Agnieszka Bruzgo | 408. … RELATYWIZM… słowo klucz…mądry filik i spróbujcie znaleźć analogie funkcjonowania…
5926
post-template-default,single,single-post,postid-5926,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

15 Gru / 408. … RELATYWIZM… słowo klucz…mądry filik i spróbujcie znaleźć analogie funkcjonowania…

Witam kochani…. posłuchajcie mądrego człowieka… i zauważcie mechanizm … który funkcjonuje powszechnie w życiu… Zwłaszcza widać to kiedy ten Pan Krzysztof fajnie tu opowiada w przykładzie… Założymy, zróbmy żeby zwalczyć powstrzymać katoli… I jakie to jest pokrętne… Bo gdyby chcieli walczyć z dobrem to nikt by nie pozwolił na to ale z tymi „złymi” na nucie tylko tego co powszechnie ludzie uważają za złe np.  w katolicyźmie wpuszczają co tylko ” chce przepustki do świata” naszego świata Duchowego czy fizycznego… A potem … co będzie potem??? … … …. No potem też w zasadzie pewnie będzie dobrze…..

dzisiaj kochani ja czuję się strasznie… okres wczoraj od leków mi się zatrzymał… musiałam go rozchodzić … I poszłam z mężem i synem do salonu T mobile żeby telefon ponownie zareklamować… … Wieczór i noc straszna… Pomijam „dziwne sny”… W każdym razie mam nadzieję, że już od jutra wejdę na portal… I w ogóle ogarnę się w tym miesiącu…

A dzisiaj popatrzcie ja czasem jak mam czas to oglądam ten kanał … i polecam …

… I żeby nie było relatywizm nie jest zły on jest w zasadzie wyznacznikiem spostrzegania wielowymiarowości i Świadectwem naszego cdn… piszę… … „rozwoju Duchowego” Tak tak … czym więcej jesteśmy w stanie zauważyć a potem pojąć i widzieć w następnym etapie powiązania przyczyny i skutki tym szersza jest nasza świadomość a jej pojemność to to otwarcie jak to ludzie nazywają trzeciego oka…. Tak widzimy konsekwencje wszystkie możliwe na ten czas i od razu tworzenie się możliwości następnych możliwości i szans  i zmian które i do których prowadzą lub mogą doprowadzić… Czym wcześniej to widzimy możemy reagować… Zmieniać… Ale dopiero kiedy się OBUDZIMY i otworzymy na tę wielowymiarowość … I nauczymy poruszać po osi tego + i –  „dobra czy zła”. Jakkolwiek na pewnym poziomie można uznać, że nie ma dobra i zła ani początku i końca… Ale to niestety dla jednych szybkie jest do dosięgnięcia a dla innych nie niemożliwe ale po prostu droga i doświadczenia może być dłuższa. Czy świat idzie i nasza planeta cywilizacja zwłaszcza Europy do upadku? Według mnie Tak w pewnym wymiarze postrzegania logiki już nawet i faktów jeśli spojrzymy od czasu dzisiaj do momentu kiedy będą żyły nasze wnuki… i prawnuki a to całkiem blisko… i to mnie zasmuca… Ale NIE w innym wymiarze postrzegania …uhmmm… tych których droga jest po prostu dłuższa… Ot po prostu trzeba będzie zatańczyć z innymi wartościami w parze i znaleźć inne precedensy dla istnienia dla współistnienia… I może współistnienie ” z innymi kościołami które też chcą rzeczywistość do codziennego życia tworzyć „w tym samym środowisku bliskim nas na co dzień da się jednak….? Pewnie tak bo w zasadzie relatywnie jest to możliwe i nawet powinno być bo mają do tego prawo…  … Nawet nie wiecie ile z ich przekonań i kształtuje już nasz poziom intencji i wchodzi do naszego życia. Po prostu w koronkach i pachnidłach nie widzimy konsekwencji bo widzimy tylko dobre strony. A czasy dzisiejsze 9 … uczą wszystko można ale koszty trzeba będzie ponieść i lepiej jednak pracować nad poznaniem zjawiska : sprawdzaj zawsze skrupulatnie czy nie pomagasz podcinać gałęzi na której sam siedzisz…. I może tak fajnie nie jest …. Jak przestaniesz zachwycać się koronkami i pachnidłami a się  rozejrzysz w skupieniu zauważysz, że wychylając się dalej w tym tłoku, że gałąź jest od krok od katastrofy… i zdążysz uciec ty i twoja rodzina … Bo gałęzi już niestety nie da się uratować… A gapowe? Szukaj nowej gałęzi… I wtedy już nie wpuszczaj sprawdzaj z kim na niej siedzisz i kogo na nią wpuszczasz… Powiesz w zasadzie zawsze jest jakaś gałąź…jest ok…  … Zaręczam Ci właśnie, że nie jesteśmy jeszcze na to gotowi jako ludzie … aby to stwierdzenie mechanizm przyjąć i dać mu się rozgościć w naszym życiu…  To objawia się w codzienności tym, że jednym zawsze coś się przytrafia i spadają na 4 łapy i zawsze coraz lepiej jest hmmm… wpuszczają i albo mają swoje gałęzie albo poruszają się po innych i widząc katastrofę wcześniej po prostu z niej schodzą oprzędzając innych lub w końcu nie robiąc już tego  ( ja tak robię) i są ludzie którzy mówią zawsze to samo zawsze wiatr i biada w życiu zawsze to samo, ciągle ja lub ktoś z bliskich w kłopoty wpada.. … Ciężko… Nie po prostu czas zacząć się rozglądać… Lub jeśli jesteś światłą Duszą i za kogoś latasz po tych gałęziach zawsze pozostaje westchnienie do Najświętszego Istnienia Po miłość, ufność , opatrzność powierzenie poprowadzenie… Ale wtedy nasz relatywizm przechodzi ogromne próby… Życie jest jednak piękne…

Oczywiście nie wyczerpuje to co napisałam tematu i jest to tylko zogniskowanie w jednym aspekcie… Ale wystarczy na ten raz mnie samej czacha dymi bo pokazują się od jakiegoś czasu inne rzeczywistości i zmieniam się i widzą więcej oczywiście tego co uważam za zbędne… hihi… Ale to jak z poznawaniem kart najpierw widzisz w nich tyle na ile twoja świadomość ogarnia życiowe aspekty i ich wielowymiarowość taką jaką jesteś w stanie ogarnąć … Potem z czasem coraz więcej jeśli zrozumiecie „mechanizmy” tego co pozwala w was zobaczyć i pojąć więcej i więcej i coraz więcej … A będziecie kwitli i pojmowali ten relatywizm… W istocie…. Istnienia…   …. Ja też posuwam się dalej … od jesieni coraz dalej… i dalej … i z mojego punktu relatywizm jeszcze bardziej i bardziej otwiera świat… … W końcu obsiadam jak każdy i zastanawiam się… Boże kochany Jedyny Najświętszy co mi to da w tym miesiącu kiedy zusy i kredyty trzeba płacić teraz… A Bóg ostatnio na to … Nie maż się z Zusem miej zaufanie nie myśl nie  kombinuj a już przecież rzeczywistość się zmieni…  … Tylko za dużo nie relatywizuj … Oby oby Panie Boże nikt nie podciął tej gałęzi… Swoimi argumentami  relatywizmu… Ziemskiego Bo Duchowy zdaje się ZAWSZE OCZYWISTY…

KŁANIAM SIĘ WAM … CHYBA, ZE JESZCZE MI COŚ DZISIAJ COŚ PRZYŚWIECI … TO DOPISZĘ… ale może nie … więc zajrzyjcie tu jutro wtedy już na pewno będzie wiadomo…

odpowiedzialność za precedensy spoczywa na w doświadczeniu ich konsekwencji na każdym osobiście … Problem jest w tym, że nie zawsze wiemy czy my i nasi bliscy w codziennym życiu jesteśmy z tych co łatwo skaczą i bezkolizyjnie i bez kontuzyjnie  z gałęzi na gałąź czy mamy z tm problem i często przystajemy pokonujemy trudności i zmagamy się z poczuciem lęku wysokości … Przezywamy wtedy koszmary… I dochodzimy do wniosku o cholera trzeba było się w tyłek podrapać … wcześniej…

schowek-4

Właśnie dostałam to od Madzi … Bar z alkoholem na niby w zasadzie… ECH TAM … RELATYWNIE MOŻEMY NAUCZYĆ PRZECIEŻ PIĆ Z UMIAREM… kulturalnie, wybierać, wiedzieć co dobre … i nie uchlać się …. To w zasadzie relatywnie są jednak dobre strony… Lub zamknąć postawić na szafie niech dziecko wie i widzi, że niektóre rzeczy nie są dla nich…  To taka milusia zabaweczka urocza i śmieszna… … KOSZMAR … TEŻ MOŻE BYĆ UROCZY…

 


….
relatywnie ???

… I na pewno się znajdzie wileu którzy powiedzą ale fajne to nie wcale nie to … złe…

No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.