Agnieszka Bruzgo | VIII. „KSIĄŻKA” Ósma część
1592
post-template-default,single,single-post,postid-1592,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / VIII. „KSIĄŻKA” Ósma część

DSC_0013

Rozdział IX O kolorach w aurze

Zacznę od prawdy oczywistej, bzdurą jest, że jeśli jakiś kolor lubisz to taką masz aurę. To się zdarza ale już nie za często. Dziwi mnie to, że ktoś postrzega całe zjawisko w ten sposób i generalizuje ponieważ w dzisiejszych czasach gdzie każdy choć troszkę interesuje się tzw. rozwojem duchowym ma jednocześnie pojęcie o tym jaki kolor powinien lubić. I kochani powiedzcie mi dlaczego nikt z rozwijających się duchowo nie przepada oficjalnie za kolorem pomarańczowym, czarnym, lub granatowym ?

Pomarańcz to kolor Sai Baby, jakość doskonała tej barwy to miłość do ludzi, pokój świata i porozumienie ponad wyznaniami. Mało kto przyznaje się, że lubi czerwony, bo postrzegany jest jako nadpobudliwość, witalność i seks. Choć spotkałam taką osobę. Piękna aura perłowo złocisto błękitnawa. Jak tylko zobaczyłam tę osobę szepnęłam swojej przyjaciółce, że to na pewno wyjątkowa istota. Kiedy powiedziałam kobiecie o tym podziękowała mi i powiedziała, że lubi czerwony więc nie sądzi, żeby te barwy o których jej powiedziałam były jej. Dlaczego tak uważała? Dlaczego była tak nieufna? Ponieważ mity o ulubionym kolorze i jego obecność w codziennej pracy uzdrowicielskiej spowodowały takie wyobrażenie o nich samych.

W większości ludzie przyznają się że lubią różowy, zielenie, błękity, fiolety a najlepiej biel i złoty. Chociaż nie wypada powiedzieć, że się go lubi bo zostanie się posądzonym o zadufanie w sobie i wywyższanie. A ja np. lubię od urodzenia świecące kolory i odcienie złotego, a już najbardziej złote prześwitujące nitki. Od dzieciństwa moja siostra i przyjaciółki śmieją się z mojej słabości do świecidełek i ubrań z nimi. Ja odpowiadam, że w poprzednim życiu byłam sroką.

W każdej szanującej się księgarni ezoterycznej można kupić książki o kolorach i o tym co oznaczają w podstawowej częstotliwości. Są drogocennym skarbem, który pomaga nam w codzienności poprzez dodanie sobie któregoś z nich w ubiorze czy w domu lub w miejscu pracy czy w szpitalu oraz wręcz przeciwnie służy manipulacji i większej konsumpcji w naszym życiu. Popatrzcie na reklamy. Pokolenie, które je tworzy to magicy, oraz uwikłane w tworzenie magicznej iluzji cudowne istoty, większość to dzieci indygo i kryształowe. Piszę to, bo są potencjalnymi klientami uzdrowicieli w przyszłości. To oni wiedzą jak dotrzeć do ludzkich wnętrz. I wykorzystują tą wiedzę dopuszczając się jawnej choć nieświadomej manipulacji jeśli chodzi o wymiar obciążenia duchowego.

Pamiętajcie, każdy kolor to muzyka, a świadomość tego to klucz. Jesteście dźwiękiem, pramantrą Istnienia, jesteście orkiestrą i muzyką. Otwórzcie się w sobie na tę wiedzę. Pamiętajcie też, że ludzie ewoluują i jestem pewna, że kolory czakr dawno temu miały inną jakość. Dziś też nieścisłości powstają z tego powodu, że źródła podają kolory podstawowe a u człowieka w aurze wygląda to całkiem inaczej. Widać dominujący tradycyjny kolor ale już odcień jest sprawą tak indywidualną i odmienną, że trudną do sklasyfikowania nawet w obrębie jednej rodziny a w obrębie narodu czy grup religijnych to już prawie niemożliwe. Każdy kolor ma swoją idealną wibrację duchową i swoje przeciwieństwo w obrębie tego samego koloru. Ta sama zasada tyczy się każdego z odcieni. Kolory mają podobne znaczenie u matki i małego dziecka ale potem zmieniają się ich odcienie poprzez ich indywidualne filtry świadomości.

Mniemanie o kolorach i o tym co mają oznaczać.

9.1 Mniemanie o kolorach i tym co mają oznaczać

Najwięcej mitów jest o kolorze złotym w aurze, znam osobiście wiele osób z taką aurą ale nikt z nich nie lewituje ani specjalnie niczym się nie wyróżnia na pierwszy rzut oka. Według naszej świadomości osoby ze złotym kolorem powinny latać i lewitować z zamkniętymi oczami.

Moja przyjaciółka lubiła się ubierać w kolor biały. Nie miała go dużo w aurze ale świetnie w nim wyglądała. Jednak ciągle było jej bardzo zimno i nawet latem trząchała się jak galareta i po domu chodziła w kurtce polarowej a nawet spała w skarpetach. Na jesień przyszło apogeum i musiałyśmy jakoś znaleźć rozwiązanie dla tej energetycznej zagadki. Ustaliłyśmy, że najlepszym kolorem dla niej będzie różowy, wyrazisty i przydymiony. Miało być gustownie a nie landrynkowo. W krótkim czasie Asia zmieniła garderobę na różową i nawet było nieźle z wyglądem ale nam przede wszystkim chodziło o to żeby teraz wzmocnić to co zostało oziębione. W takich to kolorach Asia była z nami na corocznej wigilii w centrum ezoterycznym Tadeusz Szewczyka. Kiedy wszyscy złożyli sobie życzenia Asia podeszła do mnie i szepcze „Aguś kto to jest?” I wskazała dyskretnie na pewną panią .Ona powiedziała do niej że chyba bardzo rozwija się duchowo i coś czego ta nie zrozumiała i nie umiała mi powtórzyć ale jasne było, że chodziło tej pani o kolor różowy ubrania. Osoba chciała nawiązać z nią bliższą rozmowę. Asia zdziwiona dlaczego, umknęła jej. Jest praktykiem, żyje godnie, wspaniale jest otwarta kochana tolerancyjna, pomocna, uczciwa ale dyskutować o tym jak o rozwoju duchowym nie interesowało jej. Ona jest rozwojem.

Dopiero kiedy powiedziałam Asi o co chodzi konkretnie z tymi kolorami i ich znaczeniami ubawiłyśmy się.

Kolory i wiedza o nich są po to żeby z nich korzystać dla dobra swojego zdrowia fizycznego i duchowego.

9.2 Różowo – złoty

Różowo – złoty

Ta opowieść ma na celu pokazanie wam, że piękny kolor aury wcale nie oznacza cudownego lekkiego życia oraz wizjonerstwa i wszelkiej pomyślności w naszym ludzkim standardowym mniemaniu.

Pewnego dnia przyszła do mojego gabinetu moja przyjaciółka, to już był schyłek naszej przyjaźni i jak mówiłam innym koleżankom czas naszej znajomości dobiegał końca a ja wiedząc o tym, powinnam była pomóc jej odejść albo przynajmniej w tym nie przeszkadzać. Pracowała ze mną przez jakiś czas. Rozczarowana i niezadowolona z ciągłego porównywania się ze mną a raczej moim „widzeniem” wykreowała sobie siatkę zdarzeń, która pozwoliła jej zakończyć naszą współpracę. Odeszła z żalem i poczuciem straty. A ja usłyszałam od drugiej przyjaciółki, że bardzo pragnęła ze mną współpracować i miała nadzieję na pracę ze mną. Zasada nr 1 nigdy nie porównujcie się z innymi i nie starajcie nikogo uszczęśliwić na siłę. WIDZENIEM też nie da się zarazić jak grypą. „Jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził”. Widzenie jest bardzo problematyczne w relacjach codziennego życia. Mami ludzi wyobrażeniem o samym zjawisku. W pewnym momencie człowiek budzi się z masą ludzi wokół siebie, którzy tylko chcą widzenia, widzenia…,a także tego, że widzieć będziesz i zaspokajać ich oczekiwania i tylko tak cię postrzegają. Dlatego starannie już wpuszczam ludzi do swojego życia prywatnego. Ja taka zwykła w kuchni z apetytem błogosławiąca plony życia… gotowanie mnie uwalnia. Ale nie wszyscy tacy są wielu moich bliskich daje mi, ogrom miłości…siebie, kochają i akceptują mnie taką jaka jestem CO DZIEŃ. Dziękuję, że dla was jestem Agnieszką, lubiącą pojeść, pośmiać się, rugnąć kiedy mi coś nie wyjdzie, że chronicie mnie przed światem, tym co mi sprawia ból i powoduje, że zapominam kim jestem. A przede wszystkim nie dziwicie się i nie muszę się tłumaczyć z tego jak jestem pospolita i prosta.

Dziękuję że jesteście. Choć nie zawsze mam dla was tyle czasu ile bym chciała i nie zawsze umiem podziękować jak powinnam.

Przyjaciółka o której była mowa, której odejście z mojego życia przeżyłam jako jedno z najtrudniejszych doświadczeń w moim życiu wróciła od znanej i cenionej malarki, która maluje i widzi aurę. Ta namalowała jej piękną aurę i nagrała 30 min kasetę która opowiadała jak jest piękna i jakie daje cudowne możliwości. Oczywiście na początku było słychać słowa mówiące o tym, że bardzo często ludzie zakładają kolor ubrania w kolorze swojej aury. W tym wypadku akurat się to zgadzało (moja koleżanka poszła do niej w różowym sweterku). Trzydziesto minutowe spotkanie spowodowało, że moja przyjaciółka miała pretensje do mnie dlaczego jej o tym sama nie powiedziałam. Pomalutku wytłumaczyłam jej, że tam nie ma nic czego ona sama by wcześniej ode mnie nie wiedziała. Wspomnę tu tylko o tym, że tam gdzie się pojawi powoduje, że przestrzeń wokół się porządkuje. To atrybut wielu kolorów a właściwie każdego od barwy zieleni w górę. Myślałam, że to oczywiste i to wie. Ale z ust nieznajomej zabrzmiało to o wiele piękniej i wiarygodniej. Po naszej niezbyt miłej rozmowie, poszłyśmy na herbatkę do naszego kolegi uzdrowiciela. A tam niespodzianka, w wózku siedzi dziewczyna lat ok. 18, jeśli pamiętam dobrze to po porażeniu mózgowym. Powykręcana, zaśliniona i wydaje się pozornie bezkontaktowa. Oczy uniesione w górę. I kiedy zbliżyłam się do niej ewidentnie „widziała” choć nie patrzyła na mnie, tylko koło mnie w górę, uśmiechała się wyraźnie kiedy podchodziłam bliżej. A jakaż niespodzianka, dziewczynka ma na sobie różowy sweterek z wyszytym na nim złoto – różowym motylem. Mam nadzieję, że moja przyjaciółka zrozumiała kontekst tej historii. Zresztą wcześniej mówiłam jej, że w naszym otoczeniu jest wielu ludzi z parametrami aury powyżej zieleni i różu, mających biel i złoto. Czy mamy więc pomagać ludziom i zajmować się pracą czy w ramach wewnętrznej adoracji opowiadać sobie jacy to nie jesteśmy wspaniali i jakie to nasze aury są cudne? Każdy kolor ma nie tylko piękne atrybuty ale i zadania trudne, choć ułatwia także ich realizację. Ma też i swoją ciemną stronę.

Ta wspaniała dziewczynka miała bardzo dużo koloru różowo złotego, ale w jej polu było tez wiele innych kolorów, a kolor różowy ani złoty nie był tym podstawowym. Dziewczynka wzięła sobie do doświadczenia na to życie trudne zadanie w naszym mniemaniu 3 może 4 pokolenia spraw „gorzkich” w rodzie. Ma to na sobie i zmaga się z dylematem, żeby jeszcze móc się tu na ziemi zrealizować całkiem niedługo ale w lepszych warunkach. Domyślam się że przy tych parametrach aury dziewczynka świadomie zadecyduje w pewnym momencie o swojej śmierci aby się ponownie tu urodzić w najbliższych latach, w tej samej rodzinie, w tym samym rodzie, ale już wolnego od pewnych jego obciążeń. Ma wspaniałą mamę a ta wspaniałego człowieka u boku. Interesującego się tematami duchowymi. Razem jest im lżej choć nie łatwo. (w moich programach opowiadam o dzieciach i ludziach którzy przychodzą do rodu jako jego wyzwoliciele).

Jeżeli uznamy, że coś jest piękne i wspaniałe to uznajemy, że to jest wyjątkowe. Takie myślenie jest zgubne. To co piękne i wspaniałe powinno być normą. Wszystkie cechy i wartości duchowe które tworzą portret naszej aury, tworzący nas, powinniśmy owszem uznawać je za piękne ale nie za jedyny wyznacznik do którego dążymy. Gdyż nawet najwspanialszy kolor dający cudowne możliwości duchowe i tzw. moce ma swoje negatywne wibracje i są one tak samo mocne jak ta wibracja spolaryzowana w dodatnim umownym znaczeniu danego koloru. Nasz rozwój daje wiedzę o tym, że życie w istnieniu stale ewoluuje i tworzy nowe jakości pięknego i wspaniałego, stale podnosząc naszą poprzeczkę duchową. Dlatego nie ma się co zachwycać kolorami czy też najwspanialszymi uczynkami one tylko świadczą o tym gdzie znajduje się TERAZ poprzeczka.

Każdy kolor w aurze ma swoją jakość i przedstawia inne doświadczenia życiowe, inaczej barwiona ta sama opowieść, a jakże inaczej jest przeżywana. Opowieść ta ma ciąg dalszy, gdyż staje się, jest nauką i wsparciem dla każdej następnej osoby którą spotykam poprzez to że wzbogaca moją wiedzę o życiu i istnieniu. Dla mnie jest to wiedza o tym, że łzy każdego człowieka inaczej są słone a uśmiech w różny sposób szeroki.

    1. Manipulacja wiedzą dotyczącą kolorów i nie tylko

W dzisiejszych czasach dużo jest tej wiedzy i podobnej. Wiedza o kolorach jest pewnego rodzaju potęgą, która wpływa na ludzi i ich podświadomość a przez to na ich samopoczucie i sugeruje dokonywanie wyborów. Często łuży ona manipulacji i oszustwu. Do tworzenia tych manipulacji są angażowani młodzi ludzie dysponujący dużą podświadomą wiedzą i intuicją duchową, mówiącą o tym w jaki sposób między innymi kolory i ich odcienie mogą wpływać na grupę odbiorców.

A teraz bardziej przyziemny przykład dotyczący manewrów, manipulacji kolorami. Otóż przyszedł do mnie człowiek, którego wyszkolono, na kursach, że aby zrobić dobre wrażenie na przyszłym szefie powinien założyć żółty krawat. Krawat ten miał wywierać miłe wrażenie i pozytywnie wpływać na wizerunek kompetencji, lekkiej przebojowości i kreatywności w myśleniu przyszłego pracownika. A teraz pomyślcie co będzie jeśli okaże się, że szef też lubił szkolenia? Jaki będzie jego odbiór? Mianowicie taki. Szef może odebrać taki chwyt jak maskowanie słabych punktów lub braków w np. cechach czy konkretnych umiejętnościach. W tej historii najsmutniejsze jest to, że jako ludzie szczerze do siebie nastawieni pracodawca i pracownik mieliby szansę się dogadać. A tak stają się aktorami w sztuce manipulacji, którą reżyseruje kto inny. Ale ktoś jednak skorzystał na tej walce iluzją. Jak myślicie kto? Oczywiście szkoleniowcy uczący jednych i drugich. A jeszcze? Producent żółtych krawatów… Sami zaś szkoleniowcy w tych różnych metodach posiadają nieraz ogromną wiedzę ezoteryczną, którą mogliby wykorzystać ku pojednaniu pracowników kontrahentów. Mogliby powiedzieć jak żyć w prawdzie i otworzyć się do uczciwej współpracy a nie jak wykorzystać się wzajemnie w najbardziej efektywny sposób. O wielu metodach można by napisać książki, o tym jak wiele dobrego mogą przynieść dla dzisiejszego świata. Nie warto sprzedawać swojej pięknej wiedzy ezoterycznej za marne srebrniki, tylko po to aby dwoje ludzi mogło uzyskać pozorne zadowolenie z wzajemnych relacji np. biznesowych. Rachunek duchowy za to przyjdzie jako bolesne doświadczenie i dla was i dla tych ludzi. Przyszliście na świat z cudownymi możliwościami które można by wykorzystać w pracy pomagając ludziom tworzyć „czyste biznesy” dobrej relacji pracodawca – pracownik tak aby formy trwały pokolenia i sprawnie pokonywały trudności i przeszkody w swojej działalności nie zawiązując nowych zobowiązań obciążających „sumienie pracy”. Można naprawiqaćkontaktyn z trudną młodzieżą, z kreacją ich losu, byłoby to wielkim dobrem i bogactwem każdej duszy. Ta wiedza też bardzo pomogłaby rodzicom chorych dzieci, żeby wiedzieli jak wizualizować zdrowie i tworzyć twórcze obrazy.

Może to o czym tu czytacie wydaje się pompatyczne ale dosłownie dotyczy każdego momentu, każdej chwili codziennego życia każdego z nas.

W dzisiejszych czasach dużo jest tej wiedzy i podobnej. Mami codzienność i kontakty międzyludzkie tworzy struktury życia obce dla duszy ludzi ich psychiki. Służy ona manipulacji i oszustwu. Młodzi ludzie coraz częściej mają depresje, gubią się gdyż nie potrafią zwolnić na czym cierpi ich dusza i serce, a nagłe zatrzymanie okazuje się wielką katastrofą życiową. Taki człowiek pozbawiony pracy a goniący za dobrami doczesnymi co jest w zasadzie dobre. Bo żyjemy i pracujemy też i po to aby otaczać się tym co kto inny z miłością wykonał. Ale kiedy dzieje się źle i źródło zarobku upada nie potrafi później taki człowiek odnaleźć sensu w zwykłej rzeczywistości dnia codziennego i kiedy w końcu ma wolny czas dla siebie, nie wie co z nim zrobić. Pustka która go ogarnia i zagubienie powodują marazm, depresję, poczucie osamotnienia i wyizolowania. Człowiek w takiej sytuacji nieraz odkrywa że jest obcym we własnej rodzinie, a jego własne dzieci nie odczuwają z nim więzi. I choć teraz miałby czas by poświecić im swoja uwagę czuje się wypalony i niezdolny do wykrzesania z siebie energii uczuć. Należy też wspomnieć o tym, że wszystkie wzorce które doprowadziły go do takiej sytuacji są już w polu aurycznym jego dzieci i tam żyją swoim życiem tworząc dalsze modele, siatkę zdarzeń, sposoby zachowania oraz traktowania innych i siebie. Te wzorce będą tworzyć dla nich podobną rzeczywistość która może się okazać trudna o ile ojciec nie zacznie przewartościowywać swego życia, zmieniać swego postępowania i priorytetów w życiu. A dzieci w tym okresie potrafią tylko powielać wzorce rodziców, dopiero gdy dorosną do konfrontacji ze światem będą mogły zmieniać swoje wzorce według własnych doświadczeń, które im pokażą te wszystkie dysharmonie.

Cały świat ojca oparty na rzeczach i przedmiotach nagle legł w gruzach a on sam nie potrafi już się podnieść a biednego i „przegranego” nie chcą, ani domownicy, ani przyjaciele, ani nawet kochanka. Żadne techniki nie skutkują bo nie ma na nie siły energetycznej po ”szybkim zawale energetycznym”. To nowe określenie na nowe czasy. Zawał energetyczny. Pustka kiedy runą metody i schematy dające możliwość stosowania manipulacji obrazami i gestami. Nikt im nie powiedział, że stosowanie pewnych technik jest efektywne tylko kiedy maja siłę i energię, która je zasili. Kiedy jej nie ma, długo nie ma nic. Aura takiego człowieka wygląda jak rozciągnięty balon z którego uszło powietrze. Odbudowa takiego systemu energetycznego będzie wymagała dużo pracy i zmiany świadomości, która musi się wpisać w konstrukcję czakr jako nowy plan na życie. Zaniedbanie wyższych wartości w życiu, struktur duchowych spowodowało to, że nie są one wstanie przebić się na ziemski plan.

Dlaczego zamiast upraszczać komplikujemy? Dla pieniędzy, zaszczytów w wyścigu szczurów. Kolory które mówią o autorytecie i uczciwości służą reklamie specyfików i innych maści produktów. Buduje się świat iluzji troszkę tak jak domniema się, że człowiek ubierający się w jakiś kolor jest taki a nie inny. To smutne. Kiedy ta iluzja przekroczy pewne granice będzie potrzeba zobaczyć i powiedzieć, że król jest nagi. I jak ludzie całkiem zagubią się w tych dziwnych szkoleniach i manewrach służących manipulacji będą z żalem wspominać czasy kiedy mogli być sobą w swojej firmie i osobiście poczuć pracownika, kontrahenta, partnera w biznesie. Poprzez wielość różnych sztucznych struktur i układów, modeli zachowań, w których na co dzień funkcjonują i tworzą swoją rzeczywistość młodzi ludzie powstaje coraz więcej problemów z odnalezieniem się w zwykłym życiu. Wielkie koncerny, firmy korzystają w tej chwili z manipulacji wszelkimi wyjazdami integracyjnymi, jest to przenoszenie człowieka w sztuczne środowisko, tzw. przyjaciele z pracy nie są tu ludźmi na których możemy liczyć poza ową strukturą i zapewne żaden pracownik nie podarowałby bezinteresownie kawałka swojej wątroby dla szefa lub kolegi z pracy (z którym jeszcze wczoraj tak cudownie integrował się na szkoleniu). Taki model życia skutkuje nowymi cywilizacyjnymi chorobami, potrzebą podniesienia sztucznie swojej wibracji poprzez różne dopalacze i stymulanty. Brak rozprężenia energii (a na poziomie fizycznym, np. adrenaliny), która najczęściej rozładowana jest poprzez alkohol i seks powoduje jej sztuczne rozproszenie w aurze, ale nie uwolnienie, i dlatego nie daje nam spokoju i komfortu duchowego. Ta sama energia rozproszona w aurze będzie nisko wibrującym a przez to słabym budulcem do wszystkich innych procesów w naszym ciele aurycznym i przestrzeni. Dlatego po uwolnieniu powinna nastąpić zmiana jej jakości, czyli transformacja poprzez pierwiastek duchowy, którym mogą być wyższe uczucia wywołane np., poprzez pobyt w pięknym miejscu religijnego kultu, miejscu mocy, lub poprzez kontakt z osobą o wysokich wibracjach duchowych, a przynajmniej wyższych niż nasze. A najczęściej też po zrobieniu czegoś dobrego dla innej istoty. To spowoduje, że część energii będzie budowała nas od nowa w wyższej wibracji a część pierwiastków rozproszy się w dalekich przestrzeniach naszej aury aby powrócić jako nowe dobro w naszym życiu. Czyli do tworzenia naszego losu i wydarzeń potrzebujemy dobrej naszej energii jej brak lub energia o „złej jakości” będzie tworzyła nam trudne bolesne wydarzenia a braki energetyczne zaowocują niemożnością rozwiązania nawet błahych problemów. Twój stan energetyczny to dobre lub złe wydarzenia mówiąc prosto i kolokwialnie.

Jeżeli zrobisz coś dobrego dla innej istoty to na tyle na ile szczerze to uczynisz, całym swoim sercem, na tyle to powróci do ciebie, w takiej wartości jaką to miało dla tej drugiej osoby lub istoty. Na przykład, zarabiasz 10.000zł a osobie potrzebującej dajesz z dobrego serca 300zł, to” to dobro” powróci do ciebie nie jako wartości tego co ty uważasz za 300zł ale w wartości takiej jakie te 300zł będzie miało dla tamtej osoby. (Podobnie, twoje zadowolenie jakie włożysz w pracę w swoim lub czyimś ogrodzie powróci do ciebie w formie takiego samego zadowolenia z pracy.)

    1. Odzyskać zaprzedaną duszę

Energia człowieka nie jest wstanie funkcjonować dziś na tak wysokich, przyziemnych obrotach w sztucznie wytworzonym środowisku, dlatego stale będzie potrzebować większych stymulacji, zabiegów i technik podwyższania wydajności energetycznej czyli efektywności w pracy. Młodzi ludzie eksploatują bardzo swoją psychikę i duszę niejednokrotnie działając wbrew swemu sercu, etyce, wbrew podstawowym zasadom koleżeństwa i współpracy z innymi ludźmi. Stymulowani różnymi chwytami pracodawców i dzisiejszego świata, które mają podnieść ich wydajność pracy poprzez współzawodnictwo które staje się coraz bardziej krwawe i odziera duszę z jej najpiękniejszych pierwiastków. Ja obecnie uczulam swoich uczniów i współpracowników na to, że to jest potencjalna docelowa grupa ludzi którzy będą kiedyś bardzo potrzebowali naszej pomocy. Dlatego, że aby zwolnić tak wielką wibrację działającą machinalnie we wszystkich niższych płaszczyznach aury trzeba bardzo mocno podnieść wibrację duchową – to jest między innymi przyszłość dla duchowego uzdrawiana sytemu reiki. Tacy ludzie nie będą potrzebować słów, mądrości życiowych, gdyż ich umysły i płaszczyzny mentalne będą tak zatkane, że wszelkie pobudzanie myślowe takich ludzi będzie powodowało tylko zagęszczenie tych wibracji tutaj. Skuteczna praca z takimi ludźmi będzie polegać na „wyłączeniu” dolnych płaszczyzn, i dostrojeniu człowieka do płaszczyzn duchowych uzdrowiciela aby odbudować i przypomnieć na nowo własne zdeformowane struktury duchowe ( to jak powiedzieć i uzmysłowić sobie: „przepraszam Panie Boże że zapomniałem o sobie w Tobie i Tobie we mnie”). A sama rozmowa może tylko powodować i pogłębiać ból ciała fizycznego. I napędzać nowe niszczące myśli i uczucia. Ten proces dzieje się już teraz. Ludzie ci próbują rozładować napięcie poprzez różne sporty, które jednak nie dostarczają im pierwiastka duchowego. Biorą różne medykamenty, w tym masę środków przeciwbólowych mających rozładować napięcie. Nikt już dziś nie zastanawia, się że to nie jest normalne kiedy młody człowiek idzie się odstresować poprzez sport bierze do tego dawkę leków przeciwbólowych i kupuje różne sztuczne wzmacniacze fizyczne. Kiedyś ten problem rozwiązywała praca z ziemią i wymianą z nią energii. Poprzez pracę w naturze człowiek był obolały ale ten ból dawał ukojenie a zmęczenie dawało jednocześnie uczucie satysfakcji spokoju i zadowolenia z siebie i życia a także jedności z wykonywaną pracą. Każdy człowiek zna to uczucie uwolnienia poprzez miłe, efektywne zmęczenie ale coraz rzadziej może je odnaleźć w swojej codzienności która jest ucieczką od świata który go eksploatuje. Na dzień dzisiejszy nie wiemy jeszcze jak w całości uzupełnić poprzez ziemskie działania braki pierwiastka duchowego (gdyż cywilizacja rozwija się bardzo szybko a my nie poznaliśmy do końca jej funkcjonowania w świecie duchowym). Choć w pewnej mierze duchowa terapia na wyższych płaszczyznach, przeprowadzona w odpowiedni sposób przez uzdrowiciela np. poprzez zabiegi reiki, wejście w reiki może znacznie poprawić kondycję duchową i samorealizację takiej osoby, podnieść jej wartości moralne i usprawnić trwanie w nich. A może być tak prosto wystarczy pokazać inne mechanizmy pracownikom te służące dla dobra wszystkich. Wytłumaczyć jaki mają wpływ na tworzenie firmy, własnego miejsca pracy. Pracodawcy nie powinni się wstydzić, że chcą zarobić jak najwięcej ale pracownicy nie mogą zarabiać minimum bo tak można. Wcześniej czy później struktura tak zacznie się chwiać i potrzeba będzie nowych energii aby żyła. Na pęczki widać ludzi, którzy dorobili się potężnych majątków a mają problemy z własnymi dziećmi, wnukami, zdrowiem. To nie przypadek, że umiera pan samotnie.

Wielką nadzieją i optymizmem duchowym natchnęło mnie spotkanie z grupą ludzi pracujących w wielkich korporacjach i dużych strukturach dających zatrudnienie oparte na tych sztucznych systemach. Ludzie ci to jak dar z nieba dla tych wszystkich z którymi spotykają się w pracy, gdyż na swój charakterystyczny sposób, poprzez własną osobowość, dobroć, poszanowanie wyższych wartości i piękne duchowe parametry aury małymi kroczkami zmieniają przestrzeń wokół siebie i transformują funkcjonujący w niej wzorzec. W wielu wypadkach nieświadomie polepszają jakość i czystość duszy współkolegów z pracy. Ich spostrzeżenia dotyczące pracy w takich aglomeratach były dla mnie bardzo cenne gdyż oni wiedzieli jak te systemy działają na nich i ich kolegów z pracy. Ludzie ci mieli tak wysokie parametry aury, że praktycznie funkcjonowali tylko w tych wysokich częstotliwościach na co dzień. Charakterystyczne jest to, że mają sporo dolegliwości ciała, z powodu zjawiska które często obserwuję też u siebie. Mówię o tym, że ciało nie nadąża za tak wysokimi wibracjami energii własnej. Najpiękniejsza energia, którą tam widziałam był młody mężczyzna który miał dziwne symptomy, objawy obecności tej wibracji w ciele fizycznym. Dużo pięknych informacji kosmicznych o walorach duchowych a także pięknej wiedzy duchowej starych kapłanów, wiem, że starszych niż egipskich, które wydawały się tylko namiastką tego co on posiadał w swoim polu aury. Osoba ta ma wiele talentów i wiedzy duchowej ale nie lubi o tym mówić gdyż mogłoby to być źle odebrane. Kolor jego aury był w specyficznej, bardzo rzadko spotykanej wibracji srebrnego. Nigdy przedtem nie widziałam tego koloru w takiej ilości i jakości duchowej u człowieka. Ja nazywam takie istoty ludzie-bramy (i nie dotyczy to tylko koloru srebrnego). Samo przebywanie wśród takich istot powoduje duże korzystne zmiany w polu informacyjnym ludzi którzy nawet tylko siedzą koło nich. (na dziś końcówki roku 2014 osoba ta nadal ma tyle, że coraz piękniejszą tę energię srebrnego posłannictwa a ja jeszcze więcej wiedzy i doświadczenia koloru srebrnego i jego przymiotów). Kłaniam ci się nisko z wielkim szacunkiem Łukaszu. A na płaszczyźnie pól zmienia się większość losów każdego człowieka który się do niego „dosiadł”lub poprzez niego chce odejść. Ludzie-bramy transformują nieraz przez siebie energię jakiegoś aspektu duchowego, wartości lub informacji zmieniającej świadomość całego miasta lub regionu, a w mniejszym wydaniu grupy lub społeczności porównywalnej do średniej wielkości wsi. Ludzie-bramy są bardzo często opiekunami duchowymi różnych światów, często jest tak, że czym wyższa wibracja tym trudniejszy wymiar na którego rzecz pracują, w imieniu którego biorą udział w procesach istnienia służących Powrotowi do Domu, czyli powyżej miejsca gdzie wszystkie nieba mają swój początek. Ich istnienie to świadoma posługa. Można nazwać te istoty Strażnikami, choć nie do końca określenie to tu pasuje i jest dużym zaniżeniem ich znaczenia dla Istnienia oraz nie wyczerpuje ich powołania. Nie lubią też powiedzenia że są aniołami. Prowadzą zazwyczaj normalne przeciętne życie i w życiu nie powiedzielibyście mijając ich na ulicy, że to Oświeceni. Moje określenie oświecenia oznacza troszkę co innego niż ogólnie się to pojmuje.

    1. Moje pierwsze kredki i kolorowe rysunki- czyli jak zaczęłam malować aurę ludzi.

Kiedy widzisz to wcześniej czy później pojawi się chęć podzielenia tym z innymi. Ja bardzo żałuję, że nie umiem namalować dokładnie tego co widzę.

Zanim doszło do pewnej wizyty o której zaraz opowiem, gdy przychodził do mnie człowiek i był gotowy przyjąć, że czytając z niego nie muszę korzystać z żadnego narzędzia mantycznego, typu karty, kładłam przed sobą kartkę, na której była zaznaczona postać człowieka, sprawdzałam wahadłem czy mogę bezpiecznie dla siebie i dla tej osoby w nią wejrzeć. Wypisywałam wówczas na tej kartce informacje które wyczytywałam z kolorów aury. Były to wydarzenia, emocje, uczucia, daty, imiona, czasem karma miejsca, inni ludzie. Informacje te znajdywały się bliżej lub dalej od fizycznej postaci, niektóre przy narządach wewnętrznych lub przy częściach ciała. Robiłam tak wiele lat aż do pewnego momentu…

Mam sporo doświadczenia w pracy z policjantami, oczywiście i dzięki Bogu prywatnie. Policja zawodowo nie jest gotowa na pracę z takimi dziwakami jak my, i głównie jesteśmy tylko atrakcją w filmie. Kiedy pewien policjant pierwszy raz do mnie trafił z polecenia koleżanki, już noc wcześniej śniły mi się koszmary i dziwne sytuacje. Jeśli jakiś klient śni mi się zanim do mnie pierwszy raz trafi wiem, że będą kłopoty.

Na początku, jak już wspomniałam, zanim popatrzę na kogokolwiek, sprawdzam wahadłem to co mnie interesuje dla naszego bezpieczeństwa w danym momencie. Czyli świadomość. I tu chodzi o to czy osoba nie jest pod wpływem środków odurzających, alkoholu, magii, czy innych wpływów, które mogą z braku ostrożności wykluczyć mnie z pracy na czas kwarantanny. Sprawdzam to dla własnego i klienta bezpieczeństwa. Drugie wskazanie to czy nie jest opętana i czy nie ma podczepień bytów, istot i innej maści gości energetycznych. Moje wahadło to mój bezpiecznik i kamizelka kuloodporna w jednym.

To takie wstępne badanie i zazwyczaj mam tu na uwadze swoją dalszą współpracę z ta osobą. Zazwyczaj jestem umówiona ze sobą, że w tym miejscu decyduję czy patrzę czy szukam dla osoby pomocy dalej. Sprawdzam też parametry świadomości czakr . To taka moja własna skala w ramach pracy.

W tym przypadku podjęłam decyzję, o dalszej pracy. Wyjaśniłam sprawę, której nie mogę tu opisać i mam nadzieję że w konsekwencji mojej pracy polepszyło się w życiu wielu stróżów prawa i w ich rodzinach, że odzyskali dobre samopoczucie. (jest rok 2014 i już czas gdzieś będzie o tym napisać ponieważ świadomość ludzi wzrosła i już nic ich nie dziwi i nie może być instrukcją do szkodzenia innym)

Następnie spotykaliśmy się w celu oczyszczenia i poreperowania życia osobistego uczuciowego i domowego. Rysując pewne sytuacje malowałam je długopisem czerwonym, niebieskim i zielonym. Rysunek po pewnym czasie był tak zamazany, że nie widać było na nim postaci. W pewnym momencie napomknęłam klientowi, że nie widzę nawet jego podstawowego koloru aury. Czyli jak ja to nazywam osobowości duchowej. Widać codzienność, zmagania w niej, emocje, myśli a podstawowy kolor klops. I posypała się lawina pytań. No nie byłby to w końcu policjant! To był mój pierwszy dokładny wykład o aurze, kolorach, dźwiękach i o tym jak powstaje siatka zdarzeń. W każdym razie po tej wizycie, dostałam największe pudełko kredek jakie można było kupić pląsając w internecie. Ponieważ klient który teraz jest już moim dobrym kolegą przychodzi do mnie prywatnie, od niego i jego siostry zawsze już dostaję co jakiś czas duże pudło z kredkami.

To była inspiracja żeby to co widzę malować w kolorach. I tak jest do dziś. Widzę ludzi w obłokach tęczowej pary, energii która układa się w kłęby jak chmury, większe, mniejsze, mniej lub bardziej kolorowe. Jeśli koncentruję się na tej energii przybiera ona formę informacji, obrazów, postaci a często dźwięków.

Pewnego dnia moja koleżanka Ela przyniosła mi makietkę, na której zwykle maluję ludzi (pracuję) powiększoną dwukrotnie, a do tego pudełko z suchymi pastelami. I tak się zaczęło malowanie w kolorach nie tylko aury ale wydarzeń, intencji i innych procesów energetycznych. Obraz jest tylko nośnikiem, punktem dostrojenia z energią z jaką chcemy nawiązać „kontakt”. Każdy z widzących fizycznie kolory widzi inaczej, ja kiedy szukałam osób widzących podobnie do mnie odnalazłam podobieństwo w tym jak widzi Pani X. Nie wiem czy mogę użyć tu jej nazwiska. Na jej rysunkach w książce widnieją podobne kłęby energii, tylko inaczej zczytujemy z nich informacje. Chciałabym pewnego dnia spotkać się osobiście z Panią X i porozmawiać o tym jak widzimy, o pewnych energiach które mnie nurtują a pewnie i ona je postrzega.

Ciąg dalszy nastąpi…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.