Agnieszka Bruzgo | V. „KSIĄŻKA” Następny fragment
1570
post-template-default,single,single-post,postid-1570,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / V. „KSIĄŻKA” Następny fragment

20150306_135240

3.2 Kiedy zapłakałam.

Kiedy czytałam ten cytat jako tekst myśli bohatera filmu zastygłam. Zatrzymałam i zapłakałam.

(..)Pewnie już to widzieliście nie raz. Mentaliści, magicy, iluzjoniści. Pewnie was zaszokuję mówiąc, że czasem, nie często tylko czasem… magia jest prawdziwa. Podana jako maskarada. Chowanie się za paroma sztuczkami za 50$. Chowanie się na pełnym widoku. Bo jeśli magik tego nie zrobi, życie z tą alternatywą byłoby niemożliwe dla pozostałych…(…)”.frag. film „Next”.

Ja dodałabym, że i dla samego magika w tej rzeczywistości i jej warunkach. Kiedy usłyszałam te zdania to płakałam jak bóbr. Ci, którzy mnie znają wiedzą o czym mówię. Luizo trafnie to określiłaś mówiąc o mnie:„ludzie traktują Cię jak taką laleczkę. Pobawić się ale tak jak oni tego chcą”. Tu byłoby miejsce na moje życie. Opowieść o magiku nazywanym Agnieszką.

Rozdział IV Przepowiednie przyszłości. Wizje i prognozy

Rozdział IV Przepowiednie przyszłości. Wizje i prognozy

Ludzie widzenie zazwyczaj kojarzą z jasnowidzeniem codzienności czyli wydarzeń i to najczęściej tych z przyszłości. Przeszłość interesuje ich tylko na tyle aby sprawdzić czy jasnowidz widzi. Ja dość dobrze sobie z tym radzę łącznie z datami ale robię to tylko po to aby człowiekowi, jego świadomości przybliżyć jakieś zagadnienie z jego życia w postaci jakiegoś zdarzenia bądź zdarzeń, które mają bezpośredni wpływ na Teraz jego bieżącego życia. Takie widzenie to tylko ułamek widzenia i to ten wcale nie najważniejszy. Choć są jasno widze, którzy widzą częstotliwości wybiórczo, czyli przeszłość, teraźniejszość odczyta prawie każdy a przyszłość precyzyjnie da się odczytać tylko u tych ludzi, którzy funkcjonują ósmą czakrą czyli podświadomością. Są przewidywalni na swoją poniekąd niekorzyść. Lub po prostu zgodzą się na zrealizowanie tylko tego nie ważne dobre to czy złe ale widać jako najbardziej prawdopodobne wypowiedziane przez czytającego jego los wróżbitę jasnowidza uzdrowiciela. Tak jest dla nich wygodnie a jeśli widać niepomyślność jakąś to się nawet na nią przygotują i pogodzą z nią. Wydarzyło się odfajkowane. Ludzie żyją wzorcami, uwarunkowaniami które one definiują indywidualnie dla każdego człowieka. U takiego człowieka z tak ubogą świadomością i skostniałymi programami, schematami na życie można przewidzieć prawie wszystko, bardzo dokładnie. Ja tego nie cierpię, robię to ponieważ nie można nikogo na siłę zmieniać ale w wielu wypadkach chciałoby się powiedzieć „zrób coś z sobą”, odważ się, niech będzie to nawet to co uważasz za głupie. Pozwól sobie na nowe wydarzenia w swoim życiu.

Mam taką klientkę, pani dziennikarka wspaniała radosna i urocza kobieta. (Kiedyś proponowała mi wywiad a jej odpowiedziałam a chciałaby Pani coś o sobie poczytać? No nie.) Przychodzi do mnie ok. raz w roku i wszystko w miarę się jej spełnia. Bardzo racjonalnie podchodzi do wróżb i mówi to się sprawdziło, to się sprawdziło idealnie a to nie. Bezpiecznie porusza się w tym co jej mówię i jest dobrze. Podczas którejś wizyty opowiedziała mi jak podczas targów ezoterycznych była u jakiejś wróżki i ta przepowiedziała jej problemy w pracy i to się jej spełniło. Według mnie na pewno było można to ominąć, załagodzić. Ale ja zakładam, że miała tego doświadczyć. Kiedyś powiedziałam jej, że może dostać w spadku mieszkanie po jakiejś kobiecie, zapomnianej ciotce, kuzynce? A ona na to, że Pani Agnieszko to już niemożliwe absolutnie aby się sprawdziło. Jej sprzeciw był tak silny, mocny i pewny, że kreację pewnie przysłowiowy szlak trafił. Sama odcięła tę możliwość od siebie. Zamiast pozwolić sobie na to dobre wydarzenie, które odczytałam i przyjąć je z oczekiwaniem, zanegowała zdecydowanie jego realizację. Nie chciała sobie pozwolić na nowe wydarzenie w swoim życiu. Co nie znaczy, że się ono nie wydarzy. Przerastało ono jej świadomość. Ale ja nadal czekam. Tak naprawdę niektóre wydarzenia których człowiek ma doświadczyć a nie chce lub wydają mu się niewiarygodne tylko odwlekają się w czasie. I miałam na to niejednokrotnie przykłady i potwierdzenia.( W czasie jednych z poprawek książki pod koniec czerwca 2010 r właśnie pani X zadzwoniła niestety nie mogłyśmy się spotkać. A jestem ciekawa jak zrealizowały się ostatnie prognozy, nie napisałam wróżby tylko prognozy. To zupełnie co innego. Nie czy się wydarzyły? Interesuje mnie jak się zrealizowały. Od tej klientki dostaję wspaniałe informacje zwrotne ponieważ ma wspaniały dar trafnego dobierania słów i przekazu relacji tarocista – klient z tej drugiej strony.

Ludzie widzeniem przyszłości i to takiej, która jest do przyjęcia dla słuchającego weryfikują jasno widzów. Nigdy nie miałam odwagi nazwać się jasno widzem. Choć na potrzeby tego dużego tekstu używam tego określenia jest mniej kłopotu. Mówię, że widzę dość dobrze niektóre zagadnienia. Jak wielu moich kolegów tych widzących jeśli widzimy to zazwyczaj nie mówimy o tym. Nikt nie zastanawia się, że widzenie tylko przyszłości i tylko przeszłości jest czymś nienaturalnym, że jest to tylko kawałek z wielowymiarowego kolorowego świata. Można widzieć ten kawałek ale to tylko niewielki kawałek zaledwie ułamek Istnienia i to zmienny. Wszelkie odczyty traktują ludzie jednowymiarowo i płasko. Tylko wydarzenia opowiedziane liniowo są jednoznaczne z tym czego doświadczyli. A gdyby tak usłyszeli o tym samym tyle, że z poziomu intencji i myśli? Dzwonił ostatnio do mnie chłopak, który jakiś czas temu u mnie był. Zapytał mnie czy uda mu się w tym roku napisać pracę magisterską. Ciągnęło się to jak przysłowiowe flaki z olejem i już dawno miną termin pokazania jej promotorowi do zaakceptowania. Odpowiedziałam mu, że tak napisze ją i zda z lekkim wysiłkiem ale zda. Minęło troszkę czasu i chłopak dzwoni ponownie z pytaniem dlaczego jest mu tak trudno tę pracę napisać? Zapytał ponieważ dalej mu nie szło. I tu już jest droga wyjścia, czyli szukania uzdrowienia sytuacji i poznania jej przyczyn, a nie tylko zdam czy nie zdam, bo odpowiedź już znał. Po prosu teraz zapytał inaczej. Uświadomienie i rozważenie przyczyny może spowodować przyspieszenie procesu uzdrawiania tego wydarzenia i maksymalne jego ułatwienie i rozwiązanie. Umówiliśmy się za jakiś czas na telefon i powiedziałam mu, że według mnie zniekształcił sprawę na poziomie intencji. Innymi słowy był nie uczciwy wobec siebie i promotora. Nie wybrał tematu zgodnego ze swoimi odczuciami w tym momencie, tylko z myślami interesu. Chciał ładny, ambitny temat, który robi wrażenie i podniesie jego wizerunek w oczach promotora. Chłopak przyznał, że potraktował to zbyt ambicjonalnie i za moją radą przeanalizował swoje intencje, w skutek czego można powiedzieć, że samo się naprawił, poprzez uświadomienie. Pracę napisał w ciągu nie dłuższym jak miesiąc. Jeszcze nie wiem jak została przyjęta przez promotora. Można powiedzieć, że i tak by ją przecież napisał w końcu, może zmieniałby temat i udałoby się. I to też byłoby prawdą … Na dziś wiem, że młody mężczyzna zdał, zaliczył co miał zaliczyć i będzie nadal kontynuował naukę na nowym kierunku studiów. To wspaniały człowiek o pięknej energii z piękną realizacją duchową kontynuowaną w Reiki.

    1. Wpływ jasnowidzenia na kreację i zmianę wydarzeń

Widzenie daje możliwość wpływu, przyspieszenia, spowolnienia lub zmiany okoliczności większości sytuacji. Obejrzenia ich pod kątem wszystkich zainteresowanych rozwojem wydarzeń stron a co za tym idzie wprowadzenia korekt. Czym są takie korekty? Każda sytuacja to jakaś relacja dwóch lub więcej osób. Kiedy obejrzy się „karmę” takich ludzi uczestniczących w danym wydarzeniu wtedy mamy wiele możliwości jej naprawienia.

2012 rok.

Kochani nie trzeba końca świata wystarczy, że wibracja podniesie się tak, że nie będzie przydatna żadna z technik manipulacji a cała prawda pojawi się w widocznej aurze i klops. Jak w tym filmie z Jim’em Carry, dziecko wygłasza jedną prośbę do Boga „niech mój tato mówi tylko prawdę… kłamca sobą samym świadczy o sobie” i to będzie koniec świata. Kiedy wszyscy zobaczymy, że jesteśmy nagimi królami. Za parę lat wystarczy też tylko to aby wysiadły komputery po tym jak zmieniłaby się magnetyczna wibracja, gdyby Ziemia zwiększyła swoje wibracje pod wpływem pola wirowego, które drga coraz szybciej. Wszystko co wytrąci wtedy z naszej rzeczywistości spowoduje, że zaczniemy żyć na nowo. Na nowo nauczyć się będzie trzeba szyć, na nowo buty robić. Ile teraz jest krawcowych, które uszyją same sukienkę od podstaw? Ilu szewców zrobi buty bez gotowych komponentów? Jeszcze parę lat i to będzie sztuka.

Ciekawym zjawiskiem jest kreacja wielkich wizji, przepowiedni dla świata. Według mojej teorii jeśli chcemy aby coś się nie wydarzyło powinniśmy o tym napisać i głośno bardzo pewnie siebie, butnie wrzeszczeć, że się wydarzy na pewno. Oto chwyt na ludzką przekorność. Ludzie którzy to przeczytają lub którym się to przekaże wygenerują taką energię kary dla pyszałka krzyczącego o końcu świata lub innym katastroficznym wydarzeniu, że na pewno się nie wydarzy. Myśli innych pomogą ominąć to doświadczenie. Kwestią dyskusyjną pozostaje kto da napluć na siebie aby pomóc innym. Wielkie wydarzenia to wielkie starcie świadomości zbiorowych ich walka w kierunku realizacji określonego wydarzenia na tak lub nie. Wielkie przepowiednie ostatnimi, współczesnymi czasy z reguły się nie sprawdzają jeśli są obwieszczone wszem i wobec. Spełniają się te po cichu zapisane, niezauważalne zanim się nie wydarzą podane przez ludzi niepozornych i nie szukających rozgłosu lub uważanych za nieszkodliwych szaleńców. Takich, którzy są świadomie gotowi zmierzyć się z tym co może się wydarzyć lub nie, gdyż są tylko obserwatorami, nie zainteresowanymi w żaden sposób realizacją lub nie realizacją danego wydarzenia Wszelkie myśli osób trzecich po prostu przepływają przez nich nie mając racji bytu kreacji na przekór. Warto jednak nadmienić, że większość jak nie wszystkie większe katastrofy i nieszczęścia na całym świecie, chociażby nie wiadomo jak były tragiczne w naszym mniemaniu, mają ukryte podłoże duchowe kształtujące świadomość bardzo wielu ludzi.

    1. Podążanie ścieżkami ludzkiego losu w wielowymiarowej czasoprzestrzeni „tego” teraz

Ludzie często zastanawiają się i takie pytania dostaję najczęściej: jak widzisz? Jak widzi jasnowidz? Nie wiem jak widzi jasno widz. Wiem jak widzę ja i jak widzą inni wg mnie.

Technicznie to bardzo skomplikowany proces a zarazem bardzo oczywisty kiedy już chodzi tylko o to co po prostu widzimy. Mam nadzieję, że te zapiski jakoś rozjaśnią ten temat i choć troszkę zagadnień zawartych w nim. A przede wszystkim jego praktyczność, użyteczność i jakość życia z rozwiniętym bardziej akurat tym „talentem”.

Zawsze pozostaje jako najważniejsza sprawa czasu i chronologii w widzianych obrazach. Nie da się stale obserwować wydarzeń, które się wydarzyły w czasie rzeczywistym teraz. To nie jest film w kinie w trój-wymiarze i kolorze. To informacja wielowymiarowa, wielobarwna, w jednej chwili wie się też o wszystkim innym co złożyło się i składa na daną sytuację. Tu kilka godzin z oglądanego dnia jest chwilą.( Jeśli takie patrzenie trwa długo i dotyczy kilku przyjęć ludzi w ciężkich tematach mimo uśmiechu i radości w trakcie często boli potem strasznie głowa i jest niedobrze. Noc jest straszna.). We wszystkich opisach jakoś pomija się techniczne aspekty widzenia jakby to było jakieś czary mary. Ludziom wydaje się, że w magicznej kuli wyświetla się życie człowieka jak serial. A to nie tak. Takie sytuacje zdarzają się tylko wtedy kiedy śledzi się jedno zjawisko np. szuka człowieka. Wtedy jest to technicznie uzasadnione i warto na to poświęcić wiele czasu. Ale na dłuższą metę nie da się oglądać każdej osoby i sytuacji liniowo od początku do końca bez konkretnego celu. Jest to wyczerpujące i niezdrowe. Z reguły jasnowidz ogląda zbiory obrazów sytuacji i przedmiotów, które do zapytania są istotne.

*Jeśli jesteś przewidywalny jak program telewizyjny to czas najwyższy żebyś zrobił coś w swoim życiu.

Jeśli wróżka, jasnowidz jest w stanie przewidzieć każdy Twój krok z dużym wyprzedzeniem to masz problem. Zapomniałeś, że masz wolną wolę, zapomniałeś, że masz w sobie MOC ziarnka gorczycy. Zapomniałeś jak używać myśli i jak uczucia barwić dobrymi emocjami. Nie pozwól na to, żeby twój program telewizyjny mogło zmienić wszystko tylko nie Ty. Obudź w sobie swoją Moc przypomnij sobie o swojej Sile. Jeżeli nie podejmujesz żadnych decyzji to wtedy ten przewidywalny los jest wypadkową nie tylko twojej woli, ale i oczekiwań wszystkich innych zainteresowanych twoją osobą wkoło „wiedzących” lepiej jak powinieneś żyć. Im więcej będzie takich programów w twoim życiu i tzw. życzliwych podpowiadaczy a sam nie będziesz podejmować żadnych decyzji, tym bardziej będziesz ciągany, szarpany przez te energie kreacji jak lalka na sznurku. Targa człowiekiem wtedy, gdyż nie wie czego tak naprawdę chce. Dopiero próbując różnych opcji kreacji w postaci wydarzeń które zaczynają się kreować, które denerwują go, martwią, przerażają lub cieszą, podejmuje decyzje woli.

Dajmy na to, że poszukujesz akurat pracy, bo obecna nie spełnia twoich oczekiwań. Ale nie masz sprecyzowanej wizji na to co chciałbyś w życiu robić. Otrzymujesz informacje od znajomych: jest dla ciebie praca np. nauczyciela, sekretarki, urzędnika państwowego, lub menadżera w sieci sklepów. Wkrótce zdajesz sobie jednak sprawę, że wiedziałeś od początku, gdzie nie chcesz pracować, np. z młodzieżą w szkole i na pewno nie chcesz siedzieć przez osiem godzin za biurkiem przeglądając dokumentację. Zatem możliwość kreacji pod postacią wyboru twojej woli zawęża się. Jednakże cała sytuacja wygląda tak: wszyscy do ciebie dzwonią, organizują spotkania w sprawie pracy, ponaglają cię. Ty z reguły jesteś wtedy podenerwowany, drobne wydarzenia w ramach większego komplikują ci plan dnia jak i osób które są zaangażowane w pomoc dla ciebie. Sytuacja staje się nerwowa, wpływa na wasze wzajemne relacje. Każdy z tych znajomych uważa, że jego propozycja jest najlepsza i tą powinieneś wybrać. Energie które kumulują się w czasie tych wydarzeń wpływają na siebie niczym kula uderzona w kręgle. Skutkiem czego jest to, że część z tych propozycji odpada z wachlarza możliwości, ponieważ nie chcesz ich przyjąć, lub kto inny zdecydował się na tę opcję. Nie decydując swoją wolą powodujemy takie zamieszania na swojej siatce zdarzeń w każdej dziedzinie naszego życia. W przedstawionym przykładzie możemy wybrać dwie drogi wyjścia. Intencje do dalszej kreacji. Pierwsza – wiem czego konkretnie chcę, określam: ma to być praca, która np. daje mi godziwe wynagrodzenie finansowe, poczucie niezależności, wolności, nienormowane godziny pracy oraz możliwość wzięcia wolnego kiedy mam taką potrzebę (tutaj nie musimy mówić czego nie chce, bo to czego pragnę wyklucza pozostałe opcje). Tym razem również otrzymasz kilka różnych propozycji, jednak teraz twój wybór polega tylko na tym żeby porównać np. twój wolny czas i zarobki.

Druga opcja to powierzenie w pełni swojego własnego kreatora zdarzeń, który znajduje się powyżej ósmej czakry Bogu. Wyłączamy tym samym swoja wolę, tą świadomą tutaj. Działamy wtedy na zasadzie- moja wola i Twoja Boże stają się jednym. Bądź wola Twoja. Przy takiej opcji kiedy nie chcemy świadomie podejmować decyzji, ponieważ nie wiemy co jest dla nas dobre, gdyż ilekroć coś dostajemy nie jesteśmy z tego zadowoleni, chociaż dostaliśmy to co zamawialiśmy. I nie chcemy aby decydowali o nas inni -To takie przeniesienie swojej woli na poziom intencji, powierzenia się Bogu jest najlepsze, najbardziej optymalne. Przenosi kompetencje wyborów i doświadczeń na wyższe płaszczyzny duchowe. Nie zgadzam się z tym, że taka opcja jest uważana przez niektórych za niechęć brania odpowiedzialności za własne życie. Wykazanie tak wielkiej ufności i pełnego przekazania kontroli nad sobą i swoim życiem Bogu wymaga wielkiej odwagi i nie każdy jest na nią gotowy. Przyjąć to co w tej drodze przyjdzie nam doświadczać. Jest to tak samo trudne jak dokonywanie wyborów świadomie nie korzystając lub pomijając dawane nam znaki. Ta opcja i tak włącza się u ludzi sama wtedy kiedy są w najczarniejszych godzinach swego życia. Wtedy to zobaczyłam właśnie , ten mechanizm Eureka! Kiedy ludzie nie mają już na nic siły ani modlić się, ani wizualizować, ani afirmować swojej przyszłości, nie wiedzą co chcą, nie wiedzą co będzie a wydaje się im, że tylko najgorsze. O niczym innym nie myślą, tylko cudzie, wybawieniu, pomocnej dłoni. I o tym opowiada moja medytacja pt. „Przymierze”, która przypomina, że w najdalszej otchłani, w najciemniejszej czeluści, nie mając siły na słowa, kiedy beznadziejność przekroczy wszelkie granice nadal Jest w Tobie wystarczająco światła. Kiedy pamiętasz o tym, że jest choćby cień tego światła, to pamiętasz, że jest i samo światło. Jeśli skupisz swoją świadomość choćby na sekundkę na pamięci tego światła poprzez westchnienie swojej duszy w jednej sekundzie stamtąd wyruszy ukojenie. Wystarczy poczekać będąc pewnym że przybywa. Światło nigdy nie gaśnie. Nie ma takiej nicości która miałaby moc zagasić Światło Istnienia, które zapłonęło kiedy dusza wyłoniła się z Istoty Boga.

Nie czekaj na swój konkretny i precyzyjny scenariusz, który daje ci wróżka czy jasnowidz. Nawet Bóg ich nie daje proponuje tylko i czeka na twoją opinię gotowy zmienić scenariusz w zależności od Twoich ponownych wyborów życiowych i priorytetów określonych wolą. Robi to niczym scenarzysta wpisujący dziecko do scenariusza serialu gdy aktorka jest w ciąży. Walczcie o swoje wybory. Zmieniajcie się a zmieni się wasz los.

Jeżeli ludzie pytają mnie „czy się sprawdza” mając na myśli prognozę jeśli chodzi o przyszłość to odpowiadam, że przecież z czegoś żyję. Większość wydarzeń z przykrością stwierdzam da się przewidzieć. Dotyczy to z reguły wydarzeń które przewidzi każdy. To jak z terminem porodu jak zaistnieje wydarzenie to jego skutek też i w zasadzie jest dość oczywiste rozwiązanie. Pewne aspekty mogą się zmienić ale jest pewne, że jest dziecko i jakoś wydostanie się do świata zewnętrznego.

Ale okoliczności również warunki i aspekty oraz sposób doświadczenia jego wybory należą do CIEBIE. Możesz wybrać lekarza i klinikę porodu ale daj Bogu zadziałać i zmienić twoje plany kiedy widzi, że będzie tobie i dziecku lub tylko dziecku lepiej wyjść gdzie indziej wśród innych osób .

Walczę z tym przekonaniem u ludzi. Czasem inaczej się nie da. Czasem jestem niemiła, czasem klnę i się złoszczę. Zdarza mi się też wygonić kogoś z gabinetu. Jeśli to ma pomóc pozwalam sobie na takie zachowanie..

Skutki niektórych wydarzeń są tak przewidywalne, że często niezręcznie o nich mówić bo ludzie mogą uważać ze się ich straszy lub coś jest zbyt proste i piękne. Choć sami logicznie myśląc i uczciwie analizując sytuacje mogliby to przewidzieć. Jeśli ukradłeś komuś portfel to należy spodziewać się że za jakiś czas ty doświadczysz straty, a jeśli nadużywasz alkoholu będziesz mieć marskość wątroby. Często gołym okiem widać jak i dlaczego człowiek stanie przed jakimś zadaniem które nazwie problemem.

  Jak ktoś wam powiedział, że coś musi się wydarzyć a wam to nie pasuje to ZRÓBCIE COŚ aby to zmienić. Rozmawiajcie z Bogiem. Tak często to powtarzam. Jeśli nie umiesz to krzycz do niego, kłóć się, wrzeszcz. Jak musisz to klnij ale wołaj do niego. Ukojenie przyjdzie, odpowiedź i rozwiązanie również. Nie szukajcie mistrzów mniej i bardziej wzniesionych ani mistyki tam gdzie jej nie ma lub jest iluzją. Zwróć się tam gdzie nazywają cię dzieckiem, gdzie nazywają cię bratem. Nie chcę być odebrana jako jakaś nawiedzona, moralizatorka. W swoim życiu przeszłam wiele, widziałam i widzę wiele, znam wiele technik, metod oraz ludzi umiejących dużo. Sama wiele wypróbowałam i wiem, że w chwilach najcięższych kiedy zdajemy najważniejsze egzaminy swojego życia zwłaszcza te bolesne najskuteczniejsze jest zawołanie do Boga. Do Ojca i Matki a nie do Uniwersum. Personalizacja Najświętszego Istnienia jest potrzebna ludziom. To tak jakby zobaczyć twarz Boga i jego święte, dobre oczy w korze starego dębu, w bezkresie pól i nieba. Przychodzi taki moment w życiu, a wiem to po sobie wielu ludziach, moich klientach, kolegach ezoterykach, że Uniwersum, Kosmos jak byśmy obecności Boga nie nazwali czy określili okaże się za MAŁO na ludzką świadomość w obliczu trudnych chwil. Tęskno wtedy do ciepłej dłoni i wielkich opiekuńczych ramion Boga. Ostatnimi czasy tak pięknie całościowo pojmujemy Boga, że zapomnieliśmy w tym o jego osobowej manifestacji. Szukamy wtedy zamiast ojca i brata różnych innych mistrzów, istot kosmicznych, duchów opiekuńczych.

Stało się tak ponieważ prezentowany wizerunek osobowy Boga był głównie odbierany jako karzący i zakazujący „próbowania” co zakazane. Ludzka naturalna ciekawość jest dobra. Gdyby nie ona nie rozwijałby się świat. Uniwersum, które stworzył nazwaliśmy Bogiem. To tak jakbyśmy ciało nazwali Duszą. A teraz brak jest nam osoby. I o paranojo szukamy jej w mistrzach i niejednokrotnie w Aniołach. Choć Ci ostatni mamy większą szansę, że są prawdziwi. Dużo piszę o Bogu i będzie jeszcze więcej. Jest go więcej i więcej obecność, która wzrasta wraz z pogłębiającym się procesem widzenia. Moja ciekawość owocuje wiedzą o tym jak funkcjonuje wiele zagadnień. Jak wygląda jak konkretnie działa system energetyczny człowieka i nie tylko. To dało mi wiedzę o tym, że Bóg JEST. Wiedzę a nie wiarę. Jeśli chcesz zmienić swój los i siebie w nim wołaj do najwyższej instancji: „Boże ja jestem TU”. I to wystarczy.

4.3 Szanuj swoją przestrzeń informacyjną. Czasem lepiej mniej niż więcej

  Rozmawiałam kiedyś z koleżankami wróżkami i wiecie jacy klienci zastanawiają je najbardziej?  Ci którzy odwiedzają średnio po trzy wróżki w tygodniu, głównie po to, żeby udowodnić im, że się mylą i nie potrafią skutecznie przewidzieć ich losu. Idąc z takim nastawieniem energetyka wariuje a mieszanka informacji jest tak wybuchowa, że jeszcze długo któraś z wróżek lub bioterapeutów po takim maratonie będzie musiała pracować nad osobą „poszukiwacza wędrowniczka”. Ponieważ taki nieporządek, chaos energetyczny w końcowym rezultacie moje koleżanki określą mianem „klątwy”. Bo już nic nie da się wyczytać tylko chaos, splątane, sprzeczne ze sobą informacje. Jeśli  nie połapią się za w czasu skąd ten „wydarzeniowy ” galimatias to „klątwa” jak nic. W końcu mieszkamy na Podlasiu i nic nas nie dziwi. U nas Harry Potter się chowa a wielki Merlin to jego kolega od zabaw. W każdym domu znają jakieś receptury na „polepszenie życia”. A wykształcenie i statut społeczny  nie ma tu nic do rzeczy. Szeptuchy to nasza tradycja regionalna, jest wiele cudownych, mądrych kobiet, które bardzo pomagają ludziom i służą radą, ale jest też wiele takich które zajmują się czarną magią, która służy manipulacji i bezkompromisowemu osiągnięciu celu przez osobę zamawiającą. A moje koleżanki za zdjęcie takiej „klątwy” biorą słono i mają RACJĘ. Najczęściej uświadamiam ludziom, że po takich babkach nie przyjmuję. Wszyscy wiedzą, że zła intencja, energia powraca do wysyłającego. Nieważne że wykonawcą wyroku był kto inny, a my tylko mu zapłaciliśmy. Jeden tylko raz przyjęłam taką osobę, moją znajomą i zrobiłam to tylko z tego powodu, że stojąc w drzwiach mojego gabinetu miała całą rękę od ramienia do palców sztywną, bladą i bez czucia, była to ręka trupa. Wyglądało to jak martwica, a ja obawiałam się że medycyna może w jej przypadku za późno zadziałać a skutki mogły być nieodwracalne. Od razu powiedziałam jej gdzie i u kogo była, co ona zaraz potwierdziła. Zrobiłam zabieg, odesłałam ją następnie do lekarza!!! i powtórzyłam zabieg wieczorem na odległość. Potem dowiedziałam się że do lekarza nie poszła, ale zabiegi pomogły jej i martwica ustąpiła. Ale tylko w tym wyjątkowym przypadku zgodziłam się na to. Do dziś uważam też za szczyt nieodpowiedzialności rezygnację z wizyty u lekarza. Dlatego bardzo uważam na ludzi, którzy uważają, że energia wszystko załatwi. Nie należy zapominać, że Pan Bóg po coś wartościowego stworzył i chirurga. Nie pamiętam czy gdzieś opisałam ten dziwny przypadek i mam wrażenie, że tak ale w skrócie jej stan był wypadkową jej wojny z byłym mężem poprzez „babki” i on też nie został bez ran. Upadł tak, że doznał bardzo skomplikowanego złamania i operacji. Kazałam jej dziękować Bogu, ze ta ich energia nie wyładowała się na córce. Pamiętajcie w obrzucaniu się energią często cierpi najsłabsze ogniwo i często są to dzieci.

…Moja przygoda z babkami, szeptuchami…

Pojechałam kiedyś do Orli za namową zony pracownika mojego byłego już męża. Czekałyśmy starsza kobieta była niezadowolona krzyczała ale była znajomą bliskiej rodziny moich opiekunów w tej wyprawie. Weszłam kobieta nie patrzyła na mnie unikała mojego wzroku. Pomodliła się dała kawałek czegoś co miałam wyrzucić nie chciała zapłaty a na koniec powiedziała. Przyjedź jeszcze. Ton jej wykazywał znamiona troski i szczerego zaproszenia. Po wyjściu osoba która ze mną była powiedziała, że ona pytała kim ja jestem zanim tam weszłam. Młoda kobieta odpowiedziała, że żoną szefa jej męża. Ja natomiast to zaciekawienie odebrałam tak jakby ta kobieta zobaczyła, ze jestem chora. Miałam z tym problem kilka ładnych lat. Lekcja dla mnie z tego pozostała taka, że bardzo uważam co i jak mówię ludziom. Dop.2015 r. jak wspominałam nie czyszczę po wizytach w pewnych miejscach bo niektóre z tych Pań są bardzo skuteczne i nie wnikają co zamawia je odwiedzający to ma. A tu od koleżanki mojej wieloletniej klientki dowiedziałam się, że jedna z kobiet „po których nie czyszczę” poleca mnie w Białymstoku zwłaszcza tym którzy chcą się uczyć mają jakieś zdolności. Moja klientka bała mi się nawet wspomnieć, że tam była. Los potrafi być przekorny. Doszły drogą dedukcji, że chodzi o mnie bo polecała Agnieszkę z U. 27Lipca w Białymstoku. Mój gabinet był na ul .ks.ASyczewskiego róg Zacisze chyba to w bok od tej ulicy głównej. Reszta to domki. Jak by nie było jest skuteczna i nie czyszczę po niej bo nie chcę się „wykończyć” parę razy robiłam to i nie było fajnie co prawda się udało. Jej praca zakłada dobre zabezpieczenia przed zdejmującymi i nawet może sama świadomie nie wiedzieć jak to działa ot po prostu robi jak umie najlepiej i jest w tym dobra w swojej pracy. To jedno z najdziwniejszych zjawisk jakie mnie spotkało. Jak powiem o tym Leonowi i Tadeuszowi jak wróci z Indii nie uwierzą.

Wracając do naszych klientów wędrowniczków, ich działanie to nic innego jak paranoja, a może to po prostu dziwne hobby? No i kosztowne. W każdym razie tych wędrowniczków lubimy. Dzięki nim poznajemy się z koleżankami między sobą i wiemy czego oczekują ludzie. Bardzo przeszkadza mi natomiast kiedy mam do czynienia z osobą, która niecierpliwa efektów uzdrowienia chodzi na zabiegi do wielu uzdrowicieli i każdy z nich zaczyna pracować odmiennymi metodami. O ile da się za jedną operacją w szpitalu zoperować kilka narządów wewnętrznych i to nie zawsze, to takie zaawansowane procesy energetyczne zniekształcają pracę wykonaną przeze mnie i każdego innego uzdrowiciela. Na efekty przyjdzie długo czekać. Nie tak różowo wygląda też sytuacja kiedy problemem były niepomyślne wydarzenia a nie fizyczne dolegliwości. Pamiętajcie szanujcie swoją energetyczną szatę nie eksperymentujcie wieloma metodami na raz.

Moje zadanie najczęściej to pokazać jak rozwiązać twoje problemy, pokazać nowy punkt widzenia naprawiający relacje, odsłonić przed tobą to czego nie widzisz a powinieneś. Nowe czyste informacje, nie zabarwione emocjami, krzywym obrazem myśli i intencji innych osób pomagają odnaleźć się na nowo. Miej odwagę  w walce o siebie „(…)twemu szczęściu nic nie grozi(…)cyt.”nie wiem z skąd to mi w uszach brzmi.

Rozdział V O osobie jasnowidza

Osoba widząca zazwyczaj wie kto widzi i jak. Może nie od razu ale wystarczy chwila. Jeśli ktoś widzący na mnie patrzy to widzi mnie a ja jego nawet wtedy kiedy patrzy stojąc za mną z tyłu. A jeśli ktoś podpatruje i używa do tego patrzenia systemowego to jest to wdarcie się w wewnętrzną przestrzeń a z tym jest tak jakby ktoś zaglądał komuś pod spódnicę. Lub czytał jego prywatne listy. Myślę, że większość ludzi nie jest gotowa poprzez swój poziom postrzegania świata do widzenia. I skoro nie są gotowi nie widzą świadomie. Czyli informacje dochodzą do nich ale w formie intuicji nakierowującej przeczuciem do spostrzeżenia jakiegoś zjawiska w ten lub inny sposób. Do podjęcia właśnie tej decyzji a nie innej. Do wybrania tej drogi a nie tamtej. U takich ludzi jest już blisko, bardzo blisko do świata szczegółów. Może wyjaśnię jeszcze troszkę inaczej. U każdej osoby „widać” jej potencjał Duszy czyli aurę w częstotliwości o „powyżej” dziewiątej czakry. Tu wypadałoby zapoznać czytelnika pokrótce z tym jak ja widzę te czakry. A oto wnioski jakie dało mi wieloletnie obserwowanie i praca z systemem energetycznym.

    1. W jaki sposób widzę czakry i ich funkcjonowanie oraz znaczenie w systemie energetyczno-duchowym człowieka

Wszystko co widzimy powyżej 9 czakry jest umowne, gdyż świat tam jest tylko zamysłem, może być wszystkim i jako wszystko się zamanifestować. Jeżeli chcecie Anioła zobaczyć jako dziecko to tak się wam pokaże, jeśli macie jego obraz w świadomości jako wizerunek opiekuńczej staruszki to też tak się wam zamanifestuje. Tam świadomość dosłownie staje się widocznym wyrazem, który jest najbardziej bliski fizycznemu wzorcu w wymiarze twojej percepcji ziemskiego ideału. Jeśli wierzysz w diabła to najprawdopodobniej pokaże ci się on jako postać ciemna z rogami i widłami. Dla wielu idei, postaci lub form i możliwości istnienia, na Ziemi w fizycznym wymiarze brakuje odkrytych unaocznień lub wręcz warunków fizycznych i materialnego wyrazu ich świętości dla nich tutaj. A i dla tych ciemnych również.

5.2 Nasza Wyższa Istota

W wymiarach WJ wszyscy są zazwyczaj piękni, święci, potem dopiero widać zakłócenia, które powodują zniekształcenia, deformację poziomu intencji, podstawowych cech Istoty Duchowej. Te zniekształcenia, nazwijmy je osobowością duszy, pokazują uwarunkowania na różnych płaszczyznach naszego istnienia, ale w odniesieniu do życia fizycznego tu i teraz. To jest to co widać u każdego i zawsze. Jest tak powszechne i oczywiste, że nie zwracam na to większej uwagi. Ten potencjał, o którym wspomniałam to po prostu duchowa sylwetka. Widać go jak blask palącej się jasno świecy. Te energie ja i wielu widzących, których spotkałam na swojej drodze widzimy dużo więcej bez większego wysiłku, ponieważ większość Istot przyzwala na to. Jeśli nastąpi rozpoznanie Duchowe dusz wysoko wibrujących to oczywiste, że żadna z nich nie ma nic przed drugą do ukrycia. Jest im obojętne która z nich co i na ile zobaczy. Ci, którzy się chowają mają taką wolę zazwyczaj wyznaczoną im poprzez system, podłączenie lub po prostu niską samoocenę. Zdarza się też, że rodziny dusz nie należą do tego samego „rodu”. Takie widzenie siebie pozwala zauważyć inną Istotę wymienić z nią informację lub opatrzyć sobie nawzajem rany. Jeśli spotykasz przyjaciela i stoisz z nim w prawdzie, on opatrzy Twoją ranę, nie martwiąc się czy sam się zakazi lub skaleczy. Wesprze nawet wtedy kiedy nie zamienicie ze sobą fizycznie ani słowa, nie znacie i świadomie nie wiecie o tym kim dla siebie jesteście. O tym Zjawisku nie decydujemy świadomie. Żadne z nas. Właściwie tylko widać jak dwie lub więcej energii tańczy ze sobą podnosząc wibrację poprzez przypomnienie DOMU. Fizycznie wygląda to tak, że ma się chęć podejść do nieznanej osoby, ponieważ budzi ona w nas piękne uczucia, które jakby nie mieszczą się w ciele. Czujesz się wtedy, wolny, swobodny w rozmowie i zachowaniu. Wiesz dużo o spotkanej nieraz tylko mijanej osobie, wiesz za czym tęskni lub po prostu ona Tobie sama opowiada o swoich planach. Czasem łapiecie się na pewno na tym, że uśmiechacie się lub zapatrzyliście się nie wiadomo dlaczego na nieznaną osobę. To właśnie to. Kiedy Istota człowieka osobowa jest ‘uwikłana’ zachowuje się irracjonalnie, czuje lęk przed kontaktem, widzi Cię ale nie rozpoznaje. Często reaguje agresją. Jej emocje są rozedrgane a ton niepewny, płaczliwy lub wrogi. To tak jakby odbijać zakładnika, którego znacie osobiście a on was. Niestety nic nie pamięta. Jego lęk, ból oraz znajomość i ocena możliwości oprawcy (uwikłania) powodują, że nie chce abyś podejmował działania a jednak głos, oczy i on cały, aż wyje o pomoc. To bardzo skomplikowane procesy. Spotkania na poziomie Duszy, to co niewidzialne jest bardziej niebezpieczne niż to co najgorsze w Ziemskim doświadczeniu a widzialne. Myślę, że jest więcej widzących, którzy ostatnimi czasu zaobserwowali jak niektóre systemy zniewalają postać WJ.

Ciąg dalszy nastąpi…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.