Agnieszka Bruzgo | 50. … Czy jest Pani „kościołowa”?…
2167
post-template-default,single,single-post,postid-2167,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

23 Kwi / 50. … Czy jest Pani „kościołowa”?…

Często ludzie mi zarzucają, że ja tak o Bogu i Bogu a już wam w książce pisałam, że nazywano mnie młodą dewotką jeszcze za czasów intensywnej pracy w gabinecie. I często pojawia się pytanie czy ja jestem „ kościołowa”? I każdy ma inne mniemanie pod tym pytaniem. Czy źle jest być niewierzącym i nie kościołowym? Jak ja patrzę na takich ludzi nie „kościołowych” skoro ciągle tylko o tym Bogu gadam? Normalnie.

Nie jest dla mnie osobiście ważne czy ktoś jest wierzący czy nie. Bardziej to odczuwam ja kiedy wy odczuwacie brak Boga i przynależności do niego w jakimś kościele zgromadzeniu i przez to cierpicie. Nie ważne jakim kościele czy zgromadzeniu. I dla mnie w zasadzie to się liczy tylko czy Tobie z tym dobrze. Bardzo często widać jednak brak i odsunięcie ludzi od Boga z powodu obrażenia się na niego czy też ukarania jego lub siebie za „coś”. Z reguły za nie spełnienie jakiejś prośby, „zabranie kogoś” lub też za jakieś trudne spotkanie z księdzem czy osobą duchowną. W aurze widać kiedy jesteście w jedności z Bogiem jakkolwiek go nazywacie. Nie ważne jest też jak my ludzie go doświadczamy poprzez kościół czy indywidualną z nim komunię siebie. Zauważam jak funkcjonujecie kiedy wydaje się wam, że go nie ma, nie ma go z wami czy też też ze światem… jego bolącymi zdarzeniami…. Widzę jak cierpicie tęskniąc nie wypowiadając słowa potrzebuję ciebie Boże… gdzie jesteś? Wolicie zakopać tęsknotę, potrzebę głęboko bardzo głęboko…oskarżać system, systemy religijne ośmieszać i umniejszać starym rytuałom a najsmutniejsze jest kiedy szukacie nowych nie zawsze dla was bezpiecznych. Nie umiecie wy i wam rodzice nie pokazali jak kochać ufnie… I uciekacie, uciekliście jeszcze kiedy jako dzieci często wołaliście czekaliście i wydaje się wam, że odzewu nie ma…nie ma do dziś. Bo jakże nie wiecie, że to co jest ciężkie w doświadczeniu było jest jednak wyborem waszych bliskich o których się modliliście i wznosiliście prośby. Jakże nikt z dorosłych nam kiedyś nie powiedział, że czasem coś co jest trudne jest naszym wyzwoleniem… O, to dość często ludzi rozumieją i czują tę wolność ale nie umieją się przyznać przed sobą, dziećmi, bliskimi, że dobrze się wydarzyło jednak… Pokazany był nam ból ale już nie odczucie i zrozumienie, ulga … Tak to tracimy zaufanie do Boga i odbieramy naszym dzieciom nadzieję i sens jak nam ją odebrano: ,, każąc rozumieć „cierpienie nieszczęście bieda ta to od Boga jest i trzeba cierpieć”. Wyewoluowało to na stwierdzenie:”że pokornie trzeba znieść to przyjąć i ufać” nie zadając pytań nie szukając zrozumienia. Bardzo dobrze ale drze się we mnie to nie tak… Nie tak… warto zrozumieć to proste, to takie proste…

Można mnie określić jako wierzącą i ie zbyt gorliwie praktykującą jeśli chodzi o kościół i wizyty w nim. Natomiast ja sama uważam się za praktykującą stale. Jestem chrześcijanką przypisaną do religii katolickiej… ale dobrze się czuję słuchając hinduskiej czy buddyjskiej pudży, w buddyjskim klasztorze będąc czułam się jak u siebie. Tu jednak bardzo pomocni i cudowni okazali się sami buddyści. Nikt nie zwracał uwagi na mój krzyżyk i medalik na szyi. Wszyscy byli życzliwi i otwarci. Bywam też i modlę się w cerkwi prawosławnej ponieważ jak wiecie na Podlasiu jest tyle cerkwi ile kościołów prawie. Jesteśmy społecznością wielokulturową. I pięknie jest się modlić w cerkwi. W zasadzie nie mam problemu z modlitwą do Boga gdziekolwiek i w jakiejkolwiek przestrzeni która uznaje Boga. Pozwala mi na to szacunek do każdej religii i widzenie, że pochodzą wszystkie z jednego źródła i jeśli Pan Bóg Najświętsze Istnienie dało ludziom możliwość doświadczać go rożnie jak ludzie zechcą niech i tak będzie dokąd jest to Miłość i Bóg. A nie bożek, mamona cudactwo kosmiczne a założycielem jest pisarz sf. Ale i tego widać są tacy którzy chcą doświadczyć. Dlaczego jestem tak stale w temacie Boga, że ezoteryczny świat mnie traktuje jak dziwaka gorszego od nich samych a kościół pewnie od czci i wiary odsądzi… i jak się śmieję nie zechcą mnie pochować kiedyś. Ale syn się śmieje wtedy, że i tak będę stała przecież u niego na kominku. Teraz mamy podwójny śmiech bo słuchając o jakiejś aferze mówiono, że z powodu kolejki do pieca ludziom oddawali kogo popadnie … Wiec teraz ja się znów śmieję, że ma dopilnować bo mogę to nie ja stać u niego na kominku. A i zażyczyłam sobie odstawianie na fotel na noc… I zabroniłam wrzucać mnie do wody bo nie lubię pływać, rozsypywać z góry bo mam lęk wysokości… I zakopywać w ogródku jeśli nie jest to posiadłość rodowa na wieki… Bo nie wiem z kim potem te prochy będą mieszkać. To moje „lękniątka, śmiejki” ale motywacja jaka do pracy nad sobą żeby zabrać się jednak z tond z ciałkiem choć go troszkę dużo…

Ludzi oglądam z perspektywy problemów i wtedy widzę jak bardzo brakuje im Boga. Siły wyższej sensu zdarzeń w wielu wypadkach bardzo trudnych. Nie wierzenie w sposób… „kościołowy” jakiegokolwiek kościoła jest przepiękne i cudem… ale wtedy kiedy umiemy w tej wibracji wytrwać … W Bogu… I kiedy nie czujemy braku lub poczucia winy wstydu czy też brak nam przynależności… do wspólnoty duchowej w wibracji nam najbliższej. Kiedy czujemy te braki i mamy tęsknoty mniej lub bardziej skryte wtedy jest pięknie odnaleźć Boga w promieniach słońca na łebku kaczuszki… szumie świętych dębów…Ale nie zawsze się tak da… wiem to. Mam doświadczenia swoje i wielu , wielu ludzi… Wtedy wiem jak bardzo potrzebują ludzie, brak im jest Oblicz Boga … spersonalizowanego … osobowego…Mistrza któremu się można bezgranicznie powierzyć w prawdzie miłości bezwarunkowej bez najmniejszego cienia osądu… „ przyjdzie do mnie chociażby grzechy wasze były jak purpura” taki plakat widziałam kiedyś w Krakowie będąc… Było ich masę na wielu bilbordach… na starym mieście…

Kiedyś za czasów Jezusa na pewno można było można za nim podążać obserwować i słuchać zanim podjęło się ostateczną decyzję o przynależności do niego. On sam na pewno już nie kazał nikomu zanim przyjdzie go posłuchać deklarować śmierci za wiarę i za niego. Podobno kochał i wracał po jedną owieczkę… ?… Dawał ludziom siebie i to czego potrzebowali aby mu zaufać dlatego ludzie podążali za nim … Za kim dziś maja podążać… zanim ugruntują się mocno oderwani od Boga? Kiedy nie widzą ratunku na świecie w swojej niedoli niezrozumiałej opuszczeni i nigdzie nie pasujący… Widzę często i słyszę jak piękne Istoty nie mogą w chwilach trudnych odnaleźć się bo brak im Boga i kościoła do tego jak go pojmują. I pewnie by do zasad jego się stosowali i rytuałów misteriów ale chcieliby mieć swoje o nim pojmowanie… Rozumienie czas… na pojęcie a łyknięcie nakazu niezrozumiale… A przynajmniej prawo bycia gościem w kościele który wybiorą na swoja rozmowę z Bogiem. A nie czują tego. Dlaczego? Dlaczego słyszę tak często czuje się tam jak złodziej. A przecież przychodzi do miejsca gdzie może uda się mu spotkać Chrystusa syna Boga lub jego samego doświadczyć dziś i pozostać z Nim … lub będzie wracał co jakiś czas w sercu nabieraj ac zaufania. Dlaczego… ?… Dom Boży wybudowany dla Boga ale ludzie uważają go nadal za swój… Bądź gościem Boga wejdź śmiało jak powiedziała kiedyś Dorotka : mnie Jezus zaprosił na ucztę baranka”… I czuję się zaproszona…

Natomiast jeśli z czegoś korzystamy warto zostawić mały datek bo fizycznie to jednak ludzie muszą tam posprzątać zimą ogrzać, wymienić co stare i zużyte… Oni są tylko kustoszami… miejsca które oddali Bogu… choć czasem w telewizji słyszę, ze Bóg jest ich lokatorem… Nie bójcie się … Zapoznajcie się z Bogiem w jego Mistrzach … zakumulujcie z którymś świętym…

Tak wygląda aura …ludzi… w jedności z Bogiem… będzie tu rysunko -portret

Ludzie często się obrażają na Boga z DWOJGA złego obraźcie się na księdza, duchownego a nie na Boga… on mam nadzieję, ze skieruje na waszą drogę księdza który będzie jak Anioł nie szukał poklasku, nie wymagał szacunku tylko z racji funkcji którą wypełnia… Księdza który będzie ojcem dla tych którzy go nie mają, dziadkiem, wujkiem, przewodnikiem, cierpliwym i pokornym przyjacielem towarzyszem w waszym pojednaniu z Bogiem… przytuli was jak sam Chrystus w którego wierzy prawdziwie … i będzie cię tulić do serca i unieść nawet jak będziesz gryźć i kopać jego…. Będzie ponad to bo będzie w Chrystusie prawdziwym… Ja nie gryzę i kopię … wierzę, że są tacy…

Kiedyś spotkana przez nas osoba tak się chełpiła więzią z Bogiem, że moje przyjaciółki : jedna z nich powiedziała” rozpłakana”czuje się jak gówno”!!!!a druga poszła ze łzami w oczach zapalić…

Jak pracować nad zaufaniem do Boga??? Puścić… życie sprawy i polecić się jego woli i jego rozwiązaniom. Boże ja sobie tak to a tak wymyśliłam i chcę tego dla siebie … pomóż… Ale jeśli tam widzisz, że ja czegoś nie widzę, nie biorę pod uwagę albo co najlepsze masz coś dla mnie ekstra ? Proszę cię Boże daj mi to co dla mnie najlepsze… To nie takie proste… tak zaufać co często spotkałam się niektórzy nazywają brakiem podejmowania decyzji i zwalanie na Boga. Gdzie odpowiedzialność za siebie i życie? Ja odpowiadam jak uważasz, że to takie proste pójście na łatwiznę zaufać i to dużo łatwiejsze niż twoje podejmowanie decyzji to spróbuj raz- Jeden raz w ważnej sprawie oddać wybór i rozwiązanie Bogu.

A oto co napisała mi jedna osoba kiedy poprosiłam aby aby odpowiedziała na pyt: czy jestem według niej kościołowa?

„Czy jesteś osobą kościołową Agnieszko? Myślę, że to za wąskie określenie by ując istotę duchową i jej miłość do Boga i domu Bożego jakim przecież jest kościół, nasz kościół , ludzi. To co w tobie pokochałam to to że nigdy na siłę mnie nie ciągnęłaś do kościoła ani nie narzucałaś modlitwy, sposobu mówienia do Boga czy stylu wiary. Nie wyrzuciłaś za drzwi bo nie chodizłam do kościoła ale powolutku ostrożnie jak się robi z przekornymi dziećmi pokazałaś że można tam wejść, do przybytku Boga i nawet też do jego kościoła ale jakby tak hmmm od zaplecza, poufnie, jakby sam wziął cię za rękę i powiedział: nie masz śmiałości przejść przez ocenę ludzi głównym wejściem, chodź, tu są małe drzwi specjalnie dla ciebie, zapraszam…i tak tylnymi drzwiami weszłam sobie na najpiękniejszą ucztę z Bogiem.”

 

By Agnieszka Bruzgo in ...LISTY DO TWOJEJ DUSZY...
1 Comment
  • Ewa

    Ego mówi: gdy wszystko się ułoży, wówczas poczuję spokój. Duch mówi: znajdź swój spokój i wszystko się ułoży – Marianne Williamson <3