Agnieszka Bruzgo | 49. … o Boże jestem gruba!!!…
2156
post-template-default,single,single-post,postid-2156,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

23 Kwi / 49. … o Boże jestem gruba!!!…

Zdjęcie(4) (1) Zdjęcie(38) (1) 20130905_144801I mam sobie w łeb strzelić bo mam co jeść … i lubię?… W 1 zdjęciu zaczynałam życie na nowo  schudłam do ok 60 kg… sama z siebie. Byłam po rozwodzie… wcześniej wyglądałam gdyby ktoś pytał… jak na zdjęciu 3. W tym czasie byłam pełna żalu  ale wolna, zapracowana po kokardkę, biedna, obolała z zapaleniem nerwu kulszowego, nic nie pomagało mi byłam chora i łykałam już garściami polopirynę tylko po niej dałam radę pracować w gabinecie… (…). 2 . zdjęcie to apogeum… to wtedy tak chudłam, że bałam się już  w lustro spojrzeć i mówiłam Boże już nie chcę … starczy… źle się czuję od samego swojego wyglądu… Dorotka moja jest świadkiem jak cierpiałam i nie lubiłam siebie takiej szczupłej… Dla mnie była to chudość, nędza i tylko nos było widać… Teraz 3 zdjęcie jest mi dobrze… pewnie, że przeholowałam  z pewnie bo teraz chciałabym być szczuplejsza… ale nie za każdą cenę… jestem zdrowa zadowolona z życia, moje szczęście i poczucie ładności nie zależy od wagi mojej. Moja praca pokazuje też, że to co dobre w życiu nie zależy od tego jak wyglądacie. Spotkałam masę szczupłych, zadbanych. wykształconych, przepięknych i dobrych  kobiet  z problemami tyle co brzydkich jak to się je postrzega, grubych, przesadnie chudych czy też grubych… bogatych i biednych…. Co to w ogóle jest? Kto dał prawo osądzać innych i definiować ich za względu na wygląd? Sama lubię takie prowokacje…

Kiedyś na prędce pobiegłam do gabinetu była sobota a ja od sprzątania się wyrwałam. Włos w nieładzie tłusty, bez makijażu i byle jak ubrana. Nie wiedziałam dlaczego mnie tam ciągnie. Kiedy tam zaszłam spotkałam chłopaka gościa mojego Tadeusza Szewczyka. Byłam w szoku bo jakiś czas temu znalazłam w internecie zdjęcie Anioła. Wydrukowałam je i trzymałam koło biurka.  Kiedy spojrzałam na młodego mężczyznę oniemiałam… to był on niemal identyczny. Pokazałam mu obrazek i powiedziałam, że widocznie mam nu coś przekazać. Kiedy go rysowałam płakał niemal… Opowiedział mi wtedy swoją historię. Otóż był jakiś czas temu za granicą i od  „świętobliwej ” zacnej osoby usłyszał informacje o sobie w które nie mógł uwierzyć. Ja na drugim końcu świata powiedziałam mu to samo nawet dosadniej. Był wdzięczny, wzruszony…  To był  w ogóle dzień zamieszania ponieważ moja Dorotka była tzw. „popsuta”i szukała mnie jak burza… co nie pozwoliło na dalsze rozmowy ale może i tak właśnie miało być.

A teraz drugie dno…  Zanim pokazałam mu obrazek i powiedziałam o co chodzi piłam sobie kawkę w sali wykładowej u Tadeusza tam gdzie zazwyczaj ludzie czekają przychodząc do osoby umówionej. Ten młody mężczyzna był takim gościem wtedy który przyjmował zapisanych do niego ludzi. W „poczekalni” były jeszcze zaszły 2 kobiety. Rozejrzały się acha … do niego. Nawiązała się rozmowa ale ewidentnie mnie traktowały z tzw.”buta” jak to młodzież mówi. Ewidentnie mój wygląd nie przemawiał na moją korzyść, że jestem kimkolwiek. Nawet nie odpowiadały i pomijały mnie w rozmowie… Można by rzec były zachowawcze i mogłabym się poczuć urażona. Ot jakaś zapyziała, szara baba … nie warta uwagi. Hmmm… Nie ma to jak rozwój duchowy i poszukiwanie duchowości mistrzów, wiedzy o sobie… Mnie przyznam to nie pierwszy raz spotkało … i w zasadzie bawią mnie takie sytuacje. W pewnym momencie mówię do młodego mężczyzny, to ja zaczekam na ciebie zanim przyjmiesz te Panie. Będę u siebie w gabinecie na końcu korytarza… … … Konsternacja… Oczy wytrzeszczone… pani…? …? Agnieszka? Tak. A my się do Pani dodzwonić nie mogłyśmy. Rozmowa jak w groteskowym skeczu… Nie wiedzą co powiedzieć bo same wiedzą jak mnie traktowały jeszcze przed chwilką. Ewidentnie trwa …dylemat … zapytać czy je przyjmę czy nie? Odpowiadam zresztą zgodnie z prawdą, że ja dziś od miotły na chwilkę tylko uciekłam… i jestem zajęta …Dorotka już mnie szukała… jedna z Pań jeszcze próbowała nieudolnie powoływać się na mamę którą znałam  bardzo dobrze i to, że jeszcze pobędzie u niej bo przyjechała z zagranicy gdzie mieszka na stałe…. Wiedziałam, bo mam mi o niej wcześniej mówiła… Ale nawet gdybym chciała… nie miałam czasu ani możliwości. W duszy dziękowałam Bogu bo gdyby były  bardzo miłe to niezręcznie bardzo, bardzo byłoby im odmówić… I bym utknęła…

Następna historia…oceny poprzez wygląd jest opisana w książce gdzieś… gdzie Pani kosmetyczka też nie za ładnie mnie potraktowała… w pięknym salonie… a potem stanęła w drzwiach gabinetu jak wryta w próg … nie wiedziała wejść czy wyjść… I zauważyliście watek przewodni? Mogły po prostu być takie charakterne wyniosłe… ale wtedy tak źle by się nie czuły… wiedziały zdawały sobie sprawę jak mnie potraktowały….

A teraz inaczej … troszkę może zabawnie…

Biedna głodne bogate społeczeństwo… schorowane inaczej… czy chudy znaczy zdrowy? Koncerny farmaceutyczne przecież na to nie pozwolą… Znajdzie się i dla nich choroba nie jedna i lekarstwa…

Panie Boże jestem gruba a to jak mówią i wierzą trąd, opętanie dzisiaj i zło… Spraw dobry Boże żeby nie była moim egzorcystą jakaś durna dieta lub dziwny środek odchudzający…

Kiedy wiele lat temu poznałam Dorotkę osobę uczestniczkę wielu różnej maści kursów „ mającej przebogate doświadczenie życia w świecie ezoteryki i ezoteryków ludzi zwykłych i nie zwykłych … odbyła się między nami taka oto wymiana zdań

:Ty palisz?, Uhmmm, Jesz mięso? Tak. I coś tam jeszcze nie pamiętam więcej to może nie warte było zapamiętania … Dopowiedziałam też, że klnę jak szewc… czasem. Ona odpowiedziała: I widzisz???

Tak, a co to ma wspólnego??? rozmowa zeszła na tory jedzenia i dowiedziałam się, że ona nie je mięsa ale kilka lat już pachnie jej kurczak pieczony którego sobie konsekwentnie odmawia. Opowiedziała jej o moim koledze buddyście który ma przysłowiowego brzucha, nadwagę a jest wegetarianinem. Ale co najważniejsze pachnie mu i tęskni śni mu się, że je kiełbasę. I o tym powiedziałam jej jak zapytałam jego czy miał potrzebę nie jedzenia mięsa i nic go nie ciągnęło. Odpowiedział tak…. Ale teraz od kilku lat męczy go to. I są dwie drogi czyli walczyć z pokusą pragnieniem być może brakiem jakiś składników odżywczych w ciele lub po prostu najeść siętej kiełbasy i zobaczyć czy zanik potrzeby jedzenia był szczery czy tylko podyktowany jakaś ideą która wplątuje nas w karmiczne zobowiązanie wobec siebie… Powiedziałam mu a nie myślisz, że w następnym życiu możesz być co najmniej sprzedawcą w mięsnym? Wszystko musi być naturalne bez przymusu i nadęcia bo nas wpętli w relację karmiczną…

Ludzie dziwnie łączą przypisują cechy innym i sobie z własnych wyobrażeń i roszczeń co do tego jacy mają być… jak się zachowywać jak wyglądać, jak się starzeć… Nie starzeć się dzis w ogóle nie wolno… to obrzydliwe…przecież.

To mi przypomina podobny dialog z filmu nie pamiętam tytułu ale główną rolę grał Adam Sandler..

A mianowicie przychodzą do niego faceci i komunikują mu, że odziedziczył 40 mln czy mld… dolarów. On właściciel pizzerni w małym mieście … Bierze pizzę i jest oczywiste, że jedzie ją zawieść… A oni do niego? Po co to robisz już nie musisz odziedziczyłeś 40mld.dorl. On na to odpowiada.: A co to ma wspólnego z tą pizzą? Oczekiwania ludzi i wielu z nas sprawiają co najmniej zdziwienie dla tej postawy.

Piszę to troszkę dla śmiechu … bo dziś dopiero byłby ubaw… Bo do listy wymienionej na górze dodałaby mi Dorotka zapytanie … i jesteś gruba? Tak, mam też skaczący cukier i tańczący cholesterol… Z tym drugim mam fajną historię. Mam niski próg bólu i takie tam różne pierdoły z racji na wrażliwość, czułość energetyczną nazwijmy to… Czyli czuję jakieś też to czego inni nie np. różnicę w dioptriach w oku których normalny podobno człowiek nie widzi… Z bliska nie widzę standardowo jak każdy po 40 z dystansu czytam… Ale za to litery na tablicy okulistycznej jak to Pani się wyraziła widzę na 150% sam dół z bardzo daleka… aż to nie możliwe… No proszę Pani a jednak…. nie na to nie poradzę… Podobno to rzadkość … Ot takie dziwadło…

Inna bajka… Było mi słabo i czułam się podle na ciele … wszyscy przyjaciele stanęli na baczność z troski: Agnieszce jest słabo i prawie zasłabła w pracy… 2 razy! Pojechałam do lekarza z wynikami… A potem wyłażę zawstydzona.., czekają i co i co??? Hmmm,,, nie mówicie nikomu tylko …. To nie serce, nie zawał,,, ciśnienie… itp…to cholesterol za wysoki… Nie powinnam go tak czuć i raczej to niemożliwe ale jednak…

Tu nadmieniam, że śmiali się co poniektórzy ze mnie,,, a potem okazało się, że przychodzi Mariusz nie ma nadwagi i rusza się zdrowo odżywia … i mimochodem,,,: mam wysoki cholesterol,,, Co proszę ??? głośniej… Potem mój szwagier … pracuje fizycznie dużo ruchu mało tłuszczu … co dolega ? Wysoki cholesterol? A gdzie twój, jak się ma ? Dobrze, pojechał widać teraz do was…

Tu aż prosi się moja nauka… był czas w ogóle ja swoim życiu tylko bywałam szczupła ,,, zawsze lubiłam zjeść i można mnie było określić pełna… jeszcze nie puszysta choć i bywałam puszysta… teraz jestem jednak przy nadwadze… I nadziei na cud … pozbycia się tej koleżanki… Ale wracając … Byłam szczuplutka bardzo… zamieszczę wam zdjęcie…a … i bałam się bo w pewnym momencie powiedziałam nieopacznie już dość Panie Boże sama sobie się nie podobam…I czuję jak śmierć na urlopie…

Ale co to wiedzę mój były mąż dla którego byłam za gruba zawsze jakoś tak przywiózł narzeczoną… na tamten czas (znikła potem) i widzę oczy przecieram… ma nadwagę kulturalnie mówię do siebie żeby nie wymieniać słowa gruba … o,oo stwierdzenie faktu to bez osądzania nie było niestety tylko zadowolenie, potępienie i nie jej a jego ale …hmmm… nie minęło 2 lata wtedy i zaczęłam tyć… Dziś jestem jak ona wtedy i nie wiem czy nie więcej mnie…

Druga historia… Spotykam w mieście koleżankę z podstawówki po porodzie syna zaraz…było to 22 lata prawie temu… luźne ciuchy …nadmieniam, że w tamten czas byłam najszczuplejsza ale i młodsza… figurę miałam i wagę 55 kg…chociaż co tu się chwalić na dzisiejsze chude anorektyczne czasy to nic wyjątkowego pewnie … Ale nie było mnie widać bo miałam wielkie ciuchy i płaszcz taki prochowiec była jesień późna… Spotkałyśmy się w mieście jak dziś pamiętam rejony delikatesów na Suraskiej Panią prawnik teraz i wtedy… Która władczym głosem nieco z góry dumna podczas zapytań w stylu co słychać, dziecko?… i co z drugim w ciąży? Zapytała z niesmakiem. Nie odpowiedziałam… rozstałyśmy się i przypomniałam sobie, że nie ma co do siebie tego brać bo ona taka jest fajna ciepła ale wredniawa i szczera w tym złudnym kierunku nieumiejętności powiedzenia swojej prawdy tak żeby kogoś nieopacznie zranić. Pamiętałam jak w podstawówce powiedział naszej koleżance przy świadkach, że śmierdzi. Upokorzyła ją totalnie ja to pamiętam nie wiem czy one również. Wątpię bo jedna pewnie wyparła to a druga …w morzu mówienia prawdy zapomniała, utopiła tę wiekopomną chwilę…

Spotykam te koleżankę po może 2 latach tego nie pamiętam…A ona zamiast normalnie pogadać to tonem wielkiej Pani … Obdarzyła mnie komplementem w przelocie. O teraz dobrze ładnie wyglądasz… I poleciała. Osłupiałam bo wtedy byłam przytyta … czyli coś między szczupłą ale jeszcze nie pełną a nie było mowy o puszystej… w każdym razie było mnie z 110 kg co najmniej więcej niż wtedy podczas tamtego spotkania,

Mijają lata … wchodzę do sklepu z butami … chodzę oglądam i zauważam przygląda mi się kobieta lub ja jej. Może klienta jakaś? Zerkam i nie mogę skojarzyć skąd ja ją znam… Dopiero po kilku godzinach kiedy byłam już w domu…Eureka to ona… Ale numer… jak moje odbicie … nie puszysta.. . Tylko nadwaga jak ja… ucieszyć się czy zasmucić… Ale może jeszcze nie ona wątpliwość się wkrada… Za niejaki czas siostra do mnie mówi a pamiętasz xxx? Tak pamiętam i pierwsze pytanie moje ona chuda czy gruba jest teraz…? Jola odp no taka jak ty jak byłam z nią teraz na pielgrzymce i jechałam za nią rowerem to się śmiałam… i mówiłam, że ty jak Aga… takie jesteście podobne.. . Były też razem w innym miejscu i osoba ta nie wierząca w takie pierdoły jakie ja tu reprezentuję i nie wie do dziś czym się zajmuję… pewnie by nawet uciekła od mojej siostry tak jest wierząca… Ale spotkała zakonnicę… widzącą i ta powiedział jej coś w ten deseń..Dziecko ale ty pokorę przerabiasz orzesz… Nie martw się, będzie dobrze… nasza koleżanka ma wiele dylematów kościołowych i moja siostra jej pomaga zrozumieć, że Bóg kocha nas … niezależnie od naszych wyborów.. I nie mam tu na myśli” coś” z tych tematów to osobiste dylematy dwóch młodych kobiet między którymi rodzi się przyjaźń… I nawet jedna z nich nie wie jaką lekcję szykuje jej Miłościwy Bóg… Coś czego namiastką tylko była widząca zakonnica… Ciekawe co zrobi… kiedy się dowie, że moja siostra umie kłasć karty… A tam, umieć kłaść karty ludzi potrafią sobie jakość ludzie wytłumaczyć … ale tarota??? matko kochana piekło… I znów wizerunek oczekiwanie…I osąd dopasowanie dobry czy zły człowiek… jak go sklasyfikować znając i ceniąc jego dobro, postrzeganie świata, jakie relacje nawiązuje z ludźmi… jak ich kocha Boga i … chodzi do kościoła… Ale tarota ma w domu…. Jezusicku… Dobra jest czy zła… jak widzicie to te same mechanizmy.. . A siostra ? U nas to było w rodzinie zawsze po obu stronach linii rodowych dziadków naszych i ich… A my co mamy się wyrzec dziedzictwa… linii przekazu… jeśli ludziom w kontakcie z nami dzień pięknieje i Dusza się raduje to nie można wyrzucić tego co należy do naszych wnuków, prawnuków… może dzieci.. Bo my nie możemy osądzić czy za ileś lat nie będzie już wiedzy jak czyta się istnienie przeszłość i domniema przyszłość w nim a także wiecznie święte TERAZ i nie ważne jest z czego… A lekcja … ona nie wie, że jej nie jest ukończona bo na pewno w końcu się spotkamy… i zapyta co robisz? Odpowiem zgodnie z prawdą… Jednak mam nadzieję, że odp będzie poza jej poprzednią postawą osądu… Jednak tamta była łatwiejsza… … teraz poprzeczka w tej samej lekcji jej podniosła się … Życzę jej powodzenia… To cudowna osoba… i fajna lojalna koleżanka, szorstka w obyciu… Pewnie dziwaczka ale wokół mnie sami dziwacy…

Wniosek z tego? Między innymi tematami taki, że nasze lekcje z niektórymi się nie kończą tylko przechodzą na inny poziom.

A dlaczego to piszę? Zaczęło się niewinnie od tak … wyczytałam rano w jakimś pocztowym portalu jak to ludzie od czci i wiary obdzierają Panią Annę Dymną za jej wygląd… I poszło…. w nieznane … ale inaczej nie umiem… Na nic jej dorobek aktorski, i przede wszystkim oświecenie niesione ludziom a także wielkie ogromne kochające serce… ukryte w miękkim ciepłym serdecznym ciele które ogarnie i utuli każdego … Nic to bo jest gruba…

Nie widzą ludzie, że do 25 około można troszkę więcej ludzie są chudzi z samych siebie… potem … jest to okupione coraz większym wysiłkiem pustym ,,, bo lepiej zamiast na siłowni skakać czy też katować się dietami itp. może to warto poświęcić ten czas na pomoc innym a może nawet dla pani Ani…w jej fundacji… Na pewno znalazłaby się tam u niej jakaś robota… Ale najlepiej przekreślić człowieka jego dokonania… bo nie ma czasu na tzw pracę nad własnym wizerunkiem… i dbanie o siebie. Zarzucono jej nie dbanie o siebie… jakby nie było chudych nie zadbanych kobiet… Lub grubych zadbanych… I każdy gruby chciałby być chudy… nie ma się co oszukiwać ale nie każdym kosztem… szkoda życia.. Bo można żyć dłużej chudym ale co to za życie… jeśli nie ma w nim dokonań. Nie mam nic przeciwko chudym ale tym którzy jeśli okupiają ten wygląd jeszcze pracą pustą jałowym życiem… Widziałam kiedyś spotkałam biedne głodne bogate dzieci. Mam w rodzinie poprzez wżenienie się jednej siostry takie towarzystwo gdzie dzieci mają nianię dietetyczkę kucharkę i ganiają w domu ponad 600m kw. Nie mogą korzystać tam z basenu … nie pytajcie dlaczego… Bo najważniejsze… siostra moja je i widzi, że dziecko chłopiec wpatruje się w jej talerz i jak je. Pyta go chcesz kanapkę? A ono ta… kiwa mocno głową aby widocznie i pewnie zrozumiała, że bardzo. Jola zrobiła kanapkę chlebek, masełko na to wędlinka coś jeszcze i na to chlebek. Gruba kanapka … Dziecko wyrwało jej prawie kanapkę z rąk i wcisnęło do buzi. I je nie podnosząc wzroku łapczywie jadło z nie ukrywanym smakiem. Na tę chwilę babcia dziecka wstała jak z procy od stołu przerażona: O Boże co będzie jak mama się dowie. Oni są na diecie! Dziecko nie oddało kanapki a babcia chyba wstydziła się przy nas ją odebrać. Szkoda man było … tego dziecka…

Niektórzy po prostu mają to w genach… Jolcia moja je tyle co ja a lazanię 2 razy tyle … często je z głębokiego talerza …a jest chuda… Ale nie od dziś wiadomo nie od jednej matki takie same dziadki…

Boże cóż mamy głodne bogate społeczeństwo… dorabiające filozofię do zadowolenia z głodu… Nie wierzę, że każdy tak się odżywia, że go nie czuje. I nie ma tu promocji otyłości jak się teraz zarzuca kiedy ktoś woła zajmij się sobą i co cię obchodzi moja tusza… Do rynsztoka życia spłynęło dawne powiedzenie naszego mistrza Adama Mickiewicza „miej serce i patrzaj sercem”…

A ja … dzięki Bogu nie jestem znaną osobą która ma dziś obowiązek narzucony wyglądać i być stale w wieku lat 20 paru bo takie są oczekiwania innych…. Kochani ciekawe jak będziecie wyglądać wy za 20 lat…

A ja ?… cóż… nie jestem Panią Anną Dymną, Panią Magdą Gessler ani Panią Kasią Niezgodą czy Panią Martą Grycan… one mają odwagę być takie jakie są choć na pewno chciałaby być chude… jak ja…

Wracając do początku zataczając koło … mój były mąż ma narzeczoną i jest szczupła… dobra ciepła i przyjazna… Przyznałam rację i zagapiłam się, że jest szczupła i zgrabna… może analogicznie do sytuacji teraz schudnę? Co? Panie Boże?

By Agnieszka Bruzgo in ...LISTY DO TWOJEJ DUSZY...
4 komentarze
  • Ewka

    Ja osobiście widzę piękną, zadbaną kobietę, Pani Agnieszko:)

  • Agnieszka Bruzgo

    DZIĘKUJĘ PIĘKNIE PANI EWUNIU…

  • SIOSTRA

    Dla mnie zawsze wyglądasz tak samo. Jesteś kochana, zdystansowana do swojego wyglądu .Gdyby wszyscy ludzie. którzy mają kompleksy zobaczyli jak my żartujemy z siebie,jak się spotkamy,z naszych ładnych inaczej ciał ,może poczuli by się lepiej i zaczęliby lubić swoje niedoskonałości, siebie i to jak wyglądamy, nasze rozstępy itp…Wygląd JEST MNIEJ WAŻNY OD TEGO JACY JESTEŚMY.

  • Agnieszka Bruzgo

    DZIĘKUJĘ JOLUNIA… ALE JESTEM PIĘKNA? Pamiętasz jak Dorotka o perspektywie wyglądu mówiła przytaczała scenę z 1 części Szreka. Jak Fiona miała się przemienić i okazało się, że jest „Szreczką”? Mówi do Szreka: A miałam być piękna… A Szrek odpowiada jej: PRZECIEŻ JESTEŚ PIĘKNA…