Agnieszka Bruzgo | 4. Wczesne 6:53 rano dnia następnego
1637
post-template-default,single,single-post,postid-1637,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,smooth_scroll,

Blog

07 Mar / 4. Wczesne 6:53 rano dnia następnego

DSC01053

 

Wczesne 6:53 rano dnia następnego

Jest ranek po publikacji wczoraj „książki” od dobrej chwili nie mogę już spać. Zastanawiałam się, czy może tekstu powklejałyśmy za dużo, ciągiem i nie ma nawet odstępów ale są. Akapitów tylko nie ma i szczerze mówiąc nie mam siły już poprawiać czegokolwiek w tym tekście żeby nie kusiło mnie już do żadnych dopisków.  Zaglądam a tu jest ktoś na stronie i pewnie czyta? Tak rano … jest mi bardzo miło.  To pewnie te myśli mnie zbudziły.  Jestem potwornie zmęczona i jakże dobrze , że jednak odwołałam dzisiejsze spotkanie z Justysią. Miała przyjechać z daleka. Wczoraj co prawda myślałam, że się nie uda wszystkiego zamieścić w jeden dzień ale jest Sukces. Dziś zasiadłam do komputera bo „usłyszałam” , że ktoś jest na stronce. Pewnie ktoś z bardzo mi bliskich bo nie wyczułabym tej obecności aż tak.

(to była Luizunia) dop.22:52

 

W każdym razie pierwszy dylemat rozwiązany. Czy będę umiała się znów zalogować? Jak obsłużę panel? Dziś nie mam Emisi pod ręką bo wróciliśmy od siostry z mężem na wieczór do domu. Szwagier nas odwiózł ,cały dzień również pracowali nasi mężowie razem jakąś maszynę ulepszają stolarską.

A dziś jestem prawie bezradna jak dziecko … czy pisanie w panelu zapamięta tekst? Hmmm, na wszelki wypadek piszę w wordzie. Napisałam już rano do Luizuni mojej i mam nadzieję, że jej nie zbudziłam… ale gdzieś czułam, że to pewnie ona jest tym gościem na stronie. Jesteśmy umówione na 8: 30 jedziemy na zakupy na giełdę. Męża zbudziłam a jest równie zmęczony po wczorajszej radosnej pracy ale jednak męczącej… siostrę też pewnie myślami już obudziłam choć znając Jolę nie śpi od rana bo ona z kurami spać chodzi i z nimi wstaje. I to jej pora na pobudkę. Hmmm Jurek robi kawę… nic nie powie o pobudce… ale taki jest mój mąż. Nie złości się , nie ma pretensji, nie miewa humorów i kocha wszystko na świecie każdym i mnie. Cieszy się z mojej wyprawy z Luizuią bo go wyjście do sklepu dziś ominie.

A przyziemnie? W głowie kołacze mi się a jak kategoria będzie tego postu? Post to nowe słowo teraz będzie ze mną obecne często. W jakiej kategorii go wpisać? Jak nazwać? Tak po prostu czy coś wymyślić naprędce? Ale czy dam radę zamienić tę nazwę jak wpadnie mi coś lepszego do głowy? Nie wiem…

A zdjęcie? Fajnie jest dodać zdjęcie… jak szybko je na komputer przerzucić? Może z komórki szybko w jakieś socjal media zdjęcia da się przesłać a potem łatwiej je do postów wkładać? Mama mia… a ja nie mam facebooka… Nie mam i żyję? Jednak da się. Miałam ale zupełnie mnie to osłabiało. Nie wiem coś wymyślę ze zdjęciami … moja młodzież i dzieci coś wymyślą kocham je a one mnie i mi pomogą. Na dzieci zawsze można liczyć . Mam wielkie szczęście … myśląc i mówiąc dzieci mam na myśli też całkiem dorosłe pociechy moich bliskich i przyjaciół… a także i te malutkie … budzące się w nocy o 3 rano i krzyczące do rodziców : „chcę do cioci Agi!”. Wszystkie są kochane a zwłaszcza kiedy w razie jakichkolwiek problemów i swoich spraw szukają mnie. To mój największy sukces … miłość dzieci… moich w około. Kocham Was….

A teraz lecę się kąpać bo mi głowa nie wyschnie i znów przewieje… Boże kochany po 30 jeszcze nie wiedziałam co to znaczy? Przewieje? Wspominałam tylko swoje ciocie dystyngowane matrony z różnej maści chusteczkami na plecach … A czym bliżej 40 przychodziło to  objawiało świat  i wiele z ich słownika. Teraz po 40 mam własne opisy do tych kiedyś niezrozumiałych słów i własne ich doświadczenie…

cholerka co tu zrobić z tymi zdjęciami…. Hmhmmmm…… coś przyjdzie,…. 

By Agnieszka Bruzgo in NOWY DZIEŃ
No Comment

Sorry, the comment form is closed at this time.