Agnieszka Bruzgo | IX. „KSIĄŻKA” Następny fragment
1594
post-template-default,single,single-post,postid-1594,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

06 Mar / IX. „KSIĄŻKA” Następny fragment

DSC_0015

9.6 Przykładowe rysunki aur, które pokazują jak wykorzystuję widzenie do pracy w uzdrawianiu

Przykładowe rysunki aur, które pokazują jak wykorzystuję widzenie aury do pracy w uzdrawianiu.

Pierwsze rysunki zawierały tylko opisy sytuacji, dat, imion, czasu wydarzeń, programów, informacji o przodkach i powiązania karmiczne oraz dziedziczne widoczne w aurze, a także wiele innych zjawisk i czynników. Wszystkie informacje były zapisywane wokół postaci naszkicowanej na kartce jak i na niej, w miejscach gdzie te miejsca miały swoje kolorowe pole informacyjne w aurze. Obecne rysunki są już kolorowe i wyraźniej ukazują najpierw barwę informacji, którą później interpretuję i w konkretnym miejscu wokół człowieka zapisuję. Informacje te mówią co na dany moment jest najważniejsze- z reguły jest to kilka słów, imion, dat będących kluczem do dalszej opowieści i rozmowy z klientem.

Zanim dostałam swoje pierwsze kredki moje rysunki wyglądały właśnie tak. Rysunek przedstawia informacje w aurze dotyczące problemów codziennym życiu. W tym wypadku trzeba było znaleźć przyczynę, ponieważ to było najważniejsze. Udało m się to osiągnąć ku zdziwieniu i zadowoleniu klienta.

Rysunek aury mężczyzny z bardzo pięknie rozwiniętymi strukturami energii duchowej. Kolory podstawowe aury, w których najczęściej doświadcza codzienności to fiolet i lazurowy błękit. Wielkie fioletowy kłęby energii równomiernie i spokojnie wibrujące w aurze świadczą o realizacji w tym momencie życia zgodnej z głównym zadaniem życiowym. Ten silny, piękny fiolet oznacza zdecydowanie, rozumienie, umiejętność duchowego wglądu we wszystkiego argumenty za i przeciw, ale jednocześnie nie wartościujące i nie definiujące ludzi i wydarzeń jakich doświadcza mężczyzna. Lazurowy błękit w tym wypadku oznacza świadome uczestnictwo w zadaniu rodziny dusz, co w codziennym życiu przejawia się w konkretnej pracy zgodnej z najbliższymi, w pełnym zrozumieniu potrzeb pracowników i ogólnie pięknych, uczciwych relacji z otoczeniem. Mężczyzna zgłosił się do mnie sygnalizując lekki dyskomfort, niepokój, którego nie potrafił zdefiniować. Na ten niepokój przełożyła się zielona energia w środku ciała w obrębie lewego barku, prawej piersi i prawego kolana. To była reakcja ciała na poziomie eterycznym. Przyczyną pojawienia się tego subtelnego uczucia, była manifestacja istoty opiekuna duchowego, gościa ze światów duchowych, którego widać na rysunku pod postacią głębokiego różu. Miły gość manifestował się w obrębie prawego ramienia, poprzez przekazywanie starych informacji karmicznych w ciele dotyczących bieżącej sprawy, o której nie mogę bliżej napisać. Ten piękny róż przekazywał wiedzę duchową, która miała manifestować się jako konkretne fizyczne działania i projekty dla dobra tego mężczyzny i innych, którzy byli pozornie od niego zależni.

Aura mężczyzny, która była tylko podręcznym zapisem wizyty, bowiem mężczyzny nie interesowały kolory jego aury. W większej części zawiera informacje i dylematy dotyczące jego życia, które na tamten czas go interesowały. Zapisane informacje to odpowiedzi na pytania, które mi zadawał.

To przykład aury mężczyzny o podstawowym kolorze aury jasnego bladego błękitu, który dopiero nabierał swojej jakości osobowej i ciemnego fioletu. Tu jak widać na obrazku, mężczyzna przeżywał dylemat realizacji swoich planów i różnych pomniejszych sytuacji, które są zapisane kolorowymi kredkami i stanowią różnorodność braw wibracji. Choć wygląda to pięknie wizualnie w rzeczywistości, to świadczy o silnych wewnętrznych procesach wzburzenia, przewartościowywania. Blady błękit doświadczeń życiowych które są i będą nabiera sił i wyrazu, napędza charakter do śmielszego, zdecydowanego wyrażania swojej woli, poprzez głos i wypowiadania poleceń, których wykonania oczekuje. Fiolet jest tu stłamszony, dusi obręb gardła, ucha i szczęki po lewej stronie ciała. Człowiek ten ma wielką wiedze i wole do działania. Różowy kolor jest zaś głosem serca i podpowiedzią z duchowych wymiarów. Zielony w obrębie serca i lewego biodra powoduje dyskomfort fizyczny o wiele bardziej odczuwalny niż w przykładzie na rys.2. Tu widać jak podobny proces może przebiegać u dwóch różnych osób. W życiu mężczyzny pojawia się coraz więcej informacji i dylematów do rozwiązania by zrealizować idee planu bardzo konkretnego, który widać po jego prawej stronie ciała, w górze, w żółtym kolorze.

Rysunek przedstawia bardzo zaciśniętą i ubogą aurę mężczyzny, który ma aktywne czakry duchowe tylko w minimalnym zakresie. Jest osobą, która neguje Boga na podstawie własnych, wewnętrznych przeżyć. Od wielu lat cierpi na bardzo poważną depresję. Z perspektywy czasu i układu energii wnioskuję, że może to być bardzo poważnej klątwy lub umyślnego działania energetycznego. Nie wgłębiałam się w ten przypadek, gdyż miałam tu być tylko diagnostą dla osoby przebywającej za granicą. Jednocześnie osoba ta nie jest gotowa na usłyszenie wielu informacji na własny temat. Rysunek był wykonany dla mojej informacji, gdyż mężczyzna nie miał w ogóle świadomości jakiejkolwiek pracy z energią ani pojęcia aury. Zgniła, sina zieleń świadczy tu o wielkich lękach, które blokują narządy wewnętrzne w obrębie trzustki, śledziony, powodując dodatkowe problemy fizyczne ze zdrowiem. Dziwny odcień brązu w okolicach nosa, ust i prawej części głowy oraz splotu słonecznego świadczy o nie dotlenionych obszarach ciała i o transformacji w ciele pierwiastka o niskich, podstawowych energiach związanych z przetrwaniem.

Rysunek młodej kobiety o podstawowym kolorze aury intensywnej zieleni i lekko pomarańczowej żółci. Osoba, która w życiu funkcjonuje głównie w wibracji żółtej, czyli realizując się poprzez plany, przemyślenia i własne idee. Bardzo konsekwentne realizuje własne plany i bez dyskusji wymaga wszelkiej pomocy przy ich wypełnianiu. Ta osoba umie też prosić szczerze o pomoc dla swoich celów, o czym świadczą ciemniejsze różowe energie po prawej stronie ciała. Ciemny metaliczno szary fiolet pod stopami i po lewej stronie ciała jest energią pozornego wsparcia od osoby zmarłej, powoduje duże osłabienie. Zielony kolor na rysunku w swoim specyficznym odcieniu pobudza silną wolę życia. Mentalne szczere doświadczanie Boga i tego gdzie ta osoba może się odwołać w razie niebezpieczeństwa spowodowało, że odczucie nerwowości w obrębie splotu słonecznego dało impuls do modlitwy. Na rysunku w tym obszarze zapisane jest od kiedy działa w niej modlitwa, która jest tutaj kolorem jasno żółto pomarańczowym po lewej stronie ciała i twarzy. Jest to też jedna z wibracji podstawowych aury. Kolor łososiowy w specyficznym odcieniu czerwieni po prawej stronie oznacza jej silne odczucie w aurze energii męża związanej z lękiem o pożyczone pieniądze.

Aura bardzo młodej kobiety, obdarzonej wieloma talentami, wglądem duchowym, siłą sprawczą, rozumieniem intuicyjnym wielu zjawisk. Posiada wiele informacji dotyczących świata przyrody, opieki nad ludźmi, ma szczególne połączenie ze światem roślin, ziół, kwiatami. To osoba istota – brama. Kiedy jest gościem w moim gabinecie, przypominam sobie i prawie fizycznie słyszę i czuję dyskomfort kwiatów, kiedy mają za mało wody. Ten impuls jest tak silny, że podlewam kwiaty kiedy gość siedzi, gdyż inaczej ciężko byłoby pracować. Kolor aury w podstawowej wibracji to piękny opalizujący fiolet i soczysta światła żółć. Oba kolory idealnie współgrają ze sobą i na płaszczyźnie astralnej są jednym, jeden zawiera się w odbiciu drugiego. W tej sytuacji życiowej po prawej stronie tej pięknej istoty było wiele specyficznej zieleni związanej z siłą życia, witalnością i pracą nad ciałem poprzez piękną realizacje w sporcie. Tutaj problemem była silna krwisto czerwona energia po lewej stronie ciała na dole, która pojawiła się po kilku dniach spędzonych w hotelu. Ta młoda osoba czuła nocując tam duży dyskomfort. Zauważmy też piękną ciemną różową energię po lewej stronie, która ewidentnie działa tu ochronnie w kontekście zakłócenia energetycznego jakim jest nadmiar informacji związanych z czerwonym kolorem.

Rozdział X Magiczne trzecie oko

Rozdział X Magiczne trzecie oko

Trzecie oko jest tylko mechanizmem tego czym się widzi, to jak projektor który bez prądu i odpowiedniego ekranu oraz bez odpowiednich warunków zewnętrznych w których się go ustawia, nie ma racji bytu. A już używanie go w ciasnej klitce gdzie zamiast ekranu wisi kawałek prześcieradła na szafie podważa i zmienia odbiór tego co się widzi, zniekształca obraz. A na dodatek jak w pomieszczeniu tym jeszcze nie ma stałego dopływu prądu i ktoś chce zasilić urządzenie używając do tego dynamo, to zamiast usiąść wygodnie i bez wysiłku oglądać obrazy całą energię i skupienie poświęca na zasilanie całej machiny. Podobnie jest z trzecim okiem u ludzi. Wszyscy mamy je otwarte, piękne, choć różnie je zasilamy. I to jest właśnie ta różnica w tym na ile się widzi, jeśli chodzi o sam mechanizm widzenia.

Czasem aby wysubtelnić widzenie kiedy nie mam już siły dostrajać się do ludzi i „mam energetyczne odciski”, „ciało pali i piecze” a muszę dokończyć pracę podkładam ludziom pod nogi taki „odpromiennik „. To projekt mojego męża, który został uznany i zamieszczony w książce wspaniałego radiestety Pana Leszka Mateli pt tytułemkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk wydanej przez studio astropsychologi. Ja używam nowych wersji w dwóch kolorach niebieskim i na odwrocie czerwonym. Podkładam je pod nogi klientom aby stali się „wyraźniejsi”. Niebieską stroną najczęściej kobietom a czerwoną mężczyznom choć nie jest to reguła. Spirala powoduje szybkie podniesienie wibracji, rozbicie bieżących emocji i uczuć związanych z tą sytuacją np. siedzenia przede mną. Spirala też synchronizuje system energetyczny z najwyższą wibracją duchową człowieka lub przestrzeni.

Wszelkie urządzenia nie sprawią, że będziesz nagle widział. One mogą pomóc w danej sytuacji jak zapalenie dodatkowej lampy gdy pada cień. Jeśli zgaśnie czar pryska. Wszystkie znane mi wspomagacze widzenia tak działają. Sama wykorzystuję do tego wahadło, karty lub kredki. Na nich, poprzez nie prościej jest się skupić. Każdy ma taki swój „skupiacz”, trzeba go tylko odnaleźć i nie warunkować co chce się widzieć. Z tond wynikają mity o różnych sposobach na widzenie czyli na otwarcie trzeciego oka.

Nie wiem skąd się wzięło w świadomości, że widzi się trzecim okiem i tylko nim. Jak kawałkiem mechanizmu. Trzecie oko to ty. To częstotliwość czakry mająca całego człowieka w sobie czyli łącząca w sobie świadomość całości. Czakra trzeciego oka jest soczewką całego ciebie, twoją lupą, okularami, szkłem powiększającym, miejscem w którym oglądasz wszystko inne. Tak nas stworzył Bóg. Nie widzę nic wyjątkowego w tej czakrze ponad każdą inną, gdyż każda ma cudowne walory duchowe które są według mnie bardziej przydatne człowiekowi w codziennym życiu niż samo widzenie. Skupianie się tylko na trzecim oku nic nie da. Przykro mi ale ja to tak widzę i znam z autopsji. Kiedyś przeglądałam książkę Pana Leszka Mateli „Trójwymiarowe medytacje”, są tam ćwiczenia rozluźniające gałkę oczną i przypominające ośrodkom wzroku, że widzenie to iluzja. Zobaczenie stereogramowych obrazków nie stanowiło dla mnie problemu poza jednym. Wpatrywałam się na wszelkie znane mi sposoby, skupiałam wzrok i nic. Dopiero po dłuższej chwili skupiłam wzrok przy brzegu kartki i zobaczyłam. Obiekt na kartce był po prostu mniejszy i przesunięty w bok zupełnie inaczej jak na innych kartkach. Od tamtej pory patrząc na tego typu obiekty trzymam kartkę dalej od oczu i już się niczego nie spodziewam. Ten przykład pokazuje, że zobaczyć przeszkadzała mi moja świadomość i oczekiwania konkretnego rezultatu, w konkretnym miejscu.

filmikkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk—o małpie i samochodach eksperyment widziałam… teraz w 2015 r już naukowiec ,,,

Jeśli mam zobaczyć co znajduje się w danym pomieszczeniu, np. mieszkaniu to nie skupiam się na konkretnym miejscu jako punkcie, tylko patrzę na wszystko naraz, jak najdalej i najszerzej dam radę. Szukając zakłócenia w naszym mieszkaniu mąż znalazł je dwa piętra pod nami. Dlatego tak ważne jest aby niczego się nie spodziewać, niczym nie ograniczać i niczemu nie dziwić. Kiedyś podczas zbiorowej medytacji w domu mojej koleżanki wszyscy zebrani poczuli obecność istoty która się tam pojawiła, jednak dokładnie zobaczyłam ją tylko ja i jeszcze jedna kobieta- Joanna. Ta postać przyszła do syna Joanny. Utwierdziłyśmy się obie w tym, że widzimy ją po swoich zdziwionych minach. Żadna z nas nie chciała się z początku przyznać co zobaczyła, gdyż wydawało się to tak niewiarygodne, niecodzienne, że niezręcznie było głośno opowiedzieć o tym nawet wśród przyjaciół. Po chwili Joanna wybuchła głośnym rechotem, i wtedy już wiedziałam – widzę to samo. Postać ta była jak żywo wyjęta z filmu fantasy, ze sterczącymi uszkami, futrzana, krępa jak mały śmieszny skrzat, który sobie najzwyczajniej pod słońcem przyszedł do mieszkania by dać małemu chłopcu, synowi Joanny, kuleczkę. A może to był sen nasz.

    1. Jak ludzie komplikują sobie możliwość jasnowidzenia

Największy problem dla ludzi stanowi podejście do widzenia wybiórcze i warunkowe.

Samo trzecie oko to takie widzenie wizualizacyjne czasem nazywam je silvowskie lub sowie. To proste widzenie i każdy prawie może sobie je przypomnieć lub wyćwiczyć. Widziałam już masę ludzi robiących dziwne praktyki aby to trzecie oko otworzyć i nic. Czym bardziej chcą tym bardziej nie widzą. Widzenie przychodzi samo, jest oczywiste i przede wszystkim jeśli się widzi to się, też wie co się widzi. Dlatego, że najpierw przychodzi wiedza o tym co widzę a potem pojawia się obraz. To świadomość jest takim filtrem który dopuszcza obrazy. Jeśli ja w świadomości miałam, że istnieją różne byty i istoty to znaczy, że mój filtr był gotowy na przepuszczenie obrazu małej dziwnej skrzatowatej postaci. Gdybym nie była przygotowana na tę postać to najbardziej receptywne w odbiorze informacji w drugiej kolejności są odczucia, czyli jak większość zebranych tam odczułabym czyjąś obecność, być może jej rozmiary, zamiary, uczucia, to że jest w jakiejś relacji z osobą z zebrania. Zauważcie, że miejsce w której postać się pojawiła wyczuli wszyscy. Świadomość musi być gotowa. Zobaczcie że wiele kobiet boi się oglądać horrory, a w trudnych momentach najczęściej zamykają oczy ale słuch nadal funkcjonuje. Zamykamy się więc tylko na część bodźców które mogą się pojawić chroniąc się przed lękiem. Nie zwracamy przy tym uwagi że czyniąc tak możemy jednocześnie pozbawiać się pięknych i cudownych odczuć i obrazów o których nawet nie podejrzewamy że mogą wystąpić w obawie, lęku przed innymi obrazami. I tak jest z widzeniem, ludzie chcą widzieć aurę, często pytają jak ją zobaczyć, ale jednocześnie nie chcą widzieć nic złego. I w całym temacie rozwoju duchowego pozostaje zmierzenie się z pytaniem co jest tym złym. Wiem, że ludzie boją się widzieć byty nieprzyjazne, dziwne energie astralne, że nie chcą widzieć dusz, a już na pewno duchów. Nie chcą widzieć tez różnych chorób i dolegliwości, czyli chcieliby patrzeć wybiórczo. Ich duchowy instynkt woła przede wszystkim o obrazy piękne, ukazujące piękną prawdę o osobowości człowieka, która istniej zawsze, ponad wszystkim i wszędzie. Taka przestrzeń istnieje i można ją zobaczyć zawsze. Ja nazywam ją jako podstawowe kolory aury na to życie, o której informacje będą się pojawiać w kolejnych rozdziałach książki. Problemem w odbiorze tej płaszczyzny jest ludzka świadomość warunkująca i oceniająca, że jeden człowiek powinien być piękny i dobry ale drugi to już niekoniecznie. Większości zaś w świadomości się nie mieści że kloszard może mieć piękną świetlistą około 3km aurę. Ja widziałam taką postać. Jego pozornie odrażająca powierzchowność powodowała to, że ludzie nie dotykali go swoją energią. Ludzie nie są wstanie zaakceptować tego, że wszyscy są piękni i że wszyscy jesteśmy sobie równi i że bezsensowne jest wszelkie porównywanie się. Aby w ogóle widzieć to trzeba zacząć od rozwijania w sobie obiektywizmu i akceptacji. Przede wszystkim zaś trzeba wyzbywać się lęku a rozszerzać zaufanie i powierzanie się Najwyższej Opatrzności.

Ludzie spodziewają się filmów przewijanych w mózgownicy. Spotkałam kilku ludzi, którzy chcieli abym powiedziała co widzę a oni to już sobie jakoś wytłumaczą. Zazwyczaj oczywiście pozytywnie dla siebie. Miałam tez wiele lat temu propozycję kontaktowania się z duszami aby szukać skarbów. Zaproponowała mi to osoba ucząca się w szkole ezoterycznej.. Właściwie „widzenie” jest odwrotnością widzenia zmysłem wzroku które polega na koncentracji na tym na co patrzymy. A widzenie wyraźne, jasnowidzenie jest rozproszeniem koncentracji i całego siebie aby zogniskować się „inaczej”. Bardzo pomaga w tym oddech i skupienie w sobie, które jest kontemplacją a nie koncentracją. Cały proces i pobudzenie jego działania przekazałam w mojej medytacji „ Księga Istnienia”. Mam jeszcze takie spostrzeżenie. Są w sprzedaży moje trzy medytacje. „Anielskie Szybowanie”, „…ciepło dłoni… serca bicie…” oraz „Księga istnienia”. To jak kształtuje się sprzedaż daje mi wiele do myślenia i rysuje obraz ludzi ezoteryki. Bo tacy najczęściej je kupują choć one są dla wszystkich czyli i dla tych, którzy o ezoteryce nie słyszeli. Otóż najlepiej sprzedaje się ilościowo „Księga Istnienia”, która w prosty sposób, prostymi słowami i oczywistymi obrazami dostraja do mechanizmów widzenia. W zasadzie można by powiedzieć, że z punktu prawa energetycznego mogłabym mruczeć na tej medytacji myśląc i skupiając się na swoich procesach widzenia. A każdy słuchający raz za razem może coraz to bardziej dostrajać się do przekazywanych przeze mnie tam informacji a poprzez to pobudzić swój system energetyczny do widzenia co najmniej takiego jak moje. Ja zakładam, że każdy widzi i ma sobie tylko przypomnieć swój pewien duchowy stan czyli samego siebie „w niebie” aby widzieć „tu”. Ta medytacja przybliża proces prawie techniczny. „Anielskie Szybowanie” pomaga rozwiać to co przesłania i utrudnia świadomość opiekuna duchowego. Jest powierzeniem się jego opatrzności i wymówieniem pracy wszelkim przywołanym bytom i energiom, które nie są w pełnej jedności z Bogiem. Obie medytacje kocham jak każde inne, włożyłam w nie całe serce i siebie jak zawsze. Jestem w nich obecna. Ale najbardziej moje serce jest obecne w „cieple dłoni… i serca biciu… cenię ją najbardziej. Jest najcenniejsza bo świętuje bycie z ludźmi i codzienne radosne spełnione życie. Ceni bliskość drugiej osoby jej oddanie, przyjaźń, wspólną radość i łzy. Jest Istotą Życia i Istnienia, celem doświadczeń i właściwie po to chyba ludzie chcą widzieć aby żyć lepiej, pełniej, prościej, prawdziwiej w miłości, w ramionach drugiego człowieka w cieple jego dłoni, słuchając bicia jego serca. Gdyby tego nie było po co widzieć, po co żyć. Nasuwa mi się obraz świadomości zagubienia ludzi. Szukają jak ten koziołek matołek swojego pacanowa a on jest bardzo blisko, na wyciągnięcie dłoni. Czekają całe życie, które mija im myślą o magicznym kwiecie paproci. Nikt nie zastanawia się nad tym, jak jest jego cena. Dziwi mnie dlaczego to co jest celem, który każdy chce osiągnąć jest zapomniane w obliczu możliwości widzenia. To tak jak wspiąć się na wysoką górę samemu. Na nic Ci wszystko gdy nie dzielisz życia z innymi. Gdy nie masz kogo potrzymać za rękę. Po co Ci widzenie gdy nie umiesz dzielić posiłku w jednym talerzu. Mam prawo tak powiedzieć bo znam siebie kiedy widziałam mniej i znam siebie kiedy widzę więcej wiem jak się to rozwija i wiem jak będę widzieć więcej. I nie jest to warte ŻADNEGO z moich przyjaciół. Według mnie wystarczyłoby słuchać tylko ciepła dłoni serca bicia aby świat tańczył z tobą, aby cię otulił i ukoił ciepłem dłoni i serca biciem … tych, którzy stają się bliscy. Doświadczam pięknych przyjaźni, życzliwości oraz niezrozumiałego dla mnie szacunku wielu ludzi. Na mojej drodze zawsze stoją pomocni, wspaniali i kochający ludzie. Wszędzie witają mnie z radością i obdarowują prezentami. Przykrości spotykają mnie bardzo rzadko ale są nadzwyczaj bardzo bolące i powodują zamknięcie i wycofanie. Są niczym w porównaniu dobra, które mnie spotyka. W cieple dłoni serca biciu zawarłam całą istotę bycia i wymiany energii pomiędzy ludźmi.

10.2 Czym się widzi? Unikalne zakresy i jakości widzenia u różnych jasnowidzących

Widzi się sobą. To najprawdziwsza odpowiedź, najbardziej odzwierciedlająca to zjawisko. Patrzenie sobą oznacza, że świadomie nie mamy wpływu na to co widzimy. Ludzie często mówią: „chcę widzieć aurę ale duchów nie, nie chcę wiedzieć, że ukochany łże jak pies”. Więc co chcesz widzieć?- pytam.

Czym się widzi?

Sobą. To najprawdziwsza odpowiedź, najbardziej odzwierciedlająca to zjawisko. Patrzenie sobą oznacza, że świadomie nie mamy wpływu na to co widzimy. Ludzie często mówią: „chcę widzieć aurę ale duchów nie, nie chcę wiedzieć, że ukochany łże jak pies”. Więc co chcesz widzieć?- pytam.

Pewnego dnia spacerowałam z moją rodziną a obok nas przeszła kobieta w której nic nie zwróciło mojej uwagi, kiedy znalazła się za mną poczułam nagle intensywny zapach śmierci. Odwróciłam się wtedy lekko i przeżyłam jeden z większych dylematów życiowych. Kobieta miała piękną świecącą aurę w kolorze żółci, pomarańczy i błękitów i w tym wszystkim duże zaciemnione miejsce świadczące o tym, że trwa w niej zaawansowany proces chorobowy. A jednocześnie jako człowiek nie byłam tego w stu procentach pewna. Przecież nie złapię obcej osoby na ulicy i nie będę jej straszyć wizją zbliżającej się śmierci. Pojawia się szereg pytań co w ogóle w takiej sytuacji należałoby zrobić i gdyby moja percepcja była włączona na 100 procent i w moim polu widzenia pojawiły jeszcze 2 takie osoby z trudnymi informacjami w aurze, to jak miałabym wybrać do której podejść??? I czy ja mam prawo w ogóle decydować o takich rzeczach, czy powinno się zostać tylko obserwatorem? Ja wybrałam opcje obserwatora i poleciłam sprawę Bogu. Nasza świadomość musi być gotowa na widzenie i bezwarunkowa w swojej miłości i zaufaniu do Boga. Bo kiedy widzisz u kogoś problem musisz z taką samą pewnością wiedzieć że Bóg już o nim wie i się nim już zajął.

We wszystkich książkach o widzeniu opowiada się o pięknych światach, energiach o wzniosłości i tak JEST. Ale to nie pokazuje obiektywnie prawdy. Wszystko co jest na Ziemi, to co trudne, wypadki, wojny, mordercy, rozpusta, śmierć ma swoje odpowiedniki w przestrzeni. O tym się nie mówi. Nie chciałabym aby wyglądało to tak, że wszystko jest złe. Na początku książki wspomniałam, że ona jest inna dlatego, ponieważ dużo lub prawie wszystko o tym co piękne i dobre (jeżeli już rozróżniamy i określamy zjawiska) zostało już opisane a o tym co trudniejsze i dyskusyjne mało kto mówi. Według mnie to też jest forma wartościowania, bo przecież nie da się zaprzeczyć istnieniu morderstw, pedofilii, wojnom. W tych wszystkich i innych trudnych sprawach trzeba wierzyć i ufać że pan Bóg już się tym zajął a my jesteśmy tu po to by w odpowiednim momencie wesprzeć potrzebujących aż ta pomoc z wyższego źródła nadejdzie. My mamy wiedzieć że to co widzimy teraz już się rozwiązuje ku najwyższemu dobru. A samo nie widzenie tego nic nie załatwia. To, że nie oglądasz wiadomości w TV czy słuchać radia nie oznacza że inni ludzie nie doświadczają trudnych dla nich chwil. I o ile proces spokoju i odizolowania dotyczy cię dlatego że jesteś hermetycznie zamknięty i nie docierają do ciebie trudne informacje, bo sam ich nie dopuszczasz, nie oznacza to twoich wielkich postępów na przysłowiowej drodze rozwoju duchowego. Dopiero kiedy będziesz wstanie tego wysłuchać i zobaczyć najczarniejsze doświadczenia ludzi, ból, rozpacz, kalectwo i będziesz wstanie zachować wewnętrzną jedność z Bogiem że to już jest droga ku uzdrowieniu, wtedy dopiero będziesz wstanie (jeżeli nie możesz fizycznie) myślą i energią wiary pomóc ludziom w tych doświadczeniach. Była u mnie kobieta, dyrektor czy teraz ładnie brzmiąca nazwa menager w wielkim skądinąd wspaniałym koncernie promującym ekologię i dobro ludzi. Osoba wspaniale wykształcona, na bardzo wysokim stanowisku nikt by nie domyślił się, że widzi. Nie wszystko. Ma migawki z życia ludzi i to często tego co trudne i przykre. Ostatnio ta wspaniała kobieta zapytała mnie ze łzami w oczach co ja robię jak widzę to „co złe” jak z tym żyć i czy ludzie mi za to chociaż płacą. Odpowiedziałam jej, że trzeba się nauczyć (z tym żyć). Inni mają gorzej znamy obie dziewczynę, wspaniałą miłosierną, dobrą i opiekuńczą ona widzi i czuje czyściec. W tym miejscu wypada wspomnieć, że ten fragment dopisałam już poprawiając książkę więc nie będę już dopisywała wielu nowych przemyśleń. Ale takie postaci jak X stojące w szeregach koncernów dają nadzieję na lepsze jutro i na to, że potężna wiedza kierowania ludźmi będzie dobrze wykorzystana a co za tym idzie ludziom będzie wiodło się lepiej a właściciele będą mieli co zostawić w spadku swoim potomnym.

Nie należy omijać tego co jest problematyczne ponieważ znając wiedzę ezoteryczną np. kościół zabrania jej widząc niebezpieczeństwo jej praktyki. Robią to dlatego właśnie, że w wielu przypadkach ludzie widzą tylko to co piękne a w zetknięciu się z problemami tego zjawiska nie radzą sobie. A kiedy uwolnią się od tych problemów, całą winę składają na ezoterykę i to czego się nauczyli.

Moja znajoma opowiadała mi o przypadku kobiety, która teraz całe dnie spędza na modlitwach i krucjatach przeciw wszelkiej ezoteryce ponieważ to „zło”. Przyznaje się, że sama stosowała czarną magię i szkodziła ludziom z premedytacją. Potem zaczęła chorować bardzo poważnie i mieć różne omamy. Znam bardzo wielu ezoteryków i żaden z nich nie zajmuje się magią i nie ma to nic wspólnego z nasza praca ani wiedzą. Problem tkwił w osobowości tej kobiety. I udowodniła tylko to, że nie wszystkim wskazane jest powierzać wiedzę z jakiejkolwiek dziedziny życia. I strach tu pomyśleć co by było gdyby ta sama kobieta z predyspozycjami do nadużyć i manipulacji innymi była np. sędzią. Ezoteryka jest po prostu wymówką dobrą jak każda inna, dla wykorzystywania stanowiska lub pewnych umiejętności dla własnych korzyści. Złodziej też ma sprawne ręce a przecież mógłby je wykorzystać dla dobra innych, np. w pracy chirurga, a zamiast tego kradnie.

W każdym procesie w którym angażujemy swoją wolę nie biorąc pod uwagę woli Bożej i innych możemy zaszkodzić jeśli nie umiemy kontrolować swojej energii i nie mamy kompetentnej wiedzy w tym jak ją stosować. Dlatego mimo, iż mogłabym pracować w bioenergoterapii ja tak bardzo cenię i kocham Reiki. Tam wszystko dzieje się wyżej. A uzdrowiciel jest tylko lub aż tym, który we własnych ramionach wnosi potrzebującego po uzdrowienie według woli Bożej. Reiki nie rości efektów co do sposobów uzdrowienia. To jest najważniejsze. W swojej książce o reiki opiszę szczegółowo ten proces uzdrawiania traktowany od kilku lat przez bioterapię i bioenergoterapię po macoszemu. Ale cóż się dziwić skoro sami mistrzowie wątpią w efekt ich działania ponieważ jest tak prosty. Praca w Reiki uczy wielkiej pokory i samodyscypliny.

Widzieć sobą, oznacza w rzeczywistości to, że widzisz poprzez cechy charakterystyczne tobie. Poprzez to co dla ciebie będzie najbardziej potrzebne w pracy z innymi. Na przykład jedna z najbardziej znanych widzących w Polsce widzi między innymi bardzo wyraźnie dusze i doskonale się z nimi porozumiewa oraz miejsca nieraz bardzo odległe. Łatwo jej też oczyścić takie przestrzenie.

Kiedyś będąc w moim mieście na targach wymknęłyśmy się z tą osobą i pojechałyśmy do sanktuarium maryjnego zaraz za miastem. Spacerowałyśmy i odnalazłyśmy miejsce, w którym najjaśniej bije łaskawość źródełka choć woda wypływa z innego miejsca. W pewnym momencie koleżanka zapatrzyła się i powiedziała: „zobacz Agnieszko on tu jest u siebie i kiedyś to będzie wielki człowiek, który będzie uświetniał to miejsce swoją posługą”. Odwróciłam się i zobaczyłam małego chłopca lat ok. 5, który jakąś zwitką sprzątał a nie bawił się wymachując jak dziecko. Zachowywał się jak osoba dorosła. Rozglądał się a jego oczy spokojnie i mądrze patrzyły szukając co ma jeszcze do zrobienia. Tak jak przeczuwała moja koleżanka G. miejsce kwitnie i rozbudowuje się a ja czekam kiedy pojawi się mały chłopiec, który dziś ma z jakieś 12- 13 lat.

Moja inna koleżanka M. widzi czakry, emocje i pasma w ciele człowieka i poza nim. To ona pokazała mi jak je zobaczyć. Poprzez nie uwalnia człowieka z przekonań tworzących jego rzeczywistość. Przekonania, inaczej pewność jakiejś prawdy tworzą w ludzkiej aurze sieć kanałów dróg z punktu a do punktu b. Część przekonań jest wspólna nam jako ludziom żyjącym na ziemi, część jako grupie etnicznej zamieszkującej jakiś obszar, część jako grupie zamieszkującej to samo miasto, potem jako członek tej a nie innej rodziny. Ludzie mają charakterystyczne wspomniane pasma, które są jak połączenia neuronowe w mózgu. Każdy człowiek ma inną sieć tych połączeń, wyglądamy jak diamenty….różnie, każdy inaczej oszlifowany.

Kiedyś na targach pokazano mi i moim dwóm wyżej wspomnianym koleżankom zdjęcie poszukiwanej dziewczyny. Każda z nas opisała co widzi. Z tego utworzył się obraz historia a najważniejsze było to, że każda stwierdziła, że dziewczyna żyje ale miejsca pobytu nie udało się nam ustalić. Co zobaczyłyśmy?

Młodą zalęknioną zmęczoną dziewczynę i drogi, drogi, masę ciągnących się dróg. Samochód a potem spokój i dużo białego w miejscu gdzie dziewczyna była. Jasne było, że może być to szpital ale gdzie?

Okazało się potem, że dziewczyna jechała autostradą, zgubiła jakiś zjazd i nie umiała sobie z tym poradzić. Jechała, jechała a nerwy spowodowały coś na kształt psychozy. Zatrzymała się na środku autostrady i stamtąd zabrała ją karetka. Dochodziła do siebie w jakimś szpitalu psychiatrycznym poza granicami kraju.

Zadzwoniono kiedyś do mnie w sprawie poszukiwań starszego pana. Odmawiam takich poszukiwań bo nie jest to moja działka i po prostu brakuje mi w tym kierunku możliwości lub jest to zbyt wyczerpujące i już nic nie widzę i tak na pewnym etapie. A to co odczytuję nie daje końcowego zadowalającego dla mnie rezultatu i dodatkowo bardzo mnie osłabia. Jednak w tym przypadku powiedziałam, że widzę człowieka idącego przez pola, lasek i on jedzie kogoś odwiedzić. Odpowiedziano mi, że to raczej niemożliwe. Za jakiś czas zadzwoniono do mnie z informacją, że rzeczywiście starszy pan pojechał w rodzinne strony do jakiegoś kuzyna i niestety nie doszedł tam. Zasłabł w jakichś polach, gąszczach i znaleziono go martwego. Szedł skrótem jakimś znanym sobie ze starych czasów. (ten przykład jest jeszcze gdzieś zapisany)

Ciąg dalszy nastąpi…

By Agnieszka Bruzgo in "KSIĄŻKA"
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.