczają ludzie granice własnej wolności w partnerstwie czym oddalają się od partnerów. Dla równowagi i dobra związku potrzeba pasji i czasu spędzonego razem. Reiki daje taką możliwość. To bycie z sobą w energii dotyku dobra, opiekuńczości, troskliwości, wsparcia, uzdrowienia, poza erotyką i seksem. Nie ma nic piękniejszego jak ofiarowanie swoim bliski swojego dotyku ciepłych dłoni i bicia swojego serca. W ciszy, błogim skupieniu i czyści. Reiki daje takie święto każdemu. Uczy szacunku dla bycia z drugim człowiekiem, daje ukojenie i przede wszystkim uzdrowienie. Ponieważ jest to metoda uzdrawiania. Każdy lubi te zabiegi, samopoczucie i odczucia w trakcie ich trwania. Nie ma osoby, która nie czułaby się świetnie po takim zabiegu.

Jestem teraz na etapie dopracowywania takiej bezpiecznej przestrzeni i jej najwygodniejszej formy dla każdego. Terapii uwolnienia siebie w nowym miejscu inaczej niż dotychczas, w dobrych, bezpiecznych warunkach ze mną lub z moimi wybranymi uczniami. Tak aby energia uwolniona została jak najlepiej przetransformowana i podniesiona na najwyższe wibracje.

I ile tak naprawdę warta jest wiedza, które może odmienić ludzki los. Jasnowidz jest odpowiedzialny za to czy wiedza, informacja uskrzydli i naprawi czy zrujnuje czyjeś życie. To wielki ciężar. Drgający w nas często przez wiele lat. Nieraz nie wart tych pieniędzy, które płacą ludzie i problemów, które po nich zostają. Często też ludzie powinni nam podziękować za to czego im nie powiemy. Dotknęłam tematu pieniędzy, to też trudny temat, dziwnie wstydliwy. Mój wspaniały kolega Tadeusz Szewczyk mówi tak: albo bierzesz w wymianie energii pieniądze albo ludzkie problemy a im zostaje jeszcze większy rachunek za to do zapłaty. I jest w tym prawda. Ta wymiana energii jest bardzo ważna. Jak nie najważniejsza.

Ludzie przychodzą i mówią: wszystko mi Pani może powiedzieć. Ja chcę wszystko wiedzieć. Dobrze, że nie widzimy jeszcze wszystkiego, ponieważ już z tego doświadczenia wiem, że to nie prawda. Często jest to mechanizm i za tymi słowami kryje się lęk, który wmawia człowiekowi gotowość do wysłuchania tego co powie widzący lub wróżka w rozmowie. Tacy ludzie jeśli usłyszą coś co ich zaniepokoi lub nie chcą aby się coś wydarzyło, lub nie godzą się z prawdą informacji, o którą sami prosili są bezwzględni potem w opiniach o tych, którzy im tę prawdę na ich życzenie odkryli. Widziałam to zjawisko u swoich koleżanek. Nigdy nie zwracam uwagi na to co mówią o tym co chcą usłyszeć ludzie i jak mówią o swojej gotowości. Zakładam, że za każdym razem mam mieć taką informację dla człowieka, która jest dla niego najlepsza i najbardziej wartościowa dla jego rozwoju oraz uzdrowienia jego życia na dany moment. Z reguły zauważyłam, że jest to informacja do pierwszego najbliższego dużego rozwidlenia w życiu. Do pierwszej najbliższej na drodze decyzji, która może odmienić zdecydowanie dalszy los. Czasem dzieją się wtedy sprawy trudne wiem o nich ale najczęściej też nie wiem świadomie jaką konkretną formę obiorą. Odczucia trudności też są subiektywne i zależą potem od tego jak przygotuje się taką osobę na ten moment. Jakie wskazówki będę miała do przekazania. Ludzie uważają, że jeśli wiedzą wszystko łatwiej jest im podejmować decyzję. I to jest pułapka. Niejednokrotnie widziałam, że to nic nie daje jest wręcz trudniejsze. Kiedy mogłam przekazać taką informację ludzie bali się ryzyka podjętej decyzji.

Kiedyś przyszedł do mnie młody biznesmen z zapytaniem czy ma zostać w firmie, w której właściciel zaczął chorować poważnie a było widać, że nie ma kto przejąć i poprowadzić za niego tego interesu. Widać było, że interes będzie gasł i pod znakiem zapytania stoi przyszłość żony właściciela i dzieci. Swoją drogą daje dużo do myślenia dlaczego właściciel doświadczał tej sytuacji. Jak żył skoro nie miał lojalnych pracowników, dyrektorów. O firmach ich rozwoju pracodawcach i pracownikach można by napisać pokazać wam tyle wiedzy ile już tu zapisałam wszystkiego wliczając każdą literkę do końca tej „książki”.

W obliczu choroby choć jeszcze nie umierał przecież pokład gotowi byli odpuścić najlepsi. Znam przynajmniej kilka takich przypadków jak ten biznesmen gdzie choroba jest darem na sprawdzenie lojalności bliskich, przyjaciół i pracowników. Ale to nie on był moim klientem i nie zaglądałam w niego. Dla młodego mężczyzny, który siedział przede mną miałam informację o nowej propozycji pracy za duże pieniądze i decyzji, którą będzie musiał podjąć. Albo ta propozycja i dobre zarobki albo zajęcie stanowiska po swoim pracodawcy co z czasem też przyniesie olbrzymie pieniążki ale jest jeden warunek. Nigdy nie może skrzywdzić ani oszukać kobiety, żony właściciela. Tu nie można się licytować tym, że on wkłada większą pracę. Albo, albo. Myślę, że to była najtrudniejsza decyzja w życiu tego człowieka. Darem pośrednim dla niego była bardzo wysoka wibracja duchowa i opiekunowie żony właściciela. Ona była siłą inicjującą ten biznes, mąż tylko wykonawcą. Bardzo wiele interesów tak właśnie funkcjonuje. Mają problemy wprost proporcjonalnie do tego jak mężowie biznesmeni odgradzają je od swoich firm i pieniędzy. Wtedy gdy wydają pieniążki na kochanki lub inne uciechy zawsze następuje za jakiś czas problem. Wtedy zazwyczaj na nieświadomych płaszczyznach informacja ta dociera do energii żony bliżej a ta kurczy się i wycofuje czego efektem są kłopoty w firmie. To takie proste. Przecież buduje się to wszystko z energii i potencjału obu małżonków. Energia męska to działanie, żeńska to stałość i nienaruszalność granic określonych, wybudowanych przez mężczyznę. Na takie przykłady mogłabym poświęcić wszystkie strony tej książki jak wspomniałam i jeszcze byłoby mało.

Czasem wiem co dzieje w wielkich biznesach zaglądając w sprawy pracy u zwykłych pracowników. To z tond po latach pracy wiem jak kształtują się zależności pracy i bytu co oznacza życia. Kiedyś przyszedł do mnie chłopak, który rozpoczął pracę w bardzo według niego fajnej, rokującej firmie. W pewnym momencie zaczęły docierać do niego słuchy o innych miejscach pracy równie ciekawych. Przyszedł z zapytaniem co ma z tym zrobić i dlaczego tak się dzieje. Zajrzałam w karty, w niego i zbaraniałam. Płaszczyzna duchowa chłopaka drgała wydarzeniami, których przyczyną było prowadzenie się szefa. Od jakiegoś czasu mężczyzna spotykał się na wodzie – czyli na jachcie z jakąś kobietą. Ewidentnie widać było i na włosku wisiało, to że jak dowie się o tym poważnym naruszeniu żona nie będzie zmiłowania kobieta z taką charyzmą zostawi go na ile się da gołego. I wszyscy to rozumieją ma dzieci. Gdyby żona szefa nie była tak silną kobietą a cichą trusią znoszącą wybryki męża na siatce zdarzeń ich szarego pracownika nie powstawałby niepokój i możliwość zwolnienia z pracy. W razie kłopotów zwolniono by najmłodszych pracowników. Prze wiele lat obserwuję te zależności i nie mogę się nadziwić mądrości istnienia i tego jak jesteśmy od siebie zależni. Nie wiem co stało się dalej ale z tego co obiło mi się o uszy ponieważ firma jest duża a miasto nie tak duże były kłopoty. Ten pan natomiast nie wie ile nerwów, niepokoju i nowych planów przysporzył swoim pracownikom.

Pamiętaj także, że wiążąc się z żonatym mężczyzną przekazujesz wzorze zdrady sobie i swoim dzieciom. Tuląc w bólu swoją trzydziestoletnią córkę nie będziesz miała już może w pamięci, że przyczyną tego jest twój mały romans i łzy kobiety z przed trzydziestu paru lat. A już w ogóle może nie będziesz tego pamiętać jeśli dotknie to twojej ukochanej bogu ducha winnej wnuczki. To silna energia i taki wzorzec pokoleniami krąży w rodzinie. Jest za wcześnie, za mało czasu upłynęło abym mogła w książce pisać o tym teraz ale zrobię to kiedyś kiedy energia moich przykładów ogaśnie.

Jeszcze tylko jeden mały przykład z wielu. Był kiedyś u mnie mężczyzna który nie miał komu przekazać firmy. Żadne z jego pięknie wykształconych dzieci nie nadawało się do tego byli typowymi naukowcami. Dziewczyna badała jakieś bodaj że enzymy a chłopak był doskonałym podróżującym muzykiem. Ojciec był zadowolony i wszystko było w porządku. Tylko mały problem on finansował wiele pasji i budowę domów dzieciom oraz edukację wnuczki. Zajrzałam w niego i najpierw znalazłam jakiegoś pradziadka i jakąś potężną kłótnię i konflikt w rodzinie. Wiele łez. Tak po nitce do kłębka doszliśmy do relacji tego pana z jego bratem, z którym rozmawia tylko grzecznościowo podczas świąt. Dzieli ich niewypowiedziana uraza właściwie ból ponieważ nie pamiętają obaj co było jej przyczyną. Główną energią zasilającą tą sytuację była nie zrealizowana braterska miłość, która bolała, bolała, bolała. Zapytałam tego pana o brata. Opowiedziałam, że czuję tam radość ale i zmartwienie związane z synem, lub innym młodym mężczyzną oraz, że czuję tam jest rozwiązanie jego zmartwienia. Mój klient opowiedział mi, że brat żył biednie w porównaniu z nim. Prowadził mały biznes na ryneczku i szło mu świetnie tylko rząd wielkości zarabianych sum był inny. Pomagał mu jego dorosły syn, który właśnie się miał żenić. Dziewczyna jego była w ciąży. Właśnie ma w teczce zaproszenie na ślub. Martwiło ich to, jak sobie poradzą w utrzymaniu dwóch rodzin z tak małego biznesu. Piękne było widzieć jak starszemu ode mnie wiele lat mężczyźnie oczy robią się jak przysłowiowe złotówki a uśmiech rozjaśnia twarz i pokazuje zęby w szelmowskim uśmiechu. Już wiedział co miałam mu powiedzieć. To było takie proste. Dostałam wtedy największy napiwek w życiu nawet do teraz. Znam tę firmę, kwitnie, mężczyźni prowadzą ją razem a bratanek odpowiada za wielką sieć transportową mimo braku stosownego wykształcenia i robi to doskonale. Mężczyznę mijam czasem w wielkim sklepie, lub w przypadkowych miejscach kłania mi się tak, aż sytuacja wygląda niezręcznie dla mnie. Ale pewnie jest szczęśliwy w swojej rodzinie a to najcenniejsze. Ponieważ świat jest mały od innych doszły mnie wieści, że X jest farciarz bo mu brat „ starego” w prezencie ślubnym kupił mieszkanie. Jakże piękne muszą być u nich święta. Pewnie mają też problemy i nieporozumienia ale wierzę głęboko całym sercem w przebudzenie mojego klienta i wiem, że uda mu się nauczyć bliskich co jest NAJWAŻNIEJSZE.

W tej książce wiele miejsca poświęcam pracy i ludziom pracy. Robię to dlatego, że od nich tak naprawdę zależy życie bardzo wielu ludzi i spełnienie ich bliskich.

Wielu moich klientów, z którymi znam się od wielu lat i którzy darzą mnie zaufaniem, zostawiają dla mnie decyzję o tym co mam im powiedzieć a czego nie i oczekują tylko podpowiedzi, które z wielości dróg wybrać do jakich się ograniczyć i jak się zachować na nich. Wiedzą, że jeśli będę miała choć cień wątpliwości, że informacja może zachwiać ich siatkę zdarzeń to i tak nic nie powiem. Dopiero po wydarzeniach orientują się, że opisując daną sytuację pominęłam pewne jej szczegóły dla ich dobra. Robię to bardzo rzadko i z reguły sama mam jakieś wątpliwości co do informacji. Po prostu coś widzę nie wyraźnie. I tak należy to rozumieć.

Mój mąż jest mistrzem w nie mówieniu tego co widzi. Często powtarza: To mogę powiedzieć, tego jeszcze nie mogę ci powiedzieć, a to powiem ci potem.

O pewnych sprawach, z punktu widzenia energetyki nie powinno się mówić człowiekowi, a w szczególności o tym jakie procesy, istoty, wydarzenia były związane z manifestującym się problemem człowieka. Samo informowanie, którego ludzie się domagają, o tym co już się oczyściło przywołuje z powrotem energetykę tego zdarzenia i wszystkie związane z nią energie, zakłócając proces uzdrawiania. A ludzie przecież uwielbiają „opowieści z krypty” i tajemnicze historie zwłaszcza kiedy dotyczyły ich osoby lub domu. Niezdrowa ciekawość powoduje przywoływanie lub w najgorszym wypadku powrót tego co zostało już naprawione. Z takimi sprawami najczęściej zmaga się mój mąż, kiedy potężne byty lub duchy (a nie dusze) manifestują się w sposób fizyczny w domach lub ludziach kreując im wydarzenia lub dręcząc w inny sposób. Zrobi swoje, poczyści, czasami trwa to kilka miesięcy. Kiedy jest to potężna manifestacja, np. w jednym tygodniu zawala się osobie sufit w mieszkaniu, śnią się napisy na ścianach, rozbija nowiutki samochód, spada wielka lampa, w pracy ludzie kojarzą pewne wydarzenia z tą osobą, a sama osoba wygląda jakby miała co najmniej trzydzieści lat więcej. Sprawcą tych wszystkich wydarzeń jest potężna energia demoniczna. W naszej pracy nie skupiamy się kto ją przywołał, jest to dla nas najmniej istotne, a ludzi właśnie to najbardziej interesuje, wskazanie ziemskiego winowajcy. Chcąc nie chcąc i tak porządkuje się tego ziemskiego winowajcę, ponieważ on też jest uwikłany w relacje z tym potężnym bytem, a zatem sam jest ofiarą. Konflikt tych dwóch osób jest tylko efektem działania jakiejś siły zniewalającej człowieka. Dlatego dla nas niezasadne jest opowiadanie ludziom o pewnych sprawach, ważne jest tu tylko uświadomienie potrzeby pojednania z całym wydarzeniem i zaakceptowanie tego jako faktu, który się po prostu wydarzył. W ogóle zauważamy, że nie wskazywanie jakichkolwiek winowajców wśród ludzi powoduje mniejsze zadowolenie z efektów pracy, choć w rzeczywistości jest to jedyne słuszne działanie w takim wypadku. Zarówno my jak i klienci obserwują, że zmienia się na lepsze jakość ich życia, manifestacja bytu zanika i wszystkie poprzednie symptomy z nim związane. Opowiadanie całego procesu pracy energetycznej i tego co to był za byt jest zbędne i niebezpieczne dla człowieka zgłaszającego się po pomoc. Rzadko podejmujemy się ostatnio takiej pracy, z powodu oczekiwań ludzi względem tego co chcą usłyszeć po wykonanym oczyszczaniu. Czym problem poważniejszy, tym my mniej staramy się obarczyć osobę wiedzą o tym, co ma ona nad głową. Zawsze najmniej mówiliśmy, gdy najwięcej było przy tym niebezpiecznej pracy, dla nas i naszego domu, a czas który poświęcaliśmy na taką pracę był ogromny. Ludzie znający tematy ezoteryki zawsze doceniali naszą pracę, znali zasadność pomijania szczegółów i najbardziej doceniali efekt końcowy. Ważne w tym wszystkim było też prawo zachowania wymiany energii. Ci ludzie zawsze bardzo dobrze się rozliczali, co nas bardzo zaskakiwało. Nie chciałabym żeby zostało to zrozumiane jako problem finansowy, ale jako zjawisko wymiany energii za pracę, co jest w świecie fizycznym normalne i bardzo ważne dla bezpieczeństwa. Nie wymaga się przecież od rolnika żeby za darmo pracował i orał na twoim polu zaniedbując przy tym własne gospodarstwo, pole, które w tym czasie zarastać będzie chwastami albo pozostanie nie obsiane. Specyfika naszego zawodu utrudnia niestety oszacowanie finansowe pracy jaką się włożyło a wręcz funkcjonuje opinia, że nie wypada tego robić. Większości ludzi zajmujących się ezoteryką i prowadzących własną praktykę na taką skalę, że nie są wstanie prowadzić innego życia zawodowego, ustala konkretne opłaty za swoja pracę. Nie pozwalają ludziom na decydowanie o tym, gdyż w większości przypadków nie byliby wstanie opłacić kosztów lokalu, ZUS-u, nie wspominając już o utrzymaniu rodziny. To temat rzeka wśród moich kolegów jak ludzie postrzegają nasze umiejętności i jakie roszczą sobie do nich prawo jako daru.

Dobrym przykładem na wymianę energii klient – uzdrowiciel jest moja koleżanka. Przykład z jej praktyki. Po wykonaniu zabiegu dla ojca swojej dobrej przyjaciółki ustaliła cenę równą jednemu kompletowi zużytych konch (co na tamten czas wynosiło10zł), nie biorąc dodatkowych opłat za wykonanie usługi. Starszy pan opuszczając gabinet zapomniał w zamieszaniu zapłacić a uzdrowicielka uznała za niezręczne upominanie się o opłatę. Skutkiem powstałej sytuacji, następna wizyta rozpoczęła się tak, że ojciec przyjaciółki postanowił z góry zapłacić za usługę nadmieniając, że teraz już zawsze będzie tak robił. Wyjaśnił, że wychodząc z gabinetu udał się do sklepu po zakupy i płacąc rachunek zapomniał wziąć towar ze sklepu, za który zapłacił. Starszy pan, pomimo że zupełnie nie będąc związany z ezoteryką, skojarzył szybko oba fakty i skrupulatnie rozliczył się za obie wizyty. Zobaczcie zatem jak ważny jest temat wymiany energetycznej, która manifestuje się pod postacią finansową i jest podstawą do dalszej wymiany energii aby społeczeństwo mogło dalej funkcjonować zdrowo. Gdyby nie było finansów, tak naprawdę każda z osób, na rzecz której wykonało się jakoś pracę, powinna taką samą ilość energii pracy odpracować na rzecz drugiej osoby. Inaczej powstaje dług energetyczny jak w banku. Nierozliczony jest jak w finansach fizycznych. Część „majątku”(dosłownie lub energii, zdrowia, życia, jakiegoś przedsięwzięcia) dłużnika jest własnością wierzyciela. I kiedy wierzyciel sam ma problem i do niego przyjdzie np. demonisko po należność jakąś w „papierach”ma, że części może szukać u tego to a tego dłużnika. Dlatego tak ważne są rozliczenia a kiedy nie da się czegoś wycenić zgoda uzgodnienie należności. To podstawowa zasada w przyrodzie nic nie ginie. I taka wymiana dzieje się ciągle między ludzmi.

Nie jest sztuką nie wiedzieć o pewnych zdarzeniach. Uważać, że świat jest piękny, ale wiedzieć o jego blaskach, cieniach i nadal utrzymywać w sobie stan wiary i pewności, że wszystko dzieję się dla naszego Dobra i Dobrze.

Rozdział III Los i wydarzenia w nim. Karma

Los i wydarzenia w nim.

Proponuję, jeśli tego jeszcze nie zrobiliście do tej pory, żebyście zanim przejdziecie do dalszego czytania obejrzeli sobie film „Next”. A będzie łatwiej pobudzić waszą świadomość, tą wielowymiarową, poza czasem.

Dlaczego często mówię i piszę, że z człowiekiem trzeba obchodzić się delikatnie z szacunkiem do jego energii, do każdego wydarzenia w nim? Aby uważać jak się go dotyka? Dlatego, że możemy pozostawić na nim swój ślad, który w jakiś sposób zdefiniowany przez „dotkniętego” zacznie wyznaczać jego los. To samo działa w drugą stronę. Uważaj kto cię dotyka bo może definiować poprzez to twój los. A jak myślicie co z odpowiedzialnością? Tu należałoby wyjaśnić czym jest przejęcie czy wzięcie na siebie czyjejś „karmy”. Na pewno słyszeliście o tym złowrogim pojęciu. Poświęcę mu więcej słów w rozdziale o aurze przyczynowej i karmie. Teraz opiszę jeden ze skutków. Przejęcie karmy to nic innego jak włączenie się w ciąg przyczynowo skutkowy drugiej osoby. Niektórzy nazywają ten ciąg przyczynowo skutkowy karmą. Nie lubię tego określenia, choć używam go czasami ponieważ wydaje się pod tym słowem być już zdefiniowane i określone wszystko to co chciałabym wam powiedzieć i łatwiej jest dodać to co miałabym w tym temacie jeszcze do dodania, choć jako całość widzę to zagadnienie inaczej. U wielu ludzi różnie. Zależnie od ich świadomości i stopnia stawania się obserwatorem a nie sędzią. W zależności od tego jak oni patrzą na siebie, i wszystko w czym uczestniczą. Im bardziej stają się obserwatorem wszystkiego wkoło, a mniej uczestnikiem w sensie osądu, oceniania i walki z wydarzeniami, tym za każdym razem coraz bardziej i bardziej „wychodzą” poza karmę, czyli obowiązek przeżywania jakiegoś doświadczenia wciąż od nowa. I używając słowa obowiązek a nie przymus warto dodać, że widziałam niejednokrotnie jak ludzie doświadczają jakiegoś wydarzenia jak „maturzysta” chcący !!!! sam z własnej woli poprawić stopień z matury aby dostać się na lepszą uczelnię ,wymarzoną uczelnię lub po prostu zwiększyć swoje szanse życiowe czy też zaspokoić ambicję. Z karmą też tak jest. I ten przykład jest idealny.

Teraz dalej przejęcia i wspólne ciągłe doświadczania. Energetycznie ma się to tak, iż pozostają w duchowej wibracji wszystkiego co istnieje. Mam na myśli to, że wszystko czego dotykamy, cokolwiek się dzieje ma swoją najwyższą wibrację i najniższą, każde zjawisko które się dzieje jakkolwiek oceniane przez nas jako straszne, negatywne lub złe ma w tym samym czasie na wyższych płaszczyznach znamiona dobra, miłości i tego, że to wszystko jest tylko droga, epizod który prowadzi do oświecenia, wyjścia poza ciąg przyczynowo skutkowy. Nie chodzi o to by być biernym, i nie podać ręki leżącemu bo taka jest jego karma, lecz o to by zrobić wszystko co możliwe jednak bez oceniania danego wydarzenia i wartościowania go w kategoriach słuszności lub nie danego wydarzenia. Postawa obserwatora nie zwalnia nas z działania, podpowiedzi, wsparcia i pomocy w tym co się dzieje. Ważne jest aby nie oceniać, nie wartościować nie kwestionować słuszności tego co się dzieje. Głównym pytaniem które powinno się pojawić, jest: do czego dobrego prowadzi to co się dzieje. Czasami sami obserwatorzy zastanawiają się czy nie popadają w tzw. skostnienie i znieczulicę. Tak dzieje się dlatego, że ludzie nauczeni są funkcjonować emocjami: żalu, potępienia, szukania winnych w samym zjawisku lub poza nim, a powinniśmy czuć uczucia. Tym uczuciem jest miłość, którą nazywam rozmiłowaniem w miłowaniu wszystkiego oraz bezgraniczne powierzenie się Opatrzności Bożej. Wibracja jest wtedy tak wysoka, że w aurze nie ma zaczepu pod postacią chociażby jednej myśli osądu sytuacji lub postawy danej osoby. Wtedy jesteśmy poza karmą. I od tego z kim się stykamy zależy czego doświadczymy. Nie mniej jeśli staniesz na drodze czyjejś w takim stanie energii i siebie to nawet jeśli karma wasza czy rodowa jest trudna macie szansę a raczej twój oponent na cudowne rozwiązanie. Taki stan energetyczny ludziom jest bardzo ciężko utrzymać na co dzień, ale trzeba się ciągle starać by pozostać w nim w pracy, kontaktach z innymi ludźmi, a w szczególności w pracy uzdrowiciela. W czasie pracy uzdrowicielskiej wygląda to tak, że kiedy włączamy się w sytuację dotyczącą naszego klienta i uruchamiamy w sobie emocje uczucia z tym związane a w szczególności osąd i wartościowanie, automatycznie nasza własna przestrzeń zaniża, zwalnia swoją wibrację, co też jest oznaką braku wiary w to, że wszystko dzieje, się dobrze, w opatrzność i wolę Boską, czyli w to że wszystkie mechanizmy które towarzyszą tej sytuacji są mechanizmami, które stworzyło najwyższe najświętsze Istnienie. To Istnienie wie i przewidziało w swoim planie istoty które przeszkadzają człowiekowi, które są przeciwne jego planom i jego stworzeniom. A osądzamy zazwyczaj dlatego, że mamy w sobie pamięć podobieństwa jakiegoś wydarzenia zapisanego w naszych przestrzeniach informacyjnych i może się poprzez to zaniżenie wibracji powrócić, odnowić w nas jako doświadczenie którego jeszcze raz będziemy musieli doświadczyć. Zazwyczaj uzdrowiciele mają wyższy potencjał energetyczny w danym czasie niż klient który aktualnie zgłasza się po pomoc. I przy zetknięciu się w czasie osądu i zaniżonej wibracji uzdrowiciela i klienta, ładunek energii uzdrowiciela zwiększa tylko i wzmacnia problem z którym pojawił się u nas klient. Odwrotnie dzieje się tak, że w tym samym czasie u uzdrowiciela pozostaje pobudzony stary problem który został przywołany przez jego osąd. Najprostszym przykładem może być to, że ja mając problemy z nerwem kulszowym, biodrem nie przyjmuję klientów z podobnymi problemami zdrowotnymi. Dlatego, że wiem o tym, że mam nie przerobione sprawy związane z tą dolegliwością i mogłabym tylko skomplikować sprawy klientowi i sobie. Nawet nie angażując się emocjonalnie starając się i tak pojawiał się ból biodra, nogi po zabiegach terapeutycznych w podobnych przypadkach. Jeżeli jednak uzdrowiciel przerobi w sobie skutecznie dany problem, dolegliwość, z powodzeniem i najszybszym, największym skutkiem będzie wstanie pomóc, poradzić sobie z daną dolegliwością i uzdrowić sytuacje życiowe u kogoś innego. Dlatego tak ważne jest by uzdrowiciele zauważali u siebie oznaki gorszych dni bądź nie pracowali bezpośrednio po innych ciężkich sprawach. Właściwie po każdej cięższej sprawie, powinno się nawet pomimo dobrego samopoczucia zostawić sobie dwa trzy dni wolnego aby wszystkie informacje i energie z pracy zdążyły się już przetransformować. Ja tego bardzo pilnuję. Dlatego też wyceniam swoją pracę tak aby pozwalała mi zachować niezbędne bhp dla dobra ludzi i mojego.

Zwracam się tylko do Anioła Stróża,

moim jedynym Mistrzem jest Chrystus i jego matka a odwołuję się tylko do Boga.

Ludzki system energetyczny na siatce zdarzeń pracuje zupełnie inaczej kiedy intencjonalnie – poza słowem i myślą tam się odwołamy. Nie do żadnych „mistrzów” i „istot kosmicznych”. Ich systemy energetyczne są jeszcze w wielkim stopniu warunkujące i wtedy możliwości, doświadczania wydarzeń są możliwe poprzez skalkowanie na siebie ich systemu jako – konstruktora naszych doświadczeń. Potem ludzie najczęściej czują się źle ograbieni z energii są pełni lęku i nie mają odwagi odwołać się do Boga. Mechanizm działa bardzo podobnie jak ten opisany powyżej, przejmowania karmy. Tylko ten tutaj nazwałabym realizacją siebie dziwnych istot tu na Ziemi poprzez ludzi. Najczęściej nie mają możliwości funkcjonowania w ziemskich warunkach, więc taki człowiek jest jedyną żywą kotwicą takiej istocie kosmicznej lub bytowi, duchowi. Zauważcie napisałam duchowi a nie duszy! Dla mnie to dwa różne byty.

I tak doświadcza życia, tego które my jako ludzie tu możemy doświadczać i smakować. Czynić dobrze lub źle kochać, nienawidzić, pić, palić, używać seksualności ludzi. Budować dziwne struktury i przepisy abyśmy byli słabi. I mogli nadal z łatwością wejść w nasze systemy energii i niejednokrotnie w ciało. Tworzyć chore relacje abyśmy nie mieli oparcia w bliskich i innych ludziach. Ludzie to naprawdę cudowne i piękne istoty, jest w nas Wszystko co potrzeba aby można było Wszystko. Poprzez każdą najmniejszą cząsteczkę człowieka obecną na ziemi jesteśmy wstanie poprzez kontakt z nią i poprzez nią ze wszystkim innym dotrzeć do źródła i odnaleźć wszystkie informacje dotyczące wszystkiego. Czy zastanawialiście się kiedyś ile informacji ma zwykły liść z drzewa?

A jeżeli powiedziałabym wam: nie powiem słowami już nic, ale jeśli będziecie życzyć sobie mnie wysłuchać to właśnie teraz już wysłuchaliście wszystkiego co miałam wam do powiedzenia? Uwierzycie w to? Jeśli mnie szanujecie w momencie kiedy dostroicie się do mego głosu lub tego co napisałam i macie czystą intencję odczytania tej informacji a ja intencję przypomnienia wam jej (pokazania) to wystarczy się tylko skupić na tym, dostroić a reszta informacji się wam pokaże, dopowie. Nie sztuka, wysłuchać, zapamiętać i umieć powtórzyć, sztuką jest umieć to zastosować i o to mi chodzi. Jeśli nawet nieświadomie informacje do was dotarły, zakładając cały czas czystość intencji, to wcześniej czy później będziecie umieli je zastosować.

Intencja to jakby pierwszy klucz do rzeczywistości. Jedno z najpiękniejszych zjawisk, które widziałam to jak poziom intencji kształtuje ludzkie losy. Wiedza o nim mnie uskrzydliła. Wystarczyło tak naprawdę siedzieć przy kimś w czystej intencji a wszystko działo się samo. Zrozumiałam wtedy sens informacji umiejscowionych, pozostawionych w miejscach mocy a także czym jest linia przekazu i przekaz nauczycielski. Kim są awatarzy i święci. To samo dzieje się stale, wciąż na nowo podczas dnia codziennego w każdym miejscu i czasie. Teraz kiedy wiele razy w różnych sytuacjach obserwowałam to zjawisko znam już większość jego mechanizmów pomagających i przeszkadzających widzę coraz bardziej jak świat jest piękny. W jak w pra mądry sposób doskonale stworzony. Samo zjawisko jest bajecznie kolorowe, pięknie brzmiące i dostojne. Zachwycające bogactwem barw i ich odcieni. Niestety kiedy zagapię się na kolory nie zawsze nadążam za informacją, którą przenoszą.

3.1 Najtrudniej jest pomóc najbliższym

Najtrudniej pomóc lub powiedzieć coś komuś, gdy doświadcza się wspólnego losu, jest się rodziną, przyjaciółmi, klientem, pracownikiem.

Wspólne życie powoduje, że powstaje zjawisko zwane przeze mnie interesem. Często obserwowałam jak zaangażowanie w czyjeś życie przeszkadza w przekazaniu informacji bliskiej osobie, aby ta nie postrzegała ich w kontekście interesu widzącego. Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. To jedna z największych bolączek jasno widzów. Bardzo dokuczliwa, rozczarowująca boląca i poddająca w zwątpienie cały sens widzenia. Korzyści dla najbliższych i siebie, muszę was chcących widzieć rozczarować, są niewielkie w wymiarze codzienności. Choć bym nie wiem jak się starała. Nie widziałam np. kiedy moja siostra poroniła. Staram się pomagać mojej rodzinie, dostosowując do poczynań, np. mojej siostry, ale i tak nie udaje mi się jednoznacznie pomóc jej zmienić zakres częstotliwości, doświadczeń jakie mogą spotkać ją i jej dzieci. Tak, to zdecydowanie najboleśniejsza choroba wszystkich widzących. Można wiele pomóc ale obcym, bliskim trudniej ze względu na wspólny interes zwany prawie tym samym życiem. W takim wypadku jest trudno polepszyć swoje życie będąc uzdrowicielem, ponieważ w pewnym sensie moje życie to życie moich bliskich. Dop.2015 r Na dzień dzisiejszy moje prośby do Boga wracają zgodą i pojednaniem z siostrą. Wydarzył się cud największy w moim rozwoju i dostąpiłam łaski wielkiego błogosławieństwa. Jesteśmy razem i z Bogiem budujemy nasze życie i relacje nasze, naszych dzieci, mężów. Budujemy życie jakiego byśmy chciały na ile się da doskonałego.

Wszystko kwitło jej zainteresowaniem Reiki, wiedzą o życiu, która zamienia naszą przeszłość i wydarzenia które mogłyby okazać się tragiczne. Nasze pojednanie wprowadziło już znaczące zmiany na siatce zdarzeń, co dziś objawia się polepszeniem naszej relacji w codziennym życiu, jego jakości i naszych nowych planów na życie. Żadne moje słowa nie byłyby w stanie tego lepiej zrobić, po prostu powierzenie sprawy Bogu rozmiłowało w nim ją i mnie razem. Jestem za to bezgranicznie wdzięczna Najwyższemu Bogu, że naprawił jej – nasz los. Fizycznie związało nas też wspólne pójście do szkoły jako dorosłe osoby i 2, 5 roku w jednej ławce. Było warto. A decyzja zapadła w 15 min rozkazem bierz papiery jedziemy!

Nie musisz nic robić poza tym, że wyrazisz intencję i poczekasz.

Dop.2015r. Najcenniejszym darem jest przyjaźń z własną siostrą. Nawet nie wiedziałyśmy, że tak bardzo się kochamy. I ciarki chodzą jeśli pomyślimy, że mogłyśmy to stracić.

Nadaj intencję – MASZ SOBIE PRZYPOMNIEĆ JAK BYĆ SOBĄ PONAD WSZELKIE KREATORY ZDARZEŃ. PRZYPOMNIJ JAK KUĆ SWÓJ LOS W BOŻEJ TYLKO KUŹNI. PRZYPOMNIJ, PROSZĘ… – to cytat z mojej medytacji dla ciebie czytelniku.

W pracy z obcymi ludźmi jest łatwiej, ponieważ nie jest się uczestnikiem bezpośrednim częstotliwości ich doświadczeń. Choć zakładając, że się spotykamy na jednej drodze coś nas na nią nastroiło. Albo związek przyczynowo- skutkowy, albo Płaszczyzna wymiar Duchowy Duszy a to jest poza czasem, przestrzenią, wszechświatami i całym kosmosem razem wziętym. Jakby to nie było ma swój święty cel.

*Twoja przyszłość to TERAZ, które jest też twoim przedtem. TERAZ to klucz do wszelkich zmian. Teraz to portal niewyobrażalny do Wszędzie i Zawsze.

Ciąg dalszy nastąpi…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.