Agnieszka Bruzgo | 90. … ceń, szanuj cudze życie jeśli nie szanujesz własnego…
2633
post-template-default,single,single-post,postid-2633,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

28 Lip / 90. … ceń, szanuj cudze życie jeśli nie szanujesz własnego…

collage-1438082152013   collage-1438082416523   collage-1438082658051

 

Oddech miłości tym, którzy są zawsze gotowi wyruszyć nam na ratunek… Nawet kiedy nasze kłopoty są wynikiem naszej nie tylko nierozwagi i nieostrożności ale głupoty.  Tak by się chciało przytulić do serca kobietą której mąż wyskoczył bez zastanowienia na ratunek chłopcu … a sam nie wypłyną. … Dla rodziny jego wypoczynek i urlop stał się tragedią. Zapewne słyszeliście o tym głośnym przypadku w telewizji. Ale ileż innych cudownych ludzi strażaków, policjantów jest gotowych za nas oddać życie. Tak mnie ten przypadek poruszył może dlatego, że świadkami śmierci byli najbliżsi którzy jeszcze przed chwilą sercami wybijali wspólny rytm… planów na wieczór na posiłek… planów które nigdy się nie wypełnią…   Wczoraj dopełnił do szali widok młodych ludzi ratowników… Tak młodziutcy … Jakim trzeba być człowiekiem CUDEM aby być gotowym ryzykować swoim życiem… Być gotowym je oddać. Bo tym jest ta praca. Ratownika, policjanta, strażaka …górnika i im podobnym. Jak silnym i miłującym trzeba być by szukać ciała w rwących i niebezpiecznych nurtach aby rodzina i sam nieobecny mogli spocząć w poświęconej ziemi w grobie z przodkami…  Aby móc być opłakanym i opłakać… Jak odważnym aby wciskać się czarne czeluści po kolegów… lub ich Dusze … w czarnym złocie.

Bądźmy strażnikami naszej nierozwagi i nierozwagi naszych bliskich. Uświadamiamy, że nasze ryzyko zabawa, brawura czy głupota ciągnie w piekło czyjeś życie… I jego opłakującej rodziny…  Może nie mówimy na wieczór pacierza, nie dziękujemy Bogu… Ale warto westchnąć za tymi Rycerzami Bożymi żeby BYLI… przy nas i naszych bliskich kiedy będziemy tego potrzebować.

2 komentarze
  • Ewa

    Chciałabym by ten artykuł był dla kogoś również pomocą. Ja sama nie wiedziałam co to znaczy topić się, póki nie przeczytałam.

    http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,133646,14372042,Topienie_sie_nie_wyglada_na____topienie_sie.html

  • Agnieszka Bruzgo

    Witam Pani Ewuniu i wszystkich którzy czytają właśnie ten tekst… Ja niestety w swoim życiu topiłam się 2 razy w tym raz jako dziecko spadłam z mostu. Uratował mnie podobno brat ojca. Ale takie sytuacje miałam podbramkowe kilka. Raz płynęłam sobie jakby nigdy nic wzdłuż boi i nie zauważyłam startując z płytkiego… a muszę się przyznać,że pływam tylko do momentu kiedy czuję grunt pod nogami… Iż na końcu boi tej samej już skaczą z pomostu na „główkę”. Czyli grunt się obniżał. Dzięki Bogu przypadkowo spotkany znajomy na wczasach zobaczył panikę w moich oczach i mi rękę podał a woda była już pod brodę na palcach stojąc. Ja mam ten problem też kiedy coś się dzieje nie wołam o pomoc bo nie daję rady słowa wycisnąć z siebie. na tych wczasach jeszcze o mało się nie „utopiłam” z następne 2 razy … ale jak wspomniałam o mało a nie topiłam. Bardzo boję się wody… I muszę Pani Ewuniu i Państwu jeszcze napisać, że pierwsze wcielenia mnie obowiązujące w tym życiu widziałam własnie topienie się na pięknej plaży w błękitnej czystej wodzie młodego chłopca i konstruktora samolotów przy swojej desce kreślarskiej i jego śmierci nie widziałam ale domniemam dlaczego nie cierpię latania i pływania… Nie lubię w ogóle się ruszać i podróżować daleko a zwłaszcza jeśli już to lubię wiedzieć, że na piechotę jestem w stanie w końcu szarym dotrzeć do DOMU… I Bliskich… pozdrawiam wszystkich serdecznie…