Agnieszka Bruzgo | VI. „KSIĄŻKA” Szósty kawałek
1572
post-template-default,single,single-post,postid-1572,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / VI. „KSIĄŻKA” Szósty kawałek

20150306_135609

9 i 10 CZAKRA to krąg Boży życia wiecznego i nauka światła.

UWAGA!!! TE OPISY ZNAJDZIECIE JESZCZE PONIŻEJ TEKSTU KTÓRY TU PRZECZYTACIE. JEST POPRAWIONY JA TEN PONIZEJ ALE W INNY DZIEŃ. CO ZNACZY, ŻE NADAŁM MU INNY CHRAKTER I DOPISAŁAM INNE WESTCHNIENIE. Postanowiłam nie zakasowywać tego tekstu o czakrach ośrodkach od 9 do 12 tu coś może znajdziecie i dalej może też będzie ciekawie choć tam jest więcej jakby słów wam do przekazania. Tym bardziej, że z jakiś przyczyn 2 razy w 2015 r go poprawiałam. Nie wiem jak to się stało. Chyba nie wiem.

Wspólna wibracja tych ośrodków duchowych daje wiedzę o celowości doświadczeń, które nigdy nie są marnotrawione i nie odchodzą w zapomnienie. Zawsze są częścią bilansu całego istnienia. 9 i 10 czakra razem to jest świadomość zostawienia po sobie śladu dla następnych pokoleń.(dzieci, wnuki) Nauka będąca inspiracją dla innych i zaczątkiem nowych doświadczeń, świadomość ciągłości rodowej, linii dziedziczenia. Świadomość tych czakr to pamiętanie, że zostawiamy po sobie ślad lub dług dla potomnych. Większość ludzi ma w sobie świadomość tych czakr objawiającej się jako chęć pozostawienia siebie w swoim dziele, często nawet kosztem własnego zdrowia lub życia, jak np. Maria Skłodowska-Curie. Większość naukowców chcąca dać coś do rozwoju ludzkości ma pięknie otwartą świadomość 9 i 10 czakry. Nieświadomość tej czakry to życie na zasadzie „po mojej śmierci to może przyjść nawet potop”.

& 2015 rok- dopisek = kochani postanowiłam dopisać dla was tu dodatkowe informacje choć właściwie czytając po latach ten tekst aż korci dopisać co nieco z czasu dzisiaj. I UZUPEŁNIAĆ tę opowieść. Rzeczywiście jest tak, że można wciąż na nowo ją pisać. Nie używam już słowa płaszczyzna to określenie przestrzeń lub wymiar jest właściwsze i och… na razie tyle… Tu zdecydowałam się napisać dlatego, że u mnie teraz bardzo w 2014 roku nie spostrzegłam w którym miesiącu ale obudziła się i zwiększa wibracje właśnie 9 i 10 ośrodek energetyczny (czakry). Myślę o swojej synowej której jeszcze nie ma i o wnukach które mogą się pojawić. Spisuję dla nich znaczenia kart i daję instrukcje synowi na wypadek gdyby mi się coś stało. Ma nic nie wyrzucać i schować dla swoich dzieci lub wnuków. Są dla mnie namacalni i już ich kocham i chcę o nich zadbać. Ta aktywność objawia się również w moich ostatnich programach i tym co wyskakuje mi w słowach, że nasza emerytura spokojna i strość to TERAZ kiedy mamy zadbać o wychowanie naszych dzieci aby okazały się dobrymi rodzicami i dziećmi dla nas. Tak, jakże starsi ludzie martwią się o swoje dzieci i wnuki. Chcąc mieć dobrą starość przysłowiową emeryturę nasze dzieci i wnuki nią są. Ich dobry los i relacje to nasz święty spokój.

To zabieganie o naszych potomków których to możemy być dziećmi jest ważne. I ty zaniedbujący starszych w rodzinie jeśli nie z potrzeby a własnej wygody czy egoizmu wysłałeś ukochaną babcię czy dziadka umierać w obce miejsce bądź gotowy na ten sam los. Ale wiedz też, że jeszcze nie jest stracone i możesz odmienić swój los…

(Tu powraca wszystka nasza energia nawet z obciętego paznokcia który też ma swoja historię i energię która jest nasza. Swoją drogą bardzo ważne są dla człowieka nasze części nas samych które rosną. (używane często w magii- skoro używane to znaczy, że działają na nas jeśli są gdzie indziej…dlatego trzeba się szanować.). Które z nas wypływają. Cyganie i wile nacji u nas na podlasiu jeszcze za mojego dzieciństwa uważało za ważne obcięte włosy spalić, uważać na wodę z umytej podpaski lub ją spalić. To wszystko jesteśmy my i ta nasza energia nigdy nie ginie zasila ziemię jej zasoby w niej się oczyszcza i oddaje co wzięła do swojego wzrostu i powraca w formie energii do Domu. Dlatego bardzo trzeba uważać gdzie ją roztrwaniamy ile „gum”zużytych zostało i czy nie mamy energii w dzieciach o których nie wiemy. Jeśli chodzi o dzieci to samo dobro i Bóg zadba o tę realizację szczególnie. Ale o wiele powinniśmy poszanować się sami. Dziś nie sposób pilnować wody wylewanej z wanny ale warto wiedzieć jaką drogę pokonują drobinki nas. Naszej krwi w innych i naszych narządów. To przepiękne procesy też kiedy właśnie naznaczone szlachetnością i miłością do innych.).

A oto cytat mojego przekazu chealingowego z moich wyższych wymiarów dotyczący 11 czakry:

Wszystkie martwe kawałki wracają naturalnie na ubrania (warstwy) i wtedy aura lśni od wiary w życie wieczne. Fontanna energii wówczas ludzkie nawyki wypala, obmywa i zmienia zdarzenia ponad podświadomymi drogami. Gdyż widzi wtedy łatwe drogi Bożego planu. Kości (struktury czakr) wtedy nastrajają się same, duża ilość programów się uwalnia razem, wypalają się maski, w które istnienie się przyobleka”.

To jest wymiar ognia i wody, nazywany białym niebem Maryjnym, chociaż w tym miejscu można powiedzieć że biały i czarny jednym się stają.

Jeśli mamy świadomość 11 czakry na Ziemi, objawia się ona tu poprzez chęć oddania się opiece i powierzeniu Matce Bożej. Lub innej żeńskiej Istocie odpowiednikowi Bożej Matki w innym wyznaniu bądź religii. Oczyszczenie tego wymiaru oraz pracę w jego częstotliwościach odtworzyłam w swojej medytacji: „Marzenie Cel”. Jest to druga część medytacji, pt: „Komnata witraży”, która porządkowała czakry i podwyższała ich wibracje by dosięgnąć konkretnej pracy w wymiarze 11 czakry.

Zakłócenia powstałe w 11 czakrze to takie, które potrzebują egzorcyzmów. Zakłócenia te wywołują: zboczenia, dewiacje seksualne, bankructwa, skrajne nałogi, gdzie ludzie zażywają niemal wszystkiego. Stan emocjonalny i psychiczny który wywołują przytoczone zjawiska powoduje otwarcie się na byty, które poprzez sznur duchowy człowieka są wstanie manifestować się i realizować tu na Ziemi. Jest to energia, która zniewala całkowicie umysł, sprowadza go do roli marionetki w swoim przedstawieniu. Pomaga szukanie powiernictwa u Żeńskich energii Duchowych. Powierzanie się całkowite. Lub znalezienie wysokiej wibracji uzdrowiciela który może z nadwyżek własnej energii „odkupić” uzdrawianego, żywego lub osobę z rodu która nie jest w świecie żywych. Odkupienie wymaga ogromu pracy i energii i ja np. nie podejmuję się tej niebezpiecznej bardzo pracy jeśli nie współpracuje ktoś ze mną z rodziny szukającego pomocy komu ufam i wiem, że jest prawym człowiekiem.

Na poziomie 11 czakry ludzie nie wierzący decydują w jakiej formie chcą doświadczać swego piekła, nieba lub niebytu.

To w też wymiary gdzie poprzez światy astralne dostają się szamani wybierając sobie po drodze odpowiednie formy w które się wcielają aby zawalczyć lub odebrać czemuś komuś kawałek duszy człowieka. To jest wymiar pracy z przestrzenią demoniczną, satanistyczną, arymaniczną itd. To z tego wymiaru trzeba czasami zawrócić za duży kawałek duszy lub świadomości, która w podobnych procesach do śmierci (np. śpiączka) wymyka się zbyt daleko lub wchodzi tam gdzie nie powinna. Choroby psychiczne to między innymi obecność wielu kawałków danej osoby w różnych miejscach w różnych czasach czyli w wielowymiarowym świecie i zarazem kompletne nie radzenie sobie z tym stanem energetycznym. To też przestrzeń połączenia i odpowiedzialności duchowej rodu.

Z tego co tu wyżej napisałam mam nadzieję, że jasno zrozumieliście, że każdy ma tu dostęp i każdy własną wolą czyt to poprzez różne rytuały czy próby samobójcze , czy złe uczynki, krzywdzący innych na ciele i duszy lub powierzeniem się siłom „mocom” „bezświetlnym” kotwiczy tam i zamknięcie tego co tam otwarte a pozbawione światła jest bez woli tejże duszy nie możliwe niemal do zamknięcia. Nawet podczas jeszcze długiego życia na ziemi. Czasem mówicie nawet „jak się napije to wchodzi coś w niego”lub po prostu patrzymy na kogoś i widzimy w oczach brak właściciela ciała. Z tam tond kiedy jest otwarcie ludzie słyszą głosy namawiające ich do złego lub dobrego. Widzą Anioły lub demony. (W śpiączkach też widzimy u ludzi otwarte nie widzące jakby oczy ale zwykle znanej nam osoby.)

CZAKRA 12

Czakra 12 to piękna Istota Boża w pełnej jedności z Bogiem, nasze Wyższe Ja. To wymiar nazywany przez innych „JAM JEST”. A przeze mnie „ JAM JESTEM” To na poziom tego ośrodka (tej czakry) wraca człowiek po śmierci lub po każdym świadomym wycofaniu się z wymiarów gęstości. Ten wymiar nastraja pełną akceptacją, jednością z całym Istnieniem zanim nałożymy wielowymiarowe maski i zadania w naszym Istnieniu, które nie ma tylko swego odzwierciedlenia tu na Ziemi. 12 czakra to rozwój duchowy wszystkich wszechświatów i ich istnień. Ufanie- wita opatrzność w naszym istnieniu i działaniach. Świadomość tej czakry to świadomość tego, że jestem z Boga i z Bogiem, że tworzę, kreuję. UFAM. Patrząc świadomością tej przestrzeni na wszystkie wymiary poniżej mamy wrażenie, że wszystko co niżej jest tylko beztroską swobodną zabawą na bezpiecznym podwórzu pana Boga.

Z tej płaszczyzny rodzi się potrzeba duchowych doznań na Ziemi, mistycznego uniesienia, zamanifestowania się Boga w sposób fizyczny. To tonacja liczb i świętych budowli, to święta geometria według której budowany jest świat. To alchemia manifestacji dzieł Bożych. Wszystko co zostało stworzone nawet przez tzw. zło ma już w sobie pierwiastek światła i klucz przebiegunowania, przetransformowania siebie na Boży wzór. Z tą czakrą wiąże się pojęcie: bezgraniczny, wszystko mogę oraz chcę więcej i więcej, a także pojęcie potrzeby – to jest zbiór warunków do wytworzenia doświadczenia. W tym wymiarze, jak w swoistej poczekalni witamy się z nasza rodziną po ziemskiej śmierci i tam mamy świadomość tego kim jesteśmy dla siebie naprawdę ponad wcieleniowo. Kiedy człowiek żyje w pełnej świadomości 12 czakry jego cały system energetyczny jest wstanie przetransformować się i odnaleźć się w nowej świadomości w warunkach 13 ośrodka duchowego.

W minusowym wymiarze tu chcą kotwiczyć systemy które chcą być Bogiem dla innych. Tworzyć własne „katedry masońskie”i prawa na obraz i podobieństwo Bożych ale sztucznych, mechanicznych egregorów. Przestrzenie pozbawiające ich odpowiedzialności za naruszenia i wyodrębniania ze świata który Bóg dał ludziom własnej fermy koncernów która co to raz to korzystając z nieświadomych tego ludzi wykupuje ich własne przestrzenie za świecidełka i wprowadza własne zarządy.

W 13 ośrodku w najdoskonalszym wydaniu podróżujemy już z własnym „ciałem”, które możemy dowolnie zagęszczać w materii lub wznosić do bytu ponad nią. Jesteśmy tu poza prawem karmy nie uczestniczymy w świadomości karmicznej. Wszystko co robimy nawet jeśli coś pójdzie nie tak jest księgowane poza kołem karmy. Wiąże się to z tym, że z reguły takie istnienia rodzą się i działają tylko dla dobra innych ludzi, a ich uczestnictwo w doświadczeniu służy przemianie świadomości w szerszym wymiarze, nie zawsze rozumianym przez ludzi ich ziemską świadomością. W 13 ośrodku realizują się tylko Boże plany, życie tu ma wymiar czystej intencji. W pierwszych chwilach jego doświadczania chodzimy bez ciała jeszcze ale z pełną świadomością swobodnie komunikujemy się ze wszystkimi bytami w istnieniu. Następny etap to biolokacja np. świętych widywano w kilku miejscach jednocześnie.

5.3 Niebezpieczeństwa podpatrywanie cudzej energii. Kiedy powiedzieć „nie”

To jest to co widać. Natomiast podpatrywanie aby sprawdzić różne ciekawiące nas sprawy, podobnie jak chęć uzdrawiania na siłę i zbawiania świata, jest wielce dyskusyjna i po prostu nie etyczna. Świadczy o wielkiej niedojrzałości duchowej i problemach w życiu ponieważ wcześniej czy później odbije to się wielką czkawką. Nie grzebiemy się w nikim, nie zaglądamy w niego, kiedy nas o to nie prosi, nawet kiedy widzimy mnóstwo informacji.

Kiedyś zadzwoniła do mnie pewna Pani zajmująca się szeroko pojętym „rozwojem duchowym”. Zwróciła się do mnie o pomoc ponieważ bardzo źle się czuła, była wyczerpana fizycznie, dręczyły ją koszmary, brak niemożności skupienia, dolegliwości fizyczne i wiele innych. Od wstępu owa Pani powiedziała mi o swoich możliwościach w zakresie widzenia ludzkiej aury i energii. Według mnie i tego co mówiła wnioskowałam, że z różnych powodów podgląda ludzkie energie aury. Robiła to bez wiedzy i zgody osób trzecich, naruszając ich prywatność i godność. Pamiętajmy nic nas nie usprawiedliwia jeśli nie zaproszeni zaczynamy zawiązywać kontakt energetyczny poprzez skupienie lub zogniskowanie się na konkretnej osobie jeśli ona nas o to nie prosiła. A poza tym co widać chcemy pozaglądać głębiej. To, że nie podoba się nam czyjeś zachowanie lub postawa czy wygląd i czujemy w kontakcie z tą osobą dyskomfort we własnej energetyce, nie oznacza, że musimy się tej osobie przyjrzeć bliżej, ponieważ według nas jest z nią coś nie tak. Jeśli was to porusza emocjonalnie lub energetycznie zasadne jest zapytać siebie dlaczego tak się dzieje? Co ze mną jest nie tak? Szukając zakłócenia powinniśmy obejrzeć swoją energetykę a nie tej osoby. Oczywistym było, że owa Pani ze wszystkimi osobami i miejscami miała stały kontakt energetyczny i była stałym uczestnikiem a nie obserwatorem procesów na wszystkich ich płaszczyznach. Ludzie podglądani przez nią wysyłali do niej swoją energię sprzeciwu. Robili to zazwyczaj nieświadomie. Ona natomiast odbierała to jako atak na nią i to świadomy. Takie połączenie było dla nich równie męczące zwłaszcza, że dochodziły do tego emocje i pretensje tej Pani. Nie należy się dziwić przecież tamte osoby również to odczuwały mniej lub bardziej świadomie ponieważ to zjawisko działo się w ich aurze. A poza tym jeśli szukałeś i dotknąłeś miejsca problematycznego to normalne jest, że stałeś się uczestnikiem tego procesu poprzez wyrażenie woli dostrojenia do danej osoby lub miejsca. A skoro dotknąłeś naruszając zasady to tak jakby dotykać zabrudzonej na wiele sposobów rany gołymi też zranionymi rękami, a potem potrzeć oczy i inne wrażliwe miejsca ciała, następnie zdenerwować się z tego powodu, umyć się i jednocześnie mieć pretensje, że bakterie nadal harcują. Po takim wtargnięciu rekonwalescencja trwa i potrzeba lekarza, antybiotyku a nieraz interwencji chirurga. Jeszcze inaczej można to przedstawić tak, kobieta weszła pomiędzy bijących się, wygłosiła swoją opinię a jeszcze przy tym kogoś zajadłego potrąciła nie przepraszając go i się dziwi opłakanym skutkom zaistniałej sytuacji. Konflikt gotowy. Na pewno też było i odwrotnie, że owa Pani była podpatrywana przez kogoś innego. Czyli jest również ofiarą własnej niewiedzy i ciekawości swojej i innych. W tamtym czasie dałam tej pani taką mniej więcej radę na piśmie:

Pierwsze co miałam do przekazania, to że: powinna się Pani skontaktować z egzorcystą. Jest przy niej silna energia demoniczna, którą ona sama do siebie przyciągnęła patrząc na Pana Y. On dotarł do tej Pani z czymś bardzo ciężkim o czym i bez „patrzenia” można się domyślić, gdyż uciekł w dziwnych okolicznościach do niej jak złodziej ze znanego nam miejsca. Opuszczając miejsce X prawie potajemnie. Coś go „podkusiło” aby potraktował swego dobroczyńcę w tak lekceważący sposób. Swoim postępowaniem zamkną sobie drogę powrotu do bezpiecznej przystani jaką była ta osoba dla niego przez 2 lata.

I teraz, efekt który ta Pani odczuwa to skutki ich wspólnej karmy. Kluczem jest niewdzięczność, i brak uszanowania osobom udzielającym gościny. W wieku ok. XVI-XVII n.e. ta Pani uciekła z zamówionym kufrem i napisaną księgą – była to kradzież mnichom. A on został z wielkim długiem i groźbą szubienicy. W tę karmę zamieszana jest jeszcze osoba, która w tym życiu jest średniego wzrostu blondynem. Inna sprawa to jak to się to zadziało. Patrzenie na innych „gęsto” wymaga stosowania BHP.

NIGDY Nie patrzymy jeśli nas oto ktoś nie prosi. Mówię tu o zjawiskach, których nie widać od razu. A nawet jak prosi to trzeba być nadzwyczaj ostrożnym. Jeśli Pani patrzyła na pana Y to automatycznie nawiązała kontakt „wzrokowy” z energią , która przy nim była i poszła ona sobie do niej. Najwyraźniej jak często bywa energia poczuła się zaproszona poprzez nawiązanie kontaktu świadomości.

Po za tym Pani ma tendencję do tego, że patrząc „ściąga”(oznacza przenosi identyczną informację) na siebie wszystko co jest na płaszczyznach uczuciowych i mentalnych u innych osób. Gdyby „ściągała” z eterycznej aury to chorowałaby „ na to na co popatrzyła”. A tak odczuwa emocje i pola myśli innych. Dlatego, że to emocje i uczucia jej w momencie patrzenia nisko najczęściej wibrują poprzez jej lęk i poczucie zagrożenia. Kiedy jest przeładowanie i system energetyczny sobie nie radzi z oczyszczaniem czuje się źle po kontakcie z ludźmi lub odczuje to przy konkretnej osobie, przy której się „przeleje” a osoba wcale może nie mieć tak mocnego wpływu na tę Panią.

Ładnie wibruje jej trzecie oko ale droga jeszcze wydaje się wyboista. Bo jej Dusza się broni przed podglądactwem i bólem z tym związanym. Proszę uważać na popadanie w „transe”, otwiera to niepotrzebnie kanały wejścia dla Istot.

Patrząc na niektórych niechcący się do nich podłącza i nie umie zerwać kontaktu. Pół biedy jeśli to „zwykły” człowiek ale jeśli osoba jest w tematach i np. pójdzie wywoływać duchy to ta Pani też będzie uczestnikiem takiego procesu. Miała też ta Pani połączenie z trzema osobami jako grupy pracujących z energiami tzw. mistrzami lub przewodnikami.

W Pani przypadku na teraz należy poprosić o pomoc osobę modlącą i uznać swoją winę względem Pana Y, co pomoże uzdrowić karmę. Nie wybaczać a poprosić o wybaczenie sobie i jemu przed Bogiem. To jest karma świętokradztwa. Bardzo świadomie zdecydowaliście się to przepracować, niestety nastąpił poślizg. Napisałam taki list wyłącznie z grzeczności, gdyż odmówiłam pracy z tą panią, jej energią, z powodu tego, że wiedziałam pisząc to, że nie zgodzi się ona z moim punktem widzenia i nie zaakceptuje mojej rady.

Powracając do rozpoczętego wątku. Osobiście również znam ten stan fizycznego i energetycznego rozstrojenia z mojej pracy. Czasem sama się na coś zagapię, najczęściej jest to dziwne miejsce i lub zdarzenie potem trudno się mi od tego odczepić bo moja świadomość- nieświadoma jest zaciekawiona lub nie umie zrezygnować z różnych powodów z informacji. Kiedyś zagapiłam się na zdjęcie pomieszczenia z wielką kulą dostroiłam się niebechcący ciekawość wzięła górę i poszło… w nocy energia namacalnie mnie chciała opętać. Fizycznie czułam ją na sobie. Budziłam męża ledwo dając radę ruszać rękoma. Tak się dzieje też kiedy podczas mojej osłabionej odporności nie umiem odmówić lub osoba wymusi na mnie zajęcie się jej sprawą. A kiedy osłabiona i nieprzygotowana z zaniżoną wibracją wchodzę w czyjeś pole informacyjne. I też niechcący kogoś potrącę lub wygłoszę jakąś uwagę. Lub przemęczona nie nadążam z przepracowywaniem energii. Dlatego od kilku lat nie odbieram telefonów a umawiam się tylko drogą smsową. Zwłaszcza jak mam zapisany komplet ludzi i jestem przemęczona pracą. Kiedy już odbiorę trudno jest człowiekowi odmówić.

Tak jak ostatnio. Miałam problem z jedną klientką. Już podczas wizyty, która odbywała się późnym wieczorem okazało się, że nic z tego co mówię się nie zgadza lub bardzo niewiele. W takich wypadkach, jeśli jest to klątwa i to fachowo zrobiona, która odcina pomoc i działa jak wirus komputerowy w aurze, to raczej odmawiam lub odsyłam do tej osoby, która według mnie powinna poradzić sobie z tym przypadkiem. Pracuję tylko z tymi osobami, z którymi jestem wstanie dojść do porozumienia lub osiągnąć zamierzony efekt uzdrowienia. Ponieważ czasami jest przeszkodą postawa lub poziom intencji i oczekiwań osoby zwracającej się o pomoc. Czasem od razu wiem, że nie będzie umiała przyjąć pomocy lub nie doczeka cierpliwie końca terapii a przerwanie jej nie przyniesie osobie nic dobrego, a wręcz przeciągnie cały proces. Niecierpliwość i oczekiwanie natychmiastowych spektakularnych rezultatów bez własnego zaangażowania wyklucza pomoc. W tym wypadku powiedziałam kobiecie jasno, że bardzo ją przepraszam ale nie dam rady. Świadczyło też o tym, to że nie mogłam z niej zczytać żadnych prawdziwych informacji. To dla mnie znak, że sprawa jest nie dla mnie. Kobieta nie spieszyła się z wyjściem, opowiedziała mi całą historię jej i syna dla którego o pomoc poprosiła oraz swojej siostry. U tej drugiej również nic nie mogłam zobaczyć. Kobieta nie dawała za wygraną starała się wzbudzić moją litość i zaangażowanie w jej sprawę. Dałam się wciągnąć w jej grę tok myślenia i zaproponowałam, choć nie powinnam była, że oczyszczę jej syna nie zaglądając i po prostu przy następnym spotkaniu oddam jej zdjęcia i się rozliczymy. Na drugi dzień czułam się koszmarnie, miałam lęki i ewidentnie coś mnie dręczyło. W zasadzie wiedziałam dlaczego jest tak źle, weszłam choć Pan Bóg mówił powiedz nie, to sprawa nie dla ciebie. Ona przyszła tu tylko po adres do kogoś innego. Kobieta była u mnie po raz pierwszy jakiś czas przed świętami wielkiej nocy a jeszcze w maju nie mogłam z nią się spotkać pomimo wcześniej umawianych wizyt. Za każdym razem czułam się źle i coś dziwnego działo się w dniu naszego rzekomego spotkania, a to sprzęty się psuły, a to w moim życiu osobistym coś wypadało nie tak. Potem byłam zmuszona odwoływać wizyty i miałam poważny problem przez klika do kilkunastu dni następnych. Oczywiście poradziłam sobie ale naruszyłam swoim ego i wolą podstawową zasadę pracy. Trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć NIE. Pan Bóg wie i działa. Choć wiedziałam, że przecież Bóg daje mi wyraźny znak „zamykając oczy” nie umiałam zdecydowanie powiedzieć kobiecie, że nalegając tylko zagmatwa mi życie i sobie. Ego? Odezwało się pod postacią myśli, że jak zdecydowanie odmówię kobieta poczuje się urażona. Pomyśli, że lekceważę powagę jej problemu. Poczuje się odrzucona i pomyśli o mnie źle. A bilans jaki jest z tego? Zrobiłam bardzo duże zaległości finansowe, które odczuwaliśmy z rodziną do końca maja, gdyż nie byłam wstanie pracować z innymi moimi klientami. Nie jesteśmy ludźmi majętnymi a to co robię jest moim jedynym źródłem utrzymania. Kobiecie musiałam oddać zdjęcia przez kolegę ponieważ wiedziałam, że nie odpuści a w dzień ostatecznej wizyty miałam gabinet zawalony meblami i sprzętami z innego pomieszczenia z powodu transportu, który nie dojechał. Jej sprawa się odwlekała, kobieta wysyłała do mnie myśli i energię żalu, pokrzywdzenia i niezrozumienia. Niesłuszną, ponieważ ci którzy mnie znają wiedzą, że ja w takich wypadkach bez skrupułów mówię zdecydowanie NIE i bez żadnej dyskusji. Niewiele mnie też obchodzi co powiedzą ludzie, żeby nie powiedzieć wcale. To dla dobra człowieka. Wiem, że dałam wciągnąć się w rozmowę, pamiętam głos tej Pani taki przyciszający się, grzeczniutki, nie wiem co to miało na celu ponieważ i tak nie mogłam jej pomóc i ona o tym wiedziała. Powinna jechać od razu jak jej radziłam do księdza prawosławnego który pracuje z ludźmi modlitwą. Ostatecznie wiem, że energia transformująca się w kobiecie zrobi jej kłopot. Chciałabym aby ten przykład były lekcją dla początkujących uzdrowicieli, że nieważne jak grzeczna czy prosząca jest osoba, jeżeli czujecie, że nie powinniście przyjąć tej pracy, dla dobra swego i tej osoby należy nauczyć się mówić nie. Nie powinno się nawet pozwolić tej osobie opowiedzieć o swoim problemie gdyż jest to tylko dodatkowa cegiełka zasilająca jej problemy. Przykre jest tylko to, że z drugiej strony wygląda to tak, że nie chcemy wysłuchać tej osoby, choć mamy ku temu wyraźne przesłanki. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że Pani ta jednak pojechała do bardzo znanego na podlasiu prawosławnego księdza, który też określił tę sprawę jako bardzo trudną. Tam ta Pani powinna trafić od razu.

5. 4 Bilans braku asertywności w pracy z ludźmi

Po takiej pracy każdy do kogo się nie „dotknę”, z kim bym się nie zetknęła zostawia na mnie swój ślad. Nie pomogą tu żadne środki zapobiegawcze, w postaci ochron i osłon, chociaż ja nie jestem ich zwolennikiem i z reguły ich nie stosuję, bo na dłuższą metę nie dają rezultatów, za to osłabiają kontakt z człowiekiem. Rezultaty przyjmowania pracy, do której się przymuszam lub podejmuję jej choć nie powinnam są dla mnie jak i wielu uzdrowicieli bardzo przykre. (Szkoda mi tych ludzi którzy pracują teraz w telewizji z różnym fiku miku energetycznym bo rachunki szkód energetycznych na nich i ich bliskich niektórym lecą jak nasz dług narodowy. Czy oni tego nie czują? Jeszcze nie bo tam nie dostrajają się energie do pracy ale zobowiązania dla setek osób, że pomogą. I muszą to zrobić oni lub ich bliscy.).

Aura wodna praktycznie wysycha a całe ciało boli. Mam wrażenie jakbym była tylko mięśniami gołymi bez skóry a po mnie lał się ocet. Dotknięcie energii na płaszczyźnie problemów ludzkich to tarcie ran pumeksem. Czasem myślę, że mam już dość takiej pracy i chcę żyć normalnie ale wciąż dzwonią ludzie. Proszą o pomoc, a ja wiem, że mogę jej udzielić, a ponieważ potrafię to powinnam i koło się zamyka. Od dwóch lat widzę coraz więcej i często to, co wydaje mi się zbędne lub nieprzydatne. Dzieje się tak dlatego, że mam coraz cięższe przypadki, a przestrzeń w której się dzieją procesy związane z uzdrawianiem tych przypadków jest najczęściej metaliczna, świszcząca i drażniąca nerwy. A w rezultacie takiej pracy moja regeneracja trwa dłużej ponieważ mam obecnie zbyt mało kontaktu z naturą. (i nadwagę)Taką gdzie nie słychać szumu i drgań samochodów z szosy. Boże tak bardzo tęsknię za ciszą… Szumem drzew. Aby móc spokojnie pisać, dzielić się wiedzą, przemyśleniami i spisywać moje medytacje z chmur dzięki, którym ludzie będą mogli dostroić się do tego co dobre, co piękne, wzniosłe i co łaskawe. Takie właśnie są moje medytacje, to ucieczka od wibracji ludzkich problemów, smutków i żalu. One pomogłyby większej ilości ludzi niż mogłabym przyjąć w swoim życiu. Są podniesieniem wibracji w najważniejszych cechach ludzkiej duchowej osobowości. Wiem jednak, że te ciężkie stany które przechodzę w skutek pracy energetycznej również mi służą, uodparniają mnie na pracę w warunkach dzisiejszej cywilizacji. Zdaję sobie sprawę, że wielu uzdrowicieli przeżywa podobne problemy, by uodpornić się na coraz gęstszą wibrację przestrzeni, coraz cięższe energie związane z przełomem czasu który teraz nadchodzi.

Rozdział VI Dotykaj człowieka tak, aby nie zostawić na nim swoich śladów.

Słyszeliście pewnie o nici Aka – tak naszą energię eteryczną, plazmatyczną nazywają Kahuni. To zjawisko jest podobne do tego które obserwuję w swojej pracy i pracy innych uzdrowicieli. Zjawisko to dotyczy też wszystkich ludzi którzy ćwiczą swoje widzenie patrząc na człowieka lub każdy inny obiekt. To jest podstawowa wiedza, którą chciałabym przekazać ludziom zainteresowanych widzeniem. Patrzenie celowo nazwałam dotykaniem, bo tak należy to rozumieć, jeśli patrzysz to tak jakbyś kogoś dotykał, czyli zostawiał swój ślad, odcisk.

Posłużmy się przykładem Pani, która uwikłała się w naruszenie energii i przestrzeni innej osoby wbrew jej woli. Nawiązała relację karmiczną, energetyczną i tym samym stworzyła połączenie stałej wymiany informacji miedzy sobą a obiektem które może nieraz trwać wiele lat. Zdarza się, że uzdrawianie tyle trwa. Ludzie już o sobie zapomnieli a ich praca trwa bo dotyczyła zobowiązania uzdrowienia czy oczyszczenia a problem jest poza czasem.

Często robimy to nieświadomie, ale jeżeli zdecydowanie naruszamy czyjąś przestrzeń przez wpatrywanie się to choćby nie wiem jakbyśmy chcieli się odciąć to ślad, nitka prowadząca do nas pozostanie i to na wielu płaszczyznach (karmicznej, emocjonalniej, mentalnej). Skutkiem takiego patrzenia jest odczuwanie nieraz fizycznych dolegliwości w naszym ciele, związane z problemami które obserwowaliśmy w naszym obiekcie. Mimo, że on sam jeszcze tego nie odczuwa, gdyż emocje w postaci choroby u danej osoby mogą objawić się dopiero za kilka lat. A może wpływać na nas powiązanie związane z podpatrywaniem a efekt będzie widoczny na naszej siatce karmicznej i objawi się w naszym życiu jako konkretne kłopotliwe wydarzenia. Dlatego tak ważne jest aby patrzeć jak najbardziej bezwarunkowo na każdy obiekt, czy to jest człowiek czy wszystko inne. To co tu opisałam jest tylko przykładem, wzorcem pewnego procesu energetycznego który dotyczy ludzi w różny sposób, tych nieświadomych też. Tu podam wam nieco inny przykład. Dotyczy to człowieka, który nie jest związany ze światem energii i nie ma wiedzy ezoterycznej. Mąż mojej znajomej doznał utraty świadomości, znalazł się w szpitalu w ciężkim stanie, nie diagnozowalnym dla lekarzy. Żadne parametry jego zdrowa nie pokrywały się z objawami które miał. Był to otępiony wzrok, utrata pamięci, problemy z mówieniem, ogólne osłabienia, ból i zawroty głowy. Znajoma zwróciła się do mnie z prośbą o spojrzenie na przyczyny tej sytuacji i stanu zdrowia męża. Była to rodzina której bardzo źle się wiodło w ówczesnym czasie, było im ciężko związać koniec z końcem. Doświadczali w tym momencie swego życia wielu dziwnych zjawisk, miała urodzić się u nich córeczka trzecie dziecko. Dziewczynka była aniołem przychodzącym do tej rodziny. Moja znajoma kiedy dowiedziała się o ciąży, jednocześnie otrzymała informację, że ma nowotwór macicy i lekarz zaleca jej usunięcie ciąży. Kobieta pomimo trudnej sytuacji rodzinnej i zdrowotnej zdecydowała się zachować dziecko. Nawet nie przeszło jej przez myśl żeby opcja usunięcia ciąży mogła zaistnieć. W tym samym czasie doszła bardzo trudna sytuacja z mężem. Kiedy dostroiłam się do całej sytuacji wiedziałam że przyczyna wypadku męża znajdowała się u nich w domu. Kiedy pojawiłam się u nich zaczęłam dostrajać się do otoczenia, i pierwsze co przyciągnęło moją uwagę był dziwny gliniany dzbanek stojący na regale. Zapytałam mojej znajomej skąd miała ten dzban. Opowiedziała mi, że mąż niedawno przyniósł go do domu spod śmietnika. Stało tam masę różnych sprzętów domowych wystawionych po zmarłym sąsiedzie. Jakież było zdziwienie tej kobiety kiedy jej uświadomiłam, że przyczyną kłopotów jest ten dzbanek, po zmarłym staruszku. Przypomniałam jej, że tenże sąsiad , miły starszy, wykształcony pan od kilku lat bardzo ciężko chorował na Alzheimera i tracił świadomość, pamięć, przestał rozpoznawać otoczenie. Wszystkie objawy pasowały idealnie do męża znajomej. Tutaj nie chodziło o połączenie z duszą człowieka, lecz przedmiotem który nasiąkł energią miejsca i choroby człowieka. Mąż mojej znajomej po prostu zakotwiczył się świadomością z tym dzbankiem. Kiedy pozbyliśmy się dzbanka i oczyściłam mężczyznę, jego przestrzeń i dom wszystkie objawy ustąpiły i zaczął powracać do zdrowia. Tym przykładem chciałam pokazać że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, dlatego że owo wydarzenie było zbawienne dla rodziny i męża mojej znajomej. Gdyż w tamtym czasie mężczyzna miał poważne problemy ze znalezieniem pracy, a ten krótki acz niebezpieczny epizod w jego życiu dał mu rentę na kilka lat. W tym samym czasie znajoma bardzo szybko dostała pracę, z której była bardzo zadowolona w przyjaznym dla niej środowisku i dawała możliwość na zmianę opiekowania się z mężem dzieckiem. Największe moje zdziwienie było kiedy zobaczyłam, że sprawcą i głównym kreatorem tych wydarzeń, była dziewczynka która przyszła w tej rodzinie na świat. Dziewczynka od pierwszych miesięcy była bardzo wyjątkowym dzieckiem, nie jadła mięsa, bardzo szybko nauczyła się mówić, lgnęła do starszych ludzi, była bardzo samodzielna, ale to już opowieść na inną książkę o aniołach w ludzkiej skórze i ich zadaniach i życiu tutaj. To jest bardzo szeroki temat jak dzieci które przychodzą na świat lub jeszcze zanim się pojawią kreują wydarzenia i los swoim rodzicom i poniekąd dla siebie, kształtując byt i osobowość rodziców. Dają im nowe szanse i nowy los. Mam nadzieję, że ci wspaniali ludzie ją wykorzystali. Dziecko nie wybiera, nie narzuca ono daje szanse. Jest to teraz zjawisko bardzo powszechne. Przykład ten obrazuje wielowymiarowość wzajemnych połączeń jednego człowieka, przyczyn i skutków, które tkają wydarzenie. Dlatego tak ważny jest obiektywizm, bezstronność, bezwarunkowa ufność w najwyższe dobro wszystkiego co się dzieje. Dziewczynka wytkała los z takich nici, materiałów w obrębie takich wydarzeń jakie byli wstanie przyjąć jej rodzice. Chciałabym w tym miejscu również zwrócić uwagę by pracując przy oczyszczaniu domów, pomieszczeni, zwrócili uwagę na przedmioty gliniane, one w charakterystyczny sposób absorbują energie, przyjmują i oddają ją. To piękny dar Matki Ziemi dla ludzi ale jakże jeszcze nie poznany. Jeszcze jedną sprawą, na którą chciałbym zwrócić wasza uwagę jest to żebyście nie przesadzali w pracy uzdrowicielskiej, im bardziej jesteście pewni że problem klienta pochodzi od podczepionej duszy, tym bardziej starajcie się jednak doszukać sedna połączenia a nie obwiniać osobę zmarłą utwierdzając się w jej szkodliwości. Bardzo często spotykam się z tym, że to żywi trzymają zmarłych poprzez różne zjawiska a nie odwrotnie. W innym miejscu szerzej omówię te zjawiska.

Powracając do tematu pozostawiania na człowieku swojego śladu energetycznego. Fizycznie robimy to tak, że zamiast patrzeć sobą wypełnionym bezwarunkową miłością, która podwyższa wibrację naszej Istoty. Jest brakiem osądu oczekiwań czy zdziwienia, po prostu w jedności, wysyłamy swoją świadomość lekką obecną we wszystkim czyli nie zostawiającą śladu osobowego. W innym wypadku kiedy jest zbyt gęsta i lepka naszym ja ziemskim naszą świadomość wysyłamy liniowo jako pewnego rodzaju nić. Gęsta energia eteryczna w jakości tego co nazywamy „plazmą”. Energia ta przykleja się do obiektu obserwowanego i staje się kanałem przez który niekontrolowanie podróżują informacje i energia. Swego czasu dzieci miały zabawki, gumowe lepkie plastyczne łapki. Najczęściej bawiły się tym rzucając bardzo przyczepny gumowy twór na ścianę lub szybę powodując jej przyczepienie. Drugi koniec trzymały w ręku rozciągając gumę, podobnie wygląda takie połączenie energetyczne. Ta nić się rozciąga i nawet jeśli w pewnym momencie odpada wracając do właściciela (choć ten proces w energetyce trwa bardzo długo) to w miejscu połączenia zostaje ślad. Czasem zdarza się, że taka energia jest nie do odzyskania, uwięziona lub odcięta. Wtedy można porównać to do tego, że rzucamy gumowa zabawkę do innego pokoju od którego ktoś zamyka nagle drzwi. I albo ucina tą nić i w nas brakuje naszego kawałka energii, co jest bardzo „niezdrowe” dla człowieka lub po prostu funkcjonuje z tym połączeniem za zamkniętymi drzwiami, odczuwa dyskomfort przytrzaśnięcia i wcześniej czy później (w tym życiu lub innym) będzie musiał się zmierzyć z odzyskaniem swojej energii eterycznej. To stanowi bardzo duży problem a odzyskanie jej w jednym życiu jest prawie niemożliwe. Po takiej nici może przesuwać się świadomość człowieka. Tak się dzieje kiedy ludzie po ciężkich wypadkach są w śpiączkach i nie sposób ich obudzić. Lub po obudzeniu się są nieobecni świadomością ponieważ ich świadomość jest gdzie indziej często w świecie energetycznym raczej daleko. Świadomość nie powraca ponieważ nić została przerwana a wtedy świadomość kontaktuje się ze sobą, ze swoim ciałem tylko po śladzie energetycznym nici. Takich połączeń, nici ludzie mają nieraz dziesiątki bywa tysiące, dlatego ja w swojej medytacji Anielskie szybowanie mówię: zwołaj siebie całego w jedno miejsce, aby przynajmniej będąc w wyższych częstotliwościach w czasie medytacji z tych pogubionych kawałków pozamykanych za wieloma drzwiami wróciła świadomość. Jeśli uniesiesz się wysoko zawierzając Bogu wrócisz od razu nawiązując Boży kontakt z tymi kawałkami i nastąpi przeskok tej energii jak byś budził się ze snu wróci świadomość z nimi. Medytacja jest tak skomponowana aby wywołać efekt energetyczny zwołania wszystkich swoich kawałków ze wszystkich możliwych płaszczyzn aby umożliwić powrót naszej energii eterycznej z wielu światów w których nieświadomie ją zostawiliśmy. Z podobnego zjawiska korzysta psychometria, to chodzenie i szukanie informacji po nitkach ludzi, jednak zczytać informacje a zebrać energię do kupy to dwie różne sprawy. To jest właśnie moje wyzwanie na to życie, odkryć dlaczego tak się dzieje, że ta energia ma wielkie problemy z powrotem do ciała? W tym procesie jest też taka PRAWDA, że wszystkie połączenia, nici jakie mamy służą naszemu najwyższemu dobru. Trwa stała rotacja, te nitki wracają, odłączają się same, połączenie wygasa z różnych powodów i działań nawet jeśli to trwa DŁUGO w końcu nam się uda. Te procesy dzieją się stale poza nami. Ja w tym wypadku opisuję to co się dzieje lub może zadziać kiedy proces zostaje pogłębiony poprzez własne świadome lub nieświadome wybory i jest przyczyną poważnego problemu życiowego. Wówczas należy szukać dla niego rozwiązania poprzez pracę energetyczną. Wszystkie procesy w zasadzie dzieją się poza nami, samoistnie i jeśli zwracamy się ku Bogu, podążają swoim naturalnym rytmem i tak prowadzą ku uzdrowieniu wcześniej czy później.

Ciąg dalszy nastąpi…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.